Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 688 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

sobota, 29 marca 2014 17:38

Kochani !

Razem z Maggie postanowiłyśmy zakończyć blooga. Nic się na nim nie dzieje, dodajemy rozdziały i jest bardzo mało komentarzy. Nie mamy w Was wsparcia :(  Dyskutowałyśmy o tym bardzo długo i tak postanowiłyśmy. Nie chciałyśmy zostawić go bez żadnego poinformowania Was. Możliwe, że za jakiś czas dodamy jeszcze rozdział, więc może inaczej jest on "zawieszony" na nie wiadomo jak długi czas.

________________________________

Buziaczki <3

Hazza♥ i Horanowa:* Directioner forever

                 Alexandra i Maggie Meredith żegnają.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 86

sobota, 01 marca 2014 19:57


*ALEX
- Zayn nie wierzę, że dałam się na to namówić. Jest mi niedobrze, boli mnie głowa i chcę mi się potwornie pić!
- No, ale tam gdzie jedziemy będzie pełno wody. - powiedział i się do mnie łobuzersko uśmiechnął. Wyglądał bardzo seksownie. Czym dłużej przebywałam z Malikiem coraz bardziej mnie pociągał. Miał na sobie szary t- shirt z nadrukiem zespołu Queen, czarną skórzaną kurtkę z którą się  nie rozstawał i jeansy, które były dość luźne w kroku i zwężały się w nogawkach. Do tego miał granatowe sportowe buty Nike Blazer High Vintage. I jego twarz.. Twarz Zayna jest piękna. Symetryczna, a z jednodniowym zarostem wyglądał doroślej i jeszcze bardziej pociągająco. Widać, że włosy miał nie uczesane, ale zgarnięte rano ręką do tyłu. Jego usta jak zwykle kusiły najbardziej, miały odcień delikatnej maliny.
- Co mi się tak przyglądasz?? - zapytał chłopak, który zauważył, że od dobrych dwóch minut patrzę na niego, a zresztą kto by nie zauważył??!
 - Podziwiam Cię. - odpowiedziałam i po chwili poczułam, że nie była to zbytnio błyskotliwa odpowiedź.
- Mnie!? Dlaczego? - zareagował zaskoczony moją odpowiedzią, zresztą mu się nie dziwiłam.
- Bo, nie ważne ile wczoraj wypiłeś i jak dużo nocy nie przespałeś i tak wyglądasz idealnie.
- Tak, na pewno! Nie zdążyłem się ogolić rano i sądziłem, ze może to wyglądać dość nieschludnie, a Ty mi mówisz, że mnie podziwiasz, co mnie mocno zaskoczyło!
- Wiesz mogę Ci podpowiedzieć, ze z jednodniowym zarostem wyglądasz seksowniej bardziej męsko i niegrzeczniej. Wiesz jak taki bad boy. - powiedziałam i spojrzałam się na chłopaka.
- Serio, zawsze uważałem, że dziewczyny wolą jak jestem ogolony, bo wyglądam bardziej jak nastolatek, a z zarostem wyglądam za poważnie, ale jak tak na Ciebie patrzę to Ty w sumie też się dobrze trzymasz po wczorajszym. - odpowiedział, a mi się przypomniało jak się dobierałam do chłopaka i jakie musi mieć o mnie zdanie.
- No wiesz, wypiłam od Ciebie więcej i mam prawo wyglądać od Ciebie gorzej. - od razu próbowałam podratować trochę swoją sytuację tym, ze nie wyglądam od rana po całej nocy nie przespanej wyjątkowo pięknie.
- Nie, nie zrozum mnie źle, chodzi mi o to, że na prawdę jak na pierwszy raz trzymasz się dobrze, a nawet bardzo. - powiedział i zauważyłam, że wjechaliśmy na parking. Zayn zaparkował i wyszliśmy z auta. Chłopak z bagażnika wyjął naszą wspólną torbę i weszliśmy do budynku.
- Dzień dobry. - odezwał się Zayn kiedy podeszliśmy do recepcji.
- Witam.
- Chciałbym karnet na 3 godziny i 1 godzinę do sauny.
- Tak oczywiście, będzie to 12 £ razy 2, płacą państwo razem czy osobno?
- Razem - odpowiedział Malik.
- To będzie 24 £  - odpowiedziała recepcjonistka i pożerała Zayna wzrokiem. Malik wyciągnął banknot i podał kobiecie.
- Przepraszam, czy mogłabym poprosić o zdjęcie i autograf? - zapytała niepewnie.
- Tak, oczywiście. - odpowiedział chłopak i pochylił się za biurko, przybliżając twarz do kobiety. Zrobili sobie kilka sweet fotek i Zayn z dedykacją podpisał się jej na kartce. Podała nam paski na rękę i weszliśmy do szatni.
- Zayn w sumie to ja nie wiem czy moim największym marzeniem jest teraz pływanie, kompletnie nie mam siły.
- Nie marudź tylko się przebieraj. - odparł i wyciągnął mój kostium kąpielowy, a na razie tylko jego górę.
- Khym, khym - kaszlnęłam i odparłam. - Jeszcze dół.
- A no tak, choć w sumie nie mam żadnych sprzeciwów, żebyś założyła tylko jedną część kostiumu.
- Oj przestań. - powiedziałam i przepchnęłam się między chłopakiem, a szafką. Zayn już zdjął koszulkę ukazując swoje pięknie wyrzeźbione ciało i liczne tatuaże, nigdy nie gadałam z nim o ich tatuażach, bo uważał, że ich znaczenie jest dla niego intymne, choć co do niektórych można było się domyśleć.
- No, wiedziałem, ze ci się podobam, ale żeby od razu tak się na mnie rzucać. - powiedział sarkastycznie.
- Ha. Ha. Ha.. - odparłam powoli. - Chciałam pójść po dół od kostiumu, którego nie raczyłeś mi podać, a później będziesz na mnie czekał, więc nie wyobrażaj sobie za dużo. - odpowiedziałam choć serce tak mi biło na samą myśl o zbliżeniu się do chłopaka, a jak na prawdę nasze ciała dzieliło kilka centymetrów moje serce zaczęła tak szybko bić, ze bałam się, ze chłopak je usłyszy. Nagle zrozumiałam, ze znowu zawiesiłam się patrząc i podziwiając Zayna, ze wystąpiły mi rumieńce na twarzy. - To ja lecę do przymierzalni. - wyminęłam Malika, próbując nie patrzeć mu w oczy, ale słyszałam jak chłopak cicho się ze mnie podśmiewa.
Weszłam do małego pomieszczenia i zaczęłam się rozbierać. W sumie było tam tak mało miejsca, ze zaczęłam zastanawiać się nad tym jak dorośli mężczyźni się tam mieszczą. Zdjęłam ubrania i położyłam na mały  podeścik i założyłam kostium. Zapomniałam o czepku na głowę i nie wiedziałam czy będzie potrzebny. Wyszłam z przymierzalni w samym kostiumie i klapeczkach na nogach.
- Zayn, czy tu jest potrzebny czepek?  - zapytałam chłopaka, który już przebrany chował rzeczy do szafki.
 - Nie, a przynajmniej ja też nie mam. Daj rzeczy i idziemy popływać. - odparł i wziął moje ubrania, schował je do szafki i ze sobą wzięliśmy już tylko ręczniki.
- Hej, a może pójdziemy najpierw do sauny lub jacuzzi ??  - poprosiłam z błagalną miną.
- Wiesz, że jesteś leniem ! Ale w sumie możemy pójść do sauny, bo mi też na razie nie chcę się pływać. - Malik podszedł do mnie i złapał mnie za rękę, zeszliśmy po schodach na dół, bo tam były dwie sauny i weszliśmy do tej gdzie nie było ludzi. - W sumie fajnie nam się trafiło, ze nie ma ludzi, ale w tej saunie jest trochę zimniej.
 - Więc..Khym.. O czym gadamy?? -zapytałam i spojrzałam wymownie na Malika.
- No, nie wiem, a jaki temat chciałabyś poruszyć?
- Może pogadamy o znaczeniu twoich tatuaży?? - powiedziałam i zauważyłam zawahanie na twarzy chłopaka.
- Yyy no, nie wiem. Nigdy nikomu nie opowiadałem o moich tatuażach. Ale dobra, więc od którego chcesz zacząć?? - zapytał, a ja zaczęłam patrzeć na ciało chłopaka, jak zwykle nie wyglądało to normalnie, ale przy Zaynie jak zwykle nie zachowuje się normalnie, więc nie zwróciłam uwagi na to, ze mogło to wyglądać dziwnie.
- Karta, co oznacza karta ??
- Jak się przyjrzysz to zobaczysz na niej moje inicjały, a w środku jest korona. Moje nazwisko po arabsku znaczy król. Dawaj dalej.
- Okej, to widzę na Twoim ciele dużo porozrzucanych liczb, a one co oznaczają??
- 165616, te liczby oznaczają mój numer castingowy do X factora, wiesz gdyby nie on, to byśmy się nie spotkali i w ogóle nic by nie było..
- A ten?? - zapytałam i wskazałam na mikrofon.
- A ten zrobiłem w LA, wiesz muzyczne poświęcenie. - odpowiedział i się uśmiechnął.
- Hmm a ten przypominający skrzyżowane palce??
- To miało mi pomagać na scenie, oznacza powodzenia. Jakoś szybko ten wzór wpadł mi w oko, dajesz następny..?
- A ten duży na ręce "ZAP" ?
- Ahh ten mi się bardzo podoba, jak byłem mały to zbierałem komiksy i bardzo mi się z tym kojarzy.
 - Tutaj na obojczyku masz FRIDAY? A ten??
-  W piątek powstało One Direction, musisz przyznać, ze to ważny dzień ! I ten tatuaż jest ważny.
- A ten mały puzzel?
- To jest mój ulubiony tatuaż, taki sam puzzel mają moi najlepsi przyjaciele Anthony i Danny Riach. Wszyscy w trójkę mamy go na prawym łokciu.
- O to jest fajny pomysł, kiedyś też znajdę taki tatuaż i będę kazała wam wszystkim go sobie wytatuować, wiesz może... Kocham różowy i lalki barbie!
- Hahah, dla Ciebie mógłbym go sobie wytatuować, ale nie wiem co z resztą!
- Dobra, pytam się o następny. Ten na klatce piersiowej po prawej stronie, to jest po arabsku?
- Tak, ten jest dla mnie bardzo ważny. Walter oznacza imię mojego zmarłego dziadka, który umarł podczas X factora...
- Oh przepraszam nie wiedziałam..
- Nieważne, możesz się pytać o następne, jest to ciekawe, bo czasami sam się muszę zastanowić czy tatuaż ma jakieś ważne znaczenie dla mnie.
 - Dobra, więc M.S.G 3.12.12?
- Najważniejszy występ w naszej karierze. Madison Square Garden. Ah to były emocje, ale wystąpiliśmy tam. Daliśmy radę.
- Na prawdę ciężką pracą dotarliście na szczyt. Jestem z was dumna i pewnie wszyscy, którzy o was słyszeli mówią "O, to Ci co podbili Świat". Przynajmniej ja tak myślę, ze mówią ! - powiedziałam i się uśmiechnęłam.  - Dobra w sumie to mi się już trochę gorącą zrobiło, idziemy?
- Tak, ale pod lodowaty prysznic.
- Haha żartujesz? Prawda?
- Nie, mówię śmiertelnie poważnie, wiesz hartujemy się.
- Nie, nie żartuj. O mój Boże.. - powiedziałam i Zayn złapał mnie za rękę. Weszliśmy razem pod prysznic.
- Okej to ja liczę do trzech. Raz, dwa i trzy! - powiedział Malik
- Aaaaaaaa jak zimno!!! - krzyknęłam i usłyszałam głośno śmiejącego się Zayna.
____________________________________________
Hazza♥
Hej, pod poprzednim rozdziałem nie było żadnego komentarza :(
Jest nam bardzo smutno, ale tak naprawdę to jesteśmy złe, bo jak nie ma
komentarzy to i nie ma weny do pisania... Mamy nadzieje, że do się zmieni.
Kocham Was, Alexandra Meredith :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 85

sobota, 15 lutego 2014 16:51

* ALEX
W nocy nie jeden raz zawędrowałam do łazienki. Głowa mnie tak bolała, a mdliło mnie na samą myśl o alkoholu. Zayn przynosił mi aspirynę i jakieś krople na żołądek czuwał nade mną cały czas. Nad ranem chłopak zasnął, a ja nadal się męczyłam. Cichutko wstałam i wyszłam z łóżka. Poszłam do pokoju, w którym mam ubrania i wyjęłam czyste rzeczy. W domu było strasznie duszno i cały czas było czuć zapachy alkoholu po zabawie. Zeszłam na dół i zauważyłam wielki bałagan. Wzięłam butelkę wody z lodówki i wyszłam na dwór. Poszłam do ogrodu i usiadłam na ławeczce. Mmmy było dość chłodno jak na szóstą rano. Poszłam po koc i położyłam się na ławce. Promienie słoneczne chciały już wydostać się zza chmur. Było cicho i przyjemnie.
- Alex, co Ty tu robisz!? - usłyszałam głos i otworzyłam oczy. - Dlaczego śpisz na dworze?
- Louis proszę ciszej.. - poprosiłam chłopaka, który trzymał kawę w ręku. - Mm masz kawę, i pewnie się ze mną podzielisz.
- No, może się podzielę jak mi wyjaśnisz dlaczego śpisz na dworze.
- Wstałam wcześniej i było mi niedobrze po wczorajszej imprezie, poszłam się przewietrzyć i zasnęłam na ławeczce. Ot cała historia, a teraz dasz mi łyczka.  - poprosiłam Lou i wyciągnęłam rękę by mi podał kubek.
- Zsuń się trochę. - powiedział i usiadł obok mnie. - Napij się to Ci na pewno dobrze zrobi. Wiesz nikt jeszcze nie wstał, a mnie też się trochę mdli po wczorajszym, ale, ze Ty!? Wypiłaś tylko jeden raz na początku i nadal Cię trzyma. Uhu niezła jesteś, aż strach Ci dać łyka piwa, bo się jeszcze upijesz.. - żartował Lou, a ja bałam się żeby nie wydało się to, ze wypiłam trochę więcej niż mogłam...No dużo więcej!
- Wiesz, ze za tydzień mamy koncert w Londynie. Niedługo znów się zacznie więcej występów i wywiadów. Mam nadzieję, ze przyjdziesz i będziesz w pierwszym rzędzie!?
- No pewnie i wykupie pół sklepu z t-shirtami w nadrukach w wasze śliczne twarzyczki. Będę najlepszą fanką i żadna dziewczyna mnie nie przebije!
- Okej, okej, ale nie krzycz! - powiedział i się złapał za głowę dając mi znak, ze ma kaca.
- Oj przepraszam. - mi już trochę przeszło po tabletkach, które dawał mi Malik w nocy. - O której skończyliście?
- Nie wiem, może po trzeciej? Jakoś tak, ale Ty z Zaynem dość szybko zniknęliście. - powiedział i spojrzał na mnie wymownie bym powiedziałam mu coś więcej o "nas" i o naszych ostatnich wybrykach.
- Chodzę z Zaynem. - odpowiedziałam na jego pytanie, którego nawet nie zadał.
- No nie gadaj!? Przecież wiedziałem od początku.. Ale i tak mnie zaskoczyłaś, a co na to Harry? Wie w ogóle?
- Tak, powiedziałam mu.
- Ale wiesz, że on już nie jest z Amelią.
- Ale na sto procent?
- Tak, ale nie wiem dlaczego, bo mi nie zdradził powodu, ale jak wróciłem do domu to coś mi burknął.
- Louis, ale ja wiem.. Bo ja się z nim całowałam i Amelia nas nakryła.
- Co!!?

*MAGGIE
Wstałam z wielkim bólem głowy.. No tak, sobie wmawiam, że to wina głowy, a jest to po prostu kac, ja głupia wczoraj tyle piłam, że ledwo co teraz mogę funkcjonować.
-Niall, przesuń się trochę- pchnęłam chłopaka bo się rozwalił na łóżku
-Mhmm...-usłyszałam w odpowiedzi, więc postanowiłam wstać i się napić wody. O tak, już sobie wyobraziłam ten zimny napój bogów od kaca.
Zeszłam na dół, jeszcze we wczorajszych ubraniach i podeszłam do lodówki. Otworzyłam i zobaczyłam alkohol, na którego widok zrobiło mi się niedobrze. Wyszperałam dwie butelki wody, wzięłam tabletki na ból głowy i wróciłam do mojego irlandczyka.
-Kolego, chcesz może aspirynki i pysznej, zimnej wody?- zapytałam uśmiechając się
-Wyjdź za mnie dobra istoto- powiedział unosząc głowę znad poduszki
-Trzymaj, te są twoje, te moje- dzieliłam tabletki
-Anioł nie dziewczyna- powiedział
-Łap wodę, a nie tu bajki pleciesz- dokończyłam to mówić i wzięłam pierwszy łyk wody
-Boli. Głowa. Boli.- skrzywił się blondasek
-Nauczka na następny raz,  żeby tyle nie pić
-Zgadzam się! Co dzisiaj się dzieje, coś robimy, gdzieś idziemy ?
-Może by wypadało ogarnąć dom, straszny syf został. To dobry pomysł, wstawaj słońce, do roboty !
-Maggie, proszę nieee...-zaczął Niall, ale mu przerwałam
-Inaczej odwołam się do szantażu. Albo pomagasz sprzątać albo będzie kara
-Jaka?
-Hmm... niech ja się zastanowię, nie będzie tego spaghetti, które tak lubisz jak robię ani buziaczków ani przytulasków ani spania razem... Mam wymieniać dalej ?
-O nie, nie musisz. Zaraz zaczniemy sprzątać. Ale teraz mogę dostać coś na zachętę?
-A co byś chciał?- zapytałam, przygryzając wargę i patrząc wyczekująco, ale chłopak złapał mnie za biodra i położył obok siebie, trzymając w żelaznym uścisku
-Teraz nigdzie nie pójdziesz i nie będziemy musieli sprzątać. Może reszta zacznie bez nas, bo pomyślą, że śpimy ?
-Niedoczekanie, puszczaj i idziemy robić coś pożytecznego. No Nialler, nie utrudniaj, mi też się jakoś bardzo nie chce. Ale ktoś musi to zrobić
-Okej,  a buzi na zachętę dostanę?- zapytał i złożył usta w dzióbek. Dałam mu soczystego buziaka i odgarnęłam kołdrę, którą był przykryty.
-A teraz wstawaj, królewiczu !
-Co tylko powiesz- i zaczął się przebierać,a ja siedziałam i po prostu się gapiłam
-Ty też możesz- powiedział, mając na myśli przebranie się przy nim
-Moje rzeczy są w moim i Alex pokoju. Ale ty się nie krępuj, to bardzo przyjemny widok -powiedziałam i z uśmiechem wyszłam się przebrać

Po jakimś czasie, gdy się umyłam i ubrałam w czyste rzeczy, zobaczyłam Nialla w fartuszku i rękawicach gumowych, ścierającego kurze.
-Hahahah Niall, a nie lepiej było zacząć od wyniesienia tych opakowań po jedzeniu i butelek po alkoholu?
-W sumie masz rację, w takim razie...-ale dalszą część wypowiedzi przerwał mu zbiegający Liam
-Hej Wam i papa, lecę i nie wiem kiedy wrócę. Bawcie się dobrze-powiedział to i już go nie było
-Jeden mniej do pomocy. Dobra pójdę po Alex, Zayna, Harrego i Louisa. A ty zacznij jednak od tych pojemników po chińszczyźnie
Weszłam na górę i skierowałam się do pokoju Louisa
-Hej kolego, nowy dzień już się rozpoczął, czas posprzątać po wczorajszym! O widzę, że jesteście we dwoje. A więc Harry, ty też się zbieraj do sprzątania. Idę jeszcze po Zayna i Alex
-Nie ma ich-powiedział Louis
-Ale jak to? W pokoju Zayna, w domu czy w ogóle wyparowali?
-W domu ich nie ma. Dzisiaj rano gadałem z Alex i po chwili zszedł również Zayn i gdzieś razem poszli, a raczej to gdzieś Malik zabrał Alex.
-Aha, w takim razie zostaje nas niezbyt wielu do sprzątania. Ty, ja, Hazza i Nialler. Trudno, bierzcie mopy i zabieramy się do czyszczenia domu
Chłopcy niechętnie wstali i poszli po przybory czyszczące. A ja zaczęłam dzielić ubrania na czyste i brudne. Brudne lądowały w koszu,a czyste do szafek. W których swoją drogą też panował bałagan.
Chłopcy poprzestawiali meble, żebyśmy mogli zmyć podłogę i odkurzyć. Louis zacząć ścierać kurze, które wcześniej ścierał Niall.
Harry zaczął zmywać naczynia, Nialler zbierać różne bibeloty walające się po domu i wynosić do piwniczki oraz garażu. Louis zaczął myć okna, ja ściągnęłam firanki do prania. Podzieliłam rzeczy na jasne i ciemne. Zaczęłam też prasować wcześniejsze wyprane i wysuszone ubrania.
Po dość długim i męczącym dniu, mogliśmy spokojnie i z czystym sumieniem usiąść w czystym domu. Ktoś włączył film i wszyscy usnęliśmy zanim napisy na początku się skończyły.
_________________________________
Hazza♥ i Horanowa:*

Kochani, jak tam walentynki <3 ?? Opowiadajcie, jakieś romanse, nowe miłości ??! Oczywiście czekamy na komentarze, buziaczki :*

Alex Meredith :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 84

piątek, 07 lutego 2014 16:47

*ALEX
- Ej no co wy tak długo? Przecież my tu umieramy z głodu! - krzyknął Niall. Zauważyłam Zayna, który siedzi na kanapie i ogląda jakiś film. Podeszłam do niego na paluszkach i z zaskoczenia pocałowałam go w policzek. Malik był spokojny. Nawet nie odwrócił głowy.
- Wiem, że to ty.. - powiedział i dopiero się odwrócił.
- Skąd wiedziałeś przecież się nie spojrzałeś.
- Twoje perfumy, czuje je z daleka. I jak było? Wszystko w porządku? - zapytał i kiwnął głową w stronę Harrego, żeby mnie upewnić, że chodzi o niego.
- No pewnie, że wszytko jest okej, a Ty co myślałeś? Że się pozjadamy??
- Nie, że uciekniecie gdzieś razem. I już nie będę Ci potrzebny, on nagle się Tobą zainteresował, a ja nie wiem czy Ty go już nie kochasz. - spojrzał na mnie pięknymi oczami, ale takimi smutnymi, bo nie miał tej pewności czy darzę go tym samym uczuciem co on mnie.
- Chodź. - powiedziałam i złapałam go za rękę. Zayn zdziwiony wstał i podążał za mną. Zaprowadziłam go do naszego ogrodu, gdzie była bujana ławka. Usiedliśmy chociaż powoli się już ściemniało.
- Po co tu przyszliśmy? Będziesz chora, chodźmy do środka. - powiedział, a ja go złapałam za rękę i przybliżyłam nasze twarze do siebie.
- Mam do Ciebie prośbę. Chciałabym żebyś mnie pocałował, ale będzie to nasz pierwszy pocałunek i niech on będzie magiczny.. - chciałam jeszcze coś dodać, ale Zayn delikatnie przysunął swoje usta do moich i namiętnie zaczął całować. Na początku było spokojnie i bardzo przyjemnie, ale w pewnym momencie nasze języki się połączyły i zaczęły ze sobą idealnie współgrać. Malik przysunął mnie do siebie i poczułam jego ciepło, zapach. Pachniał nikotyną, ale była to nikotyna pomieszana pewnie z jakimiś drogimi perfumami, bo razem tworzyło to nieskazitelny zapach. Chłopak mnie całując, lekko kłuł mnie swoim zarostem, który sprawiał, że wydawał się bardziej męski, ale i starszy. Zayn na chwilę się ode mnie odsunął, żeby sprawdzić moją reakcję. Przerwał, a mi się to bardzo nie podobało chciałam, żeby nic nam nie przerwało i wtedy to ja dość agresywnie pociągnęłam go za czarną skórzaną kurtkę  i przyciągnęłam do siebie. Chłopak się delikatnie uśmiechnął i ponownie odpłynęliśmy w pocałunku. Kiedy przerwaliśmy widziałam, że Zayn się śmieje.
- Ej o co chodzi? - zapytałam go lekko zestresowana tym, że mu się nie podobało.
- Ty i ja...Kto by pomyślał.
- Teraz już wierzysz, że Cię kocham? - zapytałam i spojrzałam w jego piękne oczy, które zdobiły ciemne i długie rzęsy.
 - Alex był to jeden z najbardziej ekscytujących moich pocałunków!
- Czyli ile ich było przedtem? - zapytałam niby dla śmiechu, ale byłam na serio ciekawa.
- Nie powiem Ci, ważne, że z Tobą był najlepszy. - wstaliśmy i najwolniej jak się dało poszliśmy do wszystkich.
- No, gdzie wy się sikoreczki podziewaliście? - zapytała Maggie. - Zaraz jedzenie się skończy.
- Byliśmy w ogrodzie, musieliśmy coś przegadać.. - powiedział Zayn i razem się łobuzersko do siebie uśmiechnęliśmy. Spojrzałam na Harrego, który próbował wyglądać na niezainteresowanego co się wokół nas dzieje, ale widziałam jego ogniki w oczach, które zwyciężyły i chciały wiedzieć o co chodzi.
- Chodź Zayn, zjedzmy coś, bo na serio jestem głodna. Co zostało z chinszczyzny?
- Kurczak z ryżem. - odpowiedział Harold.
- Dziękuje. - wzięłam od niego pudełko z jedzeniem. - A Ty Malik co tam zjesz, pizze? - zapytałam kiedy Niall mi przerwał i wstał.
- Kochani, chciałbym wnieść toast za moją najukochańszą dziewczynę, która właśnie zdała prawo jazdy i zawsze po imprezach będzie nas odwoziła.
- Ej Niall nie będę, a propos alkoholu. Niech każdy weźmie po kieliszku i zaraz rozlewamy. - powiedziała Magg i tak każdy zrobił. Spojrzałam na Harrego, ponieważ miał mi pomóc się dzisiaj upić. On również spojrzał w moją stronę i porozumiewawczo się do mnie uśmiechnął. Wzięłam kieliszek z myślą, ze Maggie nie zauważy i będę mogła pić na legalu.
- Alex, co ty??! No dobra, niech Ci będzie, ale tylko trochę. - powiedziała i nalała mi trochę trunku. Spojrzałam na stół i zauważyłam, ze było tam chyba z 15 butelek róznych alkoholi. Szampan, piwo, whiskey, wódka, gin i dużo innych, których nie znałam. Chwilę później już każdy był lekko wstawiony, bo miał wolną rękę z alkoholem, jednak ja musiałam czekać aż wszyscy będą na tyle pijani, by nie patrzyli, ze ja również piję. Większość zaczęła tańczyć, gdy Louis włączył płytę z przebojami. Harry czekał na odpowiednią chwilę, by dać mi kieliszek, ale Zayn siedział obok mnie i był na tyle trzeźwy, żeby mnie pilnować.
- Przepraszam Cię na chwilę, ale muszę iść do toalety. - kiedy zniknął za rogiem szybko wzięłam kieliszek z wódką, który dał mi Harry, on również trzymał wódkę w ręce i puknęliśmy delikatnie kieliszki po czym obydwoje wypiliśmy szybkim duszkiem trunek.
- Cholera, jak parzy! - krzyknęłam w stronę chłopaka. Loczuś z lekkim grymasem po wódce, zaczął się ze mnie śmiać.
- Jeszcze? - zapytał.
- A ile trzeba, żebym była pijana? -
- Oj dla Ciebie, to uwierz mi niewiele. - odpowiedział i powtórzyliśmy kolejkę. Do salonu przyszedł Zayn.
- Alex, dlaczego pijesz wódkę? Harry! - krzyknął w stronę chłopaka. - Chcesz mi upić dziewczynę?!
- Nie, Zayn to nie tak. Usiądź. Kiedy z Harrym jeździliśmy po sklepach stwierdziłam, ze dzisiejszej nocy chcę się upić, ale Magg mi nie pozwoli i Hazza miał mi pomóc.
- Boże Alex, ale jak ona się dowie to nam wszystkim urwie głowę!
- Proszę, jestem już po dwóch kolejkach i czuję, ze już nie wiele mi brakuje do upragnionego stanu. Przymrużysz na to oko i będziesz mnie pilnował, żebym nie zrobiła żadnego głupstwa?
- No dobra niech, Ci będzie. - odpowiedział Zayn i mnie pocałował namiętnie w usta. Poczułam nikotynę, czyli Malika nie było długo, bo poszedł zapalić. Rozlał nam w tym również Harremu po kolejce i się zaczęło. Po trzecim razem było mi dość niedobrze, po czwartym wszystko zaczęło mnie śmieszyć, po piątym chciałam zatańczyć. Tak nagle zabrakło mi tańczenia. Wstałam i poszłam na "parkiet" Harry z Zaynem szybko podążyli za mną. Wzięłam ich za ręcę i zaczęłam tańczyć, jednak chłopaki czuli się dość dziwnie. Zaczęło mi się kręcić w głowie i poczułam, ze mam miękkie nogi. Miałam problem, żeby ustać, ale było mi tak fajnie. Chłopaki się mną zajmowali co mi również bardzo odpowiadało.
- Muszę iść do kuchni, zaraz przyjdę. - powiedziałam i puściłam każdego rękę. Próbowałam iść o własnych siłach nie wywalając się, powiem szczerze, że było to na prawdę duże wyzwanie, jednak podołałam mu. Kiedy doszłam do kuchni otworzyłam lodówkę, bo chciało mi się strasznie pić, ale zamiast wody zauważyłam whiskey. Wyciągnęłam ją i zamykając lodówkę zauważyłam, że przede mną stoi Zayn.
- Kochanie, nie za dużo trochę? - zapytał i próbował wyjąć mi butelkę z ręki.
- Nie..Jeszcze nie jestem na tyle pijana......Proszę oddaj mi to, a nie pożałujesz.... - chłopak oddał mi trunek i patrzył jak duszkiem zaczynam pić. Po chwili zaczęłam się okropnie krztusić i złapałam ramię Malika, bo o mało co, a bym się wywaliła.
- Chyba już wystarczy.  - powiedział zatroskany.
- Ej, ale miała być nagroda. - powiedziałam i nieświadoma tego co robię wzięłam chlopaka za rękę i zaczęłam iść w kierunku pokoju Zayna.
- Alex co Ty robisz?
- Proszę zamilknij na chwilę i zrelaksuj się.  - powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi. Złapałam Malika za twarz i zaczęłam go całować. Czułam, ze chłopakowi też to odpowiada. Przeszliśmy dalej i usiedliśmy na łóżku. Teraz to chłopak dominował nade mną, dotykał mnie po twarzy, rękach i udach. Wtedy ja zaczęłam rozpinać jego koszulę, a on zdjął moją bluzkę szybkim i zwinnym ruchem. Chciałam zdjąć mu spodnie jednak Zayn się dość szybko odsunął.
- Nie możemy, jesteś pijana..
- Nie jestem, Zayn kochaj się ze mną... -mówiłam i cały czas się do niego dobierałam.
- Alex, przestań, nie chcę, żebyś później tego żałowała. - powiedział i położył mnie na łóżku i przykrył kołdrą.
- Idź spać, dobrze Ci to zrobi. - rzekł i chciał wyjść.
- Proszę nie odchodź. Połóż się obok mnie, przyrzekam, że nie będę nic robić. - powiedziałam i poczułam, że robi mi się gorąco pod wpływem alkoholu, zaczęło mi się kręcić w głowie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam trzymać się mocno za głowę, bo nie mogłam wytrzymać bólu.
- Alex wszystko w porządku? - usłyszałam Zayna, który siedział obok mnie.
- Głowa mnie boli i wszystko mi się kręci.
 - Idź spać, dobrze Ci to zrobi.
- Ale Ty połóż się obok mnie. - powiedziałam i obydwoje położyliśmy się pod kołdrą. Chwilę później odzyskałam trzeźwy umysł i przypomniałam sobie niedawną sytuację. Przeanalizowałam ją dokładnie. Poczułam się okropnie, nagle wszystko do mnie dotarło, że po alkoholu zachowuję się jak łatwa dziewczyna. Czułam się skompromitowana po tym, jak nalegałam na Zayna, który na szczęście zachował trzeźwy umysł. Zaczęłam płakać. Nie z bólu tylko z własnej głupoty, tym, że chciałam być pijana co nagle zaczęło mi się wydawać bardzo dziecinne, tym, że wygłupiłam się przed Malikiem, który może teraz pomyśleć, że jestem łatwa...
- Hej, skarbie dlaczego płaczesz? - zapytał mnie chłopak, a ja myślałam, że Zayn śpi. - Boli Cię głowa? Mogę Ci przynieść aspirynę.
- Zayn, ja taka nie jestem! - wykrzyknęłam.
- Jaka? - zapytał zdziwiony chłopak.
- Nie jestem łatwą dziewczyną i nie chcę, żebyś tak myślał. Rozumiesz!? To był mój pierwszy raz kiedy wypiłam alkohol i już zaczęłam się pchać do łózka. Boże jestem taka żenująca.
- Nie prawda! Dużo osób podobnie reaguję na alkohol i nie myśl, że to Ty zawiniłaś. Jesteśmy za młodzi do tego, ale pamiętaj, że na początku było bardzo przyjemnie...
- Przestań. - powiedziałam i delikatnie uderzyłam go w wyrzeźbiony brzuch.
- Kocham Cię. - powiedział chłopak i przytulił mnie, a teraz chodźmy spać, bo jutro na prawdę szykuje się dla Ciebie nie przyjemny dzień. Oj uwierz mi..
- Dobranoc. - pocałowałam go w usta, ale on już zrozumiał, ze nie jestem na tyle pijana by znów się do niego dobierać. Pocałunek jak zwykle nie do opisania. Namiętność, pożądanie, delikatność, ale i agresja to wszystko zawierał jeden pocałunek Zayna Malika.
__________________________________________
Hazza♥

Drodzy czytelnicy, po 4 komentarzach, które się pojawiły postanowiłyśmy kontynuować bloga, ale tym razem na prawdę prosimy o te komentarze, które niezmiernie nam poprawiają nastrój. W nagrodę za czekanie ten rozdział długi.Rozdziały będą się pojawiały po przynajmniej kilku komentarzach, więc to wy będziecie mogli decydować o szybszym dodaniu nexta :)  Buziaczki ♥

Alex Meredith *.*


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Koniec ??

wtorek, 04 lutego 2014 19:59

Od dłuższego czasu zastanawiamy się z Horanową:* nad zakończeniem bloga. Nie mamy komentarzy, ani nawet tych like'ów, które pokazywały, że ktoś czyta dreamscometrue. Jest na bardzo przykro, bo starałyśmy się na prawdę jak najmocniej, rozdziały dodajemy dość często, więc coś musi być nie tak..? Mamy napisanych jeszcze dość dużo rozdziałów do przodu, ale nie wiemy czy jest sens je dodawać, bo dla kogo?? Proszę o napisanie czy chcecie dalej bloga czy nie, bo mi z Maggie największą frajdę daję to, że ktoś czyta nasze wypociny i przeżywa historie z chłopakami :) Ale do rzeczy, na prawdę prosimy o tak lub nie, bądź napisanie czy coś jest nie tak!

________________________________

Hazza♥ i Horanowa:*


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział 83

wtorek, 14 stycznia 2014 16:43

*ALEX


Przez całą drogę się nie odzywaliśmy sie do siebie, co nie znaczy, ze równało się to z brakiem namiętnych i pociągających spojrzeń. Lekko zagryzając wargi odwróciłam mimowolnie głowe w stronę chłopaka, o pięknych kręconych loczkach układających się bardzo ładnie i niezmiernie seksownie na jego nieskazitelnej twarzy o głeboko malinowych ustach i oczach, które miały najbardziej uwodzący zielony kolor. Harry delikatnie podniósł kąciki ust, co oznaczało, że poczuł jak go obserwuje. Odwróciłam głowę w przeciwną stronę i poczułam, że się rumienię i cały czas czuje się przy nim... jakoś tak dziwnie jak bym była w nim zakochana, a on by się o tym dowiedział i próbował to wykorzystać. Ponownie mój wzrok został skierowany w jego stronę, ale tym razem i on na mnie patrzył i uśmiechał się na tyle widocznie, że zrobiły mu się dołeczki. Wyglądał tak niewinnie i tak urokliwie, że nie dziwiłam się dlaczego tyle dziewczyn szaleje na jego punkcie i traci oddech gdy się do nich odezwie. Zresztą ja też taka byłam, błąd, ja wciąż tracę logiczne myślenie w jego towarzystwie. Styles przy zmianie biegów niby to przez przypadek dotknął mojego kolana, jednak jego dotyk był o wiele dłuższy niż powinien być. Harold zatrzymał się  na parkingu.
- To co, wysiadamy. - powiedział i wyszedł z auta. Po chwili był już z mojej strony i otworzył mi drzwi podając przy tym ręke, by pomóc mi wysiąść.
- Dziękuje. - odparłam i razem weszliśmy do sklepu. Na początku zauważyłam tego samego ochroniarza, który kiedyś mnie gonił jak uciekałam przed nim rowerem. Odwróciłam się od niego żeby mnie nie widział. Harry wziął wózek i razem poszliśmy wzdłuż "alejek" sklepowych. Braliśmy najpotrzebniejsze produkty.
- Alex.. - zwrócił się do mnie Harry, żebym się odwróciła. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, a chłopak po prostu wziął mnie za rękę i chciał iść dalej. Poczułam jego delikatną  i przyjemnie ciepłą dłoń na mojej.
- Harry, co ty robisz?? - zapytałam zaskoczona i ciekawa jego odpowiedzi. Styles się odwrócił jakby przeczuwał, że ten manewr mu się nie uda. Chciałam uswobodzić moją rękę z jego uścisku, ale chłopak trzymał mnie dość mocno jakby nie chciał żebym odeszła.
- Nic, chcę iść z Tobą za rękę. To zbrodnia??! - odparł delikatnie , nie czując w tym nic dziwnego.
- Mam chłopaka. I to nie jest w porządku wobec niego.
- Proszę, przestań gadać, że jesteście razem. Przecież dobrze wiem, że to ściema.
 - Nic nie wiesz!. - odparłam dość oschle wyrywając moją dłoń. - Kocham Zayna i chciałabym zebyś to zaakceptował, a nie próbował stale czuć się jakbyśmy byli razem, bo już nie jesteśmy!
- Ale dlaczego??! Przecież widzisz jak się staram, widzę jak na siebie patrzymy jak próbujemy powtórzyć ten pocałunek u mnie w pokoju. Dobrze wiedziałem, że tego chciałaś i tylko czekałaś na mój krok. Jak byliśmy tak blisko siebie i czuliśmy swoje ciepło i oddechy, nie czułaś wtedy, że jesteśmy dla siebie stworzeni? Że pasujemy do siebie jak dwie połówki. - tak dobrze pamiętam ten pocałunek. Był, oj przepraszam, były to najbardziej namiętne pocałunki z Harrym kiedy pożądaliśmy siebie tak, że gdyby Amelia nie przerwała tego nie wiadomo jakby się to skończyło.
- Kocham Zayna. - odpowiedziałam krótko, zgaszając ogniki w jego oczach i całą fascynację  "nami".
- Chodźmy już do kasy. - odburknął i poszedł wyprzedzając mnie do przodu wpakowując jeszcze jakieś produkty do wózka. Wyłożyliśmy jedzenie na taśme i czekaliśmy w kolejce. Harry co chwilę zerkał w moją stronę jakby z nadzieją, że to co się wydarzyło przed chwilą nie zmieniło naszych relacji na gorsze. Teraz była nasza kolej i miła sprzedawczyni uśmiechnęła się do nas i przywitała. Chwilę później słyszałam ciche pikanie i zaczęłam chować wszystko do reklamówek. Chłopak stał obok mnie i robił to samo. Harry zapłacił. Nie lubię tego, jest to dla mnie bardzo krępujące, ale jak kiedyś się sprzeciwiłam to chłopaki się uśmiali i powiedzieli żebym nie żartowała. Wyszliśmy ze sklepu targając zakupy w rękach.
- Daj mi to. - powiedział i wziął jedną z reklamówek, które trzymałam. W tym momencie miałam jedną torebkę z najlżejszymi zakupami, a Harry dzwigał trzy. Doszliśmy do auta. - Alex mogłabyś wyjąć kluczyki?
- Jasne, a gdzie są??
- W kieszeni z przodu w spodniach. - rzekł i zobaczyłam na jego twarzy łobuzerski uśmiech. Oczywiście kluczyki było mi wyjąć dość trudno, bo nosił obcisłe spodnie. Jednak Harry był zadowolony tym, że dotykam go w miejscach takich, że z krępacji robię się czerwona na twarzy. Kiedy je wyjęłam otworzyłam bagażnik i schowaliśmy wszystkie zakupy. Wsiedliśmy do auta i wyjechaliśmy z parkingu.
- Najpierw do pizzeri czy jedziemy kupić chinszczyzne? - zapytałam i spojrzałam na chłopaka czekając na jego odpowiedź.
- Raczej, po chinszczyzne, bo jest gorsza jak jest zimniejsza, a pizze można podgrzać.
- A znasz jakąś dobrą restaurację gdzie dają na wynos, panie Haroldzie.
- Wiesz znam Londyn trochę lepiej od Ciebie, pani Alexandro. - uśmiechnął się zalotnie tym, że odezwałam się do niego w miły sposób. W miłej atmosferze jechaliśmy. Cholera Harry - mruknęłam. Zawsze jak chcę być na Ciebie zła lub nie chcę Ci wybaczyć musisz się tak cholernie starać i być wyjątkowo miły dla mnie.
- Coś nie tak? - zapytał zauważając mój mały grymas na twarzy.
- Nie, nic. Kiedy będziemy na miejscu?? - chłopak chciał odpowiedzieć gdy krzyknęłam.
- Zobacz tam jest Steve?!!
- Gdzie?
- No tam pod sklepem siedzi i chyba na kogoś czeka! - stanęliśmy w korku i bacznie go obserwowaliśmy. Wyglądał dość schludnie, kiedy podszedł do niego elegancki mężczyzna.
- Ja go znam, on jest redaktorem plotkarskiej gazety. Więc teraz tym się zajmuje.. - rzekł chłopak.
- Kurde, on się już sprzedał wtedy kiedy się z nim spotykałam! Ruszaj jest zielone. -powiedziałam lekko zdenerwowana przypominając sobie czasy, w których to po kolei ujawniały się moje zdjęcia z Harrym - prywatne zdjęcia z Harrym!
- Myślisz o tym jak ujawniaj nasze zdjęcia? - zapytał akcentując "nasze".
- Tak dokładnie o tym.
- Widzisz jak ja Cię dobrze znam..  - powiedział, ale mu przerwałam, bo chciał kontynuować to, ze powinniśmy do siebie wrócić.
- Tu jest chyba ta restauracja!?
- Tak, poczekaj, ale nie ma miejsca do zaparkowania. Wysiądziesz, a ja dojdę?
- Okej, to ile zamówić?
- Weź tyle ile uważasz za stosowne. - odpowiedział mi i odjechał szukając miejsca. Poszłam wzdłuż ulicy i przeszłam przez pasy. Weszłam do restauracji, w której za ladą stał Chińczyk.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. - odpowiedział mężczyzna, a mi zachciało się śmiać jak na niego patrzyłam. Przypominał mi tak bardzo Jackie Chana.
- Z czego się panienka śmieje, może się pośmiejemy razem? -  Zapytał uprzejmie uśmiechając się cały czas czym jeszcze bardziej przypominał mi aktora. - Przypominam Jackie Chana? - zapytał czym bardzo zbił mnie z tropu, bo zgadł od razu.
- Tak z tego, ale nie chciałam żeby pan się czuł urażony.
- Proszę się nie przejmować dużo osób mi to mówi, a teraz do rzeczy w czym mogę pomóc?
- Chciałabym zamówić  9 opakowań, czegoś no nie wiem, a co jest w menu?
- Kurczak,sajgonki.. proszę zobaczyć. - przejrzałam listę i stwierdziłam, że najlepiej będzie jeśli wezmę wszystkiego po trochu. Tak też powiedziałam, lecz dla dziewczyn zamówiłam mniejsze porcje. Po 5 minutach wszedł Harry.
- Przepraszam, ze tak długo no, ale nie ma gdzie zaparkować! Zamówiłaś już?
- Tak, już się robi. - rzekłam i usiedliśmy przy stoliku czekając na zamówienie.
- To, co impreza się szykuje. Będzie alkohol i znów będzie niezła balanga.
- No będzie alkohol, ale Ty chyba nie będziesz piła? - spojrzał na mnie wymownie.
- Przecież mam prawie 17 lat już bez przesady trzeba uczcić to, ze Magg zdała prawko.
- Alex prawie 17 to jeszcze daleko do 18 nie sądzisz?
- To, że Ty masz 18 nie oznacza, że jesteś doroślejszy. - odparłam.
- Ale na legalu mogę pić, a Ty nie, a poza tym Maggie Ci na pewno nie pozwoli.
- Nie musi o Tym wiedzieć. A Ty jej na pewno nie powiesz, prawda?
- Nie mogę Ci obiecać, pamiętaj, że jest to dla Twojego dobra.
- Oj przestań, a Ty nigdy nie piłeś w moim wieku. W moim wieku to za dużo powiedziane, połtora roku temu!?
- Ale ja jestem chłopakiem, i..
- Czyli piłeś?
- A Ty? Upiłaś się kiedyś do nieprzytomności??
- Nie, tak szczerze to nigdy nie piłam na imprezach, w sumie najwięcej to piłam w domu czyli max. łyk wina od rodziców czy trochę piwa.
- To co Cię tak ciągnie do alkoholu? - zapytał zafascynowany naszą rozmową.
- Chciałabym spróbować, ale nie, że trochę i nawet nie będę czuła się rozluźniona, chcę się upić na całego z Tobą z wami w waszym towarzystwie chcę to poczuć, oraz nawet i chciałabym sprawdzić jak to jest mieć kaca!
- Hmm, nigdy nie miałem aż takiej chęci do spróbowania upicia się, ale mówisz to jakby było to jakimś zakazanym owocem, a w sumie masz to na wyciągnięcie ręki. Okej pomogę Ci się upić na całego, ale mnie nie wydasz?
- Jeju Harry oczywiście, ze nie! - pisnęłam i trochę podskoczyłam.
- Zamówienie gotowe. - powiedział "Jackie Chan". Zapłaciliśmy, a raczej Harry zapłacił i wyszliśmy ze sklepu. Zawadziliśmy o pizzerie, która była po drodze i kupiliśmy trzy duże pizze. Ledwo co doszliśmy do auta, bo mieliśmy tyle jedzenia, ale na pewno się nie zmarnuje. Podjechaliśmy pod dom i każdy już był - czekali na nas. Wyjeliśmy wszystko i doczołgaliśmy się do domu. A ja cały czas byłam podekscytowana tym, że pierwszy raz zasmakuje alkoholu na całego! No z pomocą Harrego..
______________________________________
Hazza♥
Moi kochani ten rozdział trochę dłuższy, mam nadzieję, że się podobał.
Buziaczki i oczywiście prosimy o komentarz ;*

Ważny komunikat!  Na ferie lecimy z Maggie do Tajlandii na dwa tygodnie. Będzie trochę dłuższa przerwa z dodawaniem rozdziału :3

Alex Meredith *.*


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 82

poniedziałek, 06 stycznia 2014 20:47

*ALEX

 

- I co o tym sądzisz? Zaskoczyłem Cię? Mogłem Ci nie mówic! - Zayn zaczął mówić sam do siebie.
- Nie, znaczy tak, zaskoczyłeś mnie, ale muszę Ci coś powiedzieć.
- No dobrze, słucham Cię. - powiedział, a ja nie wiedziałam jak zacząc.
- Bo...Bo jak byłam na górze z Harrym..To między nami do czegoś doszło..
- Pokłóciliście się? On zaczął?!! - zapytał wkurzony Malik.
- Wręcz przeciwnie.. Zayn my się całowaliśmy. - powiedziałam i odwróciłam głowę w stronę okna by nie patrzeć mu w oczy.
- Aha, dlatego Amelia wybiegła wkurzona z domu?! A dlatego. - odpowiedział sam sobie. - Ale nadal go kochasz?
Odwróciłam głowę i spojrzałam na piękne oczy chłopaka, który były smutne i zawiedzione. Miał pięknę rzęsy, których wcześniej nie zauważyłam. Czy nadal go kocham? Hm w sumie to sama nie wiem. Nie dogadujemy się, a Zayn jest na prawdę świetnym chłopakiem, który wyznał mi miłość.
- Nie, nie kocham go. A przynajmniej tak myślę.
- Ale przed sekundą się z nim całowałaś? - powiedział lekko z wyrzutem.
- Wiem. - i to były jedne z piękniejszych chwil w moim życiu pomyślałam. - Ale to on zaczął. - kurde to jest głupia wymówka. - No nie wiem co Ci powiedzieć, przepraszam nie powinnam, zachowałam się okropnie.
Zayn usiadł obok mnie i przytulił. Było mi bardzo dobrze. Przy Zaynie czułam się wspaniale, ale nie wiedziałam czy się angażować. Sama nie jestem pewna czy go kocham, a nie chcę go zranić.
- Alex kocham Cię. - powiedział cały czas mnie przytulając i chyba czekając aż coś odpowiem.
- Ja Ciebie też. I przepraszam to się juz nie powtórzy.
- Przestań, najważniejsze,że mi powiedziałaś. O słyszysz? Chyba Maggie z Niallem wrócili. Idziemy?
- No pewnie, zobaczymy czy moja siostrzyczka zdała i będzie mnie wszędzie wozić. - uśmiechnęłam sie i razem z Malikiem trzymając się za ręcę zeszliśmy na dół.
- No cześc gwiazdy, i jak Ci poszło?? Maggie? Zdałaś??! No mów??!!!!!
- No wiesz jakby Ci to..
- No trudno, następnym razem Ci się na pewno uda. - powiedziałam i ją przytuliłam.
- Miłe świętowanie tego, ze od dzisiaj mogę sobie jeździć gdzie chcę !!!!! WOW Alex zdałam!
- No nie gadaj. To super. Musimy to jakoś uczcić!
- To chodźmy gdzies, tylko poczekajmy aż Louis z Eleanor wrócą, a Ty Liam zadzwoń po Danielle.
- No dobra, ale może zróbmy coś w domu. Skołuje alkohol, albo Maggie pojedzie do sklepu, i się zabawimy?? Co ? Ktoś pojedzie po jedzenie i będzie fajnie.
- Ja jestem za - powiedziałam
- Ja również  - odpowiedział Harry, który patrzył na mnie namiętnie i czułam, ze chciałby powtórzyć to co się stało w pokoju.
- Zayn, mam prośbę, mógłbyś pojechać po Dan, bo nie ma auta, ponieważ pożyczyła koleżance?
- Jasne.
- To super, ja pojadę z Niallem i Maggie po alkohol, bo znam dobry sklep i sprzedawcę, a Alex z Harrym może pojadą po coś do jedzenie? Co wy na to? - zapytał Liam, a ja poczułam, ze robę się czerwona. Spojrzałam na niezadowoloną minę Zayna, a na bardzo zadowoloną minę Harrego. Nie chciałam robić niepotrzebnego problemu i najszybciej jak się dało powiedziałam, że nie ma problemu. Kiedy inni sie zbierali podeszłam do Malika i szepnęłam mu na ucho.
- Nie przejmuj się za chwilę widzimy z powrotem. - po czym musnęłam go ustami i zwróciłam się w stronę Hazzy, który na mnie czekał z niezadowoloną minął patrzył na nas. Harry przepuścił mnie w drzwiach i poszliśmy w stronę auta.
- Gdzie jedziemy? - zapytał jak wsiedliśmy do samochodu.
- Może do Tesco kupimy również coś na jutro, a tak to przywieziemy pizze lub chinszczyznę.
- Jesteś z Zaynem? - zapytał i się na mnie spojrzał.
- Nie no, ja z wami oszaleje. Tak Harry jestem z Zaynem. Kocham go i on mnie. Zayn o mnie dba i nie strzela fochów.
- Alex a ja? A my? Co z dzisiejszym pocałunkiem? Przecież widziałem, że tobie też się to podobało. Kochasz mnie, ale nie chcesz zranić Zayna, prawda? - chłopak strzelił równo w dziesiątkę. Zauważył moje zawahanie i mimowolnie się uśmiechnął. - Ja wiem.
- Co wiesz?! - zapytałam wkurzona, że Harry tak łatwo odgaduje moje mysli.
- Nieważne, nie kłóćmy się. Wszystko wróci do normy już niedługo.
- Proszę jedźmy już, a i jeszcze jedno nic nie wspominaj Zaynowi o pocałunku. Nie chcę go ranić. - powiedziałam
- Jak chcesz. - odpowiedział i do końca drogi się już nie odzywaliśmy.
_________________________________________
Hazza♥

Hej piękni ♥

Of course czekamy na komentarze.

Buziaczki Alex Meredith :*


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 81

niedziela, 29 grudnia 2013 17:26

*ZAYN


Alex poszła na górę z Harrym, dziwnie się z tym czuje, bo na prawdę zaczynam czuć coś więcej do niej, ale ona myśli, że robimy do wszystko tylko na pokaz.
- O cześć Liam, mogę z tobą pogadać!?
- Tak stary, o co chodzi?
- Tylko nikomu nic nie mów, bo trochę sam biję się z myślami i chciałbym to komuś powiedzieć.
-Uuu zapowiada sie poważna rozmowa. - powiedział Liam lekko się śmiejąc.
- Ej no, ale na serio weź to na poważnie, dotyczy to Alex.
- Co z nią? Ostatnio chyba sie do siebie mocno zbliżyliście, albo mi się wydaje?
- No właśnie to dłuższa historia, możemy pójść do kuchni i usiąść?
- Jejuś Zayn no opowiadaj już!
- Bo udawaliśmy przed Harrym, ze jesteśmy razem, zeby go wkurzyć. Po tym co on zrobił Alex chcieliśmy dać mu nauczkę, ale to był mój pomysł i to ja wplątałem ją w to.
- No zapowiada się ciekawie, kontynuuj.
- I..I ja się w niej chyba zakochałem, ale sam nie wiem. Nie powinienem, bo w końcu zrobić Harremu coś takiego to już by było niezłym świństwem, ale na prawdę bardzo ją lubie i szanuje i czuje się w jej towarzystwie bardzo dobrze, a noc w areszcie nas trochę do siebie zbliżyła, ale ja wiem, ze ona nadal czuje coś do Stylesa i widzę jak ona cierpi kiedy on przyprowadza Amelie, a teraz zamiast ją już zostawić w spokoju poszli na górę i o czymś gadają!
- Wow no nie wiedziałem, że sprawy potoczyły się tak daleko. Co do Harrego to  mu się należało, ale żeby na serio między wami coś więcej.. A Alex wie co do niej czujesz?
- Raczej nie...
- Wiesz, dam Ci radę. Idź do Alex i z nią na spokojnie porozmawiaj. A teraz chodźmy i przywitajmy się, bo ktoś podjechał pod dom.

*ALEX
Całowaliśmy się jak opętani, zapomnieliśmy o wszystkim i wszystkich. W tym momencie czułam jakbyśmy byli jednością i nigdy się nie kłócili i wszystko zawsze by było jak w najlepszym porządku. Harry co chwilę mówił przepraszam i całował z powrotem. Trzymałam kurczowo jego włosów na głowie, a on mnie obejmował całym ciałem. Chcialam to przerwać, było to bardzo nie w porządku wobec Zayna. Ostatnio bardzo się do siebie zbliżyliśmy i zaczynałam myśleć inaczej o nim niż tylko o przyjacielu. Wtedy Harry objął mnie jeszcze bardziej i pociągnął na łóżko. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe, czułam fale gorąca, ale gdy chłopak delikatnie dotknął mojej twarzy i zaczął mnie po niej całować poczułam dreszcze. Nie wiedziałam co o tym myśleć, nie mogę, nie powinnam. Chciałam mu się oprzeć, przestać, ale Harry działał na mnie hipnotyzujaco, jego dotyk, zapach, wygląd. Wyglądał idealnie, miałam mętlik w głowie, ale on nie przestawał i całował mnie nadal  tak samo zachłannie jak na początku. Ktoś wszedł do pokoju. Wszytko zostało przerwane. Odwróciliśmy się i zauważyliśmy dziewczynę stojącą naprzeciwko nas z zaskoczoną miną.
- Amelia co Ty tutaj robisz?! - powiedział lekko rozdrażniony Harry, że ktoś nam  przeszkodził.
- Co ja tutaj robię!?? Co ty robisz?! - krzyknęła dziewczyna. - To ta Alex!?? Wiedziałam! Po prostu wiedziałam! Nigdy nie należałeś do mnie, nigdy nie byłeś wobec mnie delikatny, romantyczny, ale za to zawsze wyrażałeś się bardzo dobrze o niej!
- Amelia przepraszam.
- Tylko tyle? Nie chcesz się nawet jakoś tłumaczyć? Nie chcesz o mnie walczyć..? Szkoda. Bardzo mi przykro. - powiedziała dziewczyna i z zawiedzioną miną wyszła z pokoju.
- Harry, biegnij za nią. Przepraszaj ją! - krzyknęłam do chłopaka.
- Ale, ja do niej nic nie czuje.
- Biegnij za nią, ja muszę wyjść. To co zrobiliśmy nie powinno się wydarzyć, nigdy.
- Alex proszę nie mów tak.
- Nie moge tego słuchać. Nam nie jest pisane, zawsze jest coś nie tak, muszę iść.. - powiedziałam załamanym głosem i szybkim krokiem minęłam Harrego, który specjalnie musnął mnie ręką.
- Na korytarzu stał Zayn, który chyba na mnie czekał. - niestety po tym co się stało Zayn był ostatnią osobą, której chciałam powiedzieć o tym co się wydarzyło.
- Hej Alex muszę z tobą porozmawiać na bardzo ważny temat, możemy pójść do mnie do pokoju?
- Jasne. - odpowiedziałam i poszliśmy w stronę pokoju Malika.
- Proszę, chciałbym żebyś usiadła.
- Jejuś zaczynam się bać, ale zanim Ty coś powiesz ja też Ci muszę coś powiedzieć.
- Nie, proszę daj mi dojść do słowa pierwszemu. Bo widzisz od jakiegoś czasu spędzamy ze sobą dużo czasu. I ja....jakby to powiedzieć..Chciałbym przestać udawać.
- Udawać, że jesteśmy razem?
- Tak.
- Dobrze, oczywiście i tak za daleko zaczeliśmy w to brnąć.
- Chciałbym przestać udawać i pokazać, że to nie jest fikcja tylko prawda... - powiedział, a mi zamarło serce.
- Jednak mogłam mówić pierwsza...
_________________________________________________
Hazza♥

Moje gwiazdy i gwiazdeczki komentuje tylko jedna osoba, której stokrotnie dziękujemy. Chyba jako jedyna trwa z nami <3  Chciałybyśmy chociaż trzy komentarze. Buziaczki i czekamy na więcej opinii.

Alex Meredith :*


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 80

poniedziałek, 23 grudnia 2013 1:04

*ALEX


Maggie z Niallem pojechała na egzamin nic się nie odzywaja więc pewnie Magg jest jeszcze w trakcie.
- Alex idziemy gdzieś?? - zapytał mnie Zayn
- Zayn, a skąd takie pytanie??!
- No wiesz jesteś moją...Dziewczyną! - powiedział głośno, bo do salonu wszedł Harry.
- Jasne, że tak, co będziemy tutaj siedzieć.  - Malik podał mi rękę i pomógł wstać z kanapy. - Poczekasz chwilkę tylko się przebiorę. - powiedziałam i przeszłam obok Harrego. Spojrzał się na mnie, ale już sama nie wiem czy z pogardą czy może z chęcią porozmiawiania. W głębi serca cały czas czuje coś do Hazzy, ale on jest dupkiem, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Wchodząc na górę słyszałam jak Harry i Zayn się kłócą. Jako, że jestem kobietą i ciekawość zwycięzyla podeszłam jak najbliżej i trochę podsłuchałam.
- Zayn co ty do cholery wyrabiasz!!!!??
- No, co idę z Alex do..
- Nie obchodzi mnie gdzie tylko dlaczego z Alex, coś Ty się jej tak ostatnio uczepił!??
- A co Cię to obchodzi, sam zachowujesz się jak ostatni kretyn i zostawiasz ją dla jakieś Ameli, a teraz się wykłócasz o to, że jest szczęśliwa!
- Nie będziesz się z nią umawiał!! Zakazuję Ci!!
- Harry czy ty siebie słyszysz??! Jesteście parą, wszystko jest jak najlepiej zachowujesz się jak cham i ją zostawiasz i to bez klasy, nawet jej nic nie tłumacząc, a teraz się kłócisz o to, ze jestesmy razem.
- Jesteście razem !!?? Co !??
- Jesteśmy. Po tym jak z nią zerwałeś zaproponowałem jej pomoc i jakoś tak wyszło.
- Zayn uważałem Cię za przyjaciela!!!! Masz się od niej odczepić!
- Bo co?? Bo to są Twoje widzi mi się?
- Nie, bo ja..!!
- Bo Ty, jak dorośniesz to pogadamy. Alex jesteś już gotowa??!! - krzyknął chłopak, a ja nawet nie zaczęłam nic ze sobą robić.
- Jeszcze chwileczkę! - odkrzyknęłam i wbiegłam do pokoju, by założyć na siebie pierwszą lepszą rzecz. - Już schodzę!
- To gdzie idziemy?
- No sam nie wiem, może na spacer?
- A co ty taki zdenerwowany? - zapytałam, zeby się nie wydało, że podsłuchiwałam.
- Nieważne, ale muszę Ci coś powiedzieć na osobności.
- Dobrze, no to chodźmy. - powiedziałam i szybko spojrzałam na Harrego, który poszedł do kuchni i próbował "dyskretnie" na nas patrzeć. Nasze oczy sie spotkały i równie szybko poczułam, ze się rumienie. Dobrze, że Zayn mnie przepuszczał w drzwiach to jak najszybciej wyszłam na dwór.
- No to opowiadaj, co to były za kłótnie na dole??
- Alex, bo ja powiedziałem Harremu, że jesteśmy razem. Tylko się nie gniewaj.
- Wiesz nie przeszkadza mi to nie na co dzień taki przystojniaczek jak Ty mówi, że jestem jego dziewczyną. - próbowałam trochę rozładować atmosferę i obrócić wszystko w żart. - A teraz na serio, dlaczego tak powiedziałeś?
- Rozumiesz, ze od dawna udajemy przed Harrym, ze jesteśmy razem, żeby go wkurzyć. I teraz doszło do kłótni i jakoś tak mu to powiedziałem, no może inaczej potwierdziłem mu to.
- No i bardzo dobrze.
- Nie jesteś zła? - zapytał lekko zdziwiony.
- No coś Ty, pomagasz mi i jeszcze przeze mnie kłócisz się ze swoim przyjacielem. Takie pytanie to raczej tobie powinnam zadac.
- Oj Alex, na prawdę Cię bardzo lubię.
- Wow normalnie jakbym nie wiedziała. Też Cię bardzo lubię. - powiedziałam i złapałam Zayna za rękę. Maszerowaliśmy sobie jak zakochani, ale my dobrze wiedzieliśmy, że to wszystko to "sztuczna miłość".
Wróciliśmy do domu lekko zziębnięci, ale w bardzo dobrych humorach. Poszliśmy do kuchni zrobić sobie gorącą herbatę. Kiedy skończyliśmy poszliśmy do salonu gdzie siedział Harry. Lekko zmieszani postanowiliśmy normalnie się zachowywać i usiąść obok niego.
- Dobrze się bawiliście?  - powiedział Harry lekko zdenerwowanym głosem.
- Od razu bawiliście. Byliśmy na spacerze, ale było bardzo fajnie, a Ty zamierzasz cały dzień siedzieć przed telewizorem? - powiedział Malik.
- A co Cię to obchodzi!?? - warknął chłopak.
- Harry nie mów tym tonem do mnie.
- Mogę w ogóle nic nie mówic. Alex mogę na chwilę z Tobą pogadać? - zapytał Harry, czym mnie bardzo zdziwił.
- Myślę, ze nie mamy o czym rozmawiać. - odpowiedziałam lodowatym tonem, ale tak na prawdę była nieziemsko ciekawa o co mu może chodzić.
- Myślę, ze jednak mamy. Mogę, Cię poprosić na słówko?
Spojrzałam na Zayna, który dał mi znak, zebym poszła. Wstałam i za chłopakiem poszłam do jego pokoju.
- Usiądź. - powiedział, wskazując na łóżko.
- Więc o czym chciałeś rozmawiać?
- Nie wiem od czego zacząć. Chciałbym Cię przeprosić.
- Fajnie, ale wybacz nie chcę tego słuchać.. Znowu.
- Oj Alex dlaczego zadajesz się z Zaynem?!
- Więc o to chodzi? Chodzi o Malika. Wybacz, ale rozmowa z tobą chyba nie ma sensu.
- Jak zawsze ja pierwszy wyciągam rękę, a z Tobą są problemy.
- Jak śmiesz tak mówic!? A jak myślisz? Dlaczego Ty zawsze pierwszy wyciągasz rękę? Bo z reguły to ty zawiniłeś i to ty powinieneś to naprawić, ale to co zrobiłeś teraz to nie wiem czy da się naprawić.
-..
- Nic nie powiesz?
- A co mam powiedzieć? Jednym zdaniem mnie opisałaś. Czujesz się lepiej ja się czuje gorzej, wiec wszystko idzie po Twojej myśli.
- Oj Harry zamknij się już i idź do swojej Ameli, bo chyba ja Ci już jestem niepotrzebna. - powiedziałam i wstałam z łózka kierując się do drzwi. Wtedy Harry mnie złapał i oparł o ścianę. Spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował namiętnie w usta. Byłam na tyle zaskoczona, że nie zareagowałam, ale i na tyle szczęśliwa, by odpłynąć w magicznym momencie...
_______________________________________________
Hazza♥
Gwiazdeczki wy moje Wesołych Świąt i One Direction pod choinkę!! <3
Żeby spełniły się wasze marzenia i zdrowie trzymało się was cały czas!
Buziaczki, Alex Meredith ;*


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 79

poniedziałek, 09 grudnia 2013 19:11

MAGGIE*


Weszliśmy do domu cały czas się śmiejąc, chociaż tak na prawdę to bałam się reakcji Harrego, no cóż zawsze muszę coś zrobić, ale miałam przeczucie, że coś się stanie. Kobieca intuicja jeszcze nigdy mnie nie zawiodła.
- Hejka, co wy tak długo???? - krzyknęła Alex, która razem z Louisem i Zaynem siedziała na kanapie oglądając jakąś bajkę.
- Już bez przesady, ze tak długo. Jeździliśmy trochę. Niall przygotowywał mnie do jutrzejszego testu.
- I jak Ci poszło??? Niall, zda Maggie czy nie??? - zapytał Lou.
- Na pewno jest świetnym kierowcą, tylko trochę nie doświadczonym co na stówę się nie długo zmieni!
- Niall przestań, w końcu zarysowałam auto Harrego... Oj. - po chwili sobie uświadomiłam, że mi się wymsknęło.
- Co!!!!!????? - wszyscy krzyknęli i gromada z kanapy wstała i szybko do mnie podeszła.
- Co zrobiłas??? Zarysowałaś Harremu auto??? - zapytał Zayn, chociaż nie, w sumie to stwierdził.
-Oj, no nie zrobiłam tego chcący, na sam koniec tylko trochę zderzak.
- A własnie, Maggie nie przejmuj się. Zayn pomożesz mi znaleźć dobrego lakiernika?? Chciałbym to załatwić przed Harrym, bo wziąłem jego auto bez pytania. - powiedział Niall. Po czym wdał się z chłopakiem w dyskusje. Byłam bardzo zmęczona, lekko zestresowana dzisiejszym dniem i bardzo wystraszona jutrzejszym!!! Poszłam na górę i weszłam pod prysznic, rozluźniłam swoje mięśnie pod gorącą wodą i wyszłam. Ubrałam się w piżamę i pomaszerowałam do pokoju Nialla. Ostatni mi czasy coraz częściej śpię w jego pokoju i w jego ramionach. Położyłam się i chciałam poczekać na Horanka, ale zmęczenie zwyciężyło i zasnęłam.
***
-Maggie, kochanie, chyba powinnaś już wstawać, bo się spóźnisz. - usłyszałam szepty w stronę mojego ucha.
- Niall jeszcze chwilka.. - mówiłam zaspanym głosem.
- Jest już 10, a ty egzamin masz chyba o 11, więc...
- Cooooo!!!!! Juz 10, dlaczego mnie wcześniej nie obudziłes!!!! - wyskoczyłam z łózka i zobaczyłam zakłopotanie na twarzy chłopaka.
- No, przeciez właśnie Cię budzę..
- Jejuś Niall proszę, mógłbyś mi zrobić jakieś kanapki i kawę, a ja biegnę się przygotować, a i jeszcze jedno, możesz mnie tam zawieźć?
- Chwilka, chwilka...Już idę Ci zrobić śniadanko i zawiozę Cię, a teraz leć się ubierać. - powiedział, a ja podeszłam do niego pocałowałam go w usta i szybkim krokiem poszłam zacząć się przygotowywać. Kiedy się ubrałam i umyłam zeszłam na dół, gdzie czekałam już na mnie Niall ze śniadaniem i kawą z pianką.
- Smacznego.  - powiedział chlopak uśmiechając się do mnie i podsuwając mi talerz z kolorowymi kanapkami pod nos.
- Niall...
- Co jest?? Nie powiesz, ze Ci nie smakuje, bo nawet nie spróbowałas!!
- Nie jestem głodna, nie mogę nic przełknąć, aż tak się denerwuje. Przepraszam, zjem jak wrócimy, a teraz proszę możemy już jechać??
- Masz jeszcze pół godziny... - powiedział, zajadając moje kanapki. Spojrzałam na niego wymownie, by się pospieszył.
- No, dobra, dobra, tylko się przebiorę. - powiedział i grzecznie poszedł na górę, a ja stresowałam się coraz bardziej. Chwilę późnej Niall zszedł i poszliśmy do auta. Podróz trwała 15 minut i przez cały czas się nie odzywałam, jednak chłopak gadał jak najęty, zebym się nie bała i, że pójdzie mi bardzo dobrze. Zatrzymał się, To już za chwilę, za chwilę spotkam się z NIĄ, najmniej miłą osobą na świecie.
- Wysiadaj, Maggie. U mnie w aucie nie zdasz...chociaż może Ci się tak wydaje, ale niestety musisz podreptać do tamtego budynku i poczekać na swoją kolej.
- Będziesz za mnie trzymał kciuki??? - zapytałam i spojrzałam na niego.
- Może...No pod jednym warunkiem!
- Jakim?? - zapytałam zdziwiona.
- Buziak i biegniesz zdac egzamin, by wracać zadowolona, a nie smutna do domu. - przy tym zdaniu Niall się szczerze uśmiechnął i wystawił "dziubek". Cmoknęłam go w usta i poszłam w stronę budynku. Usiadłam na tym samym miejscu co wczoraj i zdziwiło mnie to, że nikogo nie ma przede mną. Siedziałam sama.
- Maggie Meredith, zapraszam panią. - powiedziała Godzillia, która własnie uchyliła się zza drzwi. Posłusznie za nią poszłam, usmiechając się nawet do niej, ale niestety ona nie odwzajemniła tego żadnym gestem. Weszłam do auta i wykonałam podstawowe czynności, na egzaminie, pasy, ustawić lusterko i inne rzeczy, na które byłam wykuta. Gertruda zapisywała coś w swoim notesie, po czym mruknęła pod nosem, ze mam jechać tą samą drogą co wczoraj. Wyjechałam na ulicę i czułam jak moje ręce się pocą. Na razie szło mi nawet dobrze, ale nie chciałam zapeszać. Co jakiś czas instruktorka mówiła, w którą stronę mam jechać i co robić. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Byłam przerażona, że nie wyciszyłam telefonu, i już widziałam jej piorunujący wzrok, kiedy ona wyjeła telefon ze swojej torebki i na moje zdziwienie szybko odebrała.
- Co!! Szpital!?? Już się zaczęło!???  - krzyczała co jakiś czas wykonując przy tym szybkie ruchy rękoma.  - Panno Meredith proszę jak najszybciej jechac do szpitala St Mary's, i nie patrz na znaki, ale ruszaj już!!!!! - krzyczała w moją stronę. Byłam kompletnie zdezorientowana, nie wiedziałam, w którą stronę mam jechać, jednak Gertruda widziała mój brak wiedzy.
- Jedź w prawo, a później Cię nakieruję!! - pojechałam jak mi kazała, patrzyłam na inne auta, które zwinnie wymijałam, co chwilę na kogoś trąbiłam, żeby mi zjeżdzał i go wyprzedzałam. Najgorsze były światła, które nas zatrzymywały. Po jakimś czasie zapomniałam, że jadę z instruktorką i zorientowałam się gdzie jestem i gdzie jest szpital, bez czekania na jej wskazówki robiłam rózne manewry i płynnie bez zastanowienia zmieniałam biegi tak, ze auto nie szarpało, dojechałyśmy pod szpital i płynnie zaparkowałam wykonując przy tym bardzo szybkie, ale precyzyjnie ruchy. Wybiegłyśmy z auta i pobiegłyśmy do budynku, w sumie nie wiedziałam co robić, czy zostać w aucie czy nie, ale po zastanowieniu stwierdziłam, ze nie będę czekać w samochodzie. Dobiegałyśmy do sali porodowej, zobaczyłam chyba jej córkę, która rodziła, widziałam ich podobieństwo. Gertruda szybko podbiegła do Lucy, bo tak na nią zawołała i zaczęła ją pocieszać, że już jest i zdążyła. Jej córka zaczęło coraz szybciej oddychać, kazali jej przeć, a ja stałam i nie wiedziałam co robić. Usiadłam na krześle w poczekalni i czekałam. Po godzinie wyszła Gertuda, która płakała. Nie wiedziałam co zrobić, czy podejść do niej i zapytać się czy mogę iść, czy mam czekać i będziemy kontynuować egzamin. Instruktorka bez słowa do mnie podeszła i mnie przytuliła.
- Dziękuję, Ci, że dowiozłas mnie na czas. Moja Lucy urodziła córeczkę i nazwała ją Maggie, oczywiście zdałas egzamin bezbłędnie, chociaż czasami szarpałaś przy hamowaniu. - Uśmiechnęłam się i zapytałam czy mogę zobaczyć, Maggie. Poszłam za Gertrudą do sali z inkubatorami i spojrzałam na małego dzidziusia, w czarnych króciutkich włoskach. Magg patrzyła się na mnie małymi oczkami i co jakiś czas wydawała z siebie dzwięk płaczu. Podziękowałam za wszystko i wyszłam ze szpitala. Chwilę później zadzwoniłam do Nialla.
- Hej skarbie, co tak długo??! Bardzo się niecierpliwiłem, czekam na ciebie przed budynkiem.
- Niall, mógłbyś przyjechać po mnie do szpitala??
- Co!!!?? Do szpitala?? Coś się stało??? - chłopak podniósł głos i był bardzo zdenerwowany.
- Wszystko Ci powiem na miejscu. Szpital St Mary's od strony porodowej. Buziaki. - zakończyłam rozmowę i cierpliwie czekałam na mojego księcia.
________________________________________
Hazza♥
Hejka gwiazdeczki ***
Oczywiście czekamy na komentarze i wyrażanie swojej opinii.
Piszcie co tam u was!!!!
Alex Meredith <3


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 78

czwartek, 05 grudnia 2013 16:38


*MAGGIE

-Miśki, słuchajcie mam niespodziankę...
-Co to takiego, kochanie?- zapytał Niall ciekawy
-No, Magg, dawaj o co chodzi ?
-Zapisałam sie jakiś czas temu na kurs, zeby zrobic prawo jazdy. Ta-dam!.. I co wy na to ?
-Maggie, ale po co. Wiesz, że ja albo chłopaki zawsze chętnie cię zawieziemy, a taksówka też nie jest taka droga.
-Wiem, ale chcę sie usamodzielnić, a Was też nie będę zawsze prosiła o podwózkę.
-Maggie chcesz wszystkich pozabijać ?!- zapytała Alex przez śmiech
-Ejj,  nauczą mnie jeździć. A teraz czas na drugą niespodziankę.
-No...? Postanowiłaś zostać gwiazdą filmową ?- pytała się mnie siostra, cały czas sie śmiejąc
-Nie Alex, ale zdałam testy z pytaniami i.... werble poproszę ....i ZALICZYŁAM !!! Za pierwszym razem, teraz tylko muszę zdać jazdy ....
-Brawo, super, świetnie, gratulacje  -  wszyscy zaczęli sie cieszyć ze mną
-Gratuluję, przyszły mistrzu kierownicy - wyszeptał Niall i przytulił mnie od tyłu
-A dziękuje, aktualny i niedługo były mistrzu - powiedziałam
-To musimy to uczcić- dodał Louis
- Ale nie za bardzo, bo jutro mam jazdy- powiedziałam
-Oczywiście, co tylko sobie życzysz, a teraz zaczynamy impreze !!!- wydarł sie Louis
-Głupek...- stwierdziłam
Bawiliśmy się do 3 w nocy i gdyby nie ja, to impreza trwałaby nadal. Ale powiedziałam, ze i tak już wszyscy prawie śpią, a rano chłopcy mają wywiad, więc musimy się zbierać. Cieszę sie, ze im juz powiedziałam. Mam nadzieję, ze jutrzejsze jazdy tez mi pójdą dobrze. Co jak co, ale akurat za kółkiem nie czuję się, aż tak pewnie.
-Dobranoc wszystkim
-Dobranoc, księżniczko- powiedział Nialler
-Siemka Maggie- odkrzyknela reszta
Poszłam do siebie i położyłam na łóżku, stresujac sie jutrem. Ale na szczęsci niedługo, ponieważ zapotrzebowanie na sen okazało sie silniejsze i po chwili już spałam.
Pik, pik, pikkk !!!
-Ojj... przestań sie wydzierać- krzyknęłam do budzika
-Jeszcze tylko chwilka...-dodałam juz spokojniej
-Oj no dobra, juz wstaje...
-Maggie jesteś walnięta, przestań gadać do budzika - powiedziała zaspana Alex
- Dobra ja się zbieram w takim razie
-Powodzeniaaa...- powiedziała i ziewnęła moja siostra
- Nie- dziekuję...

Siedziałam przed salą, z której za chwilę miał wyjść instruktor. Obok mnie siedziała jakaś szara dziewczyna w słuchawkach na uszach. Nastepnie chłopak koło 30, cały spocony ze stresu. A jeszcze dalej jakaś kobieta w szpilkach i ostrym makijazu. Pomyślałam, że nie mogę być taka najgorsza, patrząc jeszcze raz na osoby, które tez będa zdawały.
Nagle drzwi sie otworzyły i wyszła jakaś ogromna, brzydka kobieta. Chyba kobieta...Zaczęłam wypatrywać mojego instruktora, ale juz nikt nie wyszedł.
-Witam, nazywam sie Gertruda McKanzie i będę państwa egzaminatorem. Kto pierwszy?
-To może pani- wskazałą na dziewczynę w słuchawkach, u której widziałam przerazenie w oczach
Po 30 min. wróciły. Dziewczyna szczęśliwa, ze zdała, a egzaminatorka naburmuszona jeszcze bardziej niż gdy wyszła pierwszy raz.
-Teraz pan- pokazała na mężczyznę
-Ja nie, ja dziekuję. Muszę iść - i ten facet zwiał, nie wierzyłam w to co zobaczyłam. Po prostu uciekł, ale w sumie sie  nie dziwię
-To pani - wskazała na tą w ostrym makijażu.
Po 40 min. wróciły, ale zauważyłam , ze tama kobieta idzie cała zapłakana.
-To już, wszyscy?..-zapytała egzaminatorka, nawet nie patrzac w moją stronę
-Jeszcze ja- odezwałam sie i zauważyłam złosć na twarzy instruktorki
-Ahaa... czyli jeszcze jedna..W takim razie, za mną- poszłam, cała zestresowana. Wytarłam ręce w spodnie i poszłam.
Po 15min. kazała mi sie zatrzymać i zaczęła
-Czy oszalałaś dziewucho, chcesz nas pozabijać. Nawet słupki musisz strącać. Wynoś sie, jak sie nauczysz jeździć to wróc. Masz jeszcze jedna szansę, wiec będziesz musiała się postarać. Inaczej musisz napisać od nowa testy i dopiero jazdy, i na twoim miejscu na to bym się szykowała. A teraz wynoś się sprzed moich oczu- i wywaliła mnie na środku jakiejś drogi

* W domu
-Hej, już wróciłam
-I jak? -zapytała Alex, gdyż tylko ona teraz była w domu
-Zawaliłam i mam jeszcze tylko jedną szansę, żeby zdać ponownie. Inaczej od nowa testy, jazdy.
Opowiedziałam siostrze o całym zajściu i wybuchnęłam płaczem. Wszystkie moje emocje, które dławiłam od pójścia na jazdy, teraz wylałam z siebie. Nagle do domu weszli roześmiani chłopcy, oczywiście bez Harrego.
-Ojj, coś wyczuwam ze nie poszło najlepiej- powiedział Zayn
-Masakrycznie to i tak za delikatnie- dodałam
-Nie przejmuj się, ja też nie zdałem jazd za pierwszym razem- powiedział Louis
-Dzięki, ale ja się straszliwie stresuję, gdy ta Godzilla siedzi przy mnie i czeka na każde moje potknięcie. A ja nie jeżdże aż tak dobrze.
-Magg chodź ze mną - poprosił Niall
-Dobra, to pa wam wszystkim

-Nialler co to jest?
-To jest garaż Harrego i jego auta. Jak wiesz to od niego pożyczamy, gdy gdzieś mamy jechać. On ma bzika na tym punkcie
-A po co mnie tu zaprowadziłeś?
-Wybiorę ci auto i poćwiczymy, zebyś zdała następnym razem
-Ale Niall, to auta Harrego. A jeśli będzi miał coś przeciwko?
-Nie dowie sie o niczym. Chodź, trzymaj kluczyki od tego. Jest najmniejsze .....i ulubione Harrego- ale to już dodał cicho
-Dobra, teraz wsteczny. Ale patrz w lusterka, dobrze. Uważaj na drugą stronę. Swietnie, a teraz ... tak dobrze. No super, nie wiem o co chodziło temu babochłopowi. Dobrze ci idzie. A teraz spróbuj tak...
I minął nam tak dzień do końca.
-Dobra, wracamy. Super ci poszło. No  a teraz troszke przyspiesz. Uważaj !- ale było juz za późno, przerysowałam przód zderzaka. Wybiegłam szybko z auta i poszłam oglądać szkody jakie wyrzadziłam temu autu.
-Nie jest najgorzej- powiedział Niall
-Nialler ja rozbiłam auto Harrego. Jego auto! W życiu nie będzie mnie stać, żeby spłacić samą farbę w tym odcieniu, żeby to zamalować.
-Spokojnie, to ja wziąłem auto i ja zapłacę, nie przejmuj sie. Ale przynajmniej umiesz już dobrze jeździć
- I mówisz mi to po tym, jak rozbiłam auto Stylesa? Jakoś nie bardzo w to wierzę
-Ale zobacz, cały dzień szło ci swietnie. Okej, ja teraz zaparkuję tak żeby nie zauwazył. A zaraz wrócimy do domu i ja zamówię lakiernika. Chodź, nie przejmuj się. Jutro na zaliczeniu pójdzie ci świetnie. Na pewno !
_________________________________________________

Horanowa:*
Przepraszamy, ale cały czas czekałyśmy na jakiś komentarz. Liczymy, ze tym razem pojawia się one szybciej ;)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 77

niedziela, 10 listopada 2013 22:28

*ALEX

Otworzyłam oczy i przypomniałam sobie, że Maggie musiała "zostać" na noc u Nialla w pokoju. Wstałam i poszłam do łazienki, otworzyłam drzwi a tam był Louis pod prysznicem.
- Jezus Louis, dlaczego się nie zamykasz?! - krzyknęłam przez uchylone drzwi.
- Spoko, Alex wejdź nie wstydzę się.
- Ale ja się wstydzę! - odpowiedziałam
- Dobra, poczekaj chwilę, zaraz wychodzę.
- Poczekam na korytarzu. - powiedziałam i w sumie stwierdziłam, ze na moją nie korzyść nic nie widziałam. A niech to, można było mieć jakiś przyjemny widok. Cholera Alex, o czym, Ty myślisz!!? Ochrzaniłam siebie samą i wtedy wyszedł Lou.
- Już możesz.
- Miło, ale nie mogłeś już się ubrać ? - spojrzałam na niego wymownie, ponieważ był tylko w zawiniętym ręczniku.
- Oj przestań, przecież idę do pokoju, później idę zrobić śniadanie, jak się umyjesz zejdź do mnie.
- Okej, zrobiłbyś mi jajecznice? - zapytałam i swoimi słodkimi oczami spojrzałam na Tommo.
- Wykorzystujesz mnie! - odparł po chwili. - No, ale niech Ci będzie, masz 20 minut. - powiedział i się odwrócił idąc do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i weszłam pod prysznic. Chwilę później wyszłam, umyłam zęby, przebrałam się w sukienkę i poszłam do pokoju odnieść piżamę. Wychodząc na korytarzu zobaczyłam Harrego. Co on tu do cholery robi!!?? Poczekałam, aż wejdzie do łazienki i najciszej jak się da zeszłam na dół.
- Szybko Ci zeszło, śliczna. - powiedział Lou. - Siadaj zaraz podaje jajecznicę.
- Louis co tu robi Harry?!!
- Yyy mieszka..? - odpowiedział sarkastycznie.
- Nie wygłupiaj się! Przecież on mieszka u Amelii!
- Nie, no co ty... Zatrzymywał się u niej na noc, ale nie mieszka, a co? - zdziwiony sie mnie zapytał.
- Luz... Właśnie go widziałam na górze i był to dla mnie... Jakby to...SZOK! Myślałam, że pojechał wczoraj z Amelią do domu i byłam pewna, że go nie będę widziała.
- A propos, ten tego... Jakby to ładnie określić...Yyy..
- O co chodzi?!
- Ten, no.. chciałbym to powiedzieć jak najzgrabniej.. Nie to, że się wtrącam, ale jako twój przyjaciel...
- Louis, tak Ty mój przyjacielu, jakież to niezgrabne pytanie chcesz mi zadać?
- Czy Ty i Zayn, coś więcej..? - zadał pytanie i tymi swoimi oczami się na mnie patrzył.
- To skomplikowane..
- Tak to sobie możesz na facebooku ustawić, przecież widzę, czy wy coś razem?
- Dużo, by gadać.. Ale myślę, że możesz wiedzieć, bo..
- Cześć. - do kuchni wszedł Harry i przerwał mi w połowie zdania.
- Hej. - odpowiedziałam z Louisem, który nie czuł żadnego spięcia, ale ja za to czułam się bardzo dziwnie w towarzystwie Styles'a tak jak chyba on. Harry bez dodatkowych słow podszedł do lodówki, wyjął jogurt do tego wziął brzoskwinię, którą sobie wkroił i wyszedł do salonu na kanapę.
- No, myślę, że możesz mi dokończyć. - powiedział Lou.
- Nie, teraz.
- Dlaczego?! - zapytał zaskoczony.
- Bo, Harry tu jest. - szepnęłam mu na ucho.
- I co z tego, że jest tu Harry!? - zapytał Louis, tak głośno, że Harold się odwrócił i z ciekwaością na mnie spojrzał, jednak po chwili jakby od niechcenia się odwrócił.
- Dzięki..
- No, co? Dlaczego nie możecie się pogodzić!?
- Nie, teraz, proszę... Harry.
- No i co mnie to obchodzi, on jest głupi, że tak zrobił, ale... A nie w sumie, to masz rację, czekaj, az on pierwszy przeprosi.
- Też, tak myślę, a z Zaynem, to jak w końcu?! - zapytał Lou, i w tym momencie Harry odwrócił głowę, jednak po "złapaniu" mojego wzroku się speszył i spojrzał na mnie z pogardą, jakby go to nic nie obchodziło i przełączył kanał w telewizorze.
- Więc.. - ponowił pytanie Lou.
- Odpowiem Ci na to na osobności Louis. Mmm pyszna jajecznica.
___________________________________
Hazza
Hej gwiazdy, przepraszamy, że taka przerwa,
ale nie miałyśmy czasu przez szkołę.
Zachęcam do komentarzy :D
 Alex Meredith :*


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział 76

czwartek, 24 października 2013 16:15

*ALEX


- To gdzie jedziemy? Na co macie ochotę? - zapytałam, cały czas chichocząc pod nosem z Malikiem.
- To tej restauracji "Order of Grace" - powiedziała Danielle - Co wy na to?
- Super, tylko teraz możemy stać w korkach, bo zbliża się pora lunchowa. No, ale zbierajmy się! - popędził nas Liam i wszyscy poszliśmy do aut. Ja byłam z Zaynem, który kierował i Nialla z Maggie, a Louis z Eleanor pojechali z Liamem i Dan.
Po 20 minutowej jeździe zobaczyliśmy, że restauracja "Order of Grace" jest pełna ludzi. Zadzwonił telefon Zayna, właczył na głośnomówiący.
*
- No i co Liam? Wchodzimy? - zapytał chłopak.
- Nie to będzie męczarnia, to co robimy?
- Pojedźmy do McDonald'a, weźmy coś na wynos i wracajmy do domu. - wtrąciłam się do rozmowy.
- U mnie się zgadzają, a u ciebie Alex?
- Dobra! - krzyknęła parka z tyłu.
- Super, jedźcie za mną, wiem jak ominąć korki. - powiedział Liam i się rozłączył.

* 2 godziny później
-Liam wiesz jak ominąć korki?!-zapytała Maggie przez telefon
-No zdawało mi się, że tędy będzie szybciej i nikt nie pomyśli o tej drodze.
-Liam serio?- zapytał tym razem Zayn, włączając się do rozmowy.
-Słuchajcie teraz ja nas poprowadzę- powiedziała Danielle
-Kobieta ma nas prowadzić?! Mogę wysiąść?- zapytał Zayn ze smiechem
-Dobra Dan, prowadź- powiedziałam

~
-Mówiłam, że nas wyprowadzę z tego korka-powiedziała dziewczyna i wytknęła język mulatowi, gdy staliśmy w kolejce do okienka w McDonaldzie
-Wybacz mi Dan, że nie doceniłem twojego wspaniałego zmysłu orientacji- odpowiedział chłopak i położył swoją dłoń na mojej

*MAGGIE

-Nialler zobacz -powiedziałam i wskazałam na rękę Malika
-Myślisz, że Alex z nim jest ?-zapytał się blondyn
-No tak nie zachowują się "przyjaciele"- stwierdziłam
-Chyba masz racje, chcesz żebym porozmawiał z Zaynem ?
-Nie, poczekamy aż sami będą gotowi nam powiedzieć
-Co zamawiacie?-zapytała Alex
-Ja to co zwykle-powiedziałam siostrze
-A mi obojętne, byle dużo- powiedział głodomor
-Okej, nizebyt wygórowane zapotrzebowanie- powiedziała Alex i odwróciła sie żeby zamówić
-Maggie jak wrócimy dzisiaj do domu wszyscy, to chcesz pojechać ze mną do naszego miejsca?
-Nie wiem co będziemy robić i czy inni nie mają jakiś planów, ale jesli bedziemy wolni  to oczywiscie, ze tak.
-To super. Mam nadzieję, ze droga powrotna zajmie nam mniej czasu
-Tez mam taka nadzieję
-Alex pamiętałaś, zeby zamówić mi bez ogórka?-zapytałam
-Tak Magg.
-To dobrze, bo wiesz, że nie lubię ciepłego ogórka
-Wiem, Maggie
-Alex chcesz ze mną dzisiaj sie przejść na spacer do parku?-zapytał Zayn,a ja zdziwiona czekałam na jakąś reakcje mojej siostry
-Oczywiście, z wielką przyjemnością
Spojrzeliśmy na siebie z Niallem, niepewni co o tym sądzić. Niedawno Alex dała by sie pokroić za choćby spojrzenie Harrego, a teraz zachowuje się z Zaynem jakby byli parą.

~
Weszlismy do domu i od razu rzucił nam się w oczy widok całującego się Harrego z Amelią na kanapie w salonie. Od razu spojrzałam na Alex, ale ona wtulona w Zayna poszła z nim do kuchni.
Niall złapał mnie za rękę i powiedział:
-Harry moglibyście pójsć do twojego pokoju, bo chciałem z Maggie pograć na Plejce
-Ooo..a tak jasne, chyba ze mozemy sie z Amelia przyłączyc do was?
-Yy.. no dobrze, to zagramy w singstara, zapytam się reszty czy zagra z nami. A tak w ogóle to chcesz zagrać Amelia, bo Harry nie zapytał cię o zdanie
-A tak z wielka przyjemnością, dziękuję.
-To ja lecę zapytać resztę- i pobiegłam na górę, przeszukiwać pokoje
Weszłam do pokoju Louisa i zastałam tam czwórkę przyjaciół.
-Mam pytanie chcecie zagrac w singstara. Gram ja, Niall, Amelia i Harry. Możecie dołączyć, w końcu wypadałoby się poznać z ta dziewczyną.
-Zaraz zejdziemy- odpowiedziała Eleanor za wszystkich
-To super, ja idę szukać Alex i Zayna. Zaraz spotkamy sie na dole
 Nastepny pokój był mój i Alex, ale nie było tam nikogo. Postanowiłam sprawdzić u Zayna. Zastałam tam ich śmiejacych się z czegoś.
-Kochani chcecie pośpiewać z nami na sigstarze. Grają wszyscy łącznie z Harrym i Amelią. Chcecie do nas dołączyć?
-Oczywiście, chętnie-odpowiedziała moja siostra
Zeszliśmy razem na dół, gdzie mój chłopak juz przygotował sprzęt.
-Mamy tylko dwa mikrofony, więc będą pojedynki. Zgadzacie sie? Teraz wylosujemy kto przeciw komu gra. Proszę- i rozdał każdemu po kawałku kartki z napisanym imieniem.
Ja wylosowałam, że moim przeciwnikiem będzie nie kto inny jak Amelia. Ale trafiłam, ja kontra zawodowa piosenkarka. Słabo.
Niall wylosował Louisa. Harry Danielle, Alex śpiewa z Eleanor, a Zayn z Liamem. Czyli większość ma w miarę wyrównany pojedynek, no może z wyjatkiem Danielle, która śpiewa przeciw Harremu.
 Dobra, zaczynają Niall z Louisem i śpiewają "Teenage dream" Katy Perry. Pojedynek wygrał Niall, ale przewaga była nieznaczna.
Nastepnie śpiewała Alex z Eleanor, one miały do wykonania " Thrift shop" Macklemora. O dziwo był remis.
Teraz przyszła kolej na mnie i na Amelię. Wybrałyśmy " I follow river". Znaczy Amelia wybrała, a ja się cieszyłam bo z ta piosenka zajęłam 2 miejsce w szkolnym festiwalu piosenek.
Zaczęłyśmy i powiem, że na początku przegrywałam, ale po chwili dorównywałam Amelii. Różnica miedzy nami była niewielka, a połowa piosenki juz za nami.
Na końcu przegrałam, gdyz ona ze swoim wytrenowanym głosem zyskała dodatkowe punkty na końcówce. Trudno, ale przynajmniej nie zostałam na samym końcu.
Teraz spiewała Danielle z Harrym, dziewczyna wygrała, ale widziałam że Harry czasami wyłączał mikrofon, albo przesadnie fałszował. Śpiewali " Mamma Mia" ABBY.
Na końcu śpiewali Zayn z Liamem. Wybrali " I gotta feeling" i szli prawie równo. Na samym końcy Zayn zaczął kasłać i Liam wtedy zyskał punkty. Ale, gdyby nie to, pewnie też byłby remis.
Teraz wygrani mieli śpiewać ze soba, a przegrani ze sobą. Alex i Eleanor śpiewały jeszcze raz razem. Podczas, gdy zaczął sie pierwszy występ zobaczyłam, że Alex i Zayn się przytulają, a mina Harrego powala.
Chłopak wziął Amelie za rękę i zaczął się bawić jej włosami. Wtedy Zayn zaczął coś szeptać mojej siostrze na ucho, a ona w odpowiedzi się zarumieniła. Nie mogłam sie skupic na występie i w końcu nie wiedziałam kto wygrał pojedynek. Ale to było nie ważne, ponieważ baterie w jednym z mikrofonów się wyczerpały, a chłopcy nie mieli żadnych innych w domu. Więc skończyliśmy śpiewac i rozeszliśmy sie do swoich pokoi.
-Miło było- powiedziałam Niallerowi na ucho
-Noo.. żadnych kłótni ani nic z tych rzeczy-odpowiedział mi
-Co będziemy robić?-zapytałam
-Idziemy spać, bo jestem zmęczony. Śpisz u mnie?-zapytał Niall
-Oczywiście, że....ni
-Oczywisćie, ze tak- przerwał mi chłopak i przytuleni zasneliśmy
______________________________________________
Horanowa:*

Przykro jest mi i Hazzie♥. Pod ostatnim rozdziałem dostałysmy dwa dislike.

Jeśli coś jest nie tak w rozdziałach, to piszcie postaramy sie to zmienić, zeby Was zadowolić.
Mam nadzieję na pochlebniejsze opinie, a no i oczywiście bardzo dziękujemy osobom komentujacym :*


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 75

poniedziałek, 14 października 2013 19:33

*ALEX

- Tu jesteś!? - powiedział zasapany Malik.
- Mówiłam, że na ławeczce, dziękuje ,że przyszedłeś.
- Poznałaś Amelie?
- No, to żeś wywalił prosto z mostu. Tak poznałam ją. I nie raczej jej nie lubie i ona nie wie, że byłam dziewczyną Harrego. A wy ją poznaliście?
- Tak Harry zaprowadził ją do domu, bo chciał ją przedstawić, ale ja go nie rozumiem jak chciał to zrobić nie mówiąc Ci o tym wcześniej!?
- Wiesz, bo my się ostatnio pokłociliśmy i to dość poważnie.
- Ale Harry zachowuje się źle, też powinnaś coś takiego zrobić. Tylko prosze nie z chłopakami z The Wanted!
- Ej, ale Jay był miły, chociaz w sumie tez zachował się nie ładnie.
- Nie z The Wanted, okej?
- Okej, a ty jak tam, masz jakąś dziewczynę?
- Nie, raczej nie.
- A ta , z którą rozmawiałes na dyskotece? Ładna była i chyba rozmawiało wam się dobrze.
- A wiem o kim mówisz o Kathy, ale ona zagadała ze mną tylko dlatego, ze jestem jakby to nie narcystycznie ująć "sławny". Chciałem się z nią spotkać później, ale okazało się, że ma chłopaka, a ze mną tylko kręciła.
- Oj Zayn, nie przejmuj się, znajdziesz jakąś fajną wartościową dziewczynę!
- Nie wiem, trochę w to wątpie, wiesz nasz boysband trzeba przyznać zna prawie każdy, a nawet jak nie zna to mu się obiło o uszy. Sama wiesz, ze podchodzą do mnie fanki, które wyobrażają sobie nie wiadomo co! Ślub, dziecko. Dziewczyny, których nie znam planują ze mną przyszlość, bo widziały mnie na żywo lub nawet nie. A ty? Dosyć, ze możesz znaleźć chłopaka to cicho gdzieś z nim zamieszkac w jakimś domku, bez paparatzzi oraz ludzi, którzy o moim życiu wiedzą wszystko.
- Malik, ale gdyby nie to, ze jesteście sławni nie spotkał byś mnie. - powiedziałam i się ładnie do niego uśmiechnęłam, a chłopak odwzajemnił mi się tym samym.
- To też racja... - Zayn zamyślił sie na chwilę.
- Oczywiście są minusy, ale też jakie plusy tego, ze jestes sławny. Możesz poznawać największe gwiazdy, sprawiać radość tylu fankom oraz fanom, bo ich też macie. Możesz zapewnić luksus swojej rodzinie, możesz przeżyć tyle emocji na scenie, razem w piątkę dokonujecie czegoś niezwykłego!
- Wiem, Alex ja to wszystko wiem, ale czasami jest mi trudno. Jest mi ciężko, bo nie moge wyjść na zakupy nie ukrywając się. Nie mogę zrobić nic, tak gdzie potrzebne jest pokazanie twarzy. To męczące..
- Spójrz na to z drugiej strony. Teraz siedzisz w lasku i nie ma zadnych fanek, ani fanów.
- Alex to jest prywatny lasek i mamy ogrodzony dom.
- Jej, na serio lasek tez? To dlaczego ja tu widze często ludzi, którzy biegają lub chodza na spacery.
- To nie jest nasz własny, tam dalej są równiez domy i z tego lasku może korzystać ok. 20 zagrodzonych domów. Dlatego widzisz tu ludzi, zapewne to są sąsiedzi.
- Nie wiedziałam, to, ze dom jest zagrodzony i pilnowany to jest jasna sprawa, ale z tym laskiem mnie zaskoczyłeś.
- Alex wracajmy do domu, moze juz wyszli.
- Myślisz, ale jak zostali to będę musiała z nimi siedzieć.
- Myśle, ze już pojechali, a w razie czego się nie przejmuj już ja coś wymyślę. - powiedział Zayn i ruszyliśmy w stronę domu. Jednak nasz wspaniały plan się nie powiódł. Zauważyliśmy samochód Harrego, który cały czas jest zaparkowany.
- Wchodzimy czy nie? - zapytał chłopak. Chciałam odpowiedzieć nie, kiedy Maggie zauważyła nas przez okno i machnęła do nas ręką, żebyśmy przyszli.
- Cholera, nie chcę tam iść, ale teraz to nie wypada.
- No, nie za bardzo. Chodźmy. - zachęcił mnie i przepuścił w drzwiach.
- Fajnie, ze już wróciłaś Alex, możemy pojechac na obiad. - krzyknął Louis z salonu. Weszliśmy do salonu gdzie siedzieli wszyscy i w tym samym momencie większość na nas spojrzała, jednak najbardziej byłam ciekawa Harrego. Spojrzał na mnie lekko przepraszajacym wzrokiem, jednak później złapał za rękę Amelie i szepnął jej coś na ucho z czego ona zaczęła się śmiać. Zayn zauważając moją miną złapał mnie w pasie przyciągając do siebie co mnie bardzo zdziwiło jak i cała resztę. Jednak najfajniejszy był wzrok Hazzy, któremu prawie opadła szczęka. Chyba się obraził, bo powiedział, że muszą już iść i miziając się z Amelią przeszli równo przede mną. Jednak Zayn grał swoją role i zaczął mi szeptać na ucho, ze do tylko żeby wkurzyć Harrego i żebym sie włączyła. Przytuliłam się do niego i zaczęliśmy się delikatnie zaczepiac jak to robią pary. Harry prawie wyciągajć Amelię z domu wkurzony poszedł do auta nawet się z nami nie żegnając. Amelia była wychowana lepiej i pożegnała sie z każdym z osobno. Dla mnie równiez była miła i odwzajemniłam jej się tym samym. Kiedy razem odjechali i zostaliśmy sami w domu zaczęly się pytania.
- Co wy robicie?! - zapytała Maggie, a jak zwykle obok niej krążył gdzieś Niall również ciekawy.
- My? My tylko się bardzo lubimy i nie kryjemy się z tym. - powiedział Zayn.
- Dobra, kochani to jedziemy na obiad? - zapytałam. I nie czekając na odpowiedź wszyscy zaczęli się szykowac do wyjścia, a my z Zaynem cały czas się do siebie uśmiechaliśmy...
_____________________________
Hazza♥
Kochani, komentarze <3
Opisujcie czy wam się podoba,
nie wiem jak wy odbieracie bloga!
Alex Meredith :p


Podziel się
oceń
3
2

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 74

sobota, 05 października 2013 16:25


*ALEX

Usłyszałam na dole hałas. Wstałam z łózka i zeszłam na dół. Wytłumaczeniem hałasu byli Louis i Eleanor, którzy wrócili ze szpitala i z czegoś się bardzo śmiali.
- O! I jest nasza gangsterka. - powiedział Louis i podszedł do mnie. Po chwili mnie przytulił.
- Jak tam Tommo ? Może zjemy coś dobrego, bo raczej w szpitalach nie karmią dobrze, a i w areszcie też nie mają popisowych dań.
- Oj nie było tak źle, właśnie Zayn skończył wszystko opowiadać. Jakich ja mam groźnych przyjaciół!
- Już się nie śmiej. - powiedziałam i zobaczyłam, ze są wszyscy oprócz Harrego. - Gdzie jest Harry? - zapytałam jakby od niechcenia. I znów zobaczyłam te twarze, które coś przede mną ukrywają.
- Hej no gdzie jest Hazza? Czy on tu w ogóle mieszka? - i wtedy zrobiła się kompletna cisza. - Louis, spójrz na mnie, Maggie, Niall, Zayn, Eleanor, Liam i Danielle macie mi powiedzieć co się dzieje!? Dlaczego tak się dziwnie zachowujecie?
- Może jej w końcu powiemy? - zaproponowała Maggie.
- Przecież dobrze wiecie, że powinien zrobić to Harry. - powiedział Liam.
- Nie, Liam. Wy mi powiecie. Harrego ciągle nie ma, ale widze, że dzieje się coś złego.
- Dobrze... Moze pójdziemy do salonu? - zaproponował chłopak i widziałam u wszystkich na twarzy zaskoczenie.
- Liam, jesteś pewien? - powiedział Zayn.
- A mamy inny wybór, Harry zachowuje się źle dlaczego Alex nie może o wszystkim wiedzieć.
- Ale pomyśl jak się będzie czuła. - odezwał się Louis.
- Musimy... - decyzję podjął Liam chociaż widziałam, ze ma z tym problem.
- Okej, porozmawialiście sobie jakby mnie nie było, ale teraz powiecie mi w końcu. Co z Harrym? Czego mi nie chce powiedzieć?
- Harry ma dziewczynę! - wywalił Liam prosto z mostu. Poczułam jakby mnie ktoś spoliczkował. Wiedziałam, że nie układa nam się Hazzą i jesteśmy mocno pokłóceni, ale reszta miała racje on powinien mi powiedzieć. Chciałam zachować pokerową twarz, nie chciałam zdradzić swoich uczuć i bez emocyjnym głosem dodałam. - Mieszka z nią?
- Jeszcze, nie. - odparł Zayn.
- Kim ona jest?
- Yy nie wiemy..
-Kim ona jest?!
- Na serio nie wiemy...
- Kim ona jest!!! - krzyknęłam i po namyśle stwierdziłam, że nie umiem zachowac pokerowej twarzy.
- Amelia Lily - odpowiedział Louis.
- Chyba ją kojarze, ktoś ma jej zdjecie?
- Ja mam, Harry mi wysłał. - odpowiedział Lou.
- Możesz mi pokazać?
- Jasne, spójrz
Popatrzyłam i oznajmiłam, ze ja znam z gazet, jest piosenkarką, blondynką, ładną i niestety nie mogę z nią konkurować. Ale jak to możliwe, ze Harry tak szybko znalazł sobie nową!?
- Alex wszystko w porządku?- zapytała Magg.
- Tak, jasne. Moge was na chwilę zostawić ? - zapytałam próbując się nie rozpłakać.
- Na pewno chcesz byś sama? - zapytał Zayn.
- Nie, chyba nie chcę, ale musze. Przyjdę za godzinę to pojedziemy gdzies na obiad? - powiedziałam i wymuszonym uśmiechem obdarowałam wszystkich wychodząc. Wyszłam kiedy zobaczyłam Harrego, ktory wysiada z auta. Nie wytrzymałam.. Popłakałam się. Chciałam żeby mnie zobaczył, widział jak mi jest smutno, ale z drugiej strony nie chce mi sie z nim gadać. Jednak mnie zauważył. Przetarłam szybko oczy i próbowałam przejść obok niego nie rozmawiając z nim jednak on miał inny plan.
- Alex, zatrzymaj się. - powiedział i mnie złapał za rękę. Spojrzał mi w oczy i zobaczył, ze płakałam. - Dlaczego płaczesz?
- Nieważne, chcesz mi coś powiedzieć? - zapytałam nie miłym głosem, ponieważ wciąż byliśmy ze sobą skłóceni.
- Tak, musze Ci coś powiedzieć, ale... Ty płaczesz i nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Harry czy ty na serio nie rozumiesz?! Myślisz, że nie wiem?! Wiem! Wiem o niej bardzo dobrze! Ale to pokazało na prawde kim jesteś! - zobaczyłam oszołomioną twarz chłopaka i spojrzałam w stronę jego auta.
- Harruś długo mam czekać na ten twój znak? - powiedziała jak się domyślam... Amelia.
- Alex proszę, zrozum.. Nie chciałem tak, w ten sposób.
- Nie przedstawisz mnie? - zapytała dziewczyna.
- To jest Alexandra Meredith, a to Amelia Lily.
- Pewnie mnie znasz. A ty jesteś kim? Pracownicą czy..
- Mieszkam tutaj, jestem prawie ich rodziną.
- Harry mi coś wspominał o jakieś Alex...
- Miło, ze coś wspominał. Teraz przepraszam, ale muszę pójść...gdzieś.. - powiedziałam i przeszłam obok Harrego przeszywając go wzrokiem. za sobą usłyszałam tylko - Dziwna ta dziewczyna jakaś i jak weszli do domu.
Znów mi się nudzi, chodze, płaczę, ide do lasku na ławkę i zaczynam w internecie przyglądać się bliżej tej dziewczynie. No coż... Ładna. Moze i miła, ale coś czuje, ze jej nie polubie. Ale czy Harry będzie z nią mieszkał?Czy to między nami... To czy to wszystko skończone!?
- Halo? - odebrałam telefon od Zayna.
- Gdzie jesteś?
- W lasku na ławce.
- Mijałaś się z Harrym?
- Tak.
- Tylko z nim?
- Nie. - powiedziałam smutno.
- Poczekaj, zaraz będę. - powiedział i się rozłaczył.
Fajnie, że ktoś przyjdzie,a ostatnio z Zaynem się dobrze dogaduję, ale Harry. Cholerny gówniarz, który stracił mnie ! Najfajniejszą dziewczynę ever! Niech się buja jest o wiele fajniejszych chlopaków na świecie, a ja musiałam trafić na Hazze, chociaz momentami było serio miło i romantycznie. Pocałunki z nim, a nawet to jak był o mnie zazdrosny, te małe sprzeczki też były do przeżycia, ale ta kłótnia o Louisa, że ja go zgubiła była przesadą. Rozmyślając na Harrym czekałam niecierpliwie na Zayna.

_______________________________________

Hazza♥

Jak tam moje perełki?
Czekam na komentarze, których ostatnio mało lub brak.
Piszcie jak tam pierwszy miesiąc w szkole?
Jakaś jedynka?! xD
Alex Meredith :*


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 73

czwartek, 26 września 2013 19:05


*ALEX
-Ale było fajnie. - powiedziałam, bo widziałam, że Malik jest zły sam na siebie i wygląda przez okno, w areszcie.
- Nie długo wyjdziemy, ale musimy zadzwonić do kogoś. Kogo proponujesz?
- Liama.
- No ja też pierwsze co, o nim pomyślałem. Przepraszam, czy mogę do kogoś zadzwonić?
- Tak ma pan prawo do jednego telefonu. - powiedział strażnik.
- I jeszcze jedno, czy mógłby pan zrobić gorąca kawę dla mojej koleżanki? - powiedział poważnie Zayn, ale na to już mu funkcjonariusz nie odpowiedział. Widziałam jak Malik podchodzi do telefonu i zaczyna rozmawiać.
*
- Cześć, Liam sorry, ze w środku nocy, ale jesteśmy w areszcie.
- Z Alex.
- Za udział w nielegalnych wyścigach samochodowych.
- Tak wiem, że nie jest to poważne wykroczenie, ale mógłbyś coś zrobić, żeby nas stąd wypuścili.
- Okej to już się nie powtórzy, ale możesz nie mówić nikomu?
- Alex i mnie nic nie jest.
- No złapali nas jak próbowaliśmy uciec.
- No tak uciekaliśmy.
- Niestety wiem, że to nas obciąża.
- Nie już nic przed Tobą nie ukrywam, pomożesz nam?
- Okej super! To my czekamy.
- Jesteśmy na tym komisariacie za Londynem, nie wiem jaka ulica, no ten taki mały gdzie jak Harremu ukradli samochód, to tam dawał jakieś papiery.
- Tak ten budynek za tą restauracją.
- To cześć.
*
- I co, pomoże nam?
- Pewnie, Liam ma z nami przekichane. Gdybyśmy nie uciekali byłoby lepiej. No trudno w ciagu 24 godzin powinni nas wypuścić.
- A teraz może się prześpimy?
- Dobra to Ty się kładź od ściany. - powiedziałam, poniewaz mieliśmy tylko jedno łóżko, w sumie to wyglądało to jak jakiś twardy materac na stalowych nogach z jednym zniszczonym kocem. Postanowiliśmy, że koc podłożymy pod głowę jako poduszka. Położyliśmy się i chwilę później zasneliśmy.
Pobudka, śniadanie. Usłyszałam głos i zobaczyłam mężczyzne, który podaje nam na plastikowych talerzach dwie kanapki i do wyboru kawę lub herbatę. Wstaliśmy i spojrzeliśmy na siebie, wyglądaliśmy okropnie. Nasze twarzy wyglądały jakby nie spały kilka dni. Zaczęliśmy jeść śniadanie, które nie wyglądało smakowicie, ale było dobre. Jedna kanapka z pieczywem jasnym, a druga z ciemnym. Ser, szynka. Zayn wziął kawę, a ja herbatę. Jednak po łyku wymieniliśmy się napojami.
- Ale mamy wory pod oczami. - powiedział Zayn popijając herbatą.
- Ty masz, pamiętaj, że kobieta zawsze wygląda ślicznie. - powiedziałam i się do niego uśmiechnęłam.
- No tak wy kobiety, jedne ładne cały czas, jak np. Ty. - chamsko się uśmiechnął. - Lub tapeciary, które myślą, że są ładne, a są okropne.
- No wiesz, takich piękności jak my to...
- Jak MY? - zapytał Malik. - Czyli ja też jestem piękny?
- No ujdziesz w tłumie. - powiedziałam i po zobaczeniu miny chłopaka zaczęłam się tak śmiac, że prawie zakrztusiłam się kawą.
- Zbieramy naczynia! - powiedział przechodzący obok mężczyzna od śniadania. Oddaliśmy talerze i kubki, kiedy po chwili zobaczyliśmy jak wchodzi dwóch policjantów z Liamem obok.
- O boże jak wy wyglądacie! Okropnie! - powiedział Liam na przywitanie.
- Możecie wracać do domu. - powiedział funkcjonariusz. - Wasz kolega wpłacił kaucję.
- Okej głupole, zbierajcie się i wracajcie, bo w domu wszyscy się dziwią dlaczego was nie ma, a ja wyjechałem w środku nocy coś załatwiać. - powiedział, a my podążyliśmy za Liamem prosto do auta.
- A co z moim samochodem? - zapytał Zayn.
- Już się tym zająłem, stoi pod domem. A wy jak nie chcecie, żeby się dowiedzieli inni wymyślajcie jakąś wersję.
- W sumie, to przecież jesteśmy jak rodzina, nie musimy niczego ukrywać. Najwyżej nam się oberwie od każdego, ale nie będziemy mieć niczego na sumieniu. - powiedziałam i spojrzałam, że Zayn się ze mną zgadza.
- Pamiętajcie, ze ja nikomu nic nie powiedziałem, ale moim zdaniem Alex ma rację. Co z tego, ze byliście w areszcie, znaczy to bardzo źle, dostanie wam się ode mnie, ale nie ma co ukrywać przed innymi. - powiedział Liam i do końca drogi do domu obrywało nam się od Payne, a my jak niegrzeczne dzieci siedzieliśmy z tyłu i słuchaliśmy jak dostajemy burę po głowie.
- Obudź się. - usłyszałam głos Malika. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jesteśmy już pod domem. Oj chyba zasnęłam.
- Gdzie jest Liam?
- Już wszedł do domu. A co?
- Bo on coś do nas mówił, a zasnęłam. Mogło to wyglądać chamsko.
- Może i by wyglądało, gdyby nie to, ze przez całą drogę chrapałaś i mówiłaś przez sen.
- Chodźmy do domu. - powiedziałam, nie chcąc sobie wyobrażać jak się musieli ze mnie nabijać. Weszliśmy do domu, gdzie nie było tylko Louisa i Eleanor, którzy byli w szpitalu.
- Gdzie Wy się podziewaliście?! - krzyknęła Maggie. - Alex, gdzie byłaś w nocy?!
- Spokojnie, Magg tylko się nie denerwuj. - powiedziałam, bo zobaczyłam, że Maggie jest na mnie bardzo zła.
- Zayn! Ktoś mi odpowie!? - znów krzyknęła Maggie.
- Byliśmy w areszcie. - powiedział Zayn.
- Co?!
- Za udział w nielegalnych wyścigach samnchodowych i próby ucieczki przed policją. - skończył chłopak kiedy spojrzałam na moją siostrę, której zabrakło powietrza.
- O mój boże, przecież Alex Ty jestes już w kartotece, co Wy w ogóle tam robiliście, przecież wszyscy poszliśmy spać.
- Bo ja nie mogłam zasnąć i chciałam pójść pooglądać telewizję kiedy zobaczyłam, że Zayn też nie śpi i po jakimś czasie nam się zaczęło nudzić i pomysleliśmy, że możemy gdzieś pójść i z Zaynem pojechaliśmy na wyścigi.
- Niall błagam daj mi coś na uspokojenie! - powiedziała Maggie. - Szybko. Po chwili Horan wrócił z tabletką i szklanką wody. Spojrzałam na miny innych Dan była tym trochę rozbawiona, Magg się trochę uspokoiła, Niall również był spokojny i czułam, że jego też to rozśmiesza, Liam patrzył już na nas normalnie, ale za to jak uchwyciłam kontakt wzrokowy z Hazzą zobaczyłam, ze patrzy na mnie ze złością i pogardą. Była to okropna mieszanka, spojrzałam na Zayna, który powiedział, że jestesmy bardzo zmęczeni i chcielibyśmy iść spać. Wziął mnie za rękę i poszliśmy na górę.
- Dobranoc Alex. - powiedział i wszedł do swojego pokoju. Ja poszłam pod prysznic, przebrałam się w czyste rzeczy i położyłam się spać. Obudził mnie jakiś hałas na dole...
________________________________________
Hazza ♥
Kochane jak zawsze jakiś znak po sobie xD
A taki rozdział, żeby nie było nudno. Rozdziału nie było tak długo, ponieważ czekałyśmy chociaż na jeden komentarz. 1 to nie jest dużo.
Wasza już "gangsterka" Alex Meredith.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 72

poniedziałek, 09 września 2013 19:02

*ALEX
Wjechaliśmy na autostradę, na której był dość duży ruch.
- Zayn, no powiedz gdzie jedziemy! - poprosiłam chłopaka, coraz bardziej ciekawa.
- Alex, przecież wiesz, że Ci nie powiem. Nie masz co prosić, ale powiem Ci, że juz dojeżdzamy. - powiedział, a ja zauważyłam, że wjeżdzamy na drogę, na której jest pełno sportowych samochodów, ludzi i kobiet w skąpych strojach.
- Czy to są wyścigi samochodowe?!
- Bingo kochanie, nielegalne wyścigi samochodowe. Są co tydzień, dlatego często nie ma mnie w niedziele w nocy. Ale miałem sobie odpuścić dzisiaj, po tym wszystkim, ale nie mogłem zasnąć, bo jestem już przyzwyczajony do wychodzenia w niedziele i wracania nad ranem. Dzwoniłem do kumpla, by się upewnić, ze się odbywają, no to masz!
- Wow Malik, taki niepozorny chłopak z Ciebie.
- Dobra tutaj zaparkujemy, a ten kawałek musimy dojść widzę, że dzisiaj jest trochę mniej ludzi to może się przejedziemy.
- Ze co!? Że my w wyścigach!? - zapytałam zaskoczona.
- No, a nie chcesz?! - zapytał zdziwiony.
- No pewnie, że chcę. Ale Ty będziesz kierował?
- No co Ty, ja nie umiem tak dobrze jak mój kumpel. On się ściga profesjonalnie, sam jeździłem, ale nigdy nie brałem pasażerów. Za bardzo boję się brać za nich odpowiedzialność.
- Super, a co z policją? Złapała was kiedyś?
- No pewnie, znaczy nie złapała, ale co tydzień ktoś kabluje, że się ścigamy i przyjeżdza policja. Wtedy jest najfajniej, bo musisz przed nimi uciekać. - powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
- Gadasz!
- No na serio mówię prawdę!
- Bez jaj i Ty się nie boisz?!
- Jakbym miał policje na ogonie przy ucieczce to był bym bardzo wystraszony, ale nigdy jeszcze mnie nie gonili, zawsze próbują złapać tych co się ścigają. O tam stoi George! Hej George siema! - krzyknął Zayn.
- No w końcu! Ile można na Ciebie czekać!? O widzę , że przyprowadziłeś koleżankę, nie przedstawisz mnie?!
- A tak. - zreflektował się Zayn. - To jest Alexandra.
- Bardzo mi miło.
- Całuje rączki, George. - powiedział chłopak i pocałował mnie w ręke. Co mnie trochę zdziwiło, bo w tych czasach zdarza się to bardzo rzadko. - A ty się nie rozbierasz jak inne dziewczyny?
- George! - krzyknął Zayn - Ogarnij się.
- No co, to po co przyprowadziłeś laskę.
- Hej kolego ja tu stoję, bez takich!
- No właśnie George, ona nie jest z tych dziewczyn z Twojej ligi i się nie rozbiera. - powiedział Zayn poważnym głosem, ale i trochę złym na kolegę. - Przewieziesz ją kółko?
- Pewnie, niech wsiada. Tylko zdejmij bluzę, bo w aucie jest strasznie gorąco i żebyś nie myślała, ze chcę żebyś się rozebrała, tylko bluza.
- Okej, nie musisz być... - nie miły, dodałam w myślach. Zdjęłam bluzę i podałam Zaynowi, by potrzymał. Wsiadłam do auta i dostałam kask. Założyłam go i jak Zayn zapinał mi te specjalne pasy zorientowałam się, że mam górę od piżamy.
- Alex, dlaczego masz piżamę na sobie? - zapytał rozbawiony Zayn.
- Kurczę, no bo nie wiedziałam gdzie mnie chcesz zabrać, a kazałeś mi się pospieszyć, więc założyłam na to bluzę. I...
- Okej, nie musisz się tłumaczyć, założę się, że każdy chłopak będzie na Ciebie patrzył. - powiedział cały czas chichocząc pod nosem.
- Gdyby nie to, że jest tu zarąbiście dostał byś za to śmianie. - powiedziałam poważnym głosem i ręką poczochrałam mu włosy.
- Ej, Zayn zamykaj drzwi, bo za chwile nasza kolej! - krzyknął Geo.
- Trzymaj się. - powiedział Zayn i zamknął drzwi. Zaczęliśmy odjeżdzać, a ja patrzyłam na Malika, który cały czas się śmieje pod nosem i mi macha.
- Okej bejbi, musisz się trzymać, tych uchwytów. Ze mną nie musisz się bać jestem najlepszy. - powiedział George. - Jeździłaś już kiedyś?
- Tak, tata miał kolegę z lamówek, który też się ściga tylko legalnie i byłam na kilku popisach. I jeździłam z nim, więc zaskocz mnie swoimi umiejętnościami. - powedziałam i spojrzałam na niego z wywyższeniem, że się znam, chociaż to nie prawda. W ogóle się nie znam na samochodach, chyba jak większość dziewczyn, ale o wyścigach trochę wiem, dzięki tacie. Stanęliśmy na starcie i jak każdy chłopak George musiał się popisać i ryknął 600 koniami. Ryk z silnika był taki głośny, piski opon i pojechaliśmy. Strasznie mną trzęsło, ale wszystko widziałam, jeden zakręt i ręczny, znów pisk opon, drugi w prawo, kiedy zobaczyłam, ze wyjechaliśmy na autostradę.
- Człowieku tu jest otwarta droga, zjedź w boczną!! - krzyknęłam wystraszona.
- Chciałaś zobaczyć moje umiejętności, a na zamkniętej drodze nie ma takiej adrenaliny. Patrz i się bój! - powiedział i zaczął jechać pod prąd, równo pod ciężarówkę!
- Zatrzymaj się! Stój!! - krzyczałam jak najgłośniej. Usłyszałam jak tir zatrąbił, który próbował hamować. Nagle przed samym końcem George, wrócił na swój pas i mineliśmy się z tirem zawadzając lusterkiem.
- Psychopato zatrzymaj się!!
- Oj po co mnie obrażasz, nie podoba Ci się? To może wolisz coś innego?
- Ja chcę już wrócić do Zayna, zawieź mnie do niego, natychmiast!
- O czyli Ci się spieszy? To dobrze, bo ja mam szybkie auto. - powiedział i na autostradzie na ręcznym z piskiem opon zawrócił. Wracaliśmy kiedy George zajechał drogę jednemu z aut, który widząc przez lusterko zjechał z drogi i dachował. Zadowolony z siebie wracał na autostradzie i po chwili wjechaliśmy z powrotem na zamkniętą ulicę. Kiedy się zatrzymaj i zgasił silnik, otworzył drzwi Malik.
- I co Alex?! - zapytał uśmiechnięty.
- Odepnij te cholerne pasy, natychmiast! - krzyknęłam siłując się z nimi, zdjełam kask i po uwolnieniu mnie z pasów wyskoczyłam z samochodu. - Zayn błagam wrócmy już do domu, natychmiast! - krzyczałam i zauważyłam, ze trzęsą mi się ręcę.
- Oj widzę, ze nie przypadła Ci do gustu jazda w kółko. - powiedział Zayn
- Zayn my wyjechaliśmy na autostradę, jechaliśmy na czołówkę na tira, na środku drogi zawróciliśmy z piskiem opon. Spowodowaliśmy wypadek, nie wiem czy ta para z tego auta żyje. Błagam zabierz mnie do domu! - błagałam chłopaka.
- Jak to wjechaliście na otwartą drogę?! Spowodowaliście wypadek?! George, czy to prawda?! - zapytał bardzo wkurzony Zayn.
- No wjechaliśmy, chciałem pokazać dziewczynie prawdziwą jazdę! - powiedział zadowolony z siebie.
- Chłopaku, a jak bys ją zabił!? Jak ty byś wylądował w rowie zamiast tamtego auta!
- Co się na mnie wydzierasz, jak ze mną się w to bawiłeś to byłeś zawsze zadowolony z takiej adrenaliny, a tera chcesz się ze mną pokłócić prze jakąś lalunie?
- Ale ja to ja. Odpowiadałem za siebie zgadzałem się na takie akcje, ale za tę dziewczynę jestem ja odpowiedzialny, jakby jej się coś stało...
- To co?
- To bym Cię chyba zabił! Chodź Alex, wracamy do domu. - powiedział Zayn i poszlismy do auta. Usiadłam na fotel i zobaczyłam, że nadjeżdza policja.
- Cholera, Alex musimy się spieszyć! - powiedział Zayn i wskoczył do auto, odpalił silnik i zaczeliśmy uciekać. Policja zaczęła gonic innych, tak jak zawsze Zayna nigdy nie gonily, no chyba, że ja z nim byłam.
- Alex czy ty to widzisz!? Policja siedzi nam na ogonie i każe nam się zatrzymać.
- Uciekaj do domu! - powiedziałam i Zayn przycisnął pedał. Skręcaliśmy w mniejszą uliczkę, kiedy zza rogu wyjechał drugi radiowóz, musieliśmy się zatrzymać.
- Prosimy wyjść z podniesionymi rękoma. - słyszałam jak mówi do nas policja.
- Zayn, czy my wyglądamy niebezpiecznie?
- Nie, ale rób to co każą. - powiedział i z podniesionymi rękoma obydwoje wysiedliśmy z auta. Podeszło do nas dwóch policjantów i kazało wsiąść do radiowozu. Powiedzieli jakie mamy prawa i, że jesteśmy zatrzymani za udział w nielegalnych wyścigach. I tak pojechaliśmy na komisariat....
__________________________________________
Hazza♥
Hejka moi blogowicze :D
Co tam u Was?
Czekam na komentarze :*
Alex Meredith.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział 71

czwartek, 05 września 2013 19:29

*ALEX

Położyłam się do łóżka i czekałam na Maggie, która wróci z łazienki. Czułam wielką ulgę, że odnalazł się Louis. Byłam bardzo zmęczona, ale cały czas myślałam o Harrym. Co ten chłopak ma, co mnie do niego przyciąga?!
- Co tam Alex?! O czym rozmyslasz? - zapytała mnie Maggie, która właśnie weszła do pokoju.
- Myślę o... O niczym. Jestem już zmęczona możemy iść spać?
- Jasne, dobranoc. Miłych snów. - powiedziała Magg i odwróciła się do mnie plecami. Chwilę później słyszałam jej spokojny, równomierny oddech, który oznaczał, że zasnęła. Jak ja nienawidzę, gdy inni zasną, a ja się muszę męczyć, zawsze wtedy gdy na prawdę jestem zmęczona. Zaczęłam się kręcić z prawego boku na lewy i na odwrót. W każdej pozie był mi nie wygodnie. Postanowiłam, że pójdę na dół i pooglądam telewizję. Cichutko zeszłam z łóżka, udając mi się nie obudzić siostry. Wyszłam z pokoju i przeszłam przez korytarz. Zobaczyłam, że z pokoju Zayna wypada światło. Cichutko zapukałam do jego drzwi i je uchyliłam.
- Mogę? - zapytałam chłopaka siedzącego na łóżku i czytającego książkę.
- Jasne wchodź. Dlaczego nie śpisz, jak wszyscy?
- Nie mogę, po prostu nie mogę , a Ty? Kto normalny, zmęczony po całym dniu czyta książkę? A tak w ogóle to co czytasz? Harrego Pottera! Oj Malik.
- Co się śmiejesz, czytam wszystkie części po kilka razy. Ogólnie lubię czytać książki po kilka razy, a Ty?
- Nienawidzę, wtedy książki stają się nudne. Dwa razy przeczytałam tylko lekturę szkolną, bo zadała nam na ferie i ją przeczytałam na samym początku, a później jak zaczęliśmy przerabiać po feriach nic nie pamiętałam i musiałam przeczytać jeszcze raz!. Ja należę do ludzi ciekawskich i szybko się nudzących. A nie spokojnych jak Ty. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Nie jestem nudny! - zaprzeczył Zayn.
- Ale ja nie powiedziałam, że jesteś nudny tylko spokojny, a ludzie spokojni są bardzo potrzebni na tym świecie. Dobra to Ty czytaj, nie będę Ci przeszkadzać.
- A co Ty będziesz robiła?
- Pewnie będę oglądać głupie filmy na dole podjadając przy tym jakieś kanapki z kakao.
- Zostań, możemy pograć w karty jak chcesz. Nudzenie w dwójkę już nie jest nudzeniem.
- Super, ale czy na pewno nie chcesz doczytać książki?
- Czytałem ją dwa razy i oglądałem film, a poza tym tę część najmniej lubię. - powiedział i wstał z łóżka podchądząc do biurka. Wysunął szufladę i wyjął talię zniszczonych kart.- W co umiesz grać? Może tysiąc?
- Nie umiem, a może poker?
- Ja nie umiem, a może w remika?
- Super, rozdawaj. - powiedziałam i usiedliśmy na przeciwko siebie. Zaczęliśmy grać. Mijał czas, a my cały czas nie byliśmy śpiący, a granie w karty nam sie już znudziło.
- Zayn, chodźmy gdzieś. Nie chcę mi się siedzieć w domu.
- Okej, ale nie pójdziemy tylko pojedziemy. Przebieraj się czekam na Ciebie przy aucie. Muszę jeszcze coś sprawdzić. - powiedział i wyszedł z pokoju. Szybko zeszłam z łóżka i poszłam do pokoju. Założyłam jeansy i grubą bluzę na górę od piżamy. Zeszłam na dół i przez okno widziałam jak Zayn siedzi w aucie, założyłam trampki i wybiegłam z domu. Usiadłam z przodu obok Malika.
- Gdzie jedziemy, wariacie?!
- Mówiłaś, że jestem nudny.
- Spokojny - poprawiłam go.
- Whatever - mruknął pod nosem. - To nie jestem spokojny.
- Okej, ale gdzie jedziemy. Dochodzi 3 w nocy.
- Zobaczysz. - powiedział i wyjechał na drogę. Za kilkanaście kilometrów skręciliśmy na autostradę...
____________________________________________
Hazza♥

Miśki kochane. Musimy niestety znów przeprosić, że tak późno i taki krótki. Mam nadzieję, że nie będziecie sie bardzo gniewać.

A lots of love xoxo

Maggie & Alexandra Meredith


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 70

wtorek, 27 sierpnia 2013 19:24

*MAGGIE

Do Danielle zadzwonił Liam i wszystko jej powiedział. Podał adres szpitala. Nie czekając na nic wsiedliśmy do auta. Ja z Niallem z przodu, a Eleanor i Dan z tyłu. Jechaliśmy jak wariaci, Niall łamał wszelkie przepisy na szczęście dojechaliśmy w kawałku. Wysiedliśmy z auta i zaczęliśmy biec w stronę wejścia. Wbiegliśmy jak burza i od razu zapytaliśmy się gdzie jest Louis Tomlinson.
Pani w recepcji popatrzyła na nas podejrzliwie. Pewnie myslała, ze jestesmy prasą lub jakimiś fanami.
Zapytałam ponownie, a ona wtedy utkwiła we mnie swoje spojrzenie lodowatych oczu.
-Przepraszam, ale zadam to pytanie ostatni raz, a potem zacznę szukać naszego przyjaciela na własną rękę. Gdzie w tym momencie znajduje się Louis Tomlinson?
-Nie mogę udzielać żadnych informacji-powiedziała i spojrzała z wyższością
-Sama pani tego chciała !-krzyknęłam i odeszła żwawym krokiem w stronę pierwszych drzwi i je otworzyłam. Zobaczyłam, ze leżą w niej jacyś ludzie, ale ani śladu Tomlinsona. Zapukałam i weszłam do następnego pomieszczenia. Rozejrzałam sie, ale tutaj również go nie było. Chciałam iść do kolejnego pokoju, ale drogę zagrodził mi jakis lekarz i zapytał o co chodzi.
-Szukam mojego przyjaciela Louisa Tomlinosona. Został tu przywieziony,a ta baba w recepcji nie chce mi powiedzieć gdzie on się znajduje. Czy mogłby mi pan udzielić tej informacji, bo jak nie to będę kontynuowała moje poszukiwania w tym szpitalu.
-Zaraz zapytam, ale proszę nie chodzić po szpitalu. A i byłaby panienka łaskawa założyć obuwie ochronne.
-A tak, zaraz założę. Ale chcę sie dowiedzieć,  gdzie on się znajduję
-Zaraz sprawdzę, proszę sie tak nie niecierpliwić.
-Dobrze, poczekam.
Lekarz odszedł powolnym krokiem, jak na złość. Patrzyłam jak rozmawia z tą wredotą z recepcji. Nie mogłam wyjść z podziwu, ale ona się uśmiechała do tego lekarza. Mężczyzna wrócił do mnie, a ja widziałam ten morderczy wzrok tamtej kobiety.
Lekarz od razu mi powiedział, gdzie znajduje sie Louis. Podziekowałam i zawołałam reszte, która kłóciła się z tą kobietą z recepcji.
Podeszli do mnie i popędzilismy do sali w, której znajduje sie nasz przyjaciel. Wparowaliśmy do niej i ujrzeliśmy śmiejącego się Louisa, Alex ,Harrego, Zayna i Liama. Popatrzyłam na siostre i zobaczyłam, ze mimo iż sie smieje, jej oczy sa przepełnione strachem i troską o najbliższego przyjaciela.
Podeszłam do nich i znienacka przytuliłam z całych sił Louisa. Boze jak mi go brakowało, a jakby coś sie stało i nigdy więcej już miałabym go nie zobaczyć, nie mogę dopuszczać do siebie takich absurdalnych myśli, skarciłam się w duchu!
-Hym..nie przeszkadzam?-zapytał Niall
-A nie, już. Wybacz Lou, ale strasznie za toba teskniłam - powiedziałam i od razu pożałowałam, bo blondyn jakby przygasł, za to Louis jeszcze bardziej sie rozpromienił. El podbiegła do niego z piskiem i rzuciła się na niego. Zaczęli sie całować i przytulać, jakby byli sami. Chłopak wydawał sie uskrzydlony.
Podeszłam powoli do Nialla, który siedział z pochyloną głową i przytuliłam go od tyłu.
-Nialler to i tak ciebie kocham najbardziej. Ale pamiętaj, ze Lou to mój przyjaciel i kocham go jak przyjaciela. Za Zaynem, Harrym i Liamem oraz Dan, El i Alex też bym tak tęskniła.
-A za mna byś nie tęskniła?-zapytał zmartwiony, ze go nie wymieniłam
-Nie tęskniła tak jak za nimi. Tęskniła bym miliony razy bardziej.Jak nie więcej. Kocham cię i nie wyobrażasz sobie, co by było gdybym miała za tobą tesknić. Mam nadzieję, ze nie będę musiała nigdy. Chcę, żebyś był zawsze przy mnie. Wierzysz mi?
-Oczywiście-odpowiedział średnio pewny
-A co mam zrobić, zebyś mi uwierzył? Nie możesz być wiecznie zazdrosny. Niall kocham cię najbardziej na świecie, co mam zrobic żebyś mi wierzył?
-Chodźmy na korytarz, bo zaczynają sie dziwnie patrzeć.-powiedział Nialler i wyszlismy przed salę, zostawiając osłupiałych przyjaciół.
-Maggie nie umiem zapanować nad tym, że jestem o ciebie zazdrosny. Po prostu jak widzę, ze przytulasz albo dajesz całusa komus innemu niż mi, to czuję ... to mam wrażenie.. no sam nie wiem. Czuję, że każdy mogłby mieć taką dziewczynę jak ty. Boję się, że pewnego dnia powiesz mi, że znalazłaś kogoś kogo kochasz bardziej niż mnie.
-Stop, Niall zastopuj.Czy ty siebie słyszysz? Ty jesteś zazdrosny o mnie ?! A co ja mam mówic, jeśli codziennie przytulasz i pozujesz z tyloma dziewczynami, które cię kochają, mają twoje plakaty w pokoju. Myślisz, ze mnie zazdrość nie zżera? Uważasz, ze po mnie spływa to wszystko? Otóż nie. Jak patrze na to jak obejmujesz te wszystkie ładne i modne dziewczyny, to mam ochotę zabrać cię i schować w jakimś miejscu, gdzie nikt cie nie zna i mieć cię tylko dla siebie.
Nie potrafisz zrozumieć, ze trafiłam na największy skarb na świecie i boję się, ze cię stracę? Masz trasy koncertowe, na których spotykasz sie z milionami dziewczyn, które by chciały cię mieć dla siebie. Ty wiesz, co ja czuję gdy budzę sie z myślą, ze to co się teraz dzieje wokół mnie to sen, a ja mogę sie z niego obudzic i zderzyc się z brutalna rzeczywistością, ze będziesz z jakąś modelką albo piosenkarką i mnie zostawisz.
-Nie zostawię cię Magg! I nawet tak nie myśl! Jesteś cudowna. A ja w życiu nie zostawiłbym cię dla jakiejs modelki czy supergwiazdy. To na tobie mi zależy. Czemu tak nisko siebie oceniasz?Dlaczego nie widzisz siebie, moimi oczami? Dlaczego nie wierzysz w siebie tak bardzo?
-Bo mam chłopaka, który jest idolem dziewcząt na całym swiecie. Każda dała by się pokroić za jedna słowo z toba, a ja się boję, ze w końcu którejś ulegniesz....
-Maggie kocham cię i nie myśl sobie tak nawet. Jesteś najważniejsza dla mnie i w życiu nie zamieniłbym cię na jakiegoś perfekcyjnego wieszaka, którego sam bym się bał. Cieszę się, że jestes normalna, bo o takiej dziewczynie właśnie zawsze marzyłem. Śniłem, że będę miał kogoś takiego jak ty, i że osoba która kocham będzie mnie wspierała w spełnianiu innych moich pragnień. Jestem aktualnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Mam przyjaciół, robię to co kocham i jestem z tym, kogo kocham. Czyli z tobą Maggie. Jesteś jednym z moich marzeń.
- Kocham cie, Nialler -podeszłam i złożyłam buziaka na ustach chłopaka, on mnie przytulił z całych sił i odwzajemnił pocałunek.
-Brawo!- ktoś krzyknął i ludzie na korytarzu zaczęli klaskać. Policzki zaczely mi płonąć. Zaczęłam sie wstydzić, że tym naszym wyznaniom przysłuchiwało się tylu ludzi. Nialler objął mnie mocniej ramieniem i zobaczyłam, że też jest zawstydzony, ale zadowolony, a to było najważniejsze.
 W końcu chorzy przestali klaskać i na nowo rozpoczęli czynności , które im przerwaliśmy.
Wrócilismy do sali, a wszyscy spojrzeli na nas dziwnie. Podeszłam do Louisa i zapytałam jak sie czuje. Potem szybko spojrzałam na Nialla, ale ona tylko się do mnie uśmiechnął. Czyli nasza rozmowa miała sens i coś zrozumiał, cieszy mnie to bardzo.
-Maggie, słuchasz mnie?-zapytał Lou
-Wybacz zamyśliałam się, powtórzyłbys?
-No tak, więc bolą mnie nadgarstki, bo byłem mocno przywiązany do kaloryfera, który wbijał mi sie w plecy.. Tam też mam rany....
-Louis nie koloryzuj. Tylko powiedz jej co na serio ci jest- powiedziała Eleanor
-No dobra, to mam otarte nadgarstki i byłem trochę głodzony. Nikt też nie chciał mi dać nic do picia, ale teraz mam świetną opiekę i jest dobrze-powiedział chłopak uśmiechając się promiennie i ciesząc sie jak szalony, że jest głównym obiektem naszego zainteresowania
-Dobrze Louis, to my wracamy do domu, bo trochę nas wystraszyłeś i jesteśmy bardzo zmęczeni-powiedział Harry
-Spoko, stary. Wszyscy idźcie, dam sobie radę. Wyspijcie się-powiedział Louis
-Ja zostanę z tobą - powiedziała Elcia
-Nie El, jedź z nimi i odpocznij-namawiał ją chłopak
-Zostanę z tobą, muszę się tobą nacieszyc. I to juz postanowione- stwierdziła stanowczym głosem Eleanor
-No w porządku, ale położysz się koło mnie i pójdziesz spać. Ze mną-dodał Lou
Wyszlismy, żegnając ich i wsiedliśmy do samochodów. Gdy wreszcie dotarlismy do domu, byliśmy tak zmęczeni, że każdy udał się od razu spać.
_______________________________________________
Horanowa:*

 

Przepraszamy, że tak rzadko dodajemy rozdziały, ale mamy je zapisane na komputerze, który ostatnio szwankował. Dziękujemy za cierpliwość. Kochamy Was.
Maggie i Alex Meredith


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 69

wtorek, 20 sierpnia 2013 19:20


*ALEX

- Gdzie jest Louis?! - krzyknęłam na dziewczynę.
- Nic Ci nie powiem.
- Odpowiadaj!! - szarpnęłam ją i oparłam o ścianę kamienicy.
- Spadaj... - powiedziała i wrednie się do mnie uśmiechnęła.
- Ty! Albo powiesz gdzie jest Louis albo...
- No co albo? - zapytała bez żadnego skrępowania.
- Albo już nigdy nie będziesz mogła spojrzeć na swoje odbicie w lustrze!
- Niby co mi zrobisz?! - zapytała z kpiącym uśmieszkiem i z czuciem władzy nade mną. Nie wytrzymałam i z całej siły uderzyłam ją w twarz pozostawiając na jej ustach ranę i z wielkim bólem mojej ręki jednak nie dałam tego po sobie poznać. Zauważyłam strach w jej oczach.
- Więc?! Gdzie jest Louis Tomlinson i skąd masz jego komórkę?
- A znalazłam...
-Nie kłam tylko mów gdzie jest mój przyjaciel!
- A co za to będę miała?
- Wszystkie zęby i nie zmasakrowaną twarz! Pasuje czy chcesz negocjować!?
- Pasuje mi... Ale ja na prawdę znalazłam jego komórkę!
- Gdzie on jest? Jeszcze raz zadam to samo pytanie i nasza umowa się skończy na Twoją nie korzyść!
- W szopie! - odkrzyknęła dziewczyna ze strachem w oczach. Było by mi jej żal gdyby nie to, że trzyma mojego przyjaciela uwięzionego.
- W jakiej szopie?! Gdzie?! Adres, szybko!
- Nie mogę powiedzieć! - podniosłam rękę udając, że zaraz ją uderzę. Poskutkowało...
- Ulica McGuell 12. Jest takie miasteczko pod Londynem to tam!
- Pojedziesz ze mną! A teraz chodź i nie wyrywaj się, bo inaczej oberwiesz. Zrozumiałaś?!
- Ttt...aa..k - wydukała.
- Nie udawaj, że tak się boisz na litość mnie nie weźmiesz! A teraz chodź. - trzymałam ją za związane ręce i kazałam iść przede mną. Po kilku minutach doszłyśmy do Zayna. Zobaczyłam, że przy nim stoją dwa samochody policyjne i spisują zeznania chłopaka. Inna dziewczyna siedzi w samochodzie z kajdankami na rękach. Kiedy Zayn mnie zobaczył zostawił policjanta i od razu do mnie podbiegł.
- Alex nic Ci nie jest?! Ta dziewczyna, czy ona Ci coś zrobiła? - pytał tak szybko, że za nim nie nadążałam. Po chwili podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. - Nie potrzebnie po nią biegłaś jak by Ci coś zrobiła!? - powiedział i wypuścił mnie ze swoich objęć.
- Zayn ja wiem gdzie jest Louis!
- Skąd!? Dzwonił do Ciebie?
- To ich sprawka, porwały go. Ta którą złapałam ma jego telefon i wydusiłam z niej żeby mi podała gdzie jest Tommo. Pod Londynem w małym miasteczku przy ul.McGuell 12.
- Musimy tam szybko jechać! - powiedział Zayn i podbiegł do policjantów. Bardzo szybko im powiedział o co chodzi i jeden policjant zabrał dziewczyny na komisariat, a drugi kazał nam wsiąść do radiowozu. Jechaliśmy na sygnale w stronę miejsca Louisa. Zadzwoniłam do Liama.

***

- Alex gdzie wy jesteście!?
- Wiemy gdzie jest Louis, jedziemy tam w tym momencie radiowozem. Jakieś dwie dziewczyny chciały porwać Zayna, ale daliśmy radę i od jednej wyciągnęłam informacje. Miała telefon Louisa! I podobnież trzymają go w szopie jest takie małe miasteczko pod Londynem ul. McGuell 12. Ruszajcie.
- Okej Alex już wsiadamy do samochodu. Harry chodź szybko!
- Po co?
- Powiem Ci wszystko w aucie! Już Alex, ale te psychofanki wam coś zrobiły?! Jesteście cali!?
- Z nami wszystko w porządku. Do zobaczenia na miejscu.
- Dobrze już jedziemy jak najszybciej!
- I jak najbezpieczniej. Pa

***

- Zayn, a z Tobą wszystko w porządku, bo nie zdążyłam zapytać. Jesteś cały!?
- Tak, umówmy się, że ta dziewczyna nie była zbyt bardzo przygotowana, żeby porwać takiego mężnego chłopaka jak ja. - powiedział uśmiechając się.
- Przestań się wygłupiać. To jest bardzo poważna sprawa, a jak z Louisem coś nie tak!
- Alex, ja denerwuje się o niego tak samo jak Ty, ale musimy już tylko czekać. Jedziemy do niego na sygnale, ale jest to miasteczko pod Londynem.
- Zayn tak bardzo się o niego boję. Ta dziewczyna był niezrównoważona psychicznie! A jak ta druga była jeszcze straszniejsza!? - powiedziałam to zduszonym głosem, jednak nie wytrzymałam i popłakałam się. Nie lubię tego, bo czuję się wtedy taka bezradna, ale Zayn urzyczył swojego ramienia do wypłakania. Pocieszał mnie kiedy dojechaliśmy.
- To tutaj proszę poczekać w radiowozie. - powiedział policjant. Jednak ja bez zastanowienia wysiadłam z auta i szybko pobiegłam do bliskiego domu. Zaczęłam tłuc w drzwi, aż w końcu dobiegł policjant i kazał mi przestać oraz nakrzyczał namnie.
- Czego tu chcecie?! - otworzył nam niski, gruby mężczyzna w szlafroku trzymający piwo w ręku.
- Gdzie jest tu najbliższa szopa?! Mają państwo?
- A co Ci do tego i po co ten pies z wami?
- Chcę pan dostać karę za obrażanie funkcjonariusza na służbie?
- Czego chcecie? Jestem zajęty!
- Szopa! Gdzie jest?!- cały czas nerwowo pytałam.
- A po co Ci panienko.
- Mów stary dziadzie teraz! Gdzie jest ta cholrena szopa!
- Alex uspokój się! - poradził mi Zayn.
- Jak Ci smarkulo tak bardzo śpieszno do mojej szopy to jest za domem przez nikogo nie używana i spadajcie stąd!
- Dziękuje. - odpowiedziałam niewyraźnie i plecami do niego, gdyż już biegłam. Dopiegłam do drewnianego, opuszczonego, małego domku. Nie miałam siły otworzyć drzwi.
- Pomóżcie mi,nie mam siły otworzyć drzwi.
- Alex, uspokój się. One są zamknięte na kłódkę.
- Louis, słyszysz mnie!? Louis!
- Alex! To Ty?! - usłyszałam głos chłopaka i poczułam wielką ulgę. - Alex pomóż mi, zaraz przyjdą te dwie dziewczyny mówiły, że chcą mnie mieć tylko dla siebie, a teraz idą po następnego.
- Spokojnie Louis, jestesmy tu z Tobą. Pan policjant już wzywa posiłki. Nie mogę otworzyć drzwi są zamknięte na kłódkę.
- Louis, tu Zayn. Mnie też chciały porwać, ale Alex mi pomogła i nie byłem pijany. Ale dobrze się czujesz?! Zrobiły Ci coś?
- Nie, ale strasznie bolą mnie ręcę, bo związały mnie bardzo mocno ciężkim sznurem. Błagam pospieszcie się. - powiedział, a ja cały czas myślałam jak się do niego dostać.
- Alex, jest Louis?! - usłyszałam za sobą głos Liama, a za nim Biegł Harry.
- Bardzo dobrze, ze już jesteście. Nie mamy jak otworzyć drzwi czekamy na policję. - Liam bez słowa zaczął biec w drugą stronę i zapukał do pierwszego domu. Otworzyła mu starsza pani, która wróciła do mieszkania zostawiając go przed drzwiami, a za chwilę przyszła z siekerą. Liam ją wziął i jak najszybciej do nas podbiegł. Wymierzył cios w kłódkę, która w połowie pękła, jednak nie dość, zeby ja zdjąć. Ponownie się zamachnął i rozwalił ją doszczętnie. Otworzył drzwi i wszyscy wbiegliśmy do szopy. Zauważyłam Louisa. Popchnęłam wszystkich i do niego dobiegłam. Przytuliłam go mocno.
- Louis tak się bałam! - zaczęłam mu rozwiązywac sznury. Ręcę miał pokaleczone do krwi. Zadzwoniliśmy po pogotowie.
- Alex one były nienormalne, a najgorsze, że nic nie pamiętam. Obudziłem się tutaj już przywiązany. Nie dawały mi jeść tylko dwa razy były i dały mi wody.
- Ciii, cicho. Nie denerwuj się. Zaraz przyjedzie karetka. Nie ma żadnego jedzenia, ani picia. - powiedziałam i jeszcze raz przytuliłam Louisa. Chłopakowi biło strasznie szybko serce i był bardzo przestrasznony.
- Już będzie wszystko w porządku. - pocieszłam go. Czułam jak się cały trzęsie. Był całkiem wyczerpany. Nie mógł zapanować nad trzęsącymi mu się rękami. Przyjechała karetka i położyła go na nosze. Powiedzieli, ze jego stan nie jest zagrażający życiu, ale jest bardzo wyczerpany i potrzebuję nagłej pomocy. Odjechali na sygnale. Wsiedliśmy do samochodu Liama i pojechaliśmy do szpitala. Chłopaki zadzwonili do reszty i opowiedzieli o wszystkim. Jednak po zakończeniu rozmowy w samochodzie panowała okropna cisza, która niestety wypełniała się również strachem o Louisa...

________________________________________

Hazza♥

I jak rozdział?
Jak zawsze proszę i dziękuje za komentarze od was.
Razem z Horanową*: czekamy na nie, niecierpliwie.
I ten uśmiech na twarzy jak jakiś się pojawił.
Buziaczki, Alexandra Meredith :D

Jak wszyscy widzimy jest to 69 rozdział, więc dedykuje go Harremu ♥ Tak naszemu "zboczeńcowi".
Wiecie co, jestem bardzo ciekawa z jakich miast czytają ten blog directionerki, ja z Maggie pochodzimy z Łodzi, a wy?

 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 68

piątek, 16 sierpnia 2013 16:49

*ALEX

Obudziłam się nad ranem i szybko spojrzałam na telefon - żadnej wiadomości od Louisa. Spojrzałam w stronę Harrego, który spał. Poczułam złość, byłam tak wkurzona i zawiedziona na tym człowieku. Przemknęłam do łazienki i przebrałam się w sukienkę. Poranna toaleta, umyłam się i wyszłam z łazienki. Była 7.
- Wstawaj Harry, śpieszy się nam. - powiedziałam nie miłym głosem i odkryłam go.
- Pośpijmy jeszcze trochę. - powiedział chłopak.
- Harry, wstawaj. Bez gadania marsz do łazienki! - krzyknęłam.
- No dobra już nie krzycz. Nie masz prawa mi rozkazywać.
- Fakt nie mam, ale Louisa nadal nie ma, a może mu się coś stało. Szybko jedziemy do domu. Więc ruchy! - krzyknęłam i spojrzałam na chłopaka, który niechętnie ruszył w stronę łazienki ze złością na twarzy. Super, już od rana nie miła atmosfera, ale po wczorajszym niech nie myśli, że będe dla niego milutka, albo chociaż go akceptowała. Może ja też mu powiedziałam nie miłe słowa, ale on zaczął i na pewno nie zrobię pierwszego kroku do pogodzenia - jak jest to w ogóle możliwe.
- Już, możemy iść. - powiedział Hazza, wychodząc z łazienki. Gdyby nie to, że spałam w jego koszuli i jest wygnieciona, na moją niekorzyść wyglądał perfekcyjnie.
- Dobra, masz telefon?
- Tak, nie musisz  mi o wszystkim przypominac jak niańka. - odburknął.
- Ale nie oznacza to, że masz się zachowywać jak jakiś naburmuszony gówniarz. Nie opóźniaj, tylko na miłość boską chodźmy już!

Zeszliśmy na dół i wymeldowaliśmy się. Oddaliśmy karty pokojowe i wyszliśmy z hotelu. Weszliśmy do pierwszej taksówki, która czekała na klientów z hotelu i ruszyliśmy do domu. Po 20 minutach dojechaliśmy pod sam dom. Zapłacił Harry, z racji tego, ze może  nie jest chamem do potęgi albo wiedział, że nie mam pieniędzy. Doszliśmy do drzwi i wzięliśmy głęboki oddech. Kiedy weszliśmy okazało się, że wszyscy śpią.
- Idę na górę się przebrać. - powiedziałam obojętnym głosem i zostawiłam Hazze w salonie. Poszłam na górę i cicho wemknęłam się do pokoju dzielącego z Maggie. Moja siostra spała przy boku Nialla. Obydwoje byli ubrani z wczoraj i przed sobą mieli laptopa, pewnie wczoraj jak wrócili do późna oglądali filmy. W minimalnej ciszy otworzyłam szafę i wyjęłam pierwsze z brzegu spodnie i jakiś t - shirt. Wyszłam z ubraniami na korytarz i przebrałam się w wygodny strój. Zeszłam na dół mijając się z Harrym. Spojrzeliśmy na siebie jak byśmy byli największymi wrogami. Jest mi z tym źle, ale niech nie myśli, ze się pogodzimy - nigdy. Zrobiłam sobie omleta z cukrem pudrem i do tego herbatę. Zaczęła mnie boleć głowa i trochę gardło. Nie wiem czy nie przeziębiłam się wczoraj. Kiedy jadłam usłszałam, że chyba się obudzili, bo słyszałam jakieś kroki i rozmowy. O kurde zaczynam się bać, co im powiem, ze zgubiliśmy Louisa na imprezie?! A Harry zwala cała winę na mnie.
- Siemka Alex. - przywitał mnie Liam, a za nim Dan.
- Hej, robiliście jeszcze coś wczoraj?
- Tak, obejrzeliśmy jakiś film i poszliśmy spać. A tak w ogóle to dobrze sie czujesz, bo coś niewyraźnie wyglądsz?!
- Bo muszę Wam coś powiedziec. Coś bardzo poważnego tylko nie krzyczcie.
- Co się stało? - zapytała Danielle.
- Bo wczoraj na imprezie...
- No co?
- Bo zgubiliśmy Louisa.
- Co? Ale jak to zgubiliście?
- Liam błagam tylko sie nie denerwuj, Dan uspokój się, bo kiedy tańczyłam z Hazzą on zniknął. Wszystkich pytaliśmy i okazało się, ze wyszedł kompletnie pijany z jakąś fanką. Wysłaliśmy mu sms'a, ze będziemy na niego czekać w hotelu, bo tam spaliśmy i czekaliśmy do rana, ale się nie zjawił. A nie chcieliśmy go wydać Eleanor, bo jak był kompletnie pijany to mógł zrobić jakieś głupstwo...
- Jezus, Alex ,ale kazałem wam go pilnowac, a co na to Harry!? A tak w ogóle gdzie on jest? Harry!  - krzyknął Liam. - Dlaczego nie siedzicie razem?
- Bo się pokłóciliśmy, tak, ze raczej się już nie pogodzimy. Ale co z Louisem?! Nie możemy powiedzieć Elci, bo się na niego nieźle wkurzy, a nie chcę go wkopać.
- Niby, nie powinniśmy się tak denerwować, jest dorosły jak wytrzeźwieje pewnie wróci. -powiedziała Dan, kiedy na dół zszedł Harry.
- I co powiedziała wam Alex? - powiedział od niechcenia.
- Wiesz co Harry mógłbyś wyrazic większe zainteresowanie, w końcu jest to Twój przyjaciel.
- Nie z Tobą rozmawiam, więc się zamknij.
- Nie masz prawa tak do mnie mówić. A Ty możesz ruszyć swój tyłek i może pomóc nam go szukać
- W ogóle jak ty się do mnie odzywasz, jakie masz prawo przebywania w tym domu?
- Takie samo jak Ty!'

- Dobra, już zastopujcie! - powiedział Liam stając między nami.- Nadal nie wiemy co robić, myślicie, ze powinniśmy zgłosić to na policję?
- Myslę, ze mogą nie przyjąć zgłoszenia. Jest pełnoletni i nie ma go zbyt długo. - powiedziała Dan.
- No, ale co mówimy Eleanor jak się zapyta?
- Powiedźmy jej prawdę. - odparł Liam
- Ale... - próbowałam bronic i ratować Tomma.
- Ale co? Tego nie da się ukryć, ze nie ma Louisa. Alex pomyśl, jak chociaż to jeszcze umiesz! Eleanor się od razu skapnie, że nie ma jej chłopaka. I nie masz co go bronic, dostanie mu się to na co zasłużył.
- Ale my mieliśmy go pilnować. Był kompletnie pijany!
- Alex, Ty go miałaś pilnowac, nie zwalaj winy na mnie, jestes sama sobie winna! - Harry krzyknął na odchodne i wyszedł z domu biorąc kluczyki od jego samochodu.
- Niech go szlak trafi! - krzyknęłam i równiez wyszłam z domu zostawiając osłupiałych Liama i Dan przyglądających się naszej kłótni i sprzeczkach cały czas. Poszłam do bliskiego parku i zaczęłam myśleć nad Louisem. Wyjęłam telefon i zobaczylam pustego sms'a od Louisa. Próbowałam do niego oddzwonić, ale po drugim sygnale musiał nacisnąć czerwoną słuchawkę. Spróbowałam ponownie, ale już w ogóle nie mogłam uzyskac połączenia. Lousis do cholery w co Ty się bawisz!? Przeklęłam go w duchu i sprówałam jeszcze kilka razy się z nim połączyć, ale każde połączenie kończyło się fiaskiem. Kiedy już trochę ochłonęłam po towarzystwie Hazzy wróciłam do domu i zobaczyłam siedzących w kuchni już wszystkich oczywiście poza Harrym. Dosiadłam się do nich i pytającym wzrokiem do Liama i Danielle chciałam się dowiedzieć czy inni wiedzą, a szczególnie El. Pokiwali twierdząco głowami. Wszyscy się na mnie patrzyli współczującym wzrokiem, czyle pewnie dodali im również o mojej kłotni z Harrym.
- Proszę, nie patrzcie tak na mnie. Nie chciałam zgubić Louisa. - powiedziałam przepraszającym głosem.
- Nie Ty, tylko Wy. Harry nie ma prawa obwiniac o to tylko ciebie. - powiedział Zayn
- Dostałam niedawno od Louisa pustego sms'a i próbowałam oddzwonic i za pierwszym razem połączenie zostało rozłączone, a później już w ogóle nie mogłam się do niego dzwonić, chyba miał wyłaczony telefon. A jak mu się coś stało?! W końcu jestescie sławni. Do tego czasu powinien wytrzeźwieć na tyle, żeby dojechac do domu. Może pójdziemy wieczorem do tego samego klubu i jeszcze raz popytamy lub poprosimy o obejrzenie kamer, bo raczej mają. Tylko ta dyskoteka otwiera się chyba po 18.
- To jest świetny pomysł. - pochwalili mnie Maggie z Niallem. - A do tego czasu nie mamy wyjścia. Możemy tylko czekać.

Dzień dłużył sie okropnie, Zayn pojechał zobaczyć klub czy może ktoś jest, ale wszystko rusza dopiero wieczorem. Co jakiś czas każdy ze swojego telefonu próbował dodzwonić się do Lou. Eleanor i Danielle napisały na Twitter'e, że dyskoteka "Darking" jest najlepsza i pewnie dzisiaj to powtórzymy. Chciały zobaczyć czy ktoś doda zdjęcia do tego opisu z Louisem dzień wcześniej lub będzie jakaś inna poszlaka. Później przyjechał Hazza nie odzywając się wyłącznie do mnie z innymi rozmawiało mu się na luzie. Poszedł na górę i do wieczora tam siedział. Prawie nic nie jedliśmy, nikt  nas nie miał apetytu. Rozmawiałam z Eleanor, ale o dziwio była spokojna, ale nie oznacza to, że nie zmartwiona. Powiedziała, ze alkohol usprawiedliwia Louisa cokolwiek się stanie, bo ona po tych drinkach z dyskoteki nic z wczoraj nie pamięta, a cały czas kręci jej się w głowie. Więc problem leży w napojach, które sprzedają przy barze. Patrzyłam na wskazówki zegara, któte poruszają się szybkością ślimaka. Nareszcie Liam powiedział, ze możemy się zbierać, a najlepiej będzie jeśli pojadę ja z Harrym, bo wiemy kogo szukać. Liam wziął kluczyki i razem z Harrym szliśmy do samochodu, kiedy usłyszałam za nami głos Zayna.
- Błagam weźcie mnie ze sobą, nie wytrzymam nic nie robiąc. - powiedział i wpakował się na tylne miejsce obok mnie. Powiedział żebym się nie martwiła i potrzymał mnie za rękę. Usmiechnęłam sie do niego, chociaz widziałam strach na jego twarzy. Dojechaliśmy po ok. 20 minutach i szybkim krokiem weszliśmy do dyskoteki, która już była otwarta. Na nasze nieszczęście było pełno ludzi i pełno fanek po wpisie na Twitter'a. Rozdzieliliśmy się - ja z Zaynem poszłam do ochroniarza z tyłu, a Harry z Liamem do ochroniarzy z taśmami video. Wyszliśmy na dwór popytac się ochroniarzy z tyłu, ale nikogo nie mogliśmy znaleźć. Poprosiłam Zayna, zeby poczekał, bo musze skoczyć do toalety. Wbiegłam na samą górę przebijając się przez tłum fanek i dopchnęłam się do łazienki. Była cała zapełniona, ale na szczęście tylko przy lustrach. Kiedy skończyłam szybkim krokiem zeszłam na dół i wyszłam z klubu szukając Zayna. Zobaczyłam jak do Malika podjeżdza auta i wysiadają z niego dwie fanki, próbując go obezwładnić  linami. Zayn zaczął się wyrywać, ale one były dwie i miały gaz łzawiący próbując trafić nim w chłopaka, który naszczęscie robił sprawne uniki. Najszybciej jak się dało biegłam mu na ratunek wydzierajac się jak najgłośniej. Dziewczyny przestraszone próbowały ucieć do samochodu, ale Zayn złapał jedną za rękę, a za drugą pobiegłam ja. Uciekła w uliczkę między hotelem a kaminicą. Miałam farta, bo założyłam trampki, a ona do dyskoteki wystroiła się jak ja wczoraj czyli w szpilkach. Dogoniłam ją i wskoczyłam jej na plecy. Razem upadłyśmy na podłogę i obezwładniłam jej ręcę. Związałam ją linami, które miała przy sobie i zaczęłam prowadzić do Zayna. Wyjęłam swój telefon i zadzwoniłam pod ostatni numer, byłam pewna, ze dzwonię do Liama kiedy usłyszałam komórkę dzwoniącą u dziewczyny. Okazało się, że wybrałam numer Louisa...
______________________________________________________
Hazza♥
Czytelnicy proszeni są o zostawienie komentarza.
Jak wam się podoba?
Trochę się rozpisałam, ale myślę, że dla was warto :3
Kocham Was, Alexandra Meredith %)


W Anglii było super, niestety nie spotkałyśmy chłopaków :(        Pogodę miałyśmy świetną. W Anglii od 300 lat było to najgorętsze lato! Później pojechałyśmy z rodzicami na tydzień do Francji i też fala upałów, wracamy do Polski drugi miesiąc wakacji w Polsce będzie najgorętszy! Tak więc jesteśmy opalone i teraz nadrabiamy rozdziały, a jak wy spędziłyście wakacje?               

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 67

piątek, 09 sierpnia 2013 19:59

*ALEX
-Harry, idziemy po coś do picia?! - zapytałam, a raczej próbowałam zapytać chłopaka, jednak przeszkadzała mi głośna muzyka.
- Co mówiłaś, Alex?
- Picie!
- Co!? - zapytał Harold już lekko zły, ze nic nie słyszy. Podeszłam do niego i prawie dotykając jego ucha wargami powtórzyłam pytanie.
- A tak oczywiście, chodźmy. - odpowiedział i złapał mnie za ręke ciągnąc na samą góre do baru. Patrzyliśmy na innych jak tańczą. Trzeba było przyznać, ze Danielle faktycznie wywija na parkiecie co Liamowi idzie trochę
gorzej, ale jego dziewczyna zawzięci go uczy. Niall z Maggie tańczyli przytuleni do siebie, a Louis z Eleanor byli już chyba po kilku drinkach, mocniejszych drinkach, a szczególnie Lou. Zayn podrywał jakąś fajną dziewczynę, wyglądała porządnie. Była bardzo ładna, podobnej do niego urody i w czarnej dopasowanej sukience. Widziałam, że gadało im się bardzo dobrze. Doszliśmy do baru i Harry zamówił jakieś drinki, niestety wszystkie były z alkoholem. Wziął dla mnie Pink Panter, a sobie Limestone Breeze. Podobnież są to najmniej alkoholowe drinki w barze, a patrząc ponownie na Lou nie chcielibyśmy być aż tak pijani. Usiedliśmy przy barze i zaczęliśmy pić swoje napoje.

- Jak to jest najmniej mocny drink, to nie wiem co pił Louis!
- Tylko nie mów Maggie, że Ci kupiłem, bo mnie zamorduje.
- Luzik, Harold nikt się nie dowie. - powiedziałam i dokończyłam swój napój. - Mogę spróbowac twojego?
- Tak, masz. - powiedział i napiłam się z jego szklanki.
- O fuu, ale mocny. Jak można pić takie mocne drinki.
- Ten jeszcze nie jet taki mocny, też jest jeden ze słabszych, ale w takich klubach ludzie się upijają i dopiero jest dobra zabawa.
- Chyba wolę zachowac trzeźwy umysł. Wiesz zasady... A teraz chodźmy potańczyć.
- Okej, a i nie powiedziałem Ci jeszcze, ale ślicznie wyglądasz w tej sukience.
- Dziękuję, a teraz chodź. - powiedziałam i cieszyłam się, ze w dyskotece jest dość ciemno, więc nie zauważył moich rumieńców. Zeszliśmy na parter niżej i szukaliśmy Maggie z Niallem. Podeszliśmy do Dan i Liama.
- Wiecie gdzie jest Maggie z Niallem?
- Tak, zamówili taksówkę i wrócili do domu, bo było im tu za głośno. Ja z Dan też się chyba zmywamy, a wy zostajecie? - zapytał i spojrzał na nas. Popatrzyłam na Harrego i powiedziałam, ze zostajemy.
- Poczekajcie pójdę się jeszcze zapytrać Elci i Lou, a wy idźcie Zayna. - powiedział Liam i zaczeliśmy szukac Malika. Na szczeście cały czas siedział z dziewczyną i gadał, powiedział, ze zostanie i nie wie kiedy wróci. Poszliśmy z powrotem do naszych i zobaczyliśmy, ze Eleanor wraca z Dan i Liamem, bo po drinkach zrobiło jej się strasznie nie dobrze.
- Tylko pilnujcie Louisa, bo jest już pijany. - powiedział Liam i z dziewczynami kierował się w stronę wyjścia.
- To co Harold, musimy mieć Tomma na oku. - powiedziałam, a Hazza złapał mnie w pasie i w rytm muzyki zaczęliśmy tańczyć. Było bardzo miło i przyjemnie. Co chwilę zmieniała się piosenka, czas mijał tak szybko, ale od dawnego czasu nie było między nami tak, tak....Tak magicznie. Zaczął się wolny taniec i Hazza wtulił się do mnie jeszcze bardziej i tak wpasowani do siebie zaczeliśmy tańczyć stawiając małe kroczki do przodu i tyłu. Po tym pieknym momencie, zrobiliśmy sobie przerwę i spojrzeliśmy co robi Louis, ale nie było go tam gdzie na początku. Zdenerwowani zaczęliśmy go szukać po całym lokalu. Nidzie go nie ma!
- Kurdę, Harry, Liam nas zabije!
- Chodźmy na dwór, może poszedł się przewietrzyć! - powiedział Hazza i szybkim krokiem wyszliśmy na zewnątrz, próbując się do niego dodzwonić.
- Nigdzie go nie ma! Pójdę zapytać ochroniarzy czy go widzieli, a ty idź poszukać go jeszcze na górze przy barze lub w łazience. - powiedziałam i się rozdzieliliśmy. Zeszłam na dół i zapytałam się ochroniarza.
- Bardzo pana przepraszam, ale czy widział pan Louisa Tomlinsona, Ok. 21 lat, brązowe włosy z zaczesaną grzywką do góry, już pijany.
- A tak, widziałem jak wychodził z towarzystwie jakiejś dziewczyny, chyba fanki, ale mówię Ci on już nie kontaktował.
- A jak dawno?
- Z 10 minut temu.
- Bardzo panu dziękuje. - powiedziałam i w swoich szpileczkach pobiegłam na samą góre szukając Harrego. Gdzie on jest?! Popatrzyłam na ludzi przy barze, ale go nie było. Poszłam w stronę toalety. Drzwi obydwóch były otwarte, weszłam do męskiej i zaczęłam pukać do każdej kabiny.
- Harry?, Hazza?, Harry? - przechodziłam z kabiny do kabiny, pukając i pytając.
- Alex co ty robisz ?! - usłyszałam głos Harolda i szybko się odwróciłam, dopiero wszedł do łazienki i z wielkim rozbawiniem na mnie popatrzył.
- No, co się głupio śmiejesz, wyjdźmy stąd. - powiedziałam patrząc na chłopaka, który cały czas się śmieje.
- Alex, ale na serio co ty robiłaś w męskiej toalecie?
- No szukałam Cię.
- Ale ja byłem przy barze i się pytałem gościa czy widział Louisa.
- Dobra nie ważne, ochroniarz powiedział, że Louis komleptnie pijany wyszedł z dyskoteki z jakąś fanką. To co teraz robimy?
- No nie wkopiemy go przed Eleanor, nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy, w końcu jest kompletnie pijany.
- Dobra nie wnikam, co on będzie robił z tą fanką, już ja z nim później pogadam, ale my nie możemy wrócić bez niego.
- To powiedźmy, że śpi w hotelu tu obok, bo nie chciał w takim stanie wracac do domu.
- No i my go tam niby zostawimy  sami? Poczekaj zadzwonię do niego jeszcze raz. - powiedziałam i wsuchiwałam się w telefon. - Nie ma wyłaczonego telefonu,pewnie nie słyszy.
- To co z tym hotelem? - zapytał Harry.
- No, co idziemy się meldowac, wyślę mu sms'a, ze tam na niego czekamy, a jak do rana się nie zjawi to pewnie wróci do domu i wtedy im powiemy prawdę. - odpowiedziałam chłopakowi i poszliśmy w stronę hotelu. Zameldowaliśmy się w chwilę i już zmęczeni poszliśmy do pokoju. Weszliśmy i usiedliśmy na łóżkach.
-Które wybierasz?
- To z prawej.
- To dobrze, bo ja wolę to z lewej przy oknie. Ide się pierwsza myć, okej?
- Dobra to ja czekam. - powiedział,a ja w zdjętych butach na bosaka poszłam do łazienki. Nie mam szczoteczki do zębów, ani żadnych innych ubrań, tylko elegancka sukienka. Weszłam pod prysznic, gdzie na szczęście był szampon do włosów, ale tylko męski i żel do mycia ciała. Szybko wyszłam spod przysznica, wytarłam się ręcznikiem i założyłam bieliznę. Wyszłam z łazienki i szybkim krokiem weszłam pod kołdrę.
- Okej twoja kolej. - powiedziałam.
- No wiesz, ja tu mogę z tobą posiedzieć, a jak Ci jest gorąco to ta kołdra jest chyba zbędna...
- Dobra, dobra już nie gadaj głupot tylko idź się myć i idziemy spać. - powiedziałam i Hazza posłusznie poszedł do łazienki. Patrzyłam przez okno na ulice Londynu i obserwowałam ludzi. Niektórzy są kompletnie pijani, inni elegancko ubrani, jeszcze inni robili jogging. Wyszedł Harry w samych bokserkach.
- Nie zakładasz koszuli?- zapytałam
- Nie, a co?
- To dawaj, bo mi jest zimno! - powiedziałam i złapałam koszulę, którą rzucił. Założyłam ją, odwinęłam rękawy i położyłam twarzą w stronę Hazzy.
- Zgasisz światło? Ja zapalę lampkę. - Harry zgasił światło i położył się na łóżku twarzą do mnie.
- No i gdzie ten Louis się wałęsa?
- Nie wiem. Harry dzwoniłes do Liama, ze jesteśmy w hotelu?!
- Nie, myslałem, ze ty to zrobiłaś.
- Teraz jest za późno, wyślę mu sms'a.
- A co będzie, jak się jutro nie zjawi? - zapytałam.
- Chyba wrócimy do domu i powiemy, ze go zgubiłaś.
- Jak to ja go zgubiłam?!
- No wiesz, w sumie Liam mówił to bardziej do ciebie.
- Co Ty w ogóle wygadujesz? - zapytałam wkurzona. - Czy Ty właśnie zwalasz całą winę na mnie?!
- Nie, ale fakt, to twoja wina. Miałas go pilnować!
- Jakie ja!? My! Czujesz tę różnicę! My!
- Nie, Alex Ty Liam prosił Ciebie!
- Harry, w ogóle co ty gadasz?! Zachowujesz się jak zawsze!
- Czyli, że niby jak!? Co!
- Jak smarkacz i cham!
- Co Ty powiedziałaś! Jak śmiesz tak na mnie mówić?
- A ty jak śmiesz zwalac winę zgubienia Louisa na mnie!
- Bo taka prawda! Jak zawsze wszystko psujesz
- Ja psuję! Bo człowiek idealny się znalazł! Nigdy nie robisz nic do końca, a ja Ci się coś nie udaję do zwalasz winę na słabszego! Ale wiedz, że ja się nie dam!
- Nie masz prawa mówić takich rzeczy Nie o mnie A Ty? Wcale nie lepsza. Dziewczyna z Polski, która nie umie mówić, ani dobrze po angielsku, ani po polsku, zawsze będzie czuć, ze jesteś nie nasza! Jesteś źle wychowana, czasami jest mi z tobą wstyd się pokazać! Jest o wiele więcej fajniejszych dziewczyn, ale ja muszę się uganiać za jakąś Polką, która jest mała, pyskata, wredna i nawet nie odwzajemnia mojego uczucia, więc sorry, ale mam Cię serdecznie dosyć! - powiedział, a mi aż zabrakło słow.
-Yhh, wiesz co? Nie mam siły się kłócić z człowiekiem, który nie umie zaakceptować samego siebie, ale jak jest Ci tak źle ze mną, to możemy się tylko widywać sporadycznie, wiesz pamiętaj, że reszta chłopaków jest moimi przyjaciółmi, El i Dan również, a Magg jest z Niallem, więc chyba masz problem, ale będziesz musiał mnie oglądać częściej niż byś chciał! A teraz się wypchaj gwiazdeczko, której uderzyła woda sodowa do głowy, ale idę spać. Koszulę dostaniesz rano i nie będziemy musieli rozmawić jak jestem Ci taka uciążliwa
- Oj nawet nie wiesz jak jesteś...
- Spadaj Harry, wypchaj się tą sławą, żeby na prawde jakaś dziewczyna polubiła Cie za to kim jesteś, a nie ile masz kasy na koncie.
- Wiesz to nie jest problem, mnie kocha większość dziewczyn, ale żeby Ciebie zaakceptował jakiś chłopak. Zostaniesz sama jak palec...
- Bo się zdziwisz. Życze Ci koszmarów Haroldzie Style's.
- No chyba tobie. - powiedział to i tego wieczoru nie odzywaliśmy się więcej do siebie, ale gdzie jest Louis?

_____________________________________________
Hazza♥
Co tam gwiazdeczki?

Przepraszamy, że tak długo nie dodawałyśmy, ale nie dawno wróciłyśmy z wakacji, a później nie chodził nam internet. Ale już jest! :D
Widzicie zawsze muszą być jakieś kłótnie, normalnie być nie może.
Tylko Maggie i Niall spokojnie.
Oceniajcie rozdział! Czekam na komentarze :3
Buziaczki dla was <3
Alexandra Meredith, nieźle wkurzona Alexandra Meredith

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 66

piątek, 28 czerwca 2013 17:45

*ALEX
Usłyszałam jakieś kroki. Ktoś zaczął robić śniadanie w kuchni, z trudem otworzyłam oczy, przypomniałam sobie dlaczego leżę na kanapie w dresie. Tesco... Z wielkim ociąganiem wstałam i zobaczyłam kto tak wcześnie wstał i robi coś w kuchni.
- Louis, co ty tak wcześnie?! - zapytałam chłopaka, który własnie zaczął robić sobie kawę.
- Alex, co ty tutaj robisz, przecież byłem tak cicho, że na pewno nikt mnie nie usłyszał.
- Spałam na kanapie. Lou zrobisz mi też kawę? Jestem strasznie śpiąca, nie mówiąc nic o bólu mięśni nóg.
- Dlaczego spałaś na dole?
- Okej powiem Ci. W nocy obudziłam się ok. 3 i nie mogłam zasnąć, dość długo myślałam co by porobić i pomyślałam, że pojadę do Tesco zrobić zakupy na śniadanie.
- Alex, w środku nocy pojechałaś sama w Londynie do Tesco?!
- Tommo nie denerwuj się wzięłam Maggie rower i droga zajęłam mi może z 15 minut w jedną, ale opowiem Ci najlepsze. Zapomniałam blokady, więc moze trochę na zakazie, ale wprowadziłam rower do sklepu. Podszedł do mnie ochroniarz i kazał i ten rower wynieść w trybie now na dwór, bo jest zakaz wprowadzanie takich pojazdów, ale ja już byłam pod koniec zakupów więc pomyślałam, ze zdażę zapłacić i wyjechać. Ale niestety złapał mnie drugi ochroniarz i zaczęłam przed nimi uciekać na rowerze po sklepie, nawet nie wiesz jak było fajnie, później jeszcze chwilę za Tesco mnie gonili, żałuj, że Cie tam nie było.
- Że co? Alex co ty zrobiłaś?!
- No pojechałam rowerem Maggie do Tes..
- Wiem co zrobiłaś nie powtarzaj, ale dlaczego nie wyprowadziłaś tego roweru. Mogli wezwac policje za naruszanie prawa i ucieczke, może to nie było nic wielkiego, ale mogłabyś być spisana. Przecież wiesz jak w Anglii pilnują prawa!
- Ale...
- Masz nie mówić nikomu, bo jakby Harry czy Liam sie dowiedział zamordowali by Cię!
- A teraz chodź zróbmy śniadanie jak się zapytają skąd mamy jedzenie powiemy, że od rana pojechaliśmy, dobrze?!
- No, okej. - powiedziałam cały czas zażenowana tym co zrobiłam. Mogłam nikomu nie mówić, ale plus jest taki, ze dowiedział sie tylko Louis, a nie na przykład jakbym powiedziała przy wszystkich.
Nie długo później zaczęli schodzić się inni i dorabialiśmy cały czas śniadanie. Troche gadaliśmy, oglądaliśmy telewizję, jak zjawili się już wszyscy. Zaczęliśmy rozmawiać co dzisiaj porobimy, były różne pomysły takie jak basen, kręgle, kino, ale żaden nie przypasował nam do końca. Eleanor rzuciła pomysłem zebyśmy poszli do dyskoteki, trochę byśmy potańczyli, my dziewczyny mogłybyśmy sobie dzisiaj przez cały dzień zregenerowac ciało po campingu. Elci chodziło o maseczki, zrobienie paznokci, makijażu itp. Chłopaki się wycofali z dnia odmładzającego i powiedzieli, że muszą pojechać dzisiaj do wytwórni dokończyć jakiś kawałek jednym zdaniem po prostu spanikowali i uciekli. Po skończeniu obrad i śniadanka, chłopaki pojechali, a my zebrałyśmy się w łazience. Zrobiłyśmy sobie małe spa. Rozmawiałyśmy w co się ubierzemy, kto co komu pożyczy, jakie buty będa do czego pasowały. Po 40 minutach zdjełyśmy maseczki i zaczęłyśmy robić paznokcie, w tym czasie inne robiły włosy. Każda robiła coś przy sobie. Po dość długich przygotowaniach byłyśmy gotowe. Miałyśmy na sobie tone kremy nawilżającego, żeby nasza skóra znów była miła w dotyku jak przed wyjazdem. Szczerze mówiąc każdy nasz "zabieg" robiła Eleanor, faktycznie zna się na tym. Później zaczęły się przygotowania strojów nie mogłyśmy wyjsć normalnie, przecież idziemy z chłopakami, będzie dużo ,szumu, zdjęc, fanek. Każda z nas założyła rzeczy, w których pójdziemy do dyskoteki.



  Danielle:

danielle peazer danipeazerstyle daniellepezer dubai

 


Maggie:

 



 

Eleanor:
 

Eleanor Calder Photograph


A ja tak :
 


Suknia młodzieżowa z butami
Przygotowane i umalowane zeszłyśmy na dół i zadzwoniłyśmy do chłopaków, za ile będą. Powiedzieli, że do domu mogą dojechać za 20 minut. Po danym czasie dojechali i podziwiali nasz wygląd.
- To co teraz robimy? - zapytała Dan. - Jesteśmy już gotowe, a nie chcę nam się przebierać z powrotem w zwykłe ciuchy. Pójdźmy gdzies na miasto.
- Możemy pojść na obiad, a później przejdziemy się do tej dyskoteki, chociaż nam się za bardzo nie chce. - powiedział Liam.
- Hej nie ma wykręcania! Klamka zapadła, jesteśmy wyszykowane, więc ruszamy się. - odpowiedziała dziewczyna i chłopaki poszli się przebrać. Za chwilę zeszli na dół i zamówiliśmy taksówki. Pojechaliśmy do miasta i poszliśmy prosto w stronę restauracji "Order of grace". Weszliśmy do środka i poszliśmy do największego stołu dla 10 osób. Siedziałam obok Hazzy i Zayna, dalej była Maggie z Niallem, Dan z Liamem i El z Louisem. Zamówiliśmy dwa białe wina i zaczęliśmy wybierać dania główne. Ja zamówiłam Lasagne z sosem bolognese, Harry spaghetti carbonara, Magg łososia z sałatką, Niall kurczaka z warzywami, Dan zupę kremową z brokuł, Liam mięso wieprzowe w sosie ciemnym z makaronem, Elcia warzywa na parze i Louis mintaja z ryżem. Po dość długim czekaniu, bo w tej restauracji dania podają wszystkim w tym samym czasie, przyszło trzech kelnerów i zaczęło podawać jedzenie. Moja lasagne pachniała przepięknie, a jej smak rozwalił by na łopatki każdego smakosza. Innym chyba też przypasowało jedzenie, bo przez chwilę była kompletna cisza i kazdy jadł. Kiedy zjedliśmy, chłopaki zaproponowali deser, wszyscy się zgodzili, ale pomyśleliśmy, ze pójdziemy gdzieś indziej na lody lub shake'a. Zapłaciliśmy i poszliśmy na miasto zaczaić się na jakiś dobry deser. Szliśmy uliczkami Londynu wystrojeni, więc było pewne, ze za chwilę...
- Mogę, prosic o autograf!
- A ja zdjęcie?!
- Możesz mi się tu podpisać?!
- Kocham Cię - powiedziała fanka, przytulając Harrego, co nie uszło mojej uwadzę. Przyglądałam się temu z boku, kiedy podeszła do mnie ta sama dziewczyna.
- Ty! - powiedziała do mnie, wymachując przy tym wskazującym palcem. - Masz się albo odczepić od Harrego albo ja to zrobię sama. W internecie nie żyjesz, założyłam stronę z hejtami o tobie i ma 1000 wejść dziennie zostawiając przy tym każdy po komentarzu. Mam milion twoich zdjęć i radzę Ci żebyś nie chodziła sama ulicami Londynu, bo jak Cię znajdę to...
- Hej co ty robisz?! Zostaw ją. - powiedział Hazza osłaniając mnie swoim ciałem. - Rozumiem, ze lubisz one direction, ale dlaczego nie lubisz naszych przyjaciół. Same piszecie, ze jesteśmy jedną wielką rodziną, a robisz krzywdę Alex. Prosze zostaw ją. - powiedział Harry i wziął mnie za rękę prowadząc do reszty. Staliśmy z boku i czekaliśmy, aż reszta dokończy zdjęcia i rozda do końca autografy fankom. I pomysleć, ze gdyby nie spotkanie w milk shake city pewnie też bym latała z Maggie proszac chłopaków o autograf. Po wszystkim weszliśmy do małej kawiarenki i każdy zamówił sobie po shake'u. Powoli zaczęło się ściemniać, więc postanowiliśmy zdecydować do, której dyskoteki idziemy. Oni o czymś tak gadali, a ja cały czas patrzyłam nad fankami, które nas śledzą i cały czas robią zdjęcia. Czy inni tego nie widzą? Czy są już przyzwyczajeni? No, niby ja też już się przyzwyczaiłam, ze chłopaki nie są zwykłymi chłopakami tylko tymi z 1D, ale to jest, aż przerażajace jak grupa dziewczyn cała czas za nami podąża. Uzgodnili lokal i na ławeczkach dokończyliśmy nasze napoje. Wstaliśmy i szliśmy do dyskoteki czym bardziej się zbliżaliśmy ty wyraźniej było słychac muzykę. Zobaczyłam, ze na bramce stoją ochroniarze i sprawdzają pełnoletność, trochę się wystraszyłam, przecież nie mam nawet siedemnastu, ale jak zobaczyli chłopaków bez kolejki od tyłu nas wpuścili i życzyli miłej zabawy. W dyskotece było potwornie głośno weszliśmy na najwyższe piętro, gdzie zauważyłam kilka znanych osób, pewnie jest to lokaj dla tych z wyższej rangi, jednak zdziwiło mnie to, że w końcie cały czas widziałam fanki, które udawały, ze się bawią, ale podążają za nami, aż od restauracji. Nie chciałam zwracać na to uwagi i razem z innymi poszłam się bawić...
_______________________________________________________
Hazza♥
Co tam piękne?!
Oczywiście komentarz lub znak po sobie :3
Piszcie jak byście chciały jakieś zmiany. Jest to dla nas ważne.
Musimy Wam przekazać pewną informację. Mianowicie jak każdy wie, SĄ WAKACJE !!!

I tak jak się spodziewacie, my również wyjeżdżamy. Wracamy za miesiąc. Tak, to długo, ale będziemy w Wielkiej Brytanii i stamtąd nie będziemy miały możliwości dodawać kolejnych rozdziałów.
Prosimy Was o cierpliwość i wytrwania w tym długim okresie naszej nieobecności.

Życzymy Wam z całego serca udanych wakacji.
Alexandra i Maggie Meredith

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 65

poniedziałek, 24 czerwca 2013 12:54

 *ALEX

Usłyszałam wołanie Harrego, chciało mi się nadal spać, ale no przecież nie będę spała w samochodzie. Chciałabym wrócić na camping, a teraz znów będą nudy, znaczy na pewno nie będzie nudno z chłopakami się nie da, a Elcia, Dann i Magg one też trzy wariatki. Usłyszałam ponowne krzyk w moją stronę.
- Harry usłyszałam, zaraz wam pomogę wnosić rzeczy. - krzyknęłam. Wyszłam z auta i zrobiło mi się strasznie zimno, może dlatego, że był już wieczór, a ja wyszłam z nagrzanego autka. Podeszłam do bagaznika i wziełam dwie małe walizki, jedna była moja, a druga chyba Nialla lub Louisa. Poszłam do salonu i postawiłam torby przy reszcie. Trochę tego jest pomyslałam i przypomniało mi się jak przed wyjazdem wpadłam na nie. Spojrzałam na prawa nogę, na której cały czas widnieje siniak, chociaż już i tak mniejszy niż wcześniej. Wyszłam ponownie na dwór, ale zauważyłam Liama, który niesie już ostatnią walizkę. Otworzyłam mu drzwi i weszliśmy do domu.
- To ja może zrobię herbaty, co? - zapytałam i spojrzałam na innych, którym najwyraźniej jak mi jest zimno. Poszłam do kuchni i włączyłam wodę, naszykowałam kubki dla każdego i pokroiłam cytrynę, ale teraz będzie najlepsze.
- Kto ile słodzi? - krzyknęłam i spojrzałam na kubki z podpisem każdego imienia, mój był w kolorze zieleni jak Louisa i Liama, Maggie niebieski jak Zayna i Danielle, a Niall fioletowy z Eleanor i Harrym. Na ten pomysł wpadł Liam, żeby zamówić te kubki i powiem, że pomysł swietny.
- Alex, ja dwie! - usłyszałam.
- Czy to na pewno Zayn powiedział? - zapytałam.
- Tak, Alex to ja. - odpowiedział chłopak i zaczął się śmiać.
- Ja jedną razem z Liamem!  - krzyknął Louis.
- Elcia i ja nie chcemy, ale Maggie z Niallem po dwie. - krzyknęła Danielle. A ja wsypałam sobie i Hazzie po półtorej.
- Okej, a teraz cytryna. Kto chce? - zapytałam, krzycząc z kuchni.
- Alex oprócz mnie i Liama chcą wszyscy. - powiedziała Eleanor. Włożyłam plasterki do większości kubków i zobaczyłam, ze woda jest już gotowa.
- Okej kochani ostatnie, kto jaki smak herbaty?! - krzyknęłam.
- Alex może Ci pomogę ją robić, bo masz tyle pytań. - odpowiedział Louis.
- Haha, ale śmieszne, ale teraz na serio kto jakie?
- Ja razem z Maggie, Zaynem i Liamem malinową. -powiedział Niall.
- Ja z Louisem chcemy białą. - powiedziała Elcia.
- Ja preferuję zieloną herbatę, ktoś jeszcze? - zapytała Dann. - Harry?
- Ja najbardziej lubię czarną. - usłyszałam odpowiedz Hazzy i zaczęłam wyjmowac wszystkie torebeczki i wkładać do odpowiednich kubków. Ostatni raz robię herbatę jak jestesmy wszyscy w domu , pomyślałam. Zalałam wszystko wodą, zamieszałam i po dwa kubeczki zaczęłam wnosić do pokoju. Wszyscy jak zobaczyli, że niosę napój ruszyli po swoje herbaty do kuchni. Przyniosłam jeszcze pierniki w czekoladzie z zapasów Nialla, który nigdy chętnie nie dzieli się swoim jedzeniem, ale w tym wypadku zrobił wyjątek, ponieważ w lodówce była pustka.
Ledwo co pomiesciliśmy się w salonie, nie którzy siedzieli sobie na kolanach. Pijąc napój rozmawialiśmy i wspominaliśmy sobie nasz wyjazd. Było przy tym bardzo dużo śmiechu, a na koniec Danielle przyniosła swój aparat fotograficzny i zaczęliśmy oglądać zdjęcia. I wspomnienia wróciły z tej szalonej pierwszej nocy, ponownie oglądaliśmy się po trawce, ale było przy tym bardzo śmiesznie oczywiście wygrało moje zdjęcie jak siedziałam na Zaynie myśląc, że to tygrys. Faktycznie śmiesznie to wyglądało, ale przypominając sobie tamten wieczór to wyglądało to tak realistycznie jakbym dotykała prawdziwego wielkiego kociaka, a teraz patrzę i myślę, że Zayn po pierwsze jest o wiele za chudy na to, zebym myślała, ze był to tygrys, a po drugie gdzie jego sierść? Jak ją dotykałam przypominała to tak realitycznie, ze pewnie drugi raz też bym w to uwierzyła.
- Alex, co tak się zawiesiłaś? - wyrwał mnie z moich bardzo logicznie wyjaśniających rozmyślań Hazza.
- Bo...Yyy nic, oglądajmy dalej. - powiedziałam i oglądałam zdjecia jak Louis wyprowadził większość w góry na czerwony szlak dla profesjonalistów. Obserwowałam wszystkich twarze i chyba nie wspominali tej wędrówki zbyt dobrze, za to Louis był taki uśmiechnięty. Patrzyłam na zdjecia i co chwilę widziałam czerwone i zmęczone twarze Louisowych wędrowiczów. Nie długo były już ostatnie zdjecia jak się zbieraliśmy i chowaliśmy rzeczy, a na samym końcu Dann porobiła zdjęcia śpiących w samochodzie. Te zdjecia były najfajniesze. Nasze wieczorne wspominanie zakończyło się. Wszyscy poszli na górę przebrać się w piżamy i była bardzo dłuuuuuuga kolejka do łazienki. Weszłam szybko do łazienki kiedy myła się Maggie wzięłam szczoteczkę i paste do zębów i poszłam do kuchni. Okazało się, że Harry miał taki sam pomysł.
- Przesuniesz się trochę? - zapytałam i zaczęłam myć zęby z Hazzą przy zlewie. Po chwili skończyliśmy i poszliśmy do salonu oglądac telewizję.
- No i jak tam po górach? Podobało Ci się? - zapytał mnie chłopak.
- Dla mnie było super każdy dzień, a Ty? Jak Ci się podobało?
- No wiesz z wami nie da się nudzić, a szczególnie z Tobą. - powiedział i spojrzał na mnie. Przybliżył się do mnie i próbował mnie pocałować.
- Harry, nie... Bardzo Cię przepraszam, ale jestem już zmęczona. Dobranoc. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego, bo widziałam zawiedzioną minę. - Nie patrz tak na mnie, mamy czas... - dodałam i ruszyłam na górę do pokoju. Położyłam się na łóżku i jak zawsze wieczorem nachodzą mnie myśli o moim życiu, ale nie dzisiaj jestem zbyt zmęczona... Spojrzałam, że nie ma Maggie - pewnie przesiaduje u Nialla. Poszłam spać.

Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że jest po 3 w nocy, a mi nie chcę się spać. Myślałam co, by tu porobić. Najbardziej pomysłową rzeczą było, by posprzątanie tych walizek,ale przecież wszystkich obudzę. Mój mózg pracował dalej co, by tu porobić.... Mam pójdę do sklepu! Zrobię zakupy, przecież jest pustka w lodówce. Po chwili jednak mój plan wygasł jest 3 w nocy, ale Tesco otwarte jest chyba 24godziny na dobę z taką nadzieją założyłam dres, wzięłam portfel i wyszłam z pokoju. Jestem na korytarzu, ale na moją korzyść większość ma zamknięte drzwi. Po cichutku zeszłam na dół i dochodziłam do drzwi, gdy potknęłam się o walizki i wywaliłam się na podłogę. O, nie powtórka z rozrywki walizki zaczęły lecieć w moją stronę, ale zdążyłam je zamortyzować przed głośnym upadkiem na podłogę. Z bolącym piszczelem cicho zsunęłam torby pod ścianę, zeby nikt się już nie wywalił. Otworzyłam drzwi i poczułam chłód powietrza. Zatrzasnęłam za sobą drzwi i zaczęłam sobie uświadamiać, ze nie mam jak tam dojechać. Niby mogłabym autobusem, ale jak będę wszystkie zakupy targać ze sobą z powrotem?! Pomyślałam o rowerze. Weszłam do garażu i zapaliłam światło. Było bardzo dużo rowerów, ale Maggie z koszykiem na zakupy był oczywiście na samym końcu za wszystkimi. Pomyślałam, że to na moje życzenie, bo kto normalny po 3 w nocy idzie na zakupy kiedy nie ma się auta, chociaz nie, auto mam bez problemu nawet mogę sobie wybrać, Harrego, Zayna, Liama, Louisa i oczywiście Nialla, ale ja przeciez nie mam prawa jazdy. Gadając sama do siebie byłam już prawie w połowie drogi przez rowery. Na szczęśćie robią te rowery coraz lżejsze, więć nie miałam trudu je przestawiać. Złapałam rower Magg i próbowałam go podnieść oczywiśćie był strasznie ciężki, no tak chłopaki mają te nowe, ale my mam swoje stare. Przestawiłam wszystkie rowery żeby utworzyć drogę dla mnie i roweru, po dłuższej chwili dałam radę wyjechać z nim z garażu. Z pewną obawą spojrzałam czy nie ma flaka w oponie, ale na szczęście wszystko było dobrze. Wyłączyłam światło, zamknęłam garaż i ruszyłam uliczkami Londynu do Tesco. Jechało mi się bardzo dobrze, nie było ludzi tylko ruch uliczny, ale oczywiście o wiele mniejszy niż w dzień. Spojrzałam na telefon i okazało się, że jadę dopiero 15 minut, a nie długo dojadę do Tesco. Przeszłam przez pasy dzielące mnie od sklepu i dojechałam pod samo wejście. Sklep był otwarty, chciałam zostawić rower przed, ale zapomniałam o blokadzie, nie mogę go zostawić bez blokady, bo Maggie mnie zabije jak ktoś ukradnie jej ukochany rower.
Po namyśle stwierdziłam, ze wejdę z nim do sklepu. Weszłam jakby nigdy nic i podążyłam do półki z pieczywem. Wzięłam kilka bułek, dwie bagietki, i zwyczajny chleb razowy. Póżniej weszłam na szynki i sery. Wzięłam ogórka zielonego, pęczek rzodkiewek i sałatę. Wsadziłam do koszyka rowerowego również paczkę żelek i jakieś ciastka. Weszłam na napoje, wzięłam mleko w plastikowej butelce oraz paczkę płatek miodowych. Chciałam już iść w stronę kasy kiedy podszedł do mnie ochroniarz.
- Przepraszam, ale czy nie widziała pani zakazu wprowadzania rowerów na teren sklepu?
- Tak, przepraszam, ale nie wzięłam blokady, a nie chciałam żeby mi ukradli. Już idę do kasy.
- Nie, proszę wyprowadzić rower teraz. Mam obowiązek pilnowania porządku tutaj.
- Ale bardzo pana proszę to tylko rower, a zaraz wychodzę.
- Albo pani wyprowadzi rower teraz, albo zarekwiruje pani ten pojazd.
- Dobrze, już niech pan nie przesadza. Zaraz go wyprowadzę. - powiedziałam i odeszłam od ochroniarza. Weszłam na różne przybory plastyczne, spojrzałam czy nigdzie go nie ma i szybkim krokiem doszłam do pierwszej kasy. Zadowolona z siebie, ze nie muszę wyprowadzac roweru, zapłaciłam za zakupy i wychodziłam kiedy zoabczył mnie inny ochroniarz. Z groźną miną do mnie podszedł.
- Mój kolega powiedział, ze jak zobaczę kobietę z rowerem mam ją zatrzymać i zarekfirować rower.
- Ale już wychodzę, przeciez nie robię nic złego co się tak czepiacie?!
- Proszę za mną. - powiedział ochroniasz i szedł w stronę pokoju dla służby. Postanowiłam wsiąść na rower i szybko wyjechać.
- Hej stój! Masz się zatrzymać!  - usłyszałam za sobą krzyk ochroniarza oraz jego kroki, które podążają za mną. Trochę się wystraszyłam  czy za takie coś może zatrzymać mnie policja, ale moje myśli skończyły się wtedy, gdy równo przed rowerem zza kąta wyskoczył ten pierwszy stary dziadkowaty ochroniarz. Tak się wystraszyłam, że prawie straciłam równowagę. Udało mi się go ominąć i wyjechać ze sklepu. Długo słyszałam za mną biegi dwóch ochroniarzy razem z ich krzykiem i grożeniem wezwania policji. Cała zdyszana jechałam pod górkę prosto w stronę domu. Byłam tak zmęczona nogi mnie tak bolały, ale adrenalina wygrała i po prostu bałam się zwolnić z obawą przed dwoma ochroniarzami. Dojechałam pod dom i było około godziny czwatrej. Wyjełam zakupy z koszyka i wstawiłam rower do garażu. Cichutko przekręciłam zamek w drzwiach i weszłam do domu. Było kompletnie cicho weszłam do kuchni i włożyłam jedzenie do lodówki. Cały czas myślałam o scenie w Tesco, a jak mieli kamery? Mogą mi coś zrobić? Nie, raczej nie. Idę się położyć. Wychodziłam z kuchni z pamięcią o walizkach, które stoją na środku, poszłam bardziej pod ścianą i lewa nogą równo zahaczyłam o największą torbę. Szlak by to trafił! Na moją korzyść nie upadłam, a najmniejsza walizka obiła się lekko o podłogę. Z bólem nogi, a raczej z bólem lewego piszczela doczłapałam się do kanapy i położyłam się. Było mi wygodnie i nie zimno, cały czas byłam zgrzana po nocnym "treningu" na rowerze. Przez pewien czas myślałam czy powiedzieć o tej sytuacji w sklepie jutro wszystkim, ale postanowiłam to przemilczeć. Po chwili zmrużyłam oczy i zasnęłam...
__________________________________________________________
Hazza♥

Hejka moje czytelniczki, ten rozdział trochę dłuższy może
bez znaczących wydarzeń, ale coś się działo.
Pamiętamy, że zostawiamy po sobie komentarz albo ślad
Buziaczki. Wasza poobijana Alex Meredith <3


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 64

sobota, 15 czerwca 2013 20:53


*MAGGIE
-Moi mili mam dla was wyjątkowo smutna wiadomość. Bo jakbyscie zapomnieli dzisiaj wyjeżdżamy. Znaczy wracamy do Londynu.
-O ja cię, to już minęło ?-zapytałam El ze zdziwieniem
-No tak i na dodatek musimy się jeszcze spakować
-No to do dzieła!- krzyknęła moja siostra

 Po dwóch godzinach już siedzieliśmy w autach, czekajac aż Harry z Liamem uregulują rachunki za nasz pobyt. I na nic się nie zdały nasze kłótnie i obrażanie się, żebyśmy sie podzielili kwotą . Ale nie, chłopcy się uparli i nie mamy nawet pół słowa do powiedzenia w tej sprawie. Oni płacą za wyjazd.
Więc siedzimy teraz w aucie i na nich czekamy.
-O, patrzcie idą!-krzyknęła Danielle, która dosiadła się do nas, na czas oczekiwania
-Dobra. To spotykamy się na jakimś postoju, okej ?-zapytał Niall
-Super - odpowiedziała Eleanor

*po jakimś czasie
-To kiedy wreszcie ten postój?-zapytałam już po raz setny, bo nie mogłam wytrzymać tak mi się chciało siku
-No nie długo - po raz kolejny odpowiedział Harry- O ! Tutaj zjedziemy
-Dziękuję, jesteś boski !-krzyknęłam i wybiegłam w pośpiechu z auta, dziekując w myślach Harremu, że znalazł tą stację. Weszłam do pomieszczenia i zobaczyłam kartkę: NIECZYNNE. No nie, serio ?!
Wyszłam i schowałam się za stacją, za krzakami. Uff jak dobrze, to teraz bym się czegoś napiła lub zjadła. Wróciłam na stację i..... nie wierzyłam własnym oczom. W kolejce do zapłaty stał nie kto inny, jak ....

Amanda z jakimś kolesiem. On trzymał  ją za tyłek i przyciągał do siebie, całując namiętnie w usta. Odwrócili się, zeby zobaczyć czy każdy widział. Ale Amanda nie spodziewała się, ze ujrzy właśnie mnie.
Gdy mnie rozpoznała, to mina jej zrzedła i zaczęła szeptać temu swojemu osiłkowi coś na ucho. On spojrzał na mnie również.
Wykręciłam numer na policję i podniosłam aparat do ucha, gdy nagle ten chłopak Amandy wyjął mi go z ręki i powiedział:
-Nie sądze, zebyś miała skorzystać z tego telefonu. I masz nie straszyc ani nie prześladować mojego króliczka, zrozumiałaś? Bo inaczej twoja rodzina może mieć "przez przypadek "wypadek. A teraz grzecznie odejdziesz i nie zadzwonisz po gliny. Zrozumiano ?
-Taa..aa...aakk- wyjąkałam. Goryl oddał mi telefon, ale w tym momencie na stację doszli roześmiani chłopcy.
Gdy zobaczyli, że nade mną stoi taki osiłek, a przy kasie stoi Amanda w mig pojęli co się dzieje.
Zayn zaczął dzwonić na policje, ale Amanda i jej koleś nie płacąc, postanowili uciec. Właściciel stacji zaczął krzyczeć za nimi, więc nasi chłopcy zaczęli ich gonić.
Harry złapał w pół Amandę, a Louis, Liam i Nialler tego olbrzyma. Przywalił on mojemu chłopakowi prosto w nos, aż zaczęła blondynowi lecieć krew.
 Za chwilę pojawiły się dwa radiowozy na kogutach. Wysiedli z nich funkcjonariusze i zakuli winowajców w kajdanki.
Okazało się, ze pojawiły się dwa radiowozy ,bo nie tylko Zayn zadzwonił na policję, ale i właściciel stacji.
Podziekował on naszym chłopcom i nie pozwolił im za nic płacić.
Nasi bohaterzy oczywiście chcieli uregulować należność, ale w końcu i tak przełożony stacji miał swoje na wierzchu i nie pozwolił chłopakom płacić.
Wziełam gazę i polałam zimna wodą, przyłożyłam ją Niallerowi na nos. Trochę postękał, ale ogółem nos nie był złamany.To dobrze, nawet bardzo. Biorąc pod uwagę z jaką siłą oberwał.
Bylismy jeszcze przesłuchani,ale cała sytuacja  była nagrane na taśmie video ochrony stacji, więc ogółem wszystko było jasne i mogliśmy ruszać dalej w podróż powrotną.
A wiec siedzieliśmy w aucie i już kawał drogi był za nami, gdy zobaczyliśmy, że auto Liama zjeżdża na pobocze. Pomyśleliśmy, ze pewnie znowu postój, więc pojechaliśmy za nimi.
Nagle podbiegła do nas El i powiedziała, ze Louis ma chorobe lokomocyjną a zapomniał wziąć tabletek i zaczęło mu sie robic niedobrze.
-Ja też mam chorobę, wiec mogę dać Lou moją tabletkę,bo mam w plecaku
-Serio masz? Oj to byloby świetnie-powiedziała dziewczyna
-Trzymaj- powiedziałam, gdy wreszcie się dogrzebałam na samym dnie plecaka opakowania z tabletkami
-Dzięki, ja lecę do niego z powrotem. Papa. A tak w ogóle to jedź Harry szybciej, bo Liam sie wkurza jak musi na ciebie czekać. Boi sie, ze cię zgubi
-Ej ja nie jadę wolno! Tylko bezpiecznie!-krzyknał za nią Harold, ale dziewczyna już nie usyłaszała, bo była w aucie z Louisem, Liamem, Zaynem i Danielle.
Harold nie czekając juz na nich ruszył w drogę do domu. Napisałam Zaynowi sms-a:
"Jedziemy bez was,bo Liam wszedł na ambicję Harremu. xx Widzimy sie w domu. Jedźcie bezpiecznie xoxo"
Wysłałam i Niall spojrzał na mnie pytająco. Więc odpowiedziałam mu bezgłośnie, że Zayn. Zrozumiał chyba, bo juz o nic więcej nie pytał.Położył głowę na moich kolanach, zamknął oczy i zaczął sobie coś nucić. Oparłam się o szybę, ale na kazdej dziurze się uderzałam i odbijałam. Wieć odchyliłam głowę do tyłu, ale za to było mi nie wygodnie. Nie zauważyłam, że Niall od jakiegoś czasu mi się bacznie przygląda.
-Nie wygodnie ci, więc może zamiana?-zapytał blondyn
-Okej. Z wielką przyjemnością, ale jak tobie będzie nie wygodnie to mi powiedz-i teraz ja leżałam na jego kolanach, wsłuchana w muzykę, która leciała w radio.
Usnęłam.
Obudził mnie powiew zimnego powietrza i krzyk Harrego:
- Pobudka wszyscy. Niall, Magg, Alex już jesteśmy !
_____________________________________________________________
Horanowa:*
 Dziękujemy za komentarze i czekamy na następne :)
A tak w ogóle jak tam u was?!  Pogoda dopisuje ?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 63

środa, 12 czerwca 2013 17:18

*MAGGIE

- Blee to jest obrzydliwe. Jak można nadziewać żywego robaka na hak?
-No a jak inaczej chciałabyś coś złowić?-odpowiedział pytaniem
-No nie wiem, ale to jest stanowczo obrzydliwe i ja już nie tknę tych ryb, co złowimy
-Będziesz głodowała ? Nie wierzę w to-powiedział blondyn i zakołysał łódeczką na której byliśmy
-To lepiej uwierz. Jak coś sobie postanowię to nie ma siły która by mnie od tego odciągnęła
-Czyli co, nie pomożesz mi ?-zapytał Niall
-Mogę potrzymać wędkę, ale nie nadzieję tej dżdzownicy i jak coś się złapie na przynetę, to ty wyjmiesz to z wody
-Dobre i tyle... -powiedział chłopak i zapadła cisza,którą przerywały lekkie fale, uderzające o naszą łódkę.
-...I, I follow...I follow you deep sea.....
-Maggie, nie śpiewaj, bo płoszysz ryby.
-Czyli twierdzisz, że brzydko śpiewam i dlatego one uciekają...?
-Nie, ale każdy dźwięk, nawet ten piękny wydany przez ciebie, je płoszy
-Dobrze już będę cicho, ale nudzi mi się powoli. Nie wzięłam ze sobą nic do czytania. Wszystkie książki zostawiłam w wigwamie...
-Ja też zostawiłem gitarę w tipi, ale nie mógłbym teraz grac.
-Dobrze, to ja idę spać. Albo się poopalam..Chociaż na razie sie zdrzemnę, a potem postanowie co zrobić dalej.Cięzko być kobietą, ciągle niezdecydowana
-To się zdrzemnij, a ja popilnuje wędek-powiedział chłopak
Położyłam głowę na kolanach Nialla i zamknęłam oczy, podczas gdy chłopak bawił sie moimi włosami. Powoli zaczęłam odpływać w krainę Morfeusza...

Ale cicho, leżałam i miałam nadal zamknięte oczy....
Łódeczka się delikatnie kołysała, otworzyłam jedno oko, a potem następne i ujrzałam śpiącego Nialla.
Podniosłam sie delikatnie, zeby go nie obudzić. Na szczęście spał dalej. Wstałam, żeby rozprostować kości i łódka się zachybotała. Zaczęłam tracić równowagę i na dodatek coś jeszcze pociągneło wędkę....
Aaaa... zaczęłam lecieć do tyłu, chciałam krzyknąć do blondyna, ale już leciałam w stronę wody... ale nagle stało się coś nieoczekiwanego.
Cała łódka zaczęła się przechylać na moją stronę i chwilę później już znajdowałam sie z Niallem w wodzie.
Ale zaraz, zaraz nie było nigdzie chłopaka .
Zaczęłam nurkować po wodę, żeby go zobaczyc. Nic, spróbowałam znowu. Nadal nic, wynurzyłam się i zobaczyłam, ze Niall dopłynął do brzegu i stamtąd sie ze mnie śmieje.
Dotarłam na brzeg i usiadłam obok Irlandczyka,który bacznie mi sę przyglądał.
-Coś jest ze mna nie tak?- zapytałam i zaczęłam dotykać się po twarzy
-Nie, nic. Ale wyjątkowo słodko wygląda ten wodorost między twoimi włosami, moja nimfo...
-Phi, wiesz co martwiłam się, ze cię utopiłam. A ty się ze mnie smiejesz....
-To jest bardzo słodkie, ze się o mnie martwiłaś. Ale nie jestem pewien czy reszta towarzyszy wybaczy nam, że nic nie złowiliśmy i na dodatek zgubiliśmy wędki.
-Chyba będą musieli, a teraz zbierajmy się do naszego obozowiska-powiedziałam
-Dobrze, to idziemy- odpowiedział Niall i poszliśmy do naszych tipi, trzymając się za ręce.
__________________________________________________________
Horanowa:*
Kolejny z tych krótkich, ale juz niedługo się poprawimy i będa normalniejszej długości:)

Buziaki dla Was :*

Maggie Meredith


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 62

niedziela, 09 czerwca 2013 15:21


*ALEX
- O wrócili już! Pamiętaj o zakazie mówienia im o mojej ranie, a teraz chodź. - powiedziałam i pociągnęłam Hazze za rękę. - Hej, jak tam było w górach? - zapytałam i spojrzałam na czerwone twarze wszystkich. - Louis gdzie ty ich wyprowadziłeś?!
- Oj, no wiesz, bo pomyliłem drogę i zamiast na szlak zielony poszliśmy na czerwony.
- Przecież to szlak dla profesjonalistów! Nawet ja boję się na niego pójść, bo jest strasznie trudny.
- Louis zamordujemy Cię. - krzyknął Zayn.
- No, przestańcie było fajnie, spaliliśmy trochę kalorii.
- To może pójdziemy coś zjeść, żebyście nadrobili trochę kalorii. - powiedział Harold.
- To świetny pomysł! - krzyknęli Maggie z Niallem, którzy wyglądali na najbardziej zmęczonych.- Chodźmy złowić rybę nad jeziorko i później zrobimy ją na grillu, co wy na to?
Wszyscy spojrzeliśmy na niego dziwnie, bo najchętniej zjedlibyśmy jakieś kiełbaski, fast food, ale na pewno nie rybę.
- A czy tu w ogóle można łowic? - zapytał Liam.
- Tak, bo widziałem wypożyczalnie wędek. To co idziemy? - powtórzył pytanie.
- Moim zdaniem to dobry pomysł,odpoczniecie, a Niall złowi nam obiad. - powiedziałam i wszyscy spojrzeli dziwnie, że popieram jego pomysł.
- Chodźmy, nie traćmy czasu. Przebieżcie się, a ja z Alex pójdziemy wypożyczyć wędki. Spotkamy się nad jeziorkiem. - powiedział Harry i zapytał się Nialla gdzie dokładnie jest wypożyczalnie. Chłopak powiedział, ze jest zaraz za laskiem po prawej stronie. Razem z Harrym poszliśmy w stronę wypożyczalni.
- Ty na serio poparłaś jego pomysł? - zapytał się mnie Hazza.
- No, tak. W końcu jest to dość ciekawe zajęcie. Pierwszy raz w życiu będziecie przez chwilę cicho. To będzie największy odpoczynek. - powiedziałam i ironicznie uśmiechnęłam się do Harrego.
- No, dobra. Tutaj jest wypożyczalnia. - powiedział Hazza i weszliśmy do sklepu.
- Dzień Dobry, chcielibyśmy wypożyczyć wędki, na cały dzień, razem z przynętą.
- A ile dokładnie sztuk? Bo zostały tylko dwie dla państwa.
- Chcieliśmy dziewięć, ale dwie wystarczą. - powiedziałam i wzięliśmy wędki. - Kiedy je mamy oddać?
- Najlepiej jutro, a jak wam się spodoba to wystarczy przyjść i przedłużyć.
- Dziękujemy, dowidzenia. - powiedzieliśmy i jak najszybciej poszliśmy do campingu.

- Siemaneczko, niestety mamy tylko dwie wędki, więć Niall, Maggie do roboty!
- Ej dlaczego ja też?! - Maggie zaczęła protestować.
- Oj Maggiuś, zostawisz mnie samego? - zapytał Horanek i spojrzał na nią błagalnie. Po tym wzroku Maggie się zgodziła i poszliśmy nad jeziorko.

_______________________________________

Hazza♥

No i jak tam? Dzisiaj rozdział taki troszkę krótszy, wiec przepraszamy.

Buziaki i pozdrowionka dla was :*


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 61

sobota, 01 czerwca 2013 12:15

*ALEX
- Dlaczego nic nie mówicie? - zapytałam, ponieważ było głupia cisza.
- Czy możemy wiedzieć, gdzie byliście?! - zapytała wkurzona Eleanor.
- W górach, może kilometr od campingu.
- Ale gdzie spaliście!?
- W namiocie.
- Razem?!
- No tak. - odpowiedziałam i widziałam jak Eleanor zaraz wybuchnie. - Ale Elcia to nie tak, nie mysl, że my coś, no wiesz...Pogadaliśmy i dzisiaj rano wróciliśmy do was, więc prosze nie denerwuj się.
- Czy to prawda Louis?! - zapytała El.
- Tak i w ogóle nie wiem, jak mogłas pomyśleć inaczej!  - powiedział Louis.
- Okej już spokój, bardzo przepraszam, że poszliśmy z Louisem nie informując was o tym, a teraz muszę was przeprosić, bo nie wzięłam maści na rękę. - powiedziałam i poszłam w stronę tipi, gdzie jest Harry?Myślałam. Weszłam do wigwamu i zobaczyłam Hazze siedzącego na moim łóżku.
- Cześć - powiedziałam nie pewnie i usiadłam obok Harrego. Zaczęłam szukać maści w plecaku.
- Trzymaj, Lou prze przypadek wziął twoją, przepraszam. - skończyłam i zaczęłam szukać kremu na moją rękę.
- Alex przepraszam, tak na prawdę przepraszam. Wiem, że mnie nienawidzisz, ale chcę żebyś wiedziała, że jest mi przykro i wstyd za moje zachowanie. - odwróciłam się w jego stronę i przez dłuższy czas patrzyliśmy na siebie w milczeniu.
- Harry czy zależy Ci na mnie? - zapytałam siadając obok niego.
- Bardzo, ale ty mnie ciągle odrzucasz i nie wiem czy mam się o ciebie starać. - powiedział chłopak cały czas patrząc prosto w moje oczy.
- Tak, masz się starać... - odpowiedziałam i wyszłam z tipi zostawiając osłupiałego chłopaka. Ale zamiast iść w stronę przyjaciół, zawędrowałam w stronę jeziorka. Zdjęłam ubrania i popłynęlam jak najdalej, żeby było jak najciszej. Czułam potworne zmęczenie, ale potrzebwałam tego. Potrzebowałam czuć, że jestem zwykłym człowiekiem i żyje. Płynęłam w stronę brzegu, kiedy poczułam ból w prawej nodze, coś mnie ugryzło i cały czas trzymało. Sparaliżował mnie strach, ale i walczyłam. Poczułam wielką rybę, którą próbowałam oderwać od mojej nogi, kiedy poczułam, że puszcza moje udo, próbowałam płynąć jak najszybciej do brzegu. Wyszłam z wody i spojrzałam na ranę. Było dość mała, ale miałam przeciętą skórę i ślad od ugryzienia. Leciała mi krew. Założyłam szybko bluzkę, bo ze spodniami miałam problem. Dobrze, że mieliśmy blisko do campingu. Doczłapałam się z coraz większym bólem. Nikogo nie ma. Weszłam do tipi i zauważyłam Harrego, który nie zmienił swojego miejsca od naszej rozmowy.
- Alex, co Ci się stało?! - zapytał i szybko podbiegł, by mi pomóc.
- No, bo byłam nad jeziorkiem i ugryzła mnie chyba jakaś ryba.
- Ale takie wielkie ryby moga być tylko za bojami, tam gdzie nie wolno się kąpać.
- No, nie patrz tak na mnie, proszę. Nie chcę Ci nic kazać, ale czy mógłbyś przynieść apteczkę, bo może ta rana nie wygląda na dużą, ale boli potwornie. - powiedziałam i wstałam, by pójść do łazienki.
- Oczywiście już idę, ale za to ty zostajesz i masz zakaz ruszania się stąd dopóki nie przyjde. - rozkazał mi chłopak i wybiegł do drugiego tipi. Chwilę później przybiegł z wielką apteczką Liama . Usiadł obok mnie i delikatnie przemywał mi ranę.
- Ałaaaaa! - krzyknęłam i wyrwałam nogę.
- Alex, proszę nie krzycz. Wiem, ze boli, ale trzeba przemyć.
- Ale to tak szczypie, zrób coś! - krzyczałam, a Harry pochylił się i dmuchał na ranę, poczułam ulgę. Z apteczki wziął bandaż i delikatnie owinął mi nim nogę.
- Dziękuję... Na prawdę, ale mam prośbę. Mógłbyś nikomu nie mówić co mi się stało, ja będę nosić długie spodnie, ale nie mów nikomo, proszę.
- Ale, dlaczego? - zapytał zdziwiony.
- Bo będą się ze mnie nabijać, a Maggie już nigdy nie wejdzie do jeziora. Obiecujesz, że nie powiesz?
- Obiecuję. - powiedział, a ja wstałam, by założyć długie spodnie.
- Siedź, przyniosę Ci. Tylko mnie prowadź.
- Okej, ta torba po prawo, tam powinny być dwie pary.
- Są, 3/4 i długie jeansy. Co chcesz?
- Rybaczki, i tak mi zakryją ranę, a nie będzie mi tak gorąco. - powiedziałam, a Harold podał mi spodnie. Założyłam je i wstałam.
- Na pewno się dobrze czujesz?
- No pewnie, muszę normalnie chodzić, bo się zorientują. A gdzie wszyscy są?
- Poszli w góry, Louis jest tak zafascynowany górami, że gadał nam o nich cały czas. Chwalił, że zna jeden szlak i, że nas po nim oprowadzi.
- A ty dlaczego nie poszedłeś?
- Czekałem na ciebie, bo cały czas czuje wyrzuty sumienia. A powiedziałaś mi, ze cały czas mogę się o ciebie starać. - powiedział, a ja poczułam, że robią mi się rumieńce na policzkach. - Ale nie będę Cię do nieczego zmuszać, jest dobrze.
- Hej! Już wróciliśmy! - usłyszeliśmy krzyki gromady.
____________________________________________
Hazza♥

Co tam u naszych czytelnieczek?!
Lajkujemy i dodajemy komentarze :*
Buziaczki Alex Meredith <3


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 60

piątek, 24 maja 2013 20:01

*ALEX
Zrobiło się ciemno i razem z Louisem przebraliśmy się w dresy, bo w nocy może być chłodno. Czas na spanie.
- Alex wchodź pierwsza, ja przyjdę za chwilę. - powiedział Louis, a ja w egipskich ciemnościach weszłam do namiotu. W środku było bardzo mało miejsca, chociaż było napisane, że ten namiot jest dla 2 osób. Położyłam się na macie i wślizgnęłam się do śpiwora. W ogóle mi się nie chciało spać, a ciągle czekałam na Lou.
- Już jestem, sorry, że tak długo, ale chowałem wszystkie rzeczy do plecaka, ponieważ dres miałem na samym spodzie.  - powiedziałam i wszedł do namiotu.
- Nie sądzisz, że jest trochę ciasno? - zapytałam z lekką nutą ironii.
- Ale było napisane, że ten namiot jest dla dwóch osób. - mówił tłumacząc się.
- Juz nie gadaj, tylko się kładź. - powiedziałam i leżeliśmy obok siebie. - Chcę Ci się spać?
- Nie, a Tobie?
- No własnie, też nie. To jak Ci się podobał dzisiejszy dzień? - powiedziałam i odwróciłam się w stronę Louisa, żeby widzieć jego twarz, a nie sufit namiotu.
- Było superowo, ale i męcząco. A ty jak podsumowujesz dzisiejszy dzionek?
- Gdyby nie incydent z Harrym, to dzisiejszy dzień dodając wieczór, który cały czas trwa jest bardzo udany.
- Alex co teraz będzie między tobą, a Harrym? - zapytał poważnie patrząc mi w oczy?
- Nie wiem... Przecież wszystko było dobrze, już po Amandzie ponownie zaczęliśmy się do siebie zbliżać do dzisiaj. Ja go nie rozumiem. A tobie mówił coś o mnie?
- Tak, mówił, że chce żebyście znów byli razem, ale Ty mu ciągle odmawiasz.
- Ja..Ja po prostu....No, dobrze odmawiam mu, bo się boję.
- Czego?
- No, bo on jest sławny i tyle dziewczyn się wokół niego kręci, boję się, że łatwo mu będzie ze mnie zrezygnować.
- Alex, nawet tak nie myśl! Harremu na prawdę na tobie zależy!
- Wiem... To jest strasznie pogmatwane. Najgorsze jest to, że ja sama nie wiem czego chcę, a Harry na tym cierpi. - powiedziałam i po policzkach poczułam, że spływają mi łzy.
- No, nie płacz. Chodź tutaj... - powiedział Louis i mnie przytulił. - Wszystko się ułoży, pamiętaj, że zawsze możesz liczyć na mnie, Maggie i resztę. Jesteśmy jak rodzina. - słuchałam Louisa, który zapewniał mnie, że mi pomoże, po czym zmógł mnie sen.
Obudziłam się przytulona do Louisa, on leżał tak samo od wczorajszej rozmowy. Kurcze pewnie się nie wyśpi. Delikatnie wysunęłam się z ramion chłopaka i otworzyłam najciszej jak się dało namiot. Było dość chłodno i dość wcześnie. Patrząc na to, że słońce jeszcze nie wyszło i jest rosa na trawie może być 6 może 7. Wyszłam i zostawiłam za sobą otwarty namiot, zeby Lou powoli dochodził do siebie i niedługo wstał. Poszłam do bliskiego potoku i przemyłam twarz. Wróciłam do naszego "obozu" i pożyczyłam szczotkę do włosów od Louisa. Zrobiłam sobie wysoką kitkę i zdjełam z siebie dres. Zaczęlam szukać gdzie zostawiłam mój wczorajszy strój, gdy zobaczyłam Harrego, który przed sekundą wyłonił się za szlaku. Patrzył na mnie, a ja byłam w samej bieliźnie, szybko założyłam dres, który przed sekundą ściągałam i podeszłam do niego.
- Co tu robisz? - zapytałam jak najmniej miłym głosem.
- Chciałem Cię przeprosić za wczoraj, ale widzę, że Louis Ci poprawił humor. - powiedział i spojrzał na jeden namiot i z pogardą na mnie.
- Tak, Louis spisał się na medal w przeciwiństwie do Ciebie. Jak mogłeś mnie tak potraktować!? Panuj nad sobą człowieku! Myślisz, że wystarczy zwykłe przepraszam za wczoraj i będzie wszytko dobrze!?
- Przynamniej nie sypiam z najbliższym przyjacielem twojego chłopaka! - wykrzyknął Harry
- Nie, nie sypiam z Louisem, ale tobie i tak jedno w głowie! Spędziliśmy noc w namiocie, spaliśmy obok siebie!
- Czyli wy...Nie? A to, że byłaś w samej bieliźnie?
- Przebierałam się z dresów, w których spaliśmy, bo w nocy jest zimno. Ale nie musisz mi wierzyć. Będziesz wierzyć w co chcesz! - wykrzyknęłam.
- Hej, Alex wszystko okej? - zapytał Louis z namiotu.
- Wszystko w porządku, mamy gościa.
- Kogo?! - zapytał chłopak, wychodząc z namiotu. - Harry?! Co ty tutaj robisz?
- Nic, i tak już wracam.  - odwrócił się i ruszył z powrotem na camping.
- Alex, wszystko dobrze? - zapytał Louis podbiegając do mnie.
- Wszytko jest dobrze, aż dziwne, ale czuje się wyśmienicie. Tylko ręce mi sie trzęsą z nerwów.
- Może chcesz usiąść?
- Nie, lepiej się zbierajmy to śniadanie zjemy na campingu.
- Okej, to chodźmy. - powiedział Louis po czym, złożył namiot, a ja posprzątałam reszte. Ruszyliśy po 15 minutach, niedługo później widzieliśmy nasz camping. Szliśmy do naszego tipi.
- Hej. - powiedzieliśmy razem.
_____________________________________________________________
Hazza♥


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 59

niedziela, 19 maja 2013 13:09

*ALEX
-Lou, no dawaj, jeszcze trochę.... Coraz bliżej, no dasz radę, postaraj sie....Już !-krzyknęłam uradowana- Własnie przeszedłeś swój pierwszy kilometr w górach, leniu.
-Oj no weź, nie mam takiej kondycji jak ty - wysapał
-Hahaha nie mogę z ciebie Lou-zaczełam się smiać- to jest dopiero początek
-Dobra to kto pierwszy do tego drzewa- zaproponował chłopak
-Okej. To w takim razie trzy, czte...
-Stop! Stop ! Za chwile zaczniemy. Najpierw daj mi odpocząć...-powiedział i usiadł sobie
-Wiesz, nawet fajnie mi się z tobą spaceruje po górach...-zaczął Louis-tylko ten plecak jest taki ciężki...
-Mówiłam, żebyś nie brał tylu rzeczy
-No wiem, wiem. Chcesz się napić?-zapytał moj przyjaciel
-Nie dziekuję, ale mam wrażenie że ty chcesz...Nie przejmuj sie mną,tylko sobie pij...-powiedziałam i zobaczyłam, ze Louis wyciąga wszystkie rzeczy ze swojej torby
-Louis, co ty wyprawiasz?
-No, szukam picia- odpowiedział chłopak
- Ale po co Ci...Zupka w proszku?
- No, zjemy sobie później.
-Louisie Tomlinsonie co to jest ?!- zapytałam i wskazałam na suszarkę do włosów
-No a jak rano ułożę moje włosy?
-Lou, jesteś w górach. Tutaj nie ma prądu, jakbyś nie zauważył. A to co ?-zapytałam i pokazałam palcem na jakąś tubkę, która leżała nazwą do dołu.
-A to akurat jest bardzo potrzebne, bo ty tego nie wzięłaś. A ja pomyślałem i wziąłem-zaczał się chwalić mój przyjaciel
-Już wiem. To jest ta moja maść, tak ? Ta na rękę?
-Bingo, skarbie-powiedział Louis i zaczał się śmiać
-Dziekuję, że ją wziąłeś. Ale to jest Harrego, skarbie- powiedziałam i teraz ja zaczęłam się smiac widziąc zgłupiałą mine Lou
-Ale jak to ? Przecież była w twoim wigwamie...
-Tak, ale jakbyś nie zauważył dzielę tipi z Harrym, Niallem i Maggie.Wiec Harold będzie musiał wytrzymać bez maści. Ale dziekuje ci Louis, że pomyślałeś o mnie i mojej bolącej ręce.
-Nie ma sprawy, Alex. A teraz może rozbijmy tu obóz, bo jestem zmeczony
-Ale Lou, nie przeszliśmy nawet.... Oj, no dobra niech ci będzie...
-Hurra!! To ja rozkładam śpiwory, a ty zrób coś do jedzenia i rozpakuj nasze torby- zakomenderował Lou
-Ej, a moze tak na odwrót, cwaniaczku.
-Oj no dobra, to zróbmy to razem. Zgoda ?-zapytał chłopak
-No pewnie

*MAGGIE
-Harry ty dupku !-krzyczałam już chyba po raz setny
-Maggie spokojnie-uspokajał mnie Nialler
-Ale ty widziałeś jak on się zachował wobec Alex ?Widziałeś? No właśnie, dlatego mam prawo wydzierać sie na niego tak jak on na Alex!
-Ale na mnie nie musisz krzyczec ...
-Wiem, przepraszam cię straszliwie.
 Nie chcę, no ale Harry wyprowadza mnie z równowagi. Wiem, że Alex przez niego zniknęła!  Znowu !
-Ale jest z Louisem, nic jej się nie stanie....
-Chociaż tyle dobrego.
-Idziemy sie przejść, zebyś się mniej denerwowała-zaproponował Niall
-No sama nie wiem..
-Moze ich spotkamy po drodze- kusił dalej chłopak
-Dobra, no to się zbierajmy. No szybciutko...

-Gdzie idziecie ?-zapytał Liam
-Się przejść i może poszukać Alex i Louisa-wytłumaczył Niall



- Chcecie, żebyśmy poszli z wami?
- Nie, dziękuje Liam, ale pójdziemy we dwójkę. Ty zostań z resztą i ich pilnuj. - powiedziałam.
- No dobrze, tylko uważajcie!
- Dobrze Daddy - powiedział Niall i położył ręke na moim ramieniu. Po czym ruszyliśmy na spacer.
- Maggie,nie smuć się tak. Alex z Louisem na pewno jutro wrócą i będzie wszystko dobrze.
- Kochanie, nic nie będzie dobrze. Alex ponownie będzie się czuła źle w towarzystwie Stylesa i znów będzie przez niego płakała. Ona go na prawdę kocha, a on jest taki...No..Sam wiesz.
- Tak, ale to wszystko przez to, że jest sławny.
- Ale wy wszyscy jesteście sławni! Niall ty jesteś super, Louis też zachowuje się w porządku do El, a Liam z Danielle tworzą idealną parę, przecież oni już byli razem i przez chwilę obydwoje byli tacy szczęśliwi i nie widzieli nic poza sobą, a teraz?! Zresztą po co się nakręcam i tak nic nie zmienię. Miłość jest ślepa...
- Oj Magg, nie mów tak! Oni na pewno się pogodzą, tylko musimy dać im trochę czasu... Nie zamartwiaj się nimi, a co z nami?
- Przecież jest dobrze, ja kocham Ciebie, a ty...
- Tak, wiesz, że cię kocham, ale przez Alex nie mamy w ogóle czasu dla siebie.
- Niall wiesz, że moja siostra jest dla mnie najważniejsza. Kocham Cię, czy to Ci nie wystarcza?
- Wystarcza, a teraz daj mi buziaka! - powiedział blondas i wystawił policzek. Pocałowałam go tam, a później pocałowaliśmy się w usta...
*ALEX
- Louis, krzywo!
- A teraz?
-Mhyy...Tak, jest dobrze.
- Jezus, Alex ostatni raz będe rozkładał namiot! Przy Tobie!
-Ale został jeszcze jeden... - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Nie, śpimy razem. Nie będę rozkładał żadnego namiotu już do końca życia!
- Marcheweczko, nie denerwuj się. - powiedziałam ironicznym głosem.
- Jestem spokojny i.....Zmęczony. Zjemy coś?
- Okej, ale co? Mam... batoniki, wafle ryżowe i 2 kanapki plus butelkę wody. Co wybierasz?
- Phi, nie jestesmy zwierzętami. Zjemy zimną  zapiekankę na pół i popijemy colą. Co ty na to?
- Bomba Louis! Skąd ty to wszystko masz? Z tipi?
- Tak, podkradłem zapasy Nialla. Tylko mu nie mów!
- Spokojna twoja poczochrana, nie pisnę słówka, a teraz jedzmy! - powiedziałam i rozłożyliśmy koc przed naszym namiocikiem. Louis plastikowym nożykiem przekroił dość dużą zapiekankę na pół i otworzył coca - cole.
- Była, by to przesada, gdybył zapytała się czy masz ketchup?  - powiedziałam w żartach.
- Poczekaj... - powiedział Louis i zaczął szukać w plecaku.
- Bez jaj... Nie gadaj, że masz ketchup!?
- Zwędziłem z McDonalda.
- Kłamiesz! Prawda? -zapytałam całkiem poważnie.
- No pewnie, dziabnąłem Horanowi, który miał go do zapiekanki. -powiedział i powoli kończyliśmy jeść. Obserwowaliśmy zachód słońca. Kiedy zrobiło się ciemno, powoli zbieraliśmy się do spania.
_____________________________________________________
 Horanowa :* i Hazza♥


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 58

niedziela, 12 maja 2013 12:10

*ALEX
Szliśmy trzymając się za ręcę i najtrudniejszy temat, czy jest jak dawniej? Nie wiem i nie obchodzi mnie to, cieszę się chwilą, w końcu nie każda nastolatka może iść, trzymając za rękę swojego idola. Niestety droga była krótka i nie za bardzo chciałam, żeby wszyscy widzieli jak razem idziemy, próbowałam pod pretekstem uwolnić się z jego dłoni. Ale on czując to trzymał mnie jeszcze mocniej i pewniej. Szliśmy w ich stronę i zauważyłam jak wszyscy cieszą się z naszego widoku.
- O widze, że jest jak dawniej! - krzyknął Louis.
- Nie, my tylko.. - próbowałam im wytłumaczyć, że nie jesteśmy razem. Najgorsze jest to, że sama nie wiem czego chcę i wykorzystuje Harrego. Widzę, że on się stara i jest na każde moje kiwnęcie palcem, ale mi sie to nie podoba. Kocham Hazze, ale boję się z nim być. Boje się, że on może mieć każdą na zawołanie, tyle dziewczyn próbuje go poderwać, a ja w końcu mogę mu się znudzić. Nie jestem pewna czy on bierze mnie na serio czy tylko dla zabawy?! Chociaż nie mogę go tak surowo osądzać, chłopak jest dla mnie bardzo miły i wcześniej było nam dobrze razem. Ale te fanki...
- Co się tak zawiesiłaś? - za moich rozmyślań wyrwał mnie głos Lou.
- Nie nic, może pogramy w karty? Wzięłam je jak byliśmy po maść.
- Tak super, chodźcie i siadajcie obok. - powiedział Lou i się przyłączyliśmy. Zaczęliśmy grać w kenta, czyli każdy musiał mieć swoją parę, problem był w tym, że jest nas nieparzyście. Każdy wiedział z kim będzie, ale został nieszczęsny Zayn. Podzieliliśmy się parami - chłopak, dziewczyna.
- Zayn, może chcesz tasować i mieć władzę w kartach? - zapytał Liam.
- Tak, super by było, pamiętajcie, ze będę pilnowac jak ktos bedzie chciał oszukać. - powiedział Malik i zacząl rozdawać karty. Parami się rozdzieliliśmy i wymyślałam z Harrym nasz znak, by  powiadomić kiedy mamy kenta.
- To jaki masz pomysł? - zapytałam szeptem Harolda.
- Może będziemy się do siebie uśmiechać, tego napewno nikt nie zgadnie! - powiedział dumnie ze swojego pomysłu.
- Ale nie sądzisz, że my nie wytrzymamy - zawsze się do siebie uśmiechamy. - powiedziałam i zaczęłam sama wymyslać znak. - A może...Mam! Bo każda para siedzi naprzeciwko to...A nie to głupi pomysł!
- A może będziemy się bawić włosami, tylko przez całą grę nie możemy ich dotykać tylko wtedy kiedy mamy kenta! - powiedzial Harry i po jego minie wywnioskowałam, że muszę przyjąć ten znak.
- No dobra, to chodź na ręczniki i zacznijmy układać karty. - powiedziałam i wróciliśmy jako ostatni. Kazdy już miał swój tajny sygnał. Spojrzałam w karty i pomyślałam, że lepiej będzie jeśli będe zbierać do koloru.
- Kent! - krzyknęli Liam z Danielle.
- Okej punkt dla was. - powiedział Zayn, a ja byłam zła, że nie zwróciłam uwagi na ich "tajny" znak. Spojrzałam na Harrego i mimowolnie się uśmiechnęlam - ten znak, by napewno nie wypalił. Hazza odpowiedział mi równie swoim pięknym uśmiechem i z pewnością pomyślał, że ten znak jednak nie byłby tak dobry. Następna rundka, karty mam wszystkie inne, nawet po dwóch kolejkach, spojrzałam na Harolda, który cały czas bawi się swoimi włosami, bawił się i bawił, kiedy  zorientowałam sie, ze to nasz sygnał.
- Kent! - krzyknełam.
- No wkońcu, ile mam Ci to pokazywać, Alex trochę skupienia! - krzyknął i jego głos się strasznie podniósł.
- Przepraszam, zagapiłam się... - ale Harry bardzo się wkurzył, z błahego powodu. - Proszę Cię, nie krzycz tak, inni patrzą, już Cię przeprosiłam, że się zagapiłam.
- Nie, musisz nauczyć się dyscypliny i koncentracji, a teraz czy ktoś chciałby zamienić się parą, może ty Zayn chcesz zagrać? - powiedział Harry, a ja poczułam się jak jakiś śmieć, jak on mógł coś takiego zrobić, przecież to jest jakaś idiotyczna gra w karty! Chciało mi się tak płakać, zanim się rozkleiłam, przeprosiłam wszystkich i powiedziałam, ze źle się poczułam. Jak odeszłam już trochę, zaczęłam bieć najszybciej jak się da, jak najdalej, napewno nie do tipi, nie do niego. Jak wybiegłam z campingu, zauwazyłam, ze mam na sobie letnią sukienkę pod tym kostium i japońki na nogach, wróciłam się do tipi, przebrałam się wygodne 3/4 spodenki, t-shirt i bluzę,a wodę spakowałam do plecaka. Telefon schowałam do kieszeni, kiedy zauważyłam, ze mam nieodebrane wiadomości od Maggie, i w tym momencie zadzwonił Lou.
- Co tam Tommo? - próbowałam mówić jak najweselej.
- Gdzie jesteś pobiegłem chwilę później za tobą, ale zniknęłaś mi z oczu, idę w stronę tipi jesteś tam?
- Wiesz co Louis, dziękuję, ale nie przejmuj się wrócę jutro na śniadanie, więc nie dzwońcie do mnie. Papa mój przyjacielu. - zakończyłam rozmowę i poczułam jak po policzku zaczynają mi spływac łzy, nie przez Harrego, ale przez to, ze na Lou się nie zawiodłam tak samo jak na mojej siostrze, która też się o mnie martwi. Chciałam być sama, dlatego spakowałam jeszcze do plecala latarkę i zrobiłam sobie kanapkę, moim planem było to, że prześpię sie gdzieś w górach, a na drugi dzień wrócę. Teraz ten plan wydawał się idealny... Kiedy wychodziłam z campingu zobaczyłam Lou, który stoi przy bramie wyjściowej. Nie uciekałam, więc nie widziałam w tym nic złego, ze obok niego przejde.
- Alex, dlaczego masz plecak? Gdzie idziesz? Jak to wrócisz jutro?- przyjaciel zaczął zasypywać mnie lawiną pytań.
- Louis, proszę przestań pytać...
- Czy to przez Harrego?  - zapytal, a ja poczułam, że znów łzy nabierają mi się do oczu. Przytulilam sie do przyjaciela i wypłakałam. - Alex wiem, ze nie mam prawa go bronić, ale on wczesniej był jeszcze gorszy, dzięki tobie i tak się zmienił na lepsze.
- Ale ty nie rozmumiesz co ja czuję, znów zaczynał mi gadać, ze mnie kocha, ale widać, ze to są tylko słowa... Nic więcej, tylko słowa.
- Co nie zmienia faktu, ze nie powiedziałaś mi gdzie idziesz?
- W góry, idziesz ze mną?
- Nie i ty też nigdzie nie idziesz!
- Louis nie mam siły sie kłócić, albo idziesz ze mną, albo idę sama - twój wybór.
- Gdybym cię tak nie kochał to bym Cię zostawił. - spojrzałam na niego dziwnie. - Znaczy rozumiesz jak Cię kocham, tak po przyjacielsku.
- No właśnie, bo co by powiedziała Eleanor. A teraz chodźmy, chyba, ze chcesz się pójść szybko przebrać?
- Tak poczekaj tu na mnie, zaraz przyjdę. Tylko nigdzie nie odchodź!
- Będę na Ciebie czekała, już idź! - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka, jak biegnie w stronę naszych tipi. Po chwili starciłam go z oczu i czekałam. Minęło już 10 minut, a go nie ma...Kurde Louis już 20 gdzie ty się poziewasz? Już miałam zamiar do niego dzwonic, kiedy zobaczyłam go z wielkim wypełnionym plecakiem. - Louis nie dasz rady wspinać się po górach z takim ciężarem!
- Dam, dam. A teraz chodźmy, zostawiłem kartkę, ze idziemy w góry i wrócimy na śniadanie. - na początku nie byłam zadowolona, że zostawił kartkę, chciałam, zeby Harry się o mnie martwił, ale po namyśle to lepiej, bo co z resztą.
- To , w którę stronę? - zaptał Lou.
- Za mną, Lou czeka Cię wyprawa, będzie to twoja pierwsza prawdziwa wędrówka!
_________________________________________
Hazza♥
 Nie ważne, buziaczki dla czytajacych<3
  Pozdrowionka, Alex Meredith.


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 57

poniedziałek, 06 maja 2013 16:29

*MAGGIE
-Okej, to może zjedzmy tutaj ?-zapytałam pełna nadziei, bo wszystkie inne knajpki nie pasowały naszym niewyżytym dzieciakom
-Właśnie- poparł mnie Niall, Liam i Zayn
-Pasuje wszystkim?-zapytał Louis
-Nie dowiemy sie czy jest w porzadku, jeśli nie spróbujemy-odpowiedziała Alex
-Racja, a więc wchodzimy-powiedział Harry

-Ale jestem nażarta -powiedziała Eleanor
-No ja też - dodała Danielle
-Ja również-powiedziała Alex, czyli tylko ja bym coś jeszcze zjadła?
-To może odpoczniemy, dziewczyny ?-zaproponował Liam
-Dobry pomysł, ale gdzie ? Bo chyba nie na środku ścieżki ..-powiedział Zayn
-Pytałem dziewczyn Zayn,ale miło że sie udzielasz. Oczywiście, że nie na środku dróżki. Ale przecież tam kawałek dalej jest polana. Będziemy mogli odpocząć i przypomnieć sobie, co wczoraj sie wydarzyło..-dodał Daddy
-To w takim razie, ruszamy na polanę...-powiedziałam
Gdy dowlokłam sie z Niallem i Zaynem, jako ostatni, zastalismy juz rozłożone koce. Od razu usiedliśmy razem i PSTRYK !
-Ej Danielle ! Usuń to zdjęcie, jestem nieuczesany - powiedział Zayn
-Oj Malik, przecież to są zdjęcia tylko dla nas. Nikt się o nich nie dowie- odpowiedziała rozbawiona dziewczyna
-Ona ma racje Zayn, te zdjecia nie mogą ujrzeć światła dziennego..-dodał Harry
-Ej nie ważne! Raczej myślcie co wczoraj się działo -powiedziała Alex
-Ja pamiętam tyle, ze obudziłem się z tobą w lesie,a dotarłem tam kierując się wzdłuż idących mrówek i szczurów. A na plecach miałem dwa plecaki i łódź, która do mnie mówiła-powiedział Zayn
-Ej, nie ważę tyle co dwa plecaki i łódź, a i nie mówiłam do ciebie. Tylko rozmawiałam z tygrysem..- powiedziała moja siostra
-Ja pamietam, że Louis z Liamem ubierali nagą Maggie w sukienkę z liści. Ale to było dziwne bo Magg miała zieloną skórę...-stwierdził Harry
-Maggie byłaś naga ?-zaptał zdziwiony Niall
-Nie byłam, a przynajmniej nie kojarzę żebym się rozbierała wczoraj. Ale pamietam, że ty z Zaynem goniliście jakieś żółwie, potem z Harrym byłeś znowu w X-factorze i tańczyłeś śpiewając "Chasing Cars" między dwoma budynkami, które się paliły-powiwdziałam
-Maggie, tobie na pewno już przeszło?-zapytał zaniepokojony Liam
-Ejj no ja tylko mówię, to co pamiętam....
-Tez pamiętam, że byłem z Niallem w X-factorze-powiedział Harry
-Hahahaha ! Ej słuchajcie ! Szukałam zdjecia, które wczoraj nam zrobiłam, zeby wstawić na twittera i znalazłam coś bardzo ciekawego- powiedziała Danielle trzymając aparat w rękach
-Co ?!-zaczęliśmy pytać wszyscy
-Zdjęcia z wczoraj -powiedziała Dan, wszyscy do niej podbiegliśmy i usiedliśmy na jej kocu, próbując dopchać sie do aparatu
-Spokojnie -powiedział głośno Daddy- Albo będziemy oglądać po kolei, albo wracamy do naszych tipi, zgrywamy na kompa i oglądamy wspólnie....Wiec jak ?
-Razem obejrzyjmy -powiedziałam równo z Louisem, aż spojrzelismy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
-Dobra ta dwójka zagłosowała, co z resztą ?-zapytał znów Liam
-Wracajmy, no, razem ...-zaczeli mówić wszyscy
-Wiec ustalone. Do tipi !-powiedział Niall

-Zgrałem już wszystkie -powiedział Liam
-Ejj dzieciaki zbiórka !-krzyknęła Danielle
-Rozłoże poduszki, zeby nam było wygodnie-powiedziałam z El
-A ja z Harrym pójdę przygotować coś do jedzenia-powiedziała Alex
-Ej, a dlaczego nie zabierzecie mnie ?-zapytał zawiedziony Niall
-Bo ty przydasz się im tutaj, a poza tym chcemy coś do jedzenia przyniesć tu. A nie moglibyśmy jeśli zjadłybys wszystko. Pocieszę cię tym, że Maggie też bym nie zabrała-powiedziała moja siostra
-Ejj wszystko słyszałam -powiedziałam
-No dobra, to co mam robić ?-zapytał blondyn
-Pójdź z Louisem i Zaynem po coś do picia-powiedział Daddy
-Dobra, to chodźcie chłopaki-zawołał Nialler
-Tylko sie wszyscy pośpieszcie !-krzyknęłam za nimi
-Dobra to trzymaj te poduszki i koce El, a ja wezme te- rozdzieliłam je i zaniosłyśmy w jedno miejce
-Jesteśmy !-krzyknął usmiechniety Niall
-Już ?-zapytałysmy zdziwione z Eleanor
-No już !-powiedział Louis i zobaczyłysmy Zayna na małym traktorku, na którym było kilka zgrzewek napojów
-Co on robi na tym czyms ?-zapytała El
-No jedzie z napojami dla nas-odowiedział z prostotą Niall
-Widzę właśnie-powiedziałam
-Teraz tylko czekamy na Harrego z Alex- powiedziała Eleanor
-Hej! Już jesteśmy-usłyszelismy ich krzyki
-Pomóżcie nam !-zawołała moja siostra
-Z wyjatkiem Maggie i Nialla-dodał Harry
-Ej bo sie na was obrazimy -powiedział Niall i mnie przytulił-prawda Magg ?
-Oczywiście, ze tak. Nie jemy aż tak wiele- powiedziałam
-Gotowi?-przerwała nam Danielle
-Tak już wszystko i chyba wszyscy są-powiedziałam
-Dobra to zaczynamy. A oto i piersze zdjęcie z wczorajszej imprezy-powiedział Liam
Na zdjeciu widać było cała naszą paczkę z wyjątkiem Danielle, która je robiła.
Nastepne zdjęcia przedstawiały przytulonych Louisa i Eleanor.
Mnie i Nialla jedzacych jakies kanapki.
Harrego patrzącego na Alex, która się uśmiechała do obiektywu.
Liama z coca-colą w ręku.
Zayna siedzacego z telefonem.
Alex z Louisem śmiejacych się.
Eleanor, mnie i po środku nas siedzacego Liama.
Danielle tańczącą przy ognisku - to akurat ja nakręciłam filmik, wiec pamiętam !
Potem zdjęcie jak każdy z nas pali i ma jakąś głupią mine.
Następne jak Niall z Zaynem są schyleni i rozmazani, jakby szli. Pewnie to zdjęcie było zrobione, gdy gonili "żółwie".
Kolejne zdjecia były śmieszniejsze od wcześniejszych.
Widać było jak Lou z Liamem ubierają kogoś w sukienke z lisci. O mój boże, na nastepnym zdjęciu widać ze to jestem JA !
-Harry ty oszuscie mówiłeś mi, ze Maggie była naga i miała zielona skórę!-powiedział z wyrzutem Niall
-Bo tak było, nie wiem dlaczego nie ma tego na zdjęciach -bronił się Hazza
-Mówiłam ze nie byłam naga, a tym bardziej zielona-powiedziałm patrząc na Harrego
-Wybacz, ale widziałem wczoraj na własne oczy że byłaś zielona-upierał sie nadal Harold
-Ale Harry, ja myślałam ze Zayn to tygrys, a on za to myślal ze ja byłam łodzią i dwoma plecakami-powiedziała moja siostra 
-Czyli widzieliśmy coś czego nie było-stwierdził po prostu Liam
Na kolejnych zdjeciach byli Harry z Niallem między ogniskami
-Mówiłaś ze tańczylismy między płonącymi budynkami-powiedział z wyrzutem Harry
-A ty mówiłeś ze miałam zieloną skórę i byłam naga-broniłam się
-Ejj bez kłótni. Liam powiedział, ze widzieliśmy wszyscy coś czego nie było!-powiedział Louis
-Proszę sie teraz ładnie przeprosić - dodał Lou
-Przepraszam Harry-powiedziałam
-Wybacz Maggie-chłopak odpowiedział
-O widzicie, od razu lepiej bez kłótni- stwierdził Lou
-Oglądajmy dalej - powiedziała Danielle
-Ejj stop ! Stop ! Skończyło mi się jedzenie, nie chce ktoś się ze mną podzielić ?-zapytał Niall
-Zapytaj swojej dziewczyny -powiedziała Alex
-Ale ja też już zjadłam. Nie chciałam po prostu przeszkadzać w oglądaniu-powiedziałam
-Dobra trzymajcie- dał nam Liam-ale już cisza i oglądamy dalej!
Na następnych zdjęciach widać było Alex na plecach Malika-wszyscy zaczęli się śmiać.
Potem El na baranach u Danielle.
Następne zdjęcie było na odwórt, Dan była na plecach Eleanor.
Kolejne było jak dziewczyny leżą razem na ziemi.
Potem krótki filmik jak Harry tańczy macarenę.
Po tym filmiku był nastepny jak Louis je marchewkę i krzyczy: Siemasz doktorku !
Nastepnie były zdjecia jak ja z Niallem sie przytulamy.
Potem jak Eleanor całuje się z drzewem-i zownu wszyscy zaczęli sie smiać,a dziewczynie zrobiło się strasznie glupio, chociaż tez zaraz dołączyła i zaczeła się śmiać z nami.
*Chrup, chrup*
-Niall albo Maggie przestańcie chrupać !
-Ej to nie my! -powiedzieliśmy zgodnie
-Przepraszm to ja zaczałem jeść marchewke. Juz przestaję-powiedział Louis
-Sorki Magg i Niall, myślałem ze to wy -powiedział Zayn
-Spoko, a teraz dawajcie dalej oglądamy-powiedział Niall
Kolejne zdjecia były również śmieszne albo głupie.
Było też zdjecie jakiejś złej twarzy.
-Ej kto to ?-zapytał Liam
-A to nie przypadkiem nasi sąsiedzi, z tipi niedaleko nas ?-zapytała Danielle niepewnie
-Tak to oni, ja pamietam-powiedziała El
-Będzie trzeba ich przeprosic-powiedział Daddy
-No albo zaprosic ich następnym razem-powiedział Harry i zaczęliśmy sie smiać znowu
*Pip pip*
-Co to znowu ?-zapytała Alex
-Oj wybaczcie to bateria zaraz nam padnie.Nie obejrzymy sobie już zdjęć-powiedziała Danielle
-Dobra to chyba nam wystarczy w takim razie-powiedział Zayn
-Uff wreszcie koniec. Muszę iść siku-powiedziała Eleanor i wybiegła z tipi
-Czyli obejrzymy resztę zdjeć kiedy indziej-zakończył Liam
__________________________________________________________________
Horanowa :*
I jak? Impreza sie udała ;)
Buziaki  dla czytających, a jeszcze większe dla komentujących
Dziekujemy Horanowa :* I Hazza♥


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 56

czwartek, 02 maja 2013 21:27

*ALEX

- No i co o tym myślisz? Gdzie oni mogą być? - zapytałam Zayna
- A może poszli nas szukać?
- Albo sami zawędrowali gdzieś, tak jak my. Poczekaj zadzwońmy do nich, zostawiłam telefon w tipi. - powiedziałam i pobiegłam szybko do środku. Pierwsze co zauważyłam to wielki bałagan i porozrzucane rzeczy. Cholera nie moge znależć telefonu.
- Zayn, nie mogę znależć telefonu, poszukaj też swojego!
- Nie muszę mam w spodniach. - powiedział spokojnie.
- Co?! Masz w spodniach i mówisz mi to dopiero teraz? Chyba Cię zabiję, uduszę ZAYN, dlaczego mówisz to dopiero teraz! A nie jak się zgubiliśmy w lesie!?
- A no, bo nie pytałaś... - powiedział, a ja czułam, ze robi mi się słabo ze złosci.
- Alex dobrze się czujesz? Może chcesz się położyć?
- Czuję się bardzo dobrze, a teraz daj mi ten telefon.
- Już bez nerwów.... - "wyrwałam" go z ręki Malika i chciałam zadzwonić, ale Zayn miał blokadę.
- Szybko masz mi to odblokować!
- Okjej, nie denerwuj się.. - powiedział chłopak i wykręcił numer telefonu do Liama. - Daj mi ten telefon.  - wzięłam komórkę i czekałam chyba z pięć sygnałów.
- Nie odbiera, a jak sie stało coś złego? Wykręcę Danielle.  - zarobiłam to samo i usłyszałam, że jej telefon został w tipi. Natępnie zadzwoniłam do Louisa i El, jednak bez skutku, Maggie z Niallem, również nie odebrali. - Zayn został już tylko Harry, on musi odebrać... - Wpisałam jego numer telefonu, który znam na pamięć i czekałam... Pierwszy, drugi, trzeci sygnał i już nie wierzyłam, ze usłysze jego głos...
- Alex, gdzie wy jesteście? - usłyszałam najbardziej wymarzony głos.
- Harry dobrze sie czujesz, nic Ci nie jest?
- Spokojnie Alex, lepiej powiedz, gdzie jestes ty z Zaynem. Malik jest z tobą, prawda?
- Tak, stoi tu obok. Jesteśmy na campingu przyt namiotach, a ty? Jestes z resztą?!
- My zostaliśmy w tipi i jak rano sie obudziliśmy was juz nie było. Cały czas was szukamy i wtedy zadzwoniłaś ty!
- A teraz, gdzie dokładnie jestescie? - zapytałam
- Liam z Danielle, poszli do właściciela, Maggie z Niallem szukają was po campingu i pytają wszystkich czy was nie widzieili, a Louis z El poszli poszukac was nad jeziorem. A ja własnie jestem w lesie.
- O Boze Harry jestem taka szczęśliwa, ze nic wam się nie stało...
- A gdzie wy byliście? - zapytał mnie Hazza.
- W lesie, jeszcze wczoraj tam poszliśmy.
- Razem?! - usłyszałam troszeczkę nie zadowolony głos chłopaka. - Spaliście w lesie?
- No, nawet nie wiesz jak było nie wygodnie i twardo... Harry jesteś tam?
- Tak,tak słucham Cię nie długo do was przyjdziemy, nie chodźcie nigdzie.
- Dobrze to pa, nawet nie wiesz jak się o ciebie bałam...
- Ja o ciebie też się bałem i to bardzo, pa
- Pa Harold. - powiedziałm na pożegnanie i oddałam telefon Malikowi. Przeakazałam mu wszystko co powiedział mi Harry.

- Może tu trochę posprzątamy?
- Nie chcę mi się, nie pogniewasz się jak pójde się położyć?
- Nie, no co ty idź spać. - powiedziałam chociaż miałam nadzieję, że mi pomoże. Na początku zebrałam wszystkie puszki, kubeczki, talerzyki do wielkiego worka. Posprzątałam rzeczy w tipi. Nie mam pojęcia, co robiła jakby to powiedzieć "sukienka" z liści. Co się wczoraj działo?! Po pół godziny kiedy było już wszystko w miarę posprzątane, usiadłam na leżaku i czekałam jak inni wrócą. Spojrzałam na moją rękę, która była cała napuchnięta i mnie bardzo bolała, zdjęłam opaskę i położyłam na nadgarstek ten żel, od doktora. Poczułam ulgę, która po chwili zniknęła, posmarowałam sobie jeszcze trochę i założyłam opaskę. Ręka bolała mniej, więc próbowałam o niej nie myśleć i zapomniec o bólu. Ból głowy towarzyszył mi od otworzenia oczu w lesie, wzięłam dwie tabletki i zrobiłam sobie kawy. Usiadłam ponownie na leżaku i ją spokojnie wypiłam. Poczułam się lepiej. Pomyślałam, ze od rana się nie myłam i nie przebrałam z brudnych rzeczy. Wzięlam ręcznik, i przybory do kąpania, czyste ubrania i poszłam do łazienki za naszymi namiotami. Zostawiłam rzeczy na małej półeczce i weszłam pod prysznic. Mój kręgosłup też nie czuł się zbyt dobbrze, więc ciepły strumien wody skierowałam właśnie tam. Po chwili umyłam włosy i postałam jeszcze delektujac się ciszą i ciepłem ogrzewające moje ciało. Kiedy wyszłam umyłam zęby i nakremowałam moją skórę balsamem do ciała. Ubrałam się  w niebieską sukienkę na ramiączka, która była przewiewna i nie czułam w niej gorąca. Włosy zostawiłam by same się wysuszyły i poszłam do tipi odłożyć rzeczy kiedy usłyszałam.

- Zayn jak to nie wiesz gdzie jest Alex?! - to był zdenerwowany głos Harrego.
- No nie wiem poszedłem spać, a ona powiedziała, ze posprząta!
- Harry, nie krzycz na Malika, poszłam się umyć!- - krzyknęłam i podeszłam do Harrego. Zauważyłam, że poczuł ulgę, ze mnie widzi. - No nie denerwuj się tak i nie krzycz na Zayna. - powiedziałam i na przywitanie Harry mocna mnie przytulił, odwzajemniłam uścisk i zobaczyłam, że reszta tez sie schodzi. - Nigdy więcej mnie tak nie strasz. - szepnął mi Hazza na ucho i stanął obok mnie.
- Nareszcie jestescie! - podbiegła do mnie Maggie i mocno przytuliła. - Tak się bałam o was, pytalismy wszystkich na campingu, ale mówili tylko, że wczoraj była jakaś impreza i to wszystko. - po chwili Maggie mnie puściła i również mocno przytuliła Zayna. - Nigdy więcej tego nie róbcie! - Nastepnie podbiegł do mnie Louis i równie mocno przytulił.
- Nie strasz nas tak Alex. - szepnął mi na ucho i poszedł do Zayna. Później od Dan i El dostałam po głowie, że razem z Malikiem je tak nastraszyliśmy. Kiedy odeszły, Niall podbiegł i uniósł mnie w górę.
- Jak jeszcze raz wykręcicie taki numer to jak was znajdę, to ode mnie wam się dostanie!
- Okej, już nigdy! Tylko mnie puść! - Na samym końcu wolno podszedł do mnie Liam.
- Wiesz Alex, że jak by wam się coś stało to była by moja wina. Juz nigdy nie narażę was na takie coś, a od tego kolesia z trawką będe trzymał sie z daleka.
- Liam to nie twoja wina, ale to było coś czego nie zapomnę i nie zamartwiaj się, bo jakbym mogła to bym to powtórzyła. To nie twoja wina i nawet tak nie myśl, a teraz chodźmy coś zjeść, bo umieram z głodu. - powiedziałam i wszyscy poszliśmy szukać jakiejś restauracji w pobliżu. Ubraliśmy się wygodnie załozylismy trapery, plecaki i "ruszyliśmy" w poszukiwaniu restauracyjki i zwiedzaniu terenów.
______________________________________________
Hazza♥
Cześć kochani, jak wam się podoba bloog?
Jakbyście chcieli, zebym razem z Horanową:* coś zmieniła to piszcie.
Każda uwaga będzie mocno rozpatrywana i myślę, że będziemy dążyć do tego by ten bloog był dla was jak książka.
Buziaki, ciągle ta szalona Alex Meredith <3

Dziekujemy za każdy komentarz i liczymy na więcej. Na prwadę jesteśmy wdzięczne


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział 55

czwartek, 25 kwietnia 2013 19:51

*ALEX

Miałam zamknięte oczy, ale czułam jak słońce ogrzewa moją twarz. Otworzyłam je i poczułam bół dosłownie wszędzie, pierwszy w kręgosłupie, drugi - głowa, oooo jak bolała, a trzeci mój skręcony nadgarstek u lewej ręki. Spojrzałam, że na mojej ręce leży Zayn, który ma brudne spodnie i ręcę - ogólnie cały jest w ziemi. Zobaczyłam, że jesteśmy w górach i leżymy na trawie, obok płynie śliczna rzeczka, ale nie widze nigdzie nikogo innego.
- Zayn, obudź się!
- Nie chcę mi się, Alex...
- Malik wstawaj!
- Okej już wstaje nie krzycz, bo boli mnie głowa! - chłopak odpowiedział i próbował wstać. - Ałaaaa mój kręgosłup, gdzie my spaliśmy?
- Na trawie, ale gdzie my jesteśmy? I jak się tu znaleźlismy?!
- Alex, pamiętam tylko jak Liam dał trawkę i wszyscy się dobrze bawili, gdzie są inni?
- Nie wiem, pamiętam tyle co ty, a najgorsze jest, ze nawet nie wiem gdzie są nasze namioty i ,w którą stronę mamy iść.
- Alex tylko nie panikuj damy radę, nie panikuj, tylko nie panikuj...
- Zayn ja narazie jestem spokojna, ale ty chyba nie czujesz się dobrze.
- Ja się czuję świetnie, a teraz wybacz, ale.... - okej załapałam, że poszedł za potrzebą fizjologiczną, w tym czasie popatrzyłam czy kojarzę coś, nic. Po prawej stronie zaczynał się las mieszany, po lewej były góry i raczej trawa ze skałkami, a naprzeciwko mnie płyneła rzeczka trzymająca się obwodu lasu.
- Zayn! Skończyłeś?
- Tak, już idę.  - powiedział i wyszedł zza drzewa. - To co robimy? Moglibyśmy zacząć już gdzieś iść.
- Posluchaj boje się pójść do lasu, bo możemy się kompletnie zagubić, idźmy za rzeczką. Maggie mówiła coś, że jest gdzieś jeziorko, może są one połączone.I co ty na to?
- Ja zawsze gubię się w terenie, więc posłucham sie ciebie. - powiedział, a ja poczułam się za nas odpowiedzialna, najgorsze, ze ja nawet gubiłam się w Tesco na zakupach z mamą. No, coż przygodo przybywaj... Poszliśmy jak mówiłam i zaczęliśmy wspominać wczorajszą noc.

- Ja pamiętam jak zaczęliśmy palić, jak ty z Louisem podążaliście za żółwiami, który na moje nieszczęśćie niedługo też widziałam i.... A tak pamiętam jeszcze Harrego z Niallem, którzy przekakiwali przez ogień chyba krzycząc, albo śpiewając. A ty? Wysil trochę umysł?
- No ja naprawde nic nie pamiętam, kojarzę tylko to jak wszyscy trzymaliśmy sie za ręcę i biegaliśmy wokół ognia jak jacyś hipisi i jeszcze jak upadłem na ziemię i zacząłem chodzić jak kot udawając tygrysa i później... Alex dobrze się czujesz?!
- Udawałeś tygrysa?!
- No nie śmiej się, to ta trawka tak działa...
- O kurde...
- Co, coś sobie przypomniałaś?
- Zayn, bo ja chyba wiem jak się tu dostaliśmy.
- Jak, co się stało?
- Tylko się nie smiej, bo mi samej jest ciężko w to uwierzyć...
- Mów Alex! No szybciej!
- Okej przynajmniej ja dostałam sie tutaj na tobie...
- Na mnie?
- Bo ja sobie przypominam, że widziałam tygrysa na którego weszłam i poszliśmy do lasu, znaczy on, bo ja na nim siedziałam...
- Co?! Myślalaś, że jestem prawdziwym tygrysem?!
- No, nie dziw się, jak wszyscy pierwszy raz próbowałam to cholerstwo!
- Ale było fajnie.. - powiedzieliśmy obydwoje i zaczęliśmy się śmiać. Cały czas podążaliśmy za rzeczką i nie widzieliśmy nic prócz lasu i z daleko małych gór.
- Ale coś czułam, ze to mogłeś być ty! Ten tygrys miał bardzo podobne do ciebie oczy. Ale jak to się stało, ta trawka musiała być taka mocna, ze nie odróżniałam człowieka od wytworu mojej wyobraźni? - zapytałam Malika. - To możliwe?
- Tak to jest możliwe, wiesz, bo w towarzystwie tych całych "gwiazd" z show biznesu wszyscy palą zioło i biorą narkotyki i dla nich jest to na porządku dziennym. Naprzykład trawka ich strasznie rozluźnia i czuja się po niej lepiej, nie którzy nie mają haju jak my.
- A czy wy bierzecie? - zapytałam całkiem poważnie.
- Nie, Alex jak widziałaś wczoraj, był to nasz pierwszy raz. Narkotyków nie braliśmy nigdy, przynajmniej ja, ale o ile mi wiadomo chłopaki tez nie próbowali. Najwyzej to możemy się napić na jakies imprezie, ale z reguły Liam nas pilnuje, zebyśmy zatrzymali trzeźwy umysł.
- To dobrze i to bardzo, a jak już jesteśmy przy używkach to nie podoba mi się, ze palisz papierosy!
- Alex, przeciez papierosy to nic złego...
- Nic złego?! Po pierwsze skracają życie, wywołują choroby płuc, raka, ale jak nie interesuje Cię twoje zdrowie... Jeszcze papierosy dają okropny zapach, który przechodzi na ubrania, a nawet na ludzi z twojego otoczenia. Niedługo nie będziesz miec takiego pięknego białego uśmiechu...
- Stop! Zrozumiałem twoją aluzję, ale nie przestanę palić!
- No proszę Zayn, to dla twojego zdrowia!
- Yyy nie, chyba ty jestes uprzedzona do papierosów dlatego każesz mi przestać, a lepiej pilnuj swojego chłopaka.
- Mojego chłopaka?
- No Harrego, chyba jesteście razem?
- Harry pali papierosy? - zapytałam
- Od czasu do czasu jak jest zdenerwowany przd występem, bierze ode mnie.
- I widzisz jeszcze masz zły wpływ na innych!
- A propo Harrego, nie odpowiedziałaś mi czy jesteście razem?
- Bo sama nie wiem...
- Jak to nie wiesz, kochasz go?
- Kocham i to bardzo, ale..
- Żadne, ale on też cię kocha i jak ciebie nie ma ciągle o tobie gada, a gdybyś widziała jak idziemy gdzieś w piątkę i są ładne dziewczyny to Harry zawsze mówi - Ta ma ładne włosy, ale nie takie jak Alex - Ta ma ładne oczy.. - Ale Alex się nie maluje i ma ładniejsze... ,- Rozumiesz co mam na myśli?
- Rozmumiem, ale nie jesteśmy parą tylko dobrymi przyjaciółmi, którzy się bardzo dobrze dogadują!
- Dobrymi przyjaciółmi? Twój dobry przyjaciel to Louis, a Harry to ktoś więcej, musisz zrozumieć, ze chłopakom również na was bardzo zależy i nie są takimi draniami jak się wam wydaje.
- Wcale tak nie myslałam! - zaprotestowałam. - I tak, zgadzam się, że się przyjaźnię z Louisem, ale reszta chłopaków jest dla mnie tak samo ważna, pamiętaj o tym! - powiedziałam i zobaczyliśmy w oddali nasz camping.

- Widzisz, Alex mówiłem, że dojdziemy!
- O tak, mój rycerzy ja od początku Ci wierzyłam, ze doprowadzisz nas do domu.
- Czy ty się ze mnie nabijasz?
- O nie, mój rycerzu z przepięknym jednodniowym zarostem na twarzy!
- Ty się ze mnie nabijasz, a z zarostem wyglądam bardziej męsko, nie myślisz? - zapytał się i pokazywał mi się z każdego profilu.
- Oczywiście, a teraz chodź! - popędziłam chłopaka  i weszliśmy na camping.
- Pamiętasz, w której części mamy namioty? - zapytałam
- Tak musimy iść na sam koniec. - powiedział i zobaczyliśmy nasze namioty i pobojowisko wokół.
- Ale gdzie reszta? Dlaczego jesteśmy sami? - te pytania sobie zadawaliśmy.
__________________________________________
Hazza♥
Siemanko, co tam u was?
Widzicie tak się kończą zabawy
Czekam na komentarze nie tylko od Karolaaa18,
chociaż bardzo jej dziękujemy razem z Horanową
Razem czekamy na komentarze od innych, choć lub by jakiś znak, że inni też to czytają.
- pamiętajcie więcej komentarzy to więcej ciekawych rozdziałów.
Buziaczki,Alex Meredith <3


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 54

piątek, 19 kwietnia 2013 20:08

*ALEX

Louis podbiegł i zaczął nalewac napoje do plastkikowych kubeczków.
- Coca - cola, Sprite?
- Cola - odpowiedziałam przyjacielowi.
- To co robimy? - zapytała Eleanor.
- Wiecie, bo kupiłam coś od pewnego leszczyka... - zaczął mówić Liam.
- Co kupiłeś? - zapytał Lou
- No, bo mówił, ze będziemy się świetnie bawić po tym...
- Po czym?!
- Kupiłem od niego trawkę...
- Trawkę?! - zapytała zaskoczona Danielle
- Liam, ty?! - krzyknęłam, i zauważyłam, że większosć popiera moje zdziwienie.
- No co? Może nie jestem taki grzeczny jak wszyscy myślą! To co próbujemy - zapytał Li.
- Okej, ale Niall pierwszy. - powiedział Zayn
- Co?!? Dlaczego ja?
- Nie wiem, ale ty najśmieszniej reagujesz na takie rzeczy, umiesz się upić jednym piwem.
- Nie jednym, tylko trzema! Okej pokażę Ci Zayn, ze sie mylisz. - powiedział Niall i wziął jednego skręta od Liama. Podpalił i zaciągnął się. Nagle zaczął się krztusić i kaszleć.
- I.....? - zapytał Malik
- Dobre. - odpowiedział po czym spróbował jeszcze raz. - Ja zapaliłem teraz Ty, Zayn.
- Ja się nie boję... - odpowiedział obserwując zachowanie Horana. Po chwili zrobił to samo co Niall i też na koniec zaczął kaszleć.
- A tobie jak smakuje? - zapytał Liam
- Dobre, spróbuj ty! - powiedział i dał skręta Daddy. Liam na początku spojrzał z każdej strony na "papierosa" i zaciągnął się. Wszyscy go obserwowaliśmy, a on zaczął to palić jak zwykłego papierosa nałogowy palacz.
- Zostaw dla nas! - powiedział Lou. - Teraz moja kolej. - Tommo wziął skręta od chłopaka i powąchał go.
- Cuchnie, mogli by robić jakieś zapachowe. - po czym spróbował, palił prawie tak "dobrze" jak Horan. Po chwili zaczął kaszleć i dał Harremu.
- Okej, to teraz moja kolej! A wy dziewczyny próbujecie?!
- Tak Harry no pewnie, ze próbujemy. Czuje sie tak Faaaaajnie. Spróbuj to razem pobiegamy za żółwiami, które uciekają.
- Niall dobrze się czujesz? - zapytał lekko rozbawiony Harry, zachowaniem Niala, który najwyraźniej już "odleciał".
- Poczekaj Niall zaraz je dogonimy razem! - krzyknął Zayn i zaczęli porozumiewać się dziwnym, nie zrozumiałym dla nas językiem. - Spojrzeliśmy na Louisa, który patrzy w jeden punkt.
- Louis, dobrze się czujesz? - zapytałam.
- Alex, dlaczego jesteś w sukni ślubnej?
- W czym?!
- No wiesz, jestes tak ładnie ubrana, zresztą jak wszystkie dziewczyny. Tylko ja jestem całkiem nagi...
- Louis jesteś ubrany, a ja z dziewczynami jesteśmy normalnie ubrane.
- Liam, a ty mnie rozumiesz? - zapytał chłopak.
- Louis, jesteś łysy? Przecież mieliśmy razem iść do fryzjera i zrobić sobie irokeza. - powiedział Liam i jak reszta zaczął się dziwnie zachowywać.
- Dobra dziewczyny, to ja palę, a wy równo po mnie. - powiedział Hazza i machnął się kilka razy. Potem spróbowała Eleanor, której szło to nawet łatwo. Następnie Maggie, którą bacznie obserwowałam. Wzięła skręta do ręki i zaciągnęła sie tyle razy ile Niall, by mieć taki sam odlot jak chłopak.
- Dan, troche sie boję, a ty?
- Też, ale zostałyśmy dwie, które nie "bawią" się jeszcze tak dobrze jak reszta. Może chcesz spróbować przede mną?
- Chętnie. - odpowiedziałam i wzięlam papierosa do ręki. Czułam, że Danielle mnie obserwuje. Okej to teraz ja pomyślałam i zaciągnęłam się. Poczułam nie przyjemne kłucie w gardle, które po chwili okazało się najmniejszym problemem. Zaczęłam się dusić, próbowałam "łapać" powietrze, po chwili znów było w porządku. Jeszcze raz spróbuję, zeby mieć pewność, że będę mieć taki sam odjazd jak inni. Drugi raz na moje zdziwienie był o wiele lepszy. Wiedziałam co mnie czeka i zaciagnęłam się, a po chwili wypuściłam dym nie krztusząc się. Oddałam papierosa Danielle i patrzyłam na innych. Poczułam, ze w głowie zaczyna mi się lekko mieszać. Popatrzyłam, że Niall z Zaynem nadal gonią żółwie, ale o dziwo ja też je widziałam. Były dwa i strasznie duże. Następnie Liam z Louisem "ubierali" Maggie liśćmi i innymi roślinami podziwiając swoje dzieła. Harry z Niallem dla zabawy przeskakiwali przez ognisko i głośno śpiewali, robiąc hałas. Eleanor liczyła na głos gwiazdy na niebie i była już przy 3269 i popijała przy tym Sprite'a. Danielle, która ostatnia spróbowała trawki jeszcze czuła się w miarę dobrze, ale chyba tak jak ja widziała już żółwie. Popatrzyłam na niebo i zauważyłam, ze leci w moją stronę bocian. Z krzykiem zaczęlam biegać w kółko. Kiedy nie wiedziałam już ptaka, dostrzegłam wyłaniającego się zza ogniska wielkiego tygrysa. Był piękny, cały niebieski z czarnymi jak smoła paskami na ciele. Podchodził do mnie, a ja nie czułam strachu. Zauważyłam w nim oczy podobne do Zayna, dla zabawy podeszłam do wielkiego kota i zaczęłam go głaskać. Czułam się bardzo dobrze i normalnie funkcjonowałam, nie było by to dziwne, gdyby nie zjawiska, których na codzień nie widzę. Spojrzałam na tygrysa i usiadłam na jego grzbiecie. Kot zaczął iść wolno w stronę gór, zostawiająć resztę i Danielle, która złapała za aparat i każdemu robiła zdjęcia. Tygrys podczas drogi zmieniał kolory, czasami był cały żółty, że, aż prawie odblaskowy, a czasami ciemno granatowy lub w ogóle czarny. W tym momencie jak go obserwuje jest koloru tęczy i rosną mu uszy jak u zająca. W dotyku jego sierść przypomina włosy człowieka.
- Szybciej, biegnij! - krzyknęłam
- Nie mogę, bolą mnie oczy! - odpowiedział mi tygrys, co mnie nie zdziwiło, bardziej nie zrozumiałam co mają oczy do tego, by biegł. Za chwilę dotarliśmy gdzieś, gdzie były wszędzie cukierki i rzeczka z mleka. Zeszłam z kota i razem z nim zbieraliśmy wszystkie napotkane słodycze do kieszeni. Kiedy zrobiło mi sie zimno położyłam się na mięciutkiej wacie cukrowej i zasnęłam, czując tygrysa leżącego obok mnie.
_______________________________________________________________
Hazza♥
I jak wam się podoba rozdział?
Tylko przed trawką dodawać komentarze
Buziaki, lekko zakręcona Alex Meredith :3


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 53

wtorek, 16 kwietnia 2013 15:27

*MAGGIE
-Wreszcie wszystko wypakowane,  chodźmy w końcu na plazę leniuchy....-powiedziałam
-Dobra, dla mnie super, ja moge iść chodźby od zaraz- zadeklarował Niall
-A wy?-zapytałam reszty
-Ja pójdę z Danielle na spacer, jeśli wam to nie będzie przeszkadzało-powiedział Liam
-Nie no co ty, możecie iść- powiedział Zayn- a ja się prześpię, bo jestem zmęczony
-Dobra. A Wy?-zapytałam Louisa z Eleanorą oraz Alex z Harrym
-Ja nie bardzo mogę iść na plażę-powiedziała mi na ucho Eleanor. Pokiwałam głową ze zrozumieniem.
-Dobra to wy może pójdziecie też sobie na spacer....?-zapytałam
-Lou, moglibysmy sie przejść ?-zapytała El
-Jasne, chodź słoneczko..-i pociągnął dziewczynę
-Bawcie sie dobrze ! - krzyknęła moja siostra na odchodne
-A co z wami, Alex ?
-Ja chętnie pójdę nad wode...-powiedziała, ale zaraz dodała- a ty Harry ?
-Ja też chętnie pójdę-powiedział Hazza
-Okej, to chodźmy wreszcie...-ponaglałam ich
-Ja już jestem gotowy -powiedział Niall i się dumnie usmiechnął, stojac z dwiema wielkimi torbami
-Nialler, po co ci te torby ?-zapytałam
-Wziałem nam prowiant -powiedział dmuny ze swojej pomysłowości
-Super, wiem ze pewnie zgłodniejemy, ale nie dramtyzuj. Chyba przeżyjemy bez jednej torby...-zaczęłam, ale zauważyłam że posmutniał.- okej. W sumie to świetny pomysł. Weźmy dwie, Alex z Harrym pewnie też chętnie coś zjedzą.
-Super !!!- krzyknał uradowany blondyn
-Alexx...-zaczełam sie wydzierać
-Już Magg, nie krzycz. Wiem, ze strasznie chcesz isć. Już jestem gotowa, a ty ?-zapytała mnie
-Ale co ja ?-zapytałam zdezorientowana
-No gdzie masz kostium..?
-O ja cie. Zapomniałam. Kurka wodna, zaraz wracam. Chwielczka, poczekajcie minutkę na mnie...

-Super, jesteśmy !!!! Alex chodź ze mna do wody - zawołałam do mojej siostry-No prosze, proszę, proszę...
-Okej, juz idę...
-Niall, Harry, a wy idziecie ?
-Jasne juz sie rozpedziłem - powiedział Niall i zaczął otwierać torbę z jedzeniem- Nie wejdę dzisiaj do wody
-Magg, weź namów Nialla, a ja namówię Harrego...-mrugnęła moja siostra porozumiewawczo
-Okej...
Wyszłam z wody i usiadłam na reczniku obok Nialla.
-Chcesz kanapkę?-zapytał
-Nie dziekuję-powiedziałam
-A może chcesz marchewki, bo też wziąłem
-Nie też dziekuję
-To może, co chcesz?-zapytał
-Nic nie chcę, dziekuję...-powiedziałam i zrobiłam smutną minkę
-Ejj co jest...?-zapytał Nialler i mnie mokrą objął
-Będziesz zaraz cały mokry...-zwróciłam mu uwagę
-To jest nie ważne..-powiedział- wiec co sie dzieje?
-Bo ty mnie nie kochasz..-powiedziałam
-Kocham cię, bardzo, bardzo, najbardziej na świecie... Jetseś najcudowaniejszą osobą na swiecie. Kocham cię bardziej niż jedzenie na całym świeice. Nawet bardziej niż Nando's-zaczął mówić
-To..-zaczełam wstawac z ręcznika- to mnie przytul -i zaczęłam uciekać w strone wody.
Chłopak za mna pobiegł, nieświadomy że za chwilę będzie w wodzie.
-Mam cię..-powiedział przytulając mnie
-Niallerku mój ty kochany..
-Słucham?-zapytał, wypuszczając mnie z objęć
-Wiesz, ze właśnie stoisz w wodzie? - zapytałam i się uśmiechnęłam
-Osz ty.. !!!Zaraz cie złapię i wtedy dosiegnie cię moja zmesta-powiedział i zaczął mnie gonic, a ja zaczełam uciekać, chociaż wiedziałam ze nie mam szans

*ALEX
Wyszłam z wody i zauwżyłam, że Harry siedzi i mi się przygląda.
-Ładna pogoda..-zaczełam
-Faktycznie niczego sobie..-powiedział Harry, cały czas mi sie przygladając
-I ta woda, jaka świetna-kontynuowałam
-Tego nie mogę stwierdzic..-powiedział
-Ależ mozesz. Tylko nie chcesz- stwierdziałm
-Racja, nie chcę wchodzic do wody. Wystarczy, ze...Po prostu nie chce, ale widzę że tobie bardzo ona odpowiada
-Masz racje Haroldzie.
-Alex między nami jest znowu tak jak było?-zapytał nagle, po jakimś czasie ciszy
-Yyy.. no jak chcesz sie przekonać to ..- i chciałam dać mu całusa, ale nagle usłyszeliśmy pisk Maggie

*MAGGIE
-Aaaaa.. pomocy, ratunkuu !!!Aaaaa-zaczełam się wydzierać
-Maggie co jest ?-zapytał Niall
-Aaaa...tu jest jakas ryba i ona mnie dotknęła !!!!Niall chodź tu...Ona tu nadal może być!! Aaa znowu mnie dotkneła !!! Boze Niall nie strasz, teraz to ty byłeś !!-przytuliłam sie do chłopaka
-Maggie, jesteśmy w jeziorze, to oczywiste że tu musiała być jakaś ryba. A nawet i więcej...
-Nie strasz mnie.. Nie lubię ryb. blee ona mnie dotknęła...
-Juz cii... spokojnie. To tylko rybka, tak..? Cii- zaczał mnie uspokajać Niall
-Niall, ja nie jestem nienormalna, ja tylko nie lubię jak mnie coś niezidetyfikowanego dotyka pod wodą-powiedziałam na swoją obrone
-Nie uważam wcale, że jesteś nienormalna. Też bym się wystraszył. Aaaa ... rybka-zaczał mnie przedrzeźniać
-Zabawne, bardzo..-powiedziałam, chociaż faktycznie poprawił mi humor
-A jak ja cię dotykam teraz pod wodą to nie krzyczysz..-powiedział i  przytulił mocniej
-Bo wiem, ze to ty. I czuję sie teraz bezpiecznie...-powiedziłąm to i od razu sie zawstydziłam
-Miło mi to syszeć..-uśmiechnął sie- teraz wiesz, czemu nie chciałem wejść do wody..
-Dobra, wracajmy juz na brzeg. Zanim jakiś rekin nas zje...-powiedział Niall
-Dobrze, ale nie mam zamiaru cię teraz puscić. Zapomniaj, a jak na dnie też coś pływa...?-zapytała, czujac obrzydzenie
-Dobra, to trzymaj się mnie, wracamy
 Wreszcie dotarlismy na brzeg i od razu Harry z Alex zaczęli zasypywać nas gradem pytań, co sie stało.
-Yyy ryba-powiedziałam zażenowana
-Ale co ryba ?-zapytała Harry
-Serio Magg?-powiedziałam moja siostra- a czego się spodziewałaś w jeziorze? Czasami mam wrażenie, że jesteś Magg blondynką ... Przecież sama wiesz, ze nie lubisz ryb..
-No wiem, wiem. Ale mi wyszło przynajmniej a tobie nie- powiedziałam do Alex, która spuściła wzrok. Wiedziała że nie wciągnęła Harrego do wody a mi sie udało z Niallem.
-Dobra, nie wiem o czym mówicie, ale moze nie stójmy tak. Tylko się wytrzyjcie-powiedział Harry
-Dobrze. Zjadłaym cos-powiedziałam
-Maggie zaskakujesz mnie coraz bardziej ..-powiedziała moja siostra i wszyscy zaczęłiśmy się smiać

*HARRY
-Woah.. Nieźle.. Ale, ognisko..-powiedział Niall
- A gdzie kiełbaski?- dodała Maggie
-Właśnie, a może mamy chleb czosnkowy ?-zapytała Alex
-Poczekajcie sprawdzę- powiedziała Danielle
-I jak ?-zapytała Eleanor
-Mamy, ale nie za dużo-powiedziała Dan
-Za to kiełbasek kupiliśmy sporo- powiedział Liam
-Kiedy?-zapytałem ,chociaż znałem doskonale odpowiedź
-Jak wy byliscie nad wodą- powiedział Lou
-To jak, ktoś w ogóle obudził Zayna ?-zapytała Alex i zniknęła w namiocie, w którym powinien spać chłopak. Wejdę może za nią.
 W środku ich tipi było inaczej niż w naszym, było sporo większe. Nagle zauważyłem jak Alex pochyla się nad Zaynem i coś mu szepcze, ejj to mi powinna tak szeptać a nie jemu. Czy ja właśnie jestem zazdrosny ?
-Alex, ale mnie wystraszyłaś !!!- krzyknął Zayn
-Hahhaha - śmiała się dziewczyna
-Nie udawaj więcej dziewczynki z ringu, to nie było w ogóle śmieszne- mówił dalej zbulwersowany Zayn
-Oj no już. Aż taki strachliwy jesteś ?-zapytała Alex i znowu zaczeła sie śmiać.
Wyszedłem cichutko z tipi, tak żeby nikt mnie nie zauważył, a nagle oczywiście Lou:
-Harry! Harry! Wychodź, bo potrzebujemy osób które pomogą nam piec kiełbaski !!! Zostaw Zayna i chodź, a gdzie Alex jest ?!-darł się Louis
-Juz idę, a Alex budziła Zayna. Dobra nie ważne daj mi te kiełbaski do pieczenia- powiedziałem naturalnie
-Trzymaj i pamiętaj nie w ogniu, tylko nad. Wystarczy, ze spaliłeś z Niallem ostatnio wszystkie kiełbasy, gdy było ognisko.
-Będę Lou pamiętał- odpowiedziałem a w głowie nadal miałem pytanie dlaczego Alex jeszcze nie wyszła z namiotu?
Nagle przyrywajac moje rozmyslania zauważyłem, że spaliłem kiełabsę. A niech to.. Louis będzie niezadowolony.
O niee... , a Alex to wszystko zauwazyła, bo właśnie wyszła z Zaynem. Idą w moją strone.
-O cześć Zayn. Dobrze ci się spało ?-zapytałem miło
-Dobrze, chociaż pobudki miewałem lepsze...-powiedział i spojrzał wymownie na Alex
-Hejjj !!! Hej wszystkim !!! Zaczynamy jedzenie !!!!!!!!!-krzknął Lou
___________________________________________________
Horanowa :*

I jak  rozdział??Buziaki :*


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rozdział 52

piątek, 12 kwietnia 2013 17:38

*MAGGIE

-Prosze, niech panie zajrzą do środka. Teraz nie mamy sezonu, ale i tak kilku ludzi stale nas w tym okresie odwiedza. Staramy się nie zmieniać cen, ze względu na komfort klientów, no i to, ze mało osób zapuszcza się w te tereny. A muszę przyznać, ze jest tutaj ślicznie. Niewielu wie, ale tam znajdują się lasy, w tamtą stronę jak by panie poszły znajduje się jeziorko. Mamy wiele atrakcji. Więc moze jednak panie zdecydują się na nasze tipi? Obiecuję, ze nie będą panie żałowały tego wyboru. Mamy również możliwość robienia ogromnego ogniska. Mozna też wybrać pole, na którym się mozna rozłożyć z własnymi namiotami. Ale ja osobiście polecam tipi.Więc jak ?
-Dziękujemy za możliwość obejrzenia tego wszystkiego..
-..i za uraczeniem nas opowieściami jaki urok ma to miejsce-dodała Dan
-Ale będziemy musiały omówić to z naszymi przyjaciółmi. A mam jeszcze takie pytanie, ile osób mieści się w takim tipi ?


-A to, proszę panienki, zależy od rozmiaru. Mamy dla jednej osoby, ale najwięcej to mieści się pięć. Teraz panie odprowadzę z powrotem do znajomych, a panie potem mi powiedza co postanowiły. Ja będę cały czas na recepcji....
-Dziękujemy panu bardzo...
Po powrocie zastałyśmy z Dan, grajacych w karty Nialla, El, Louisa i Zayna. Grali oczywiście na ciastka. Z tego co widzę albo Niall przegrywa, albo zjada każde wygrane ciastko ....
-Cześć i jak załatwiłyście nam domek?-zapytał Zayn, od razu jak nas zobaczył
-Domek niekoniecznie-powiedziała Danielle
-Ale jak to ?-zapytała zdziwiona Elcia
-Pan powiedział, ze nie ma w tej okolicy żadnych domków. Ale za to ma wiele rodzajów tipi...-mówiłam
-A tipi to coś do jedzenia?- zapytał Niall i zaczął się śmiać z własnego "śmiesznego" dowcipu
-Zabawne Horanek, bardzo zabawne. Więc jak czekamy na resztę jak wrócą ze szpitala, czy zamawiamy od razu tipi? Bo trzeba przyznac, ze sa bardzo ładne-powiedziałam
-Mozemy głosować, kto jest za niech podniesie rękę -nagle wszystkie ręce poszybowały w górę.
-Okej, czyli ja z Dan wracamy i meldujemy się. Idziesz Dan ?-zapytałam
-Tak, już oczywiście idę. Ale musimy ustalić ile tipi bierzemy- powiedziała dziewczyna
-Jest nas : ja, Niall, Alex, Harry, Liam, Dan, Zayn, Lou i El. Czyli dziewięcioro nas jest. To jak sie dzielimy? Bo najwyżej w jednym tipi może być pięć osób. Kto chce być z kim?-zapytałam
-Maggie ja chcę być z tobą !-krzyknął Niall
-Dobrze, ja chcę być z Alex jeszcze-powiedziałam
-Ja z Lou-dodała Eleanor
-Ja oczywiście z Liamem- stwierdziła Dan
-A ja z kim? Mam być forever alone ?-powiedział smutno Zayn
-Nie no co ty, będziesz z nami stary- powiedział Lou
-A Harry ?-zapytał Niall
-On pewnie będzie chciały być z Alex-powiedziała El
-Czyli w naszym tipi będą cztery osoby, w Danielle dwie, a u Louisa trzy ?-zapytał Niall
-Tak-odpowiedział Zayn
-Dobrze, to chodź Danielle. Załatwmy to szybko- i poszłyśmy
Dotarłyśmy znów do recepcji, na co ten miły pan uśmiechnął się szeroko:
-I jak panienki zdecydowały się?-zaptał sympatycznie
-Tak, poprosimy trzy tipi. Jedno czteroosobowe, drugie dwuosobowe, a trzecie trójosobowe
-Oj na prawde bardzo mi przykro, ale dosłownie przed sekunką oddałem jedyne dwuosobowe tipi pewnej parze. Moze mógłbym zaproponować dwa tipi. Jedno czteroosobowe a drugie pięcioosobowe? Oczywiście, jeśli to by nie sprawiało zadnego problemu- dodał pospiesznie ten pan
-I jak Magg, co o tym sądzisz?-zapytała mnie Danielle
-No wiesz, czy chciałabyś zamieszkać w jednym tipi z tyloma dzieciakami ?-zapytałam śmiejac się
-Do tej pory dawałam rade, to teraz też z nimi wytrzymam. Chyba... -dodała i również sie zaśmiała
-Czyli poprosimy dwa tipi. Takie jakie nam pan przed chwilą proponował
-Już panią służę. Cenę oczywiście państwu obniżę za ta niedogodność.Zapraszam za mną, pokażę panią które tipi jest państwa.
Gregorian pokazał nam gdzie znajdują sie, życzył udanego pobytu i odszedł.
-I jak, mamy dwa tipi koło siebie, to dobrze chyba, prawda?-zapytałam
-Oby. Wracajmy do tych dzieciaków zanim cos sobie zrobią-powiedzała Dan i wróciłyśmy na parking gdzie stały nasze auta. Tak dokłandnie nasze, bo Liam juz wrócił z Alex i Hazzą.
-Alex i jak nic wam nie jest ?-zapytałam i spojrzałam na ich zabandażowane ręce
-Hahahhaha- wybuchłam niepohamowanym śmiechem- ale wy zabawnie wyglądacie. Przepraszam, ale hahahah to tak smiesznie wygląda
Popatrzyłam na innych i zauważyłam z ulgą, że nie tylko ja tak zareagowałam. Tylko Liam stał zmartwiony, jak zwykle.
-To jak bierzemy rzeczy i idziemy- zakomenderowałam
-Doszliśmy- powiedziałysmy z Danielle uśmiechniete od ucha do ucha, odwróciłyśmy się do innych przodem i zauważyłyśmy różne reakcje na twarzach.
Niall był uśmiechniety jak zwykle,
Alex, Harry i Liam bardzo, badzo zdziwieni. Czyli nikt im nie powiedział, ze wystąpiły niewielkie kompliakcje i będziemy mieszkać w tipi.
Nastepnie reakcja Louisa i Eleanor, oni wyglądali na zadowolonych i Zayn, który wyglądał jakby zobaczył średniowieczny zamek.
-Zayn, wszystko okej?-ktoś zapytał
-Ale tam na pewno nie ma lusterka ani łazienki-powiedział załamany...
Spojrzałyśmy na siebie z Dan i zaprosiłysmy go do środka. A tam znajdowało sie drugie wyjście,które takim krótkim korytarzem(już na zewnątrz tipi)prowadziło do łazienki. Tak sprytnie to przemyślał właściciel. Zobaczyłysmy, ze Zayn się uśmiecha, czyli jemu tez już sie podoba. Ciekawe co myślą o tym nasi połamańcy i Liam.
-I jak ?-zapytałyśmy niepewnie z Danielle
-Ale fajnie- powiedziała moja siostra z Harrym
-A gdzie nasz domek ?-zapytał Liam rzeczowym tonem
-Liamuś musiałeś słońce pomylić drogę, bo tutaj nigdzie nie ma domków. Tylko tipi i namioty. Ale podoba ci się? - zapytała dziewczyna Liama
-Tak, jest tu sympatycznie-powiedział chłopak..

-Dobra zebranie przed tipi-krzyknęłam, bo wszyscy zaczęli zwiedzać je w środku
Cała zgraja zebrała sie przed namiotami i spojrzała na mnie pytająco
-Więc, wystąpił pewien problem i nie jestem pewna czy się ucieszycie czy nie, ale jesteśmy podzieleni na grupy. W jednym tipi śpie ja, Nialler, Harry i Alex. Reszta śpi w drugim. Czy komuś sie niepodoba taka podziałka?
-Nie, super. Okej -dało sie słyszeń pomruki zadowolenia
-To dobrze, więc idziemy się rozpakować. A potem coś zjemy, bo zgłodnialam-powiedziałam do nich, nikt się nie poruszył
-No dalej, czemu sie nie ruszacie?
-Bo nie powiedziałaś, które tipi jest kogo..-powiedział Liam
-A wybaczcie, to po lewo jest wasze, a to nasze -powiedziałam i teraz juz każdy sie ruszył do namiotów ze swoimi rzeczami.
____________________________________________________________
Horanowa:*
I oczywiście ma się nie obyć bez komentarzy!

Naprawdę każdy znak czytania blooga podnosi nas -(z Hazza♥ )na duchu!

Liczymy na was!                                                                          


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 51

sobota, 06 kwietnia 2013 18:21

*ALEX

Siedziałam obok Harrego i nic nie mówiłam. Obserwowałam go jak prowadzi i jedzie za Liamem. Maggie z Niallem sobie dobrze plotkowali. Nie wiem kiedy, ale zasnęlam.

- Alex, obudź się. - słyszałam miły głos Harrego
- Co się stało Harold? Już jesteśmy?! - zapytałam się i rozejrzałam.
- Nie, ale robimy przystanek. jesteśmy na stacji, chcesz kawę, lub coś innego?
- Tak zaraz z tobą pójdę, nie wiem kiedy zasnełam...
- Wiesz, ze jak śpisz to czasami mówisz przez sen.
- Mówię przez sen? Harry nie wkręcaj mnie!
- No naprawdę mówiłaś coś, że jak byłas mała i schyliłaś sie po wiaderko pies ugryzł Cię w pupę, a wszyscy się śmiali.
- Jezu, Harry mówię przez sen! Mówiłam coś jeszcze?! - zapytałam lekko wystraszona i zawstydzona.
- Nie, ale "Ci za nami" mieli z Ciebie niezły ubaw.
- Wiesz Hazza, mogłeś mi nie mówić, teraz będe się wstydzić.
- Ale to było takie słodkie.
- No już przestańmy, chodźmy coś zjeść, bo jestem stasznie głodna. - wyszliśmy z auta i jako ostatni dołączyliśmy do małej "restauracyjki" na stacji. Wszyscy jedliśmy po hot-dog'u i  popijaliśmy kawą lub czekoladą na gorąco.
- To ile jeszcze będziemy jechać?! - zapytałam.
- Z 4 godziny - odpowiedział Liam. - Zrobimy zamianę. Teraz Zayn pojedzie za mnie, a Niall za Harrego.
- Okej, to ruszamy. - powiedział Niall i wszyscy poszliśmy do samochodów. Chciałam siadać na przednie siedzenie kiedy Harry poprosił, zebym usiadła z nim z tyłu. Oczywiście wszyscy byli zadowoleni, bo Maggie i Niall jak papużki nierozłączki przy sobie, a ja obok mojego Harrego Stylesa. Ruszyliśmy i po chwili Harry położył głowę na moich nogach i mnie obserwował.
- Nie za wygodnie Ci? - zapytałam i się do niego miło uśmiechnęłam.
- Wiesz długo jechałem i jestem bardzo zmęczony....
- Więc? - zapytałam, bo jego zdanie do czegoś zmierzało.
- No może dasz mi całusa na poprawę?
- Dobrze, ale jednego! - powiedziałam i pocałowałam go w czoło jak małe dziecko.
- Ale nie w czoło! - próbował mówić niezadowolonym głosem.
- Już nie marudź...
- Będę, nie chciałem buziaka w czoło! - cały czas protestował. I szybko pocałowałam go w usta przerywajac mu jego marudzenie. Przez chwilę patrzył się na mnie zaskoczony.
- No, co czy wolisz w czoło?
- Nie strzał w dziesiatkę. - powiedział i oboje nic już nie mówiliśmy. Po chwili Harry zasnął, był napewno zmęczony podróżą. Oglądałam widoki przez okno i słuchałam radia, z którego dobiegała muzyka z lat '80. Po 3 godzinach Styles się obudził i dziwnie na mnie spojrzał.
- Nie wygodnie Ci? - zapytałam. - Śpij dalej. - powiedziałam. Położyłam rękę na jego głowie i zaczęłam się bawić delikatnie jego włosami. Chłopak zamknał oczy, ale czułam, ze nie spał. Do końca została nam niecała godzinka. Z nudów zaczęłam robić Hazzie małe warkoczyki. To zajęcie tak mnie wciagneło, ze nie wiedziałam kiedy dojechalismy.
- Już jesteśmy Alex, budź Harrego. - powiedział Niall i wyszedł z samochodu po chwili podszedł do drzwi z drugiej strony i otworzył je Maggie. Później mnie, ale kiedy zobaczył fryzurę Harrego wybuchł śmiechem. Harold otworzył oczy i nieświadomy tego co mu zrobiłam wyszedł z auta bacznie się nam przyglądajac.
- Co się tak śmiejecie?
- Harry, ale nie wkurzysz się?
- Ale dlaczego mam się wkurzyć? - zapytał i po chwili został sfotografowany przez Maggie.
- Okej jak mamy moje arcydzieło na zdjęciu, mogę Ci powiedzieć, ze mogłabym, byc twoim fryzjerem. - Harold szybko pomacał swoje włosy i zrobił wilekie oczy. Pobiegł szybko do auta i obejrzał swoje odbicie w lusterku. Już myślałam, że sie wkurzy, a on zaczął się śmiać. Podbiegł do mnie i mnie  mocno przytulił.
- Harold o co chodzi? Wiem, ze jestem piękna, mądra mam bardzo dużo talentów, pięnie śpiewam, tańczę... - zaczęłam się przechwalać co chwilę śmiając.
- Jestes cudowana. - powiedział i wziął mnie na ręce. Zaczął ze mną biegać, a ja krzyczałam prosząc o ratunek. Moim bohaterem okazał się mój kochany przyjaciel.
- Louis ratuj mnie! - krzyczałam i widziałam jak Harry zaczyna uciekać, a za nim biegnie Tommo. Uciekaliśmy przed Lou, kiedy Harry nie zauważył rowu, do którego po chwili wpadliśmy.Harry upadł pierwszy a ja na niego, strasznie się poobijaliśmy, a na koniec uderzyliśmy w małe skałki.. Upadliśmy obydwoje. Poczułam ból w lewej ręcę. Wszyscy do nas podbiegli i pytali się czy nic nam się nie stało. Wstałam i spojrzałam na Harrego, który mocno trzyma się za prawą rękę.
- Alex, przpraszam wszystko okej?
- Boli mnie lewa ręka, a co z twoją?
- Coś mi w niej przeskoczyło.- i po tej zabawie, obydwoje siedzieliśmy obok siebie styłu auta, który prowadził Liam i jechaliśmy do szpitala. Inni zostali, bo Liam powiedział, że niedługo wrócimy.
- Ale było śmiesznie. - przerwałam ciszę. Liam był wkurzony na nieodpowiedzialnego loczka.
- Alex jakby Ci się coś stało? Harry o tym nie pomyślał. Jesteś delikatniejsza od nas. Jesteś kobietą.
- Ale jaką silną. Było smiesznie i nie złość się na Hazze. To był mały wypadek. - Harry odwrócił się w moją stroną i uśmiechnał się przepraszającą, ale i z wdzięcznością, że go usprawiedliwiam przed Paynem. Chwilę później podjechaliśmy przed wejście szpitala i poszliśmy. Liam nas przedstawił i dał wszystkie dokumenty. Przyjął nas bardzo miły i przystojny lekarz. Był wysoki miał błękitne duże oczy i czarne włosy. Był dla mnie bardzo uprzejmy, i nie zwracał uwagi na Harrego.
- Niech pan mu pierwszemu pomoże. Jego boli bardziej. - powiedziałam.
- Z tego co widzę, twoja ręka jest  bardziej napuchnięta. Proszę za mną. - poszłam za doktorem, który zrobił mi rentgen.
- Tak jak podejrzewałem panno Meredith. Ma pani skręcony nadgartek u lewej ręki. Przepiszę pani bardzo dobrą maść, którą będzie trzeba smarować rękę rano i wieczorem. Jak już mówiłem nadgarstek jest skręcony, więc to nic poważnego. Dam pani opaskę, której prosze nie zdejmować. Ręka za kilka dni powinna być sprawna, jeśli nie będzie pani jej nadwyrężać. - powiedział i zaczął mi zakładać opaskę. Wyglądała ona tak:


- Pan się nazywa?
- Harry Styles.
- I co panu jest?
- Nie wiem, boli mnie prawa ręka. Może też powinieniem mieć rentgen.
- O tym już ja zadecyduje. Zapraszam za mną. - powiedział doktor i Hazza za nim podążył. Za 3 minuty wrócili. Harold miał bandaż na ręcę, który będzie mógł ściągnąć za dwa dni.
- Do widzenia pannno Meredith, może się umówimy na lunch?
- To jest moja dziewczyna i chyba się z panem nie umówi na lunch!. - powiedział rozgniewany Harry i łapiąc mnie za rękę wyszlismy. Musiało to bardzo śmiesznie wyglądąć, bo trzymaliśy się za ręcę, które mamy zdrowe, a od zewnątrz obydwoje mieliśmy je w opatrunku.
- Już jesteście i co doktor powiedział? - zapytał Liam
- Alex ma skręcony nadgarstek, a ja mam mocno stłuczoną i za dwa dni będę mógł zdjąć bandaż.
- No to fajnie nam się zaczął wyjazd. - powiedział Daddy i wracaliśmy do domku, którego my w trójkę jeszcze nie widzieliśmy.
________________________________________________
Hazza♥
Hello everyone!
Co tam u was, czytacie?
Jak coś to proszę o komentarze, bo smutno     
Buziaczki, Alex Meredith :3


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 50

środa, 03 kwietnia 2013 19:46

*ALEX

-Ciociu już więcej nie zmieszczę!
- Oj nie marudź, zaraz będzie obiad, a teraz zjadłaś tylko pięć kanapek. Poczekaj sekundę to dorobię Ci herbaty.
- Nie, naprawde już niec nie zmieszczę w siebie, a ty?!
- Co ja?! - zdziwiła się ciocia
- No, co? Mnie tak dokarmiasz, a sama nic nie zjadłaś. Siadaj do stołu, a ja zaraz Ci podam obiad!
- Alex, ale ja nie jestem głodna!
- A i tu Cię mam! I teraz wiesz jak to jest jak ktoś Ci wmusza jedzenie!
- Alex Meredith jedzenie trzeba szanować, a ty tylko marudzisz..... I nie pyskuj! - powiedziała i poszła do kuchni.
- Oj ciociu przepraszam, no już nie gniewaj sie. To co zrobiłas na ten obiad?
- Kurczaka z warzywami.
- A zamiast warzyw nie mogłyby, być ziemniaki?
- Znów zaczynasz?
- Nie, no co ty, warzywa są pyszne! - powiedziałam, ale w głębi duszy modliłam się, by zdarzył się cud i nie musiałabym jeść obiadu. Z moich rozmyślań wybił mnie dzwonek od drzwi. Moja prośba została spełniona!
- Ciociu otworzę! - powiedziałam szybko i pobiegłam do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam Maggie z Niallem, Harrego, Zayna i Liama.
- Cześć, co wy tu robicie?
- A co ty, tu robisz? - zapytał Harry
- No mieszkam.
- Nie prawda mieszkasz u nas i nasz dom jest twoim domem.
- Ale Harry nie będzie miejsca na dziecko Amandy.
- Nie ma żadnego dziecka... - powiedział Zayn
- Ale jak to nie ma? A Amanda co z nią?
- Jej też nie ma.
- Poczekajcie, nie ma i dziecka i Amandy. Ale gdzie ona w ogóle jest?
- Uciekła z pieniędzmi od Liama. - powiedział Niall, poczym szybko spojrzałam na Liama, który stał na samym końca z opuszczoną głową.
- Kto przyszedł?! - usłyszałam głos cioci.
- One Direction plus Maggie! - odkrzyknęłam
- To zaproś ich do środka, zjedzą obiad!
- O tak sorki, wchodźcie. - powiedziałam i wpusciłam wszystkich do salonu.
- Cześć dzieciaczki, rozgoście się, a ja zaraz podam wam obiad dzisiaj kurczak z warzywami.
- Juhu kurczak! - krzyknął Niall, a zaraz po nim Liam
- Woho warzywa! - po tych słowach wszyscy zaczeliśmy się śmiać. Po chwili wszyscy zaczęłi jeść, a mi się zrobiło strasznie smutno.
- Alex coś się stało, bo jesteś jakaś smutna? - zapytał Liam
- Tak stało się, gdzie jest Louis? Po tym jak Amanda zamieszkała u nas z Louisem prawie w ogóle nie rozmawiam, a przeciez z nim na początku się najbardziej dogadywałam, bez urazy, ale co z nim jest?
- Lou po tym jak się dowiedział, że Amanda zrobiła nam taki numer, zamknął się w sobie, bo ją strasznie lubił. Na pewno nie długo mu przejdzie. - powiedział Liam, gdy po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Ciekawe kto to? Jedzcie ja zaraz przyjdę! - powiedziałam i zdzwiona poszłam otworzyć. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam wielki bukiet kwiatów, ale zasłaniał twarz.
- Halo, przepraszam, ale....Louis! - krzyknęłam po chwili spoglądając na jego buty i brak skarpetek. - Lou co ty tu robisz?
- Cześc Alex, przyszedłem Cię przeprosić za to, że Amanda nas jakby to powiedzieć troche skłóciła. Dlaczego wyprowadziłaś  się z domu?
- Nie ważne, chodź muszę Cię przytulić! Wszyscy są w środku, oj Lou ty mój kochany przyjacielu, ale się cieszę, że jest jak dawniej.
- Nie Alex to ja się cieszę i jeszcze raz przepraszam.
- Lou już nie przepraszaj tylko wchodź do środka, właśnie jemy obiad. - powiedziałam i weszliśmy do domu.
- Ciociu jeszcze jeden talerz dla mojego przyjaciela. Louisa Tomlinsona.
- Przyszedł Lou?! - krzyknęli wszyscy zdziwieni
- Tak, hej wszystkim. - powiedział Tomo.
- No już siadaj, co wy wszyscy tacy chudzi!? Oj już ja was dokarmię! - mówiła ciocia i nakładała każdemu na talerze jedzenie.
- Ja po proszę bez warzyw. - powiedział Lou, spojrzałam na reakcję cioci, a ona mu tylko odpowiedziała:
- Dobrze synuś, to może przyniosę pieczywo?
- Było, by świetnie!
- Co?!, A mi to kazałaś jeść te warzywa! - zaprotestowałam.
- Alex o czym rozmawiałyśmy, że jedzenie trzeba szanować!
- Ale...
- Żadne, ale.... Siadaj i jedź.
- Dobrze. - odpowiedziałam i po podaniu obiadu ciocia poszła do kuchni, by zjeść z wujkiem.
- Lou skąd wiedziałeś, ze tu jesteśmy? - zapytał Niall
- Tak naprawdę to nie wiedziałem szukałem Alex, a nie was.  - powiedział Louis i się uśmiechnął
- A właśnie dlaczego nie ma waszych rzeczy w pokoju? - dodał
- Chodziło o Amandę powiedziała mi, że z Maggie musimy się wyprowadzić, by było miejsce dla dziecka, ale okazało się, że kłamała....Ale w sumie to dobrze, wiecie dlaczego?! Po pierwsze zrujnowała, by karierę Malika i również waszą, bo jesteście zespołem, po drugie Zayn jest za młody na dziecko, a po trzecie kto, by chciał mieć taką mamę jak Amanda, szkoda dziecka.
- Tak to prawda, czytałem w kontrakcie co, by się stało i okazało się, że któryś z nas poniósł, by bardzo duże konsekwencje. Nie mógłby odejść z zespołu dopóki nie skończy nam się kontrakt. Nie moglibyśmy się ujawniać i tak naprawdę nikt nie mógłby się dowiedzieć. - powiedział Liam
- Wow! Aż tak? A jak byśmy chcieli się ożenić? - zapytał Harry
- Musielibyśmy się zapytać o zgodę i oni, by poprowadzili jak by to wszystko się działo. Ślub musiałby, być otwarty dla paparazzi.
- O kurde jesteśy uwięzieni jak w klatce!
- Tak Harry, to prawda, ale sami się na to zgodziliśmy.
- Tak sami sie na to zgodziliśmy...
- Dobra koniec takich tematów, może wyskoczylibyśmy w góry? - zapytałam dla żartów i czekałam na śmiech chłopaków.
- To super pomysł! - powiedzieli Maggie z Niallem
- Tak, może byc fajnie - dołączył Louis
- Na serio?! - zapytałam
- Tak, przecież sama zaproponowałaś?
- Ale myślałam, ze nie weźniecie tego tak do siebie!
- Ale to jest świetny pomysł! Tylko zadzwonię zapytac się czy w tym tygodniu mamy jakieś wywiady. - powiedział Liam i zatelefonował do kogoś.
- Na prawdę chcecie jechać. Harry, Zayn wy się nie odzywacie?
- Tak będzie super! - odparli obydwoje.
- Słuchajcie, mamy cztery dni wolnego, licząc od jutro, więc jutro wyjazd. Pakujemy się!  - powiedział Liam, a ja oglądałam jak wszyscy sie cieszą, cały czas myśląc, że po przez żart z tym wyjazdem wszyscy spędzimy super cztery dni w górach!
______________________________________________________
Hazza♥
Hejka kochani, jak tam?
Proszę komentujcie!
Gorące buziaczki :3


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 49

poniedziałek, 01 kwietnia 2013 14:40


* ZAYN

Co ta Amanda wygaduję, że jest ze mną w ciąży!?  Wkurzony poszedłem do pokoju dziewczyny zostawiając Harrego. Nie pukając wparadowałem do pokoju dziewczyny.
- Amanda musimy porozmawiać... - zacząłem mówić, gdy zauważyłem, że pokój jest pusty. Spanikowany zawołałem Harrego
- Harry chodź tu szybko! Amanda uciekła!
- Jak to uciekła?! Przecież jest w ciąży! Zayn zostawiła kartkę, jak ty patrzysz! - chłopak wziął świstek papieru i zaczął czytać.
"Ciąży nie było, dzięki Zayn za pieniądze, które mi dawałeś i podziękujcie Liamowi, który na moje konto wpłacił 10 tys. Za małe kłamstewko, że potrzebuję na zakupy dla dziecka, gdyż mój chłopak mnie olał
. Buziaczki - Wasza kochana Amanda <3

- Jak ja jej nienawidzę! Dobrze, że stąd uciekła, ala Liam przelał jej 10 tysięcy! Harry co mamy robic?
- Nie wiem, najlepiej to zadzwonić na policję!
- Ale Liam jej przelał dobrowolnie, to chyba nie jest karalne?
- Nie wiem, dzwonię do Liama
- Hallo, Liam - Wiesz co zrobiła Amanda, uciekła, ale ty podobnież przelałeś jej 10 tys! - Tak, yhmy, no, ale co teraz zrobimy? - Dobra poczekaj zaraz dam Ci Malika
- Hej Liam, już Ci Harry wszystko powiedział. To co teraz mamy robić?
- Zayn posłuchaj dzwoń do niej, a ja zaraz będę! Albo zadzwońcie na policję, niech przyjedzie do domu. Za jakieś 20 minut dojadę pa.
- Liam za jakieś 20 mint przyjedzie, a my mamy zadzwonić na policję
- Znowu policja...No trudno dzwoń. - powiedział Harry, a ja zadzwoniłem. Musiałem się przedstawić i upewnić ich, ze ja to ja, bo mi nie wierzyli, powiedzieli, że już jadą i będą za jakieś 20 minut. To fajnie przyjadą równo z Liamem.
- Harry nie proponowałbym Ci tego, ale musze się napić czegoś mocnego, idziesz ze mną?
- Zayn! Jak policja przyjedzie lepiej, żebyś był trzeżwy!
- Faktycznie to idę się napić czegoś mocnego, chcesz?
- Malik, co chcesz pić?!
- No czarną herbatę, chyba nie myślisz, ze alkohol - powiedziałem i uśmiechnąłem się łobuzersko.
- Kiedyś Cię uderzę i to mocno, zrobię to z czytsą satysfakcją, a teraz idź i też mi polej czegos mocnego.
- Już się robi panie kapitanie. - poszedłem do kuchni i zacząłem robić herbatę, po chwili zszedł również Harry.

Dzyń,dzyń. Podbiegłem, żeby otworzyć drzwi i ujrzałem Liama i dwóch funkcjonariuszy. Jeden z nich juz rozmwiał z Liamem.
-Proszę wejść, zapraszam do środka- powiedziałem
Po wyjatkow dłuzącym sie czasie, policjanci sobie poszli. Spisali nasze zeznania, opisaliśmy Amandę i tak dalej....
Wkurzony opuściłem chłopaków i poszedłem do siebie. Po drodze zauważyłem , ze dziewczyny też sie wyprowadziły. Żadnej ich rzeczy i żadnej rzeczy Amandy, jakby nigdy nie istniały.
Postanowiłem się przejść i pomyśleć o tym wszystkim.
Nawet nie wiem, gdzie Amanda mieszka, skad jest,kompletnie NIC o niej nie wiem. Nie mogę jej teraz odszukać, nie znam jej znajomych. Boze zaprosiłem do domu, zupełnie obcą, nieznaną osobę. A jeśli ona by zrobiła krzywdę komuś, to była by tylko moja wina.
Szedłem sobie spokojnie parkiem i dołowałem się, ale nagle zauważyłem postać. Przecież to Amanda. Podbiegłem szybko do niej i szarpnąłem za rękę.
Odwróciła się do mnie nieznajoma kobieta i wyrwała się. Przeprosiłem grzecznie i chciałem odjeść, ale znowu zauważyłem osobę, która wygląda z tyłu jak Amanda.
Podszedłem i juz bez brutalnego szarpania, odwróciłem ta dziewczynę. Okazało sie, ze to też nie jest Amanda, na szczęscie zwykła fanka.
Zrobiłem sobie z nią zdjecie,podpisałem płytę którą miała przy sobie i znowu poszedłem.
Ja wariuję, wszędzie widzę Amandę, kazda osoba którą mijam ma coś z niej, że aż chce podejść i coś jej wygarnąć. Ale muszę się uspokoić.

*ALEX
-Czesc ciociu! Wróciłyśmy!
-O ! Alex, kochaneczku jaksie cieszę, że wróciłyście. A gdzie Maggie?
-Ze swoim chłopakiem, gdzieś poszli.
-Ale nie z tym z zespołu?-zapytała ciocia podejrzliwie
-Własnie z tym. Ciociu Magg nie zmienia ciagle chłopaków, a z Niallem bardzo się kochają.
-No dobrze, juz dobrze. Chcesz coś do jedzenia?-zapytała ciotka
-Nie , nie jestem głodna.
-To ile chcesz kanapek?
-Ale powiedziałam, że nie jestem głodna
-Zrobie ci cały talerz, chyba że chcesz zupę?
-Ale ja nie chcę nic ciociu!
-To zrobię ci tylko trochę kanapeczek, tak na ząb. A popijesz herbatką. Potem zjemy kolacje.
-Ciociu, ja serio nie jestem głodna.
-Z czym chcesz kanapki ?
-Ciociu, pali  ci się fartuch- ciocia szybko spojrzała w dół na fartuszek i zobaczyła, że nic się nie pali- czyli jednak mnie słyszysz?
Zaczełysmy sie smiać.
-Dobrze, już starczy tych śmiechów. A dlaczego wróciłyście?Przeciez już się zgodziliśmy, żebyście tam zamieszkały. Na czas próbny oczywiscie !
-No bo, jedna dziewczyna zaszła w ciążę i będzie miała dziecko z Zaynem. Wiec musiałyśmy zwolnić dla dzidziusia pokój.
-Ale mam nadzieję, ze wy jescze, znaczy Ty i Magg, nie ...?-zapytała ciotka ze zgrozą wypisaną na twarzy
-Ciociu oczywiscie, ze nie. O czym ty w ogóle myślisz?-zapytałam z udawanym oburzeniem, bo mi sie strasznie chciało śmiać z miny cioci
-No nic, nie ważne. Zapomnijmy o temacie. To ile w końcu chciałaś tych kanapek? Pięć ?
-Ciociu, pomyliłaś mnie z Maggie. Tylko ona jest w stanie zjeść tyle -a właściwie, ciekawe co teraz robi z Niallem

*MAGGIE
-Magg wracamy juz? -zapytał Niall
-Ale juz chcesz wracać?
-Zgłodniałem...-powiedział ze smutną minką
-No dobrze-powiedziałam,chociaż było mi strasznie szkoda opuszczać to piękne miejsce, chciałam zapytac czy tu wrócimy, ale Niall mnie ubiegł
-Wrócimy tu niedługo-i podał mi rękę, zebym wstała
Drogę powrotną pokonalismy znacznie szybciej.
Wróciliśmy do domu chłopaków, weszliśmy do środka. A tam nic się nie działo. Żadnych wrzasków,przepychanek, wydzieranek, wojen na poduszki. Nic.
Poszłam za głodnym Niallem do kuchni, a tam siedział Liam z Harrym i o czymś zawzięcie dyskutowali.
-O czym gadacie?-zapytał Niall
-Maggie?- chłopcy powiedzieli równo i spojrzeli na mnie jakbym była duchem.
-O mojej Maggie rozmawialiscie?- zapytał mój zazdrośnik i stanął przede mną, by mnie zasłonic.
-Ale co ty tutaj robisz?-zapytał Harry
-No chyba mmieszkam-powiedziałam zdziwiona
-Ale przecież się wyprowadziłaś z Alex-powiedział Liam
-Magg czy ja o czymś nie wiem?-zapytał Niall i na mnie popatrzył
-Nie wiem o co chodzi. ..... Harry co zrobiłeś Alex?-zapytałam bo wiedziałam, ze sama z siebie moja siostra by się stad nie wyprowadziła
-Nic, napisała list, że sie wyprowadzacie bo chcecie zrobić miejsce dla dziecka Amandy. A ja nie mogę się do niej dodzwonic i wyjaśnić, ze Amanda nas oszukała. A madry Daddy Direction dał jej 10 tysięcy-powiedział Harry i popatrzył z wyrzutem na Liama
-Ejj juz ustaliliśmy, ze dałem dlatego bo mi powiedziała, że Zayn jej nie chce dać. A ona potrzebuje na dziecko,prawda?-zaczął sie chłopak bronić
-Dobra, dobra jeszcze raz. Po kolei-powiedział Niall
Chłopcy nam opowiedzieli ta historię, a ja od razu postanowiłam zadzwonić do mojej siostry. Zapomniałam, ze zostawiłam telefon w pokoju Harrego.
-Poczekajcie, zaraz wróce-pobiegłam do pokoju w którym mieszkałam z siostra i zobaczyłam, ze nie ma żadnej mojej ani Alex rzeczy. Zeszłam z powrotem na dół i poprosiłam, zeby ktoś zadzwonił na mój telefon, bo nie moge go znaleźć.
Ktoś odebrał, domyślam się że Alex. Harry z nia rozmawiał, wreszcie skończył.
- Alex jest teraz u wujostwa. Chodźmy pojedziemy od razu ja odebrać-powiedział Harry
-Dobrze-poparłam go.
-Harry a twoje auto ?Czym pojedziemy?-zawołał Liam
-Aaa , bo zapomniałem wam powiedziec. Szukałem z Alex nowego auta, a twoja siostra Magg znalazła moje stare. Ktoś chciał je sprzedać, ale z pomocą policji odzyskałem je, oczywiście nie płacąc. To był zwykły złodziejaszek, jakich pełno. Nie wnisłem oskarżnia, bo nie potrzebuję dodatkowego rozgłosu. Oto i cała historia.Jedziemy wreszcie?-zapytał zniecierpliwiony Harry
-Okej to do twojego auta.-zakomenderował Niall
Wcisnęliśmy sie wszyscy do auta lokowatego  i po dosłownie kilku chwilach byliśmy przed domem cioci i wujka.
__________________________________________
Hazza♥ i Horanowa :*
Dziękujemy za każdy komentarz
od Karolaaa18. Buziaczki <3


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 48

piątek, 29 marca 2013 12:25

*MAGGIE
-Nialler idziesz ?-zapytałam już chyba po raz setny
-Juz, sekunda-odkrzyknał chłopak
-To samo mówiłeś sekundę temu-odpowiedziałam i nagle zszedł, elegancko ubrany. Koszula, ciemne rurki, wygląda bosko. Ale dlaczego ? Przecież to zwykły obiad w Nando's
-Jesteś pewnien, ze idziesz ze mną ?-zapytałam śmiejąc się
-A co, nie wyglądam ładnie?-zapytał zmartwiony blondyn
-Nie, wyglądasz zabójczo. Ale idziemy do Nano's. Nigdy sie tak nie ubierałeś tam- stwierdziałm
-No tak. Faktycznie-odpowiedział, ale zauważyłam, ze nie chce się przebierać. Mam pomysł.
-Poczekaj na mnie chwilę-powiedziałam i poleciałam do pokoju, który dzieliłam z Alex
-Siostra. Pomocy!
-Co sie stało? Amanda rodzi?-zapytała wystraszona
-Nie szaleńcu! Po prostu potrzebuję twojej pomocy, bo muszę sie w coś ładnego ubrać
-Przecież wyglądasz ładnie-stwierdziła moja siostra
-No, ale muszę jeszcze ładniej i to najlepiej w niecałe 5 minut.
Alex od razu zaczęła penetrować szafę i wyrzucała na łóźko wszystkie moje i swoje rzeczy.
-To i to, do tego to i zmykaj do Nialla-powiedziała moja siostra uśmiechnięta od ucha do ucha
-Dzięki, jak wrócę to posprzątam-powiedziałam i pobiegłam po schodach na dół, gdzie stał i czekał na mnie chłopak
-Ślicznie wyglądasz, jesteś pewna że idziesz ze mną ?-zapytał cytując częściowo moje słowa
-Tak. Ty sie odpicowałeś, to ja też muszę. Nie moge być gorsza-powiedziałam
-Ale wtedy też pięknie wyglądałaś- mówił Niall
-Jasne, ale nie pasowałam do ciebie-powiedziałam, majac na myśli ubiór. Chłopak chyba zrozumiał to inaczej.
-Jak to nie pasujesz?Jesteś idealna, jak coś to ja do ciebie nie pasuje!- powiedział oburzny
-Niall, chodziło mi o ubiór. A tak pasujesz do mnie idealnie- powiedziałam i dałam mu całusa w policzek
-Czuje się zawiedziony-powiedział
-Ja też. Juz dawno powinniśmy być w Nando's i coś jeść, a nie tracić czas na przebieranki i całowanie -powiedziałam śmiejąc się
-Bardzo zabawne, na całowani zawsze jest czas- stwierdził Niall
-No dobrze, zgadzam sie z toba. Ale jest pewnien wyjątek
-Jaki?-zaciekawił sie blondasek
-Nie całujemy sie dopóki nie pójdziemy tam wreszcie, bo stoimy tu i gadamy. A ja jestem głodna-powiedziałam
-A więc, zapraszam-powiedział Nialler i otworzył mi drzwi
-Dziękuje
Po jakimś czasie wreszcie znaleźlismy sie w restauracji. Najadłam sie, ale coś mi nie pasowało. Mianowicie Niall jadł mniej niż zwykle. Ciekawe o co chodzi. Pewnie tak jak ja zamartwia sie ciągle o Amandę i Zayna:
-Niall, o co chodzi?
-Ale o co ma chodzić?-zapytał jakby wyrwany z transu
-O czym myślisz, w tym momencie?
-Jakbyś sama nie wiedziała, normalnie o Amandzie
-Mam czuć sie zazdrosna?-zapytałam w żartach
-Nie no co ty, Magg. Ja nie tak myślałem o Amandzie-zaczał się bronić Niall
-No wiem, przecież wiem-powiedziałam, śmiejac sie z tego jak chłopak się wystraszył
-Dobra idziemy już ?-zapytał nagle Niall
-Yhm.. mozemy pójść, ale gdzie?-zapytałam
-Niespodzianka-mruknął Niall
-Ale to tylko zdradź, gdzie idziemy i czy jestem odpowiednio ubrana?
-Bedziesz pasowała to tego miejsca idelanie. Ale juz nic więcej nie powiem!
-No dobrze

*ALEX
Ogarnęłam bałagan w pokoju i zeszłam na dół. Oczywiście musiałam spotakć Amandę
-O, Alex. Jak miło, że jesteś. Sama nie wiem, które wino jest lepsze do ryby po Mandżursku. Jak sądzisz?
-A co, kto ma taki dziwny gust?
-No ja oczywiście i to wcale nie jest dziwne jedzenie. Więc jak: białe czy czerwone?
-Jesteś w ciąży, pozwól że ci przypomnę
-No tak, ale tylko kieliszeczek wina. Nikomu to jeszcze nie zaszkodziło. Chcesz?
-Nie dzięki. Ja nie piję
-Twoja strata-powiedziała i nalała sobie alkoholu
-Ale jesteś w ciąży, to jest zabronione. Możesz wyrządzic krzywdę dziecku, jeśli wogóle jesteś w ciaży-powiedziałam
-Śmiesz twierdzić, ze nie jestem w ciaży?! Że udaję?! Kpisz sobie moja koleżanko?
-Nie mów do mnie koleżanko to po pierwsze. Po drugie jeśli rzeczywiście jesteś w ciąży to powinnaś uwżać na to co jesz i pijesz. A po trzecie, ojciec dziecka powiniem chyba wiedzieć pierwszy!
-Oj tam, oj tam. Takie tam głupotki pleciesz. Nie byłaś w ciąży, więc się nie znasz i nie wiesz co jest najlepsze dla mnie i mojego dziecka. A Zayn już wie-powiedziała
-Aha i co on na to
-Bardzo się ucieszył i powiedział, że musimy ciebie i twoja siostrę wyrzucić stąd, bo potrzebujemy pokoju dla naszego dzidziusia. Więc zacznijcie sie pakować-powiedziała z wrednym usmieszkiem i wyszła
Że słucham?! Co ona powiedziała?! Że MY mamy się pakować. Ale w sumie, lepiej zeby to dziecko się tu wychowywało z ojcem. My tu jesteśmy zbędne, mamy do chłopaków niedaleką drogę. No może prawie niedaleką.
Pójdę do Zayna i powiem, że może zaczać remontować już pokój. Wrócimy do cioci i wujka.
Albo nie będę go martwić, pewnie i tak Amanda mu powiedziała, że się wyprowadzimy. 
Dobra to do roboty, idę pakować nasze rzeczy.
Po upływie może dwóch godzin, zebrałam wszystkie nasze akcesoria i ubrania do toreb podróżnych. Teraz tylko przetransportować to do wujostwa i życzyć szczęścia Zaynowi i Amandzie.

*NIALL
Gdzie by ja zabrać? Miałem do restauracji,oczywiście nie Nando's.
Zadzwoniłem do chyba kazdej dobrej knajpy, ale nie było miejsc.
-Niall?-zapytała
-Hmm... słucham ?
-To daleko jeszcze ?Nogi mnie zaczynają boleć. Nie to, że narzekam bo jest miło. Tyle mówisz i jesteś taki zabawny-zaczeła ironizować, bo przecież nie odezwałem się ani słowem odkąd opuściliśmy Nando's ani nie zrobiłem nic śmiesznego
-Magg, bo ja chciałem ci.....-zaczałem mówić,chciałem jej wyznać ze nie wiem gdzie jesteśmy już od pół godziny i nie mam dla niej specjalnego miejsca. Ale sie wygłupiłem. Magg mi przerwała i powiedziała:
-Ale tu jest ślicznie Nialler. Skąd wiedziałeś, ze jest tu takie piękny miejsce. Tutaj jest niesamowicie-zaczęła się zachwycać, a ja dopiero teraz zauważyłem jak tu jest cudownie
Poszlismy nad wodę, popatrzeć na staw, po którym pływały kaczki i łabędzie. Rozłożyłem kurtkę, żeby nie pobrudziła sukienki i usiedliśmy. Patrzyliśmy w ciszy, na to magiczne miejsce. Nie byłem tu nigdy, ale na pewno wróce,oczywiście z Magg.
-Od dzisiaj to jest nasze miejsce-powiedziałem przytulając Maggie do siebie,ona wtuliła się we mnie i zapytała:
-A to nie jest twoje miejsce?
-Nie chciałem ci tego mówić, ale nie wiedziałem gdzie idę z dobre pół godziny. Nie miałem w sumie żadnego miejsca. Chciałem cię zabrać do jakiejś znanej restauracji, ale wszystko było zajęte- spodziewałem się bury, że nie powiedziałem jej od poczatku i wogóle, a ona zaczeła się śmiać.
-Co ci tak wesoło ?-zapytałem
-Hahahaha jesteś kochany, wiesz o tym?-i nadal sie śmiała
-Czyli nie jesteś zła?-zapytałem, nadal pełen obaw
-Zła ?! A dlaczego miałabym byc? Przecież jest perfekcyjnie, no może prawie
-A co jest nie tak ?-zapytałem
-Nie odzywasz sie prawie wogóle, ani nie śmiejesz ze mna. Wiem, ze Amanda i Zayn to poważny temat, ale odpuśćmy sobie dzisiaj, proszę
-Przepraszam, ze tak się zachowywałem. To jak to od dzisiaj tylko nasze miejsce ?
-Oczywiście-powiedziała i tym razem juz śmialismy się oboje

*HARRY
Gdzie ja schowałem tą MP4? A może nie wziąłem jej z pokoju? Poszedłem to pomieszcenia, które oddałem dziewczynom, na czas kiedy z nami mieszkają. Wszedłem i mnie zmaurowało. Nic nie było. Kompletnie nic.
A nie, na łóżku leży złożona kartka. To od Alex:
" Harry, Liam, Louis, Niall i Zayn. To do Was.
Nie chcemy Wam się narzucać. Mamy swój dom, w którym powinnysmy mieszkać. Macie nową lokatorke a niedługo również i kolejnego gościa. Dziecko powinno mieć, gdzie mieszkać. A my nie mozemy zajmować Wam miejsca w domu. Zayn wreszcie wie o wszystkim.
Kochamy Was
Alex i Maggie ♥"
Ale jak to ? Przecież, one nie mogą nas opuścić. Dom bez dziewczyn będzie taki pusty. Nie będę juz mógł zobaczyć od rana mojej Alex ani jak Magg z Niallem jedza sobie śniadanko. Nie, one muszą wrócić.
Ale mają trochę racji. Gdzie będzie dziecko ? Pójdę zapytać Zayna co o tym sądzi, co z zespołem. Bo nie może zostać tatą tylko na przerwy w koncertach. To by było nie fair w stosunku do dzidziusia.
Puk,puk zapukałem do drzwi Zayna.
-Amanda, źle się czuję! -usłyszałem głos kumpla
-Spoko , to ja. Harry
-A to wchodź śmiało-powiedział mulat i się do mnie uśmichnął
-Widzę, ze humor dopisuje- stwierdziłem po jego zachowaniu
-Tak, a czemu by nie? Przecież to wspaniała wiadomosć
-Serio sie cieszysz? Rozumiem rodzina i tak dalej. Ale byłem pewny, ze jednak to nie twoja bajka. W sensie Amanda-zaczałem
-Ale co Amanda? Nie ważna jest ona. Wkurza mnie ciągle, bo wchodzi do mnie do pokoju i jęczy, zebym jej pożyczył kasę. Nie chce jej dawać, bo co ja jestem? Bank ?!
-Ale ona teraz musi kupić różne akcesoria dla dziecka
-Jakiego dziecka?-zapytał zdezorientowany Zayn
-A o czym ty ciągle gadasz?-zapytałem również zdziwiony
-No o tym, ze Amanda wchodzi do mnie. Wyciąga kasę i rusza na zakupy. Dawałem jej, ale teraz to ona juz przesadza. Sama sobie bierze.A cieszę sie, bo wreszcie odwiedzę rodzinę. Lecę do nich na tydzień, bo mamy wolne od koncertów. A o jakiej ciąży ty mówiłeś? Harry chyba nie zrobiłeś tego Alex?! Przeciez ona jest za młoda na dziecko! A nawet jeśli to na pewno nie możesz jej zostawić. Nie pozwole ci. Alex z Magg są jak moje siostry i nie pozwolę, żebyś skrzywdził którąś.
-No, ale to nie ja jestem ojcem!- prawie krzyknąłem i zacząłem się śmiać, ze Zayn mógł tak w ogóle pomyśleć
-Czyli Alex jest taka?! Nie spodziewałem sie tego po niej. A wiesz chociaż kto jest ojcem?
-Ty! Ty jesteś Zayn-powiedziałem
-Harry, no co ty gadasz. Przecież ja nigdy z Alex. Nie gadaj głupot. Dobrze wiesz,że Alex jest dobra przyjaciółką, ale nic więcej. NIe zrobiłbym ci tego!
-Ale to nie Alex jest w ciąży! Tylko Amanda! To ty nie wiesz?-zapytałem zdziwiony
-Jak to Amanda? Jak to się stało?
-Zayn chyba juz wiesz jak się robi dzieci,prawda? Nie muszę ci tego tłumaczyc. Musisz chcąc nie chcąc zaopiekować się nią i dzieckiem
-Ale ja nigdy nie spałem z Amandą. Na początku mi sie nawet podobała, ale potem okazało się że to pustak. Więc sobie odpuściłem.
-Ale Alex napisała, ze Amanda ci powiedziała i że wiesz wszystko-powiedziałem
-Ja nic nie wiedziałem! A gdzie Alex?
-Wyprowadziła się z Magg, żeby zrobić miejsce dla twojego i Amandy dziecka
-Nie mam z tą pustą dziewuchą dziecka! Musimy pójść do niej i sobie to wszystko wyjaśnić. Miarka się przebrała!
________________________________________________________________
Horanowa :*


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 47

niedziela, 24 marca 2013 11:38

*ALEX

- Ukradli nam auto! - powiedział Harry
- Dobra, ale może to nie ta uliczka, gdzieś indziej zaparkowałeś?
- Napewno tu, co my teraz zrobimy?!
- Oj Harry, no musimy zadzwonic na policję, masz telefon?
- Tak
- To dzwoń, nic innego nie zrobimy. - powiedziałam i popatrzyłam jak toczy się rozmowa Harrego przez telefon. Kiedy chłopak skończył, powiedział:
- Będą za 20 minut, nie chcieli mi uwierzyć, ze nazywam sie Harry Styles i myśleli, ze ktoś robi sobie z nich jaja.
- Ale przyjadą?
- Tak
- No już Harry uspokój się. Daj mi telefon to ja zadzwonię po Liama.
- Proszę - powiedział chłopak i podał mi telefon, gdy czekałam, aż Liam odbierze zobaczyłam, że na twarzy Harrego jest smutek, złość, a zarazem nie dowierzanie, biedny chłopak, a tak dbał o to auto.
- Hallo Alex? No gdzie wy jesteście, już tyle czekamy!
- Ukradli nam auto.
- Co?! Jak to wam ukradli.
- Po prostu nie ma go, tam gdzie zaparkowaliśmy. Już zadzwoniliśmy na policję, ale chciałabym żebyś przyjechał, bo Harry nie myśli trzeźwo jest strasznie zszokowany, a ja trochę się boje sama. Przyjedziesz?
- Oczywiście, juz jadę. Gdzie jesteście dokładnie?
- Za tym dużym Tesco w centrum jest jedna mała uliczka, tam zaparkowaliśmy!
- Dobrze Alex, czekaj i opiekuj się Harrym. Papa - powiedział Liam. Mam sie opiekować Harrym? No w sumie sam to by nawet na policję nie zadzwonił. Oj ten chłopak sam, by nic nie załatwił.
- Harry, Liam już do nas jedzie.
- To dobrze, bo sam bym tego nie załatwił.
- Wiem i Liam też to wie. - powiedziałam i złośliwie uśmiechnęłam się do chłopaka, jednak zobaczyłam, ze Hazza jest tak zmartwiony, ze nie potrafi się śmiać.
- No już, nie martw się tak, napewno odnajdą twoją furkę ładnie umytą i zatankowaną! - próbowałam Harrego pocieszyć.
- Dziękuje Alex, ale jeszcze ta ciąża! Amanda i Zayn mi nie dają spokoju! To wszytsko mnie przeraża, może ja jestem zwykłym tchórzem... - powiedział Harry i spuścił swoją głowę w dół, by nie patrzeć mi w oczy.
- Harry, spójrz na mnie! A teraz słuchaj, jestes świetnym chłopakiem, który śpiewa we wspaniałym zespole. Miliony fanek chcą Cie poznać, porozmawiać, a nawet się z tobą ożenić. Masz świetny głos, przyjaciół i mnie. Pamiętaj, ze nie można się tak łatwo poddawać. - powiedziałam to i go mocno przytuliłam.
- Wiem, Alex i jestem tobie i wszystkim bardzo wdzięczny. A teraz chodźmy na tamtą ławeczkę, bo na policję i Liama trochę poczekamy, w końcu jesteśmy w samym środku centrum. - powiedział Harold już bardziej uśmiechnięty. Poszliśmy na ławeczkę i czekaliśmy z 40 minut. Najpierw przyjechał Liam.
- O cześć, nie mogłem was znaleść. Gdzie jest policja?
- Jeszcze nie przyjechała. - powiedziałam
- To poczekamy w trójkę, a ty stary się nie martw. Od dawna marzyłeś o nowym aucie.
- Ale ja chciałem mieć dwa auta, a nie tego zastępywac nowym! - powiedział Hazza.
- Cisza, jedzie policja. - uciszyłam chłopaków  i zaczęłam machać w stronę radiowozu. Z auta wyszło dwóch policjantów. Jeden był strasznie gruby i miał czarne wąsy, a drugi na moje oko miał z 30 lat i był normalnej budowy, najbardziej oszpecało go to, że miał rude włosy i całą twarz w piegach.
- Dzień dobry, panie Styles.
- Dzień dobry, ukradli mi auto, niech państwo go znajdą.
- Prosze się uspokoić, zapraszamy do radiowozu i pana też, panie..?
- Payne, Liam Payne. - odpowiedział Li i razem z Harrym poszli do samochodu. Poczułam się strasznie zlekceważona, bo nawet na mnie nie spojrzeli. Usiadłam na ławeczce i czekałam, aż chłopaki skończą. Po 20 minutach czekania na twardej ławce, zobaczyłam, ze chłopcy wychodzą.
- I co?!
- Nic Alex, powiedziełam wszystko i podaliśmy model auta, najdłużej trwało spisanie naszych danych i innych pierdół. Powiedzieli, ze mamy czekać.
- I to wszystko?
- Tak Alex, chcieli jeszcze porozmawiać z tobą, ale Harry powiedział, żeby Cię już w to nie wkręcali, bo to wszystko trwało by jeszcze dłużej, a teraz wracamy.  - powiedział Liam. Wsiedliśmy do samochodu i w ciszy wracaliśmy do domu.
- Li czy Amanda powiedziała już Zaynowi? - przerwałam ciszę.
- Nie i chyba nie ma zamiaru. Kiedy pojechaliscie Amanda poszła na górę do Zayna słyszeliśmy jak Malik się z czegoś cieszy, więc byliśmy pewni, ze mu powiedziała, ale jak zeszła na dół i się zapytaliśmy odpowiedzieła, ze to jeszcze nie ten czas.
- Kiedy ona ma mu zamiar powiedzieć?
- Nie wiem Alex, ale nie podoba mi się to! - odpowiedział Liam i rozmawiając o milszych tematach niż Amanda dojechaliśmy do domu.
- Hej już wróciliśmy!
- No nareszcie, przeciez ja tu z Niallem i Louisem czekalismy na was. Opowiadajcie co się dokładnie stało! - przywitała nas moja siostra. Poszliśmy do kuchni i zrobiliśmy kolację. Każdy wziął to na co miał ochotę i poszliśmy do salonu. Usiedliśmy i Harry zaczął wszystko opowiadać, było widać, że chłopak już sie trochę rozluźnił. Kiedy skończyliśmy mówić zszedł Zayn z Amandą obok.
- O widzę, że już sie lepiej czujesz! Nabrałes ładnych kolorków.
- Tak już się czuję lepiej, Alex. Jest coś do jedzenia, jestem strasznie głodny!
- Tak siadaj zaraz zrobię ci jakieś kanapki. - powiedziałam i poszłam do kuchni. Robiłam kanapki, gdy usłyszałam głos Amandy.
- Mi zrób omleta na słodko, nie dodawaj dużo czekolady, a do tego babeczkę z czekoladą, bo widziałam, ze Niall taką jadł. I ciepłe mleko, tylko bez kożucha! - powiedziała dziewczyna, a ja o mało co sie nie zacięłam nożem, którym kroiłam chleb. Wkurzona poszłam do salonu.
- Bardzo przepraszam Amando, ale ty jestes zdrowa, więc mozesz zrobić to wszytsko sobie sama!. Z chęcią zobaczę jak to robisz, bo na pewno nie umiem robić tak dobrego omleta jak ty! - powiedziałam i z dziką satysfakcją w oczach spojrzałam na zdziwioną twarz Amandy.
- A więc, idziesz do kuchni? - ponagliłam dziewczynę
- Nie jestem głodna, idź i rób kanapki dla Zaynusia, bo mój skarbeczek jest chory i nic dzisiaj nie jadł.
- To dlaczego mu nic nie zrobiłaś?
- A, bo mnie nie prosił. A teraz już idź! - powiedziała dziewczyna, a ja wkurzona poszłam do kuchni i dokończyłam te kanapki, dla Malika. On niczemu nie zawinił! Skończyłam i poszłam do salonu. Zobaczyłam, ze nia ma Harrego?
- Gdzie Styles?
- Poszedł do mojego pokoju. - powiedział Louis
- Wiecie co, ja pójde do niego, a wy sobie pogadajcie.  - poszłam na górę i cicho uchyliłam drzwi, zobaczyłam, że Harry siedzi przy komputerze i....szuka nowego auta.
- A tu Cię mam, ja myślałam, że jest Ci smutno i przyszłam Cię pocieszyć, a ty już nowy samochód szukasz?!
- Oj Alex, przecież muszę czymś jeździć.
- Moge Ci pomóc?
- Tak weź laptopa Louisa i szukaj jakieś ładne małe autko, które jest nowe. Z kolorem i innymi rzeczami zdam się na Ciebie - powiedział Harry i uśmiechnął sie do mnie. Wziełam laptopa i zaczęłam szukać. Siedzieliśmy tak z godzinę, gdy zobaczyłam auto Harrego.
- Mam! - krzyknęłam
- Co masz? - zapytał Harry
- Twoje skradzione auto!
_____________________________________________
Hazza♥
Co tam, kochani?
Komentujcie <3
Buziaczki Alex c:


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 46

środa, 20 marca 2013 19:06

*ALEX

Siedziałam jak zamurowana, jednak nie tylko mnie zaskoczyła ta wiadomość, nikt się nie odzywał tylko Amanda cały czas trzymała się za brzuch i uśmiechała.
- W ciąży?! - zapytał Liam
- Tak
- Ale czy napewno z Zaynem?! - zapytałam całkiem poważnie
- No, a myślisz, że z kim?! - odpowiedziała - Spokojnie to nie Harry - szepnęła mi na ucho.
- Powiedziałaś już Zaynowi?! - zapytała Magg
- Nie, jeszcze nie wie. I proszę was żebyście mu nie mówili, bo jest chory, naprawdę się biedaczek czymś zatruł. Idę na zakupy, chcecie coś?
- Nie - odpowiedzieli niemal wszyscy chórem, cały czas nie świadomi tego co Amanda właśnie powiedziała. Dziewczyna zatrzasnęła za sobą drzwi i wszyscy zaczęli krzyczeć.
- Cisza! - krzyknął Niall. Wszyscy się upokoili i na niego spojrzeli.
- Nie mam pojęcia jak to się stało, że Amanda jest w ciąży...
- Niall normalnie, nie wiesz jak się robią dzieci? - powiedział Lou przerywając blondaskowi zdanie.
- Lou zamknij się! Nie ma co żartować! Nikt z nas nie lubi Amandy, jak Zayn mógł być taki nie odpowiedzialny, przecież ona nawet nie była jego dziewczyną!
- Niall już sie nie denerwuj, wiesz jaka Amanda jest, najchętniej to, by wszystkim weszła do łóżka, ale teraz już nic nie zrobimy, ale musimy powiedzieć Malikowi, on jest ojcem! Ja na jej miejscu powiedziała bym najpierw mojemu chłopakowi!, ale to nie ja podejmuje takie decyzje, a teraz Liam czy w tej sytuacji no...Co dalej z zespołem?
- Nie wiem Alex, nie myśleliśmy, ze któryś z nas zostanie ojcem, ile my mamy lat? Napewno za mało, Zayn powinien uważać, a może Amanda specjalnie to zrobiła, żeby teraz mieć pieniądze i stac się celebrytką?
- Tak Liam to może byc prawda, a jak ona zaszła z nim w ciąże dla pieniędzy?! - poparł Liama, Harry.
- Wiecie co!? Mam gdzieś prośbę Amandy idę powiedziec Zaynowi - powiedział Louis i wstał z kanapy.
- Louis, nie! Niech lepiej mu powie Amanda, pamiętaj, że to jej obowiązek mu powiedzieć. - powiedziała Maggie. Po godzinnej dyskusji postanowiliśmy, że skończymy oglądać film. Czekaliśmy na Amandę jak wróci i powie Mialikowi. Film już się skończył, więc zaczęliśmy oglądać jakieś seriale w telewizji kiedy usłyszeliśmy, że ktoś przekręca zamek w drzwiach.
- Amanda! - wszyscy krzyknęli. Dziewczyna weszła do domu z wielkimi torbami. Ale ja myślałam, ze ona idzie na zakupy, typu kupi coś do jedzenia. A nie ona pokupowała sobie nowe sukienki, buty, spodnie i tysiąc innych rzeczy z firmowych sklepów.
- Cześć kochani! Kupiłam sobie parę drobiazgów, ale takie drogie te rzeczy! Byłam w kawiarni i jest nowa czarna kawa z dodatkiem białej czekolady, mówię wam pycha!
- Nie powinnaś pić kawy. - powiedziała Maggie
- Dlaczego? Coś z nią jest nie tak? - zapytała głupio Amanda
- Nie tylko, no jestes w ciąży!
- A no tak! Yyy znaczy to była ostatnia, bo teraz przez 9 miesięcy nie będę mogła pić.
- Więcej niż 9. - powiedziałam
- No chyba nie! Alex nie bądź taka głupiutka, przecież ciąża trwa 9 miesięcy, a nie więcej. Co ty miałaś z chemi?
- Z chemi miałam 4, ale chyba chodziło Ci o biologie, nie ważne chodzi mi o to, że nawet jak urodzisz dziecko to, przecież będziesz je karmiła mlekiem i nawet wtedy nie powinno się pić kawy, Amando.
- Przecież wiem, sprawdzałam czy uważasz co mówię! - obroniła się dziewczyna urażona tym, że ją poprawiłam.
- Oczywiście, to może pójdziemy powiedziec już Zaynowi o ciąży?
- Yyy wolałabym poczekać, wszystko w swoim czasie. A teraz idę do niego i chcę żebyście nam nie przeszkadzali!
- Ale Malik jest chory i śpi nie budź go! - powiedziałam
- Nie obchodzi mnie to, ja tam moge go budzić kiedy chcę! - powiedziała dziewczyna i pewna siebie poszła na górę do pokoju chłopaka.
- Wiecie co!? Ona coś kręci, zbyt często zapomina, że jest w ciąży! - powiedzial Harry
- Masz rację, ona blefuje, może ona nie jest w ciąży! - powiedział Lou.
- Coś jest nie tak, ale wątpie żyby oszukiwała z ciążą to nie długo wyjdzie jak kłamie, więc wiesz...
- Wiecie co jak Amanda nie zrobiła zakupów, a w lodówce jest pustka to ja idę. Nie wytrzymam dłużej tu siedzieć. Kupić coś komuś?
- Tak Alex kupiła byś m babeczki z czekoladą tylko uważaj, zeby to nie były rodzynki! - powiedział Niall
- Oczywiście Horanek, babeczki z czekoladą, coś jeszcze?
- Owoce, wiesz dużo, ale różnorodne - poprosił mnie Liam
- Harry, Maggie, Lou? A wy?
- Ja chcę żelki, ale kup dwie paczki, bo pewnie mój chłopak i tak mi zje połowę. - powiedziała moja siostra
- A wy, chłopcy?
- Ja nic nie chcę - powiedział Louis.
- Okej to jak to wszystko, to jadę.
- Czym jedziesz? - zapytał Harry, pewny siebie, że go poproszę, by ze mną pojechał.
- Autobusem - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do zgaszonego chłopaka moją odpowiedzią.
- Nie, no Alex nie wygłupiaj się, Pojedziemy razem. - powiedział chłopak i wziął kluczyki od samochodu, zarzucił czarną skurzaną kurtkę i otworzył mi drzwi.
- Dziękuje - powiedziałam i wyszliśmy na dwór. Harry otworzył mi drzwi od auta.
- Co Ty taki miły? To bardzo podejrzane!
- Czy zawsze kiedy jestem dla ciebie miły, myslisz, że to podstęp?
- Tak, tak właśnie myślę.
- To jestem obrażony. - powiedział chłopak i zrobił obrażoną minę.
- Oj już nie fochaj się Harold.
- Masz szczęscie, ze dostałaś pozwolenie na słowo Harold. To gdzie jedziemy?
- Do Tesco, tam jest wszystko. - niestety Tesco było w centrum, więc jechaliśmy dość długo. Przez całą drogę rozmawialiśy o Zaynie i Amandzie, jak to będzie, czy wzbudzi to kontrowersję, co dalej będzie z zespołem?
- Alex wyskocz tutaj, a ja pojadę zaparkować auto.
- Okej to ja idę na owoce, tam mnie znajdziesz. - powiedziałam i ruszyłam do sklepu. Wybierałam jabłka, mandarynki, banany, kiwi i zobaczyłam, że są ananasy, wzięłam jednego i wszystko schowałam do wózka. Gdzie jest Harry? Miał być za chwilę,a minęło już z 15 minut. Muszę poczekać, bo tu się umawialiśmy, że nie brałam telefonu! Czekałam przy wózku i zobaczyłam, ze idzie Harry.
- Fanki? - zapytałam trochę z wyrzutem
- Nie, nie było gdzie zaparkować. Zostawiłem auto w uliczce za Tesco, więc musiałem jeszcze dojść. - powiedzial Hazza i poszliśmy dalej na zakupy. O dziwio przez to, ze Harry nałożył kaptur i zachowywał się dość cicho, nie doszła do nas żadna dziewczyna. Po wybraniu wszystkiego poszliśmy do kasy i zapakowaliśy wszystko w torby. Podzieliliśmy się na pół z zakupami, chociaz Harry wziął te ciężkie torby.
- Gdzie Ty zaparkowałeś?
- No mówiłem Ci, że w uliczce za sklepem.
- No dobra, to jest ta uliczka, to gdzie dokładnie zaparkowałeś?! - zapytałam.
- Tutaj gdzie stoimy powinno byc auto, a nie ma! - powiedział Harry i zrobił się cały blady.
___________________________________________
Hazza♥
Tak kochani, wszędzie złodzieje!
Buziaki dla czytających =)
Proszę komentować, niech pod tym rozdziałem znajdą sie przynajmniej trzy komentarze <3


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 45

niedziela, 17 marca 2013 13:57

*ALEX

Spojrzałam na zdziwioną twarz Amandy.
- Co Ty tu robisz?! - powtórzyłam pytanie
- Ja?
- Tak Ty! Nie widzę tu nikogo innego, dlaczego tu wchodzisz bez pukania?! To i tak nie twój pokój!
- No może nie mój, ale mojego chłopaka!
- Co?! - krzyknęłam oszołomiona
- No, co? Chyba się z nim rozstałaś, bo nie szukał daleko pocieszenia.
- Kłamiesz! I wtedy też oszukiwałaś nie spałaś z Harrym!
- A co ty wiesz? Nie myśl, że Harry był Ci wierny, on chce to Ciebie wrócić, ale to ze mną było mu najlepiej. - powiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się złośliwie, ale ja wierzyłam Hazzie.
- Wynoś się stąd, ufam Harremu! - wrzasnęłam
- Ale, jak to, mu ufasz?  - zapytała speszona dziewczyna.
- Normalnie i masz się od niego odczepić! A teraz wynocha! - krzyknęłam i dziewczyna całkiem zdziwiona wyszła bez słowa.
Położyłam się ponownie do łóżka, ale już mi się nie chciało się spać, wręcz przeciwnie muszę gdzieś wyjść, pobiegać, odreagować moją złość. Założyłam jeansy i tenisówki, na bluzkę Harrego założyłam gruby sweter i po cichu zeszłam na dół. Zobaczyłam, ze wszyscy siedzą w salonie i cicho przemknełam do drzwi, gdy usłyszałam, że Harry wstał i ruszył do łazienki. Otwierałam cicho, ale zarazem szybko drzwi, by chłopak mnie nie zauważył, ale bezskutecznie.
- Alex gdzie idziesz? - zapytał szeptem, by inni nie usłyszeli. - Uciekasz? Czy zrobiłem coś nie tak?
- Muszę się przejść, Amanda mnie strasznie wkurzyła, ona mówi, że już wcześniej  mnie zdradzałeś i, że z nią było Ci najlepiej.
- Chyba jej nie uwierzyłaś?! Alex ufasz mi? - zapytał niepewnie i spojrzał na mnie
- Tak, Harry ufam Ci i wyrzuciłam ją z pokoju, ale dlaczego ona weszła do niego bez pukania, dlaczego ona w ogóle wchodzi do twojego pokoju?
- Co? Weszła, przecież jej pokój jest na samym końcu korytarza, chyba najdalej od was! Idę z nią pogadać!
- Nie Harry, proszę nie rób tego! A teraz wracaj do nich, a ja idę.
- Okej - powiedział Hazza i poszedł . Ja cicho otworzyłam drzwi i poczułam świeże powietrze. Było cicho i panował mrok, tylko latarnie oświetlały ulicę. Chciałam pójść w stronę centrum, bo bałam się pójść do lasku. Zrobiłam krok, gdy usłyszałam, że z domu wychodzi Styles.
- Co tu robisz? Miałeś wrócić do reszty!
- Przecież nie będziesz chodziła wieczorem po Londynie, nie puszczę Cię samą!
- Ale już poszedłeś do nich!
- Tak i powiedziałem, że idę na dwór się przewietrzyć.
- Pewnie będą myśleli, że za chwilę wrócisz. - próbowałam zachęcić go do powrotu
- Nie martw się o nich. To gdzie idziemy?
- Chciałam pójść do centrum, bo boję się iść sama do lasku, ale jak idziemy razem to chodźmy tam.
- To jest park Alex i ma nawet jakąś nazwę.
- Dla mnie to zawsze będzie już lasek. - powiedziałam i w milczeniu obok siebie cicho pomaszerowaliśmy do parku. Tam nie było latarni tylko od czasu do czasu małe światełka przy ławeczkach.
- Alex, czy ty mnie kochasz? - zapytał Harry
- Co Cię naszło na takie pytania? - zapytałam zdziwiona
- Ty, ty mnie naszłaś. Kochasz mnie czy nie?
- Harry proszę, przestań...
- Tak czy nie?
- Hazza, ale wiesz, że...
- Alex odpowiedz. - poprosił chłopak
- Tak kocham Cię. - spojrzałam na Stylesa, który promieniał ze szczęścia, ale próbował tego nie okazywać.
- A teraz już wracajmy, bo zrobiło się zimno. - powiedziałam i zawróciliśmy, gdy po sekundzie Harry zdjął kurtkę i mi ją podarował.
- Masz mi jest ciepło.
- Nie wygłupiaj się masz tylko T-shirt  pod tym, zakładaj to szybko, bo będziesz chory!
- Alex trzymaj na prawdę ze mną będzie dobrze, ale twoje usta po woli robią się sine!
- Dziękuje, ale jak tak to biegiem wracamy do domu. Na trzy, okej?
- No dobra.
- Raz.
- Dwa.
- I trzy! - wykrzyknęliśmy oboje i zaczęliśy ścigać się do domu. Na szczęście mieliśmy blisko, bo przed końcem nie miałam już siły, a Harry bez żadnego problemu biegł dalej. Wbiegliśmy do domu śmiejąc się w najlepsze. Zdjeliśmy buty i poszliśmy do kuchni robiąc sobie herbatę. Nie zwracaliśmy uwagi na to, że wszyscy  z salonu się na nas patrzą.
- Malinowa? - zapytał Harry
- Świetnie, to ja kroję cytrynę. - po chwili woda była gorąca i zalaliśmy jedną torebkę herbaty na pół, bo nie lubiliśmy mocnej. Usiedliśmy i dmuchaliśmy w herbatę, by trochę wystygła, bo nas parzyła. Wszystko było super, gdy to kuchni weszła Amanda. Dyskretnie spojrzałam na reakcję Harrego i zauważyłam złośc. Wkurzył się, ze Amanda nam przeszkadza.
- O cześć Harruś, mogę się dosiąść?
- Nie - odpowiedział Harry  - Rozmawiam z Alex i nam przeszkadzasz możesz wyjść teraz?!
- No dobrze! Jesteście obydwoje tyle samo warci, czyli NIC! - wyszła Amanda z oburzoną miną. A ja z Harrym spojrzeliśmy na siebie oszołomieni jej zachowaniem.
- Wiem, że to nie miłe, ale kiedy wyrzucimy ją stąd?
- Nie wiem kiedy, ale dobrze, by było jak najszybciej. Porozmawiam jutro z chłopakami, albo lepiej żebyśmy pogadali wszyscy. - Po tych słowach zrobiło mi się lżej na sercu i w dobrych humorach dopiliśmy herbatkę. Wróciliśmy do salonu i zauważyliśmy, że nie ma Zayna.
- Gdzie Malik? - zapytał Harry
- Poszedł na górę, musiał sie zatruć dzisiejszym obiadem, bo było mu nie dobrze. - powiedział Lou.
- To może ktoś powinien do niego pójść? - zapytałam
- Spokojnie Alex, poszedł spać byłem u niego przed chwilą i kima sobie w najlepsze. - powiedział Liam. Zaczeliśmy oglądać, w końcu film, który wypożyczyłam dla mnie i Harrego. Był bardzo fajny i romantyczny, gdy w najważniejszym momencie przyszła Amanda i wyłączyła telewizor.
- Ej, co robisz?! - Włącz to! - zaczęliśmy krzyczeć.
- Cicho! Muszę wam powiedzieć świetną wiadomość!.
- O co chodzi?! - odburknął wkurzony Niall
- Trochę milej - odparła Amanda i złapała się za brzuch.
- Tak dobrze myślicie, jestem w ciąży z Zaynem!
____________________________________________________________
Hazza♥
No to się porobiło!
A najgorsze jest to, że takie dziewczyny istnieją!
Czytelniczki, które nie lubią Amandy piszą komentarze i czytają dalej!
Buziaki <3


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 44

poniedziałek, 11 marca 2013 12:23

*ALEX

Przyjemny głos Harrego dobiegał z góry. Usłyszałam jak zbiegł na dół i podbiegł do mnie. Staliśy krok od siebie i nic nie mówiliśmy. Patrzyliśmy sobie w oczy i nic... Próbowałam odganąć co myśli Harry, ale on miał minę bez emocji, nie miałam pojęcia co teraz zrobić. Ominąć go i pójść na góre czy rzucić mu się na szyję! Postanowiłam go ominąć i bez słowa pójść na góre, gdy on złapał mnie za rękę i mocno przytulił. Staliśmy tak wtuleni w siebie, ja byłam cały czas wkurzona jego zachowaniem, więc spokojnym głosem powiedziałam, żeby mnie puścił.
- Dlaczego? - zapytał Harry, myśląc, że po tym przywitaniu mnie będzie między nami jak dawniej. Z chęcią przytuliłabym się do niego jeszcze raz, ale nie mogłam tego zrobić. On zawinił i on mnie zdradził z Amandą!
- Nie jestesmy już razem, nie pamiętasz? To Ci przypomnę, że zdradziłeś mnie z Amandą!
- Nie prawda, daj mi wytłumaczyć! - krzyknął zrozpaczony chłopak
- A więc Cię słucham. Mów.
- To może pójdziemy usiąść?
- Nie, tu mi jest dobrze. Proszę streszczaj się, bo zaraz pewnie przyjdzie Amanda, a nie chce jej widzieć.
- Amanda poszła do sklepu.
- Nie obchodzi mnie to! To chciałeś mi powiedzieć? - sama zadziwiałam sie tym, że potrafię być taka nie miła.
- Alex proszę nie bądź taka obojętna, ja Cie kocham i prosze wybacz mi!
- A Amanda?
- Ona oszukuje wcale nie spędziłem z nią nocy! Okłamała Cię, bys się wyprowadziła, po tym jak wybiegłaś, nakrzyczałem na nią i zapytałem dlaczego to zrobiła, a ona odpowiedziała, że dla żartów. Od tamtego czasu nawet się z nią nie rozmawiam.
- Chciałabym Ci wierzyć, ale..
- Ale co?
- Ale ty się przy niej tak zachowywałeś! W ogóle nie myślałeś o mnie, tylko patrzyłeś na jej ciało i ruchy. Nie obchodziło Cię to, ze jestem zazdrosna i nie chcę, żebyś tak robił ?! - mówiłam ledwo powstrzymując łzy.
- Ale ja nie wiedziałem... - odparł cicho Harry
- Alex naprawde Cię kocham i nie moge bez Ciebie żyć! Proszę wróćmy do siebie!
- Potrzebuję czasu. - tym zadziwiłam chłopaka, ze się od razu nie zgodziłam.
- Jak to czasu? A z tym Z The Wanted to mogłaś się włóczyć i z nim spać!? - wykrzyczał Harry
- Nie masz prawa tak o nim mówić! I z nim nie spałam! - strasznie się zdziwiłam zachowaniem Stylesa, że na mnie krzyczy, a przed sekundą chciał, żebyśmy znów byli razem.
- Nie masz prawa spotykać się z nikim z The Wanted! Rozumiesz?!
- A kto mi zabroni? Ty?! Chyba żartujesz, nie masz prawa!
- Mam! Jesteś moją dziewczyną i żadeń chłopak nie będzie Cię dotykał! - chłopak przytrzymał mnie i pocałował w usta. Nie miałam pojęcia co o tym myśleć. Jak zwykle pocałunek był długi i wyjątkowy, ale strasznie dziwi mnie zachowanie Harrego. Najpierw jest miły i prosi mnie o powrót, później zaczynamy na siebie wrzeszczeć, a teraz znów mnie całuje. Jest to bardzo miłe, bo pokazuje to, że mu na mnie zależy, ale kurczę!...Gdybym mogła czytać w jego myślach!
- Alex przepraszam, za to, że na ciebie nakrzyczałem. Masz prawo spotykać się z kim chcesz i kiedy chcesz. Nie spałem z Amandą i proszę byś mi uwierzyła i proszę, żeby miedzy nami było znów dobrze. Zgadzasz się? - zapytał Hazza ze skruchą w głosie. Spojrzałam na niego i zauważyłam, że naprawde mu zależy.
- Harry wybacz, ale naprawde nie wiem. Może kiedyś jeszcze, ale teraz nie. I proszę nie złość się i nie krzycz na mnie.
- Alex ja szanuję twoją decyzje, ale czy ja na Ciebie naprawde krzycze i się złoszczę?
- Tak, ale już i tak bardziej nad sobą panujesz.
- Niemożliwe, Alex znów Cię przepraszam i pamiętaj, ze będę czekał tylko na ciebie.
- Oj Harry! - tak bardzo chciałam powiedzieć, że go kocham.
- Od dzisiaj nie będę się wtrącać w twoje sprawy, ale czy moge Cię przytulić? - Te słowa strasznie mnie zdziwiły, ale się zgodziłam. Przytuliliśmy się, ale na krótko i nie tak jak kiedyś. Usłyszałam, że wrócili chłopcy z Maggie, ale na szczęście nie słyszałam głosu Amandy.
- Będę czekał... - szepnął mi do ucha Harry i odszedł na bok.
- Alex! - Gdzie byłaś? - Co się z tobą działo? - usłyszałam masę pytań w moją stronę.
-  Rozbierzcie się i chodźcie do salonu to wam wszystko opowiem.
____________________

- No, ale jakie jest to The Wanted? I jak to możliwe, że ten Jay Cię zaczepił? - zapytał Liam
- Jak wypożyczałam film dla mnie i Harrego - po tych słowach wymownie spojrzałam na chłopaka, który się zaczerwienił. - Spotkałam go jak czekaliśmy,aż się skończy przerwa na lunch. I pierwszy zagadał, najpierw go olałam, ale poczułam jak mnie obserwuje, gdy wychodziłam krzyknął i zapytał czy nie poszłabym z nim na obiad. Jak pomyślałam, ze w domu jest Amanda i znów będzie nie miło zgodziłam się i było bardzo fajnie.
- Ale przecież oni nas nie lubią! - powiedział Niall
- Oni, to prawda, ale Jay was lubi tylko boi się przyznać przed chłopkami z zespołu.
- Nie wierzę mu - powiedział Harry i słychac było, ze mówił to z zazdrości.
- Harry, Jay jest bardzo miły i fajny. Ma podobne włosy do twoich.
- Ale ja mam ładniejsze!
- No pewnie nawet chciałam mu to powiedzieć, ale stwierdziłam, że to nie wypada.
- Wiecie co, przepraszam was, ale jestem zmęczona. Nie byli byście źli jakbym zdrzemnęła sie z godzinkę?
- Nie no co ty, idź. - usłyszałam głosy. Poszłam na górę do pokoju i zobaczyłam, ze jest dopiero 17, a ja jestem taka zmęczona. Przebrałam się w Harrego bluzkę i położyłam się do łóżka. Cały czas o nim myslałam, ale na razie nie mozemy byc razem! Słyszałam jeszcze głosy na dole i prawie zasnęłam, gdy do pokoju weszła Amanda. Zapaliła światło i przerażona spojrzała na mnie.
- Co ty tu robisz?  - krzyknęłyśmy obydwie.
__________________________________________________
Hazza♥
Co tam kochani?
Piszcie komentarze i czytajcie dalej!
Buziaki :3


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 43

sobota, 09 marca 2013 16:16

*ALEX
"JAY z The Wanted ma nową dziewczynę!" - z ciekawoscią i przerażeniem w oczach zaczęłam czytać dalej.
  "Mamy dowody jak Jay umawia się w kawiarence z nieznaną nam dziewczyną. Zdjęcia wskazują, równiez na to, że Jay zaprosił ją na noc do domu , dziewczyna tam nocowała, ale czy to tylko koleżanka? My wiemy, że to ktoś więcej......." - ble, ble, ble , piekelne gazety. Zawsze muszą wszystko zniszczyć. Zawsze zmyślają, czemu dla odmiany nie napisaliby prawdy. No jasne, bo prawda sie nie sprzedaje, tylko ciekawe plotki i szokujące, kontrowersyjne sytuacje.
-Cześć Jay-powiedziałam do chłopaka, który sie wystraszył i wylał kawę na swoje spodnie.
-Kurde Alex, wystraszyłas mnie i mam przez ciebie brudne spodnie-powiedział z wyrzutem
-Przepraszam, nie wiedziałam że jeteś taki strachliwy. Nic ci się nie stało, nie poparzyłeś się ?
-Chwała bogu nie. Masz farta-powiedział już mniej złym tonem,ale nadla nie zadowolony
-No już przeprosiłam, co jeszcze mam zrobić?
-Mam pewien pomysł. Znaczy nie wiem czy to będzie dla ciebie nagroda czy kara, ale mam zamiar cię gdzieś dzisiaj zabrac.
-Kara to wiem za co, ale nagroda. Jaka i niby za co ?-zapytałam zdziowiona
-Nagroda za to, ze jesteś taka fajna. A i musimy sie teraz przebrać i jedziemy.-powiedział już swoim naturalnie miłym głosem Jay
-Jedziemy ?! Ale gdzie? -znów zapytałam
-Niespodzianka!-powiedział Jay i sie wyszczerzył w uśmieszku
-Ja sama nie wiem czy powinnam, chyba lepiej by było jakbym wróciła. Moja siostra się pewnie o mnie strasznie martwi-zaczęłam mówić. Może i lubiłam Jaya , okazał mi pomoc ale nadal uważam ze chociaż odrobinę rozumu powinnam zachować. Magg pewnie by powiedziała, ze to nierozsądne i wogóle. Ale Maggie nie ma, a Harry mnie strasznie zranił i wkurzył jednocześnie, więc nie chce go widzieć w najbliższym czasie. Może sie jednak zabiorę z Jayem?
*MAGGIE
Alex z tym kolesiem z The Wanted? Nie wierzę. To jest nie możliwe. Powiedziałaby mi, jestem pewna.
-Niall, co o tym sądzisz?-zapytałam chłopaka
-Powiem tyle, twoja siostra mnie strasznie zszokowała. Nie mówię, że The Wanted są źli czy cos, ale podburzają swoje fanki. One potem wyrządzaja krzywdę nam i naszym dziewczynom, znaczy fankom.
-Nigdy za nimi nie przepadałam, ale Alex też nie. Całym sercem była oddana wam. Nialler muszę na chwile stąd wyjść, niedługo powinnam wrócić.
-Gdzie idziesz?-zapytał blondyn
-Muszę sobie porozmawiać z Harrym.
Zapukałam do pokoju Louisa, który chłopcy dzielą ostatnio.
-Proszę-usłyszałam zachrypnięty głos Harrego- o cześć Magg
-Witaj Harry, przyszłam porozmawiać.
-Nie jestem pewnien czy ja chce z toba rozmawiać-odpowiedział mi
-O nie, nie dziwie sie ze Alex z toba nie wytrzymała. Jak czegoś chcesz, to to zdobędziesz, prawda ?-zaczęłam mówic wkurzona, tym jak potraktował moją siostrę- A tym czymś czym aktualnie byłeś zainteresowany była moja siostra. Kolejne trofeum Harrego Stylesa. Popraw mnie jeśli się mylę. Jak mogłeś ją tak wykorzystać, jesteś dupkiem!-ostatnie słowa juz wykrzyknęłam
-Magg zastopuj, Alex nie jest taka niewinna. Sama łazi z tym całym Jayem z The Wanted. Sama widziałaś te zdjęcia i dobrze wiesz, ze to była Alex. Spała nawet z nim. Nie da się ukryć, ze nas zdradziła. Jak ja mogłem zakochać się w kimś takim-powiedział Styles
-Tak i co z tego z kim się przyjaźni. Może poszła do niego, bo zdradziłeś ją z Amandą. Alex tak a propos nie spała Z NIM tylko U NIEGO ! A to jest spora różnica. Poza tym, pierwszy ją skrzywdziłeś. Jak cie zostawiła,to jest wolna i może sie umawiać z kim chce. Jakby chciała mogłaby chodzić z każdym na tej kuli ziemskiej. Ona nie potrzebuje kogoś takiego jak ty, kogoś kto ją będzie ranił . Ona Harry ma uczucia i potrzebuje miłości, a nie oskarżeń od osoby, która powinna ja wspierać. Przemyśl to wszystko, bo znowu się zmieniłeś. Na gorsze, na dużo gorsze- i wyszłam z pokoju zostawiając osłupiałegho Stylesa
*HARRY
Głupia Maggie. Alex, ona wcale nie lepsza. Śpi już z tym Jayem z The Wanted,z naszymi najwiekszymi wrogami. Jak ona mogła nas zdradzić, jak mogła mnie zdradzić?
A z tą Amandą to przecież nie prawda, Alex nawet nie dała mi wytłumaczyć. A ta Amanda co , w co ona pogrywa? Może rzeczywiście to nie Alex zniszczyła tą koszulkę. Ale co ja mówię, przecież moja dziewczyna szperała mi w smsach. Jestem przekonany, że mnie szpiegowała. A nie przepraszam, już nie moja dziewczyna.
Jak pomyślałem, że nie jestem z Alex, to dopiero sie zorientowałem jaką czuję pustkę.Zrozumiałem, ze czegoś brakuje w moim życiu. Czego ważnego. A może to ja mam....
Nagle moje rozmyślania przerwał huk. Louis wpadł jak burza do pokoju i zaczął wyrzucać ubrania z szafy jakie ma.
-Co ty robisz? Nie umiesz być ciszej -powiedziałem zdenerwowany jeszcze po rozmowie z Magg, ale nagle spostrzegłem iskierki w oczach Louisa. Dziwnie promieniał. Dawno sie tak nie zchowywał, ostatnio gdy ........
gdy zaczął sie spotykać z Eleanor.
-Zapytam ponownie, co robisz i dlaczego bałaganisz?-zapytałen juz spokojnie
-Idę z El do kina i do restauracji, a potem jeszcze na pokaz mody.A nie wiem jak sie ubrać-powiedział mój przyjaciel zrozpaczony
-Weź to i do tego to-zaczałem podawać mu poszczególne rzeczy, pobiegł sie przebrać i jak wrócił to od razu zapytał
-I jak ? Dobrze, El nie będzie się za mnie wstydziła?-zadawał pytania jedno po drugim
-Nie Lou, Eleanor będzie zachwycona. Chyba, że masz zamiar się spóźnić-powiedziałem. Louis spojrzał na zegarek i krzyknął ze zdumieniem
-Harry, obiecałem odebrać El z zajęć. A nie mam czym. Pożyczyłbyś mi auto?-zapytal z nadzieja w głosie
-Jasne stary, nie ma problemu. A teraz leć!-popatrzyłam jak przyjaciel szczęśliwy jak dziecko wychodzi. Zacząłem mu zazdroscić, ja sie tak nigdy nie czułem. Nie, nie nigdy. Czułem sie podobnie przy Alex. Może to było błąd, że się rozstalismy. Może to ja się źle zachowałem, a nie ona? Te i inne pytania kłębiły się w mojej głowie,dopóki nie zasnałem.
*ALEX
-Daleko jeszcze?-zapytałam, bo już zaczynało mi sie nudzic
-No trochę, chociaż nie. Wreszcie jesteśmy. Nigdy nie mogę tu trafić-powiedział Jay
-Okej,ale co to ?-zapytałam zdziwiona
-No chodź do srodka to zobaczysz
Weszliśmy do wielkiego domu, większego niz moich chłopców. A wśrodku były ogromniaste pomiszczenia. Jay zaprowadził mnie do jakiegoś na końcu,a ja zaczełam sie domyślać o co chodzi.Nagle do pokoju weszli obcy mi mężczyźni, nieco starsi od chłopaków z 1D,ale nieco młodsi niż np 30-latkowie.Podeszli do mnie i zaczęli przesłuchiwać:
-Kim jesteś?
-Jak tu trafiłas?
-Jak tu sie dostałaś?
-Jesteś jakąs naszą psychofanką?
-Stop!-wrzasnęłam tak, ze sama siebie zszokowałam
-Jestem Alex, nie jestem nawet wasza fanką. Przywiózł mnie Jay i przyprowadził do tego pokoju,a wy pewnie jesteście tym zespołem.
-Tym zespołem ?! My jesteśmy The Wanted najlepszy boysbend na świecie.
-Zaraz po One Direction-powiedziałam, ale dopiero po chiwli zdałam sobie sprawę jaką gafę strzeliłam
-Że po kim niby? Po tych dzieciakach? Chyba nie jesteś jedna z tych szurniętych Directioners?-zapytali,a ja postanowiłam bronić rodziny, którą tworzymy wraz z fankami, bo one nie są zwykłymi dziewczynami. One są kimś więcej, one sa bardzo ważne. Jestemy razem i nie pozwolę ich obrażać.
-Tak jestem Dir i kocham chłopaków.. Nie są dzieciakami jak ich nazwałeś. I uważam, ze są na pewno milsi i bardziej tolerancyjni od was
Nagle do pokoju wszedł Jay.
-O wiedzę, ze już sie poznaliscie. To dobrze, bo właśnie poszedłem was szukać, zeby przedstawić wam moja koleżanke
-Jay to jedna z tych Directioners, dlaczego ją tu przyprowadziłeś? Mam nadzieję, ze nie wiedziałeś że ona jest jedna z tych szurniętych dziewczyn szalejących za tymi przygłupami?
-Ona jest Dir? Niemożliwe. Mówiła, ze kocha nasz zespól, to ją ze sobą zabrałem.-popatrzyłam zdziwona na Jaya.Jak on mógł?
-Dobrze, to ja w takim razie jestem zbędna. Chyba już stąd pójdę. Pa Jay, do zobaczenia, kiedyś tam-powiedziałam i zbiżyłam sie do wyjścia.
Nagle ktoś przy samym wyjściu złapał mnie za rękę
-Puść mnie i daj mi stąd wyjśc-powiedziałam, ale chłopak trzymał mnie mocno za nadgarstek
-Jestem Nathan Sykes, jak zapewne sie domyślasz członek The Wanted. Jak chcesz to mozesz zostać-powiedział
-Nie dziękuję, wolę już pójść
-Nalegam-powiedział stanowczo Nathan i pociągnął mnie za rękę z porwrotem do pomieszczenia, gdzie siedzieli wszyscy
-O jednak wróciłaś!-krzyknął któryś
-A jednak wolisz nas, od tych dzieciaków-powiedział inny, a ja podeszłam do niego i powiedziałam spokojnym głosem:
-Za żadne skarby nie zamieniłabym moich chłopców z One Dierction na bandę jakiś zakłamanych i fałszywych osób z tego waszego zespołu-powiedziałam i przy zakłamanych i fałszywych spojrzałam znacząco na Jaya,on spuścił wzrok na ziemię
-To może my się przedstawimy i zaprezentujemy od nieco lepszej strony i wtedy zdecydujesz kogo wolisz nadal-powiedział Nathan, który mam wrażenie próbuje robić za lidera zespołu
-To jest Max George, to Siva Kaneswaran, to Tom Parker, to Jay, ale jego chyba znasz. A ja co też już ci mówiłem jestem Nathan Sykes.
-Cześć-powiedziałam niemiłym tonem
-Oj coś jakaś nie w sosie jesteś. Humorek się popsuł, może my go będziemy umieli poprawić-powiedział "lider"
-Nie sądze, a jeśli chcesz poprawić mi humor to mnie stąd wypuśc.
-Nie, no tak łatwo nie mozesz się nas pozbyc.
Pokazałam za nimi jakiś kształt z przerażeniem w oczach. Wszyscy bez wyjątku się odwrócili, wtedy ja zaczęłam biec co sił w nogach do drzwi. Po chwili usłyszałam za sobą odgłos kroków. Chyba juz się kapnęli że ich oszukałam i tam nic nie było.Dopadłam drzwi i je szarpnęłam. Wyszłam na dwór i zaczełam uciekać przed siebie. Wbiegłam na drogę i rozejrzałam sie czy coś nie jedzie. Nic, nawet żywego ducha. A ja nawet nie znałam miejsca pobytu. Nie było tutaj żadnego znaku, ani nic.Znowu usłyszałam kroki, więc schowałam sie za drzewami. Zauważyłam, że to Nathan. Zaszyłam się niżej za krzakami. Nagle od tyłu ktoś mnie złapał. Wystraszyłam sie i chciałam krzyknąć, ale ta osoba zasłoniła mi usta. Odwróciłam sie, a to był Jay.Puścił mnie.
-I co teraz chcesz zrobić, zdrajco?-zapytałam
-Alex, przepraszam. Ale nie mogłem sie przed chłopakami przyznać, ze nie przeszkadza mi One Direction.
-Fajnie, miło że ukrywasz przed nimi coś takiego. A teraz mnie wypuść, chce stąd jakoś uciec.
-Wsiądziesz mi do bagażnika i wyjedziemy. Po drodze zatrzymam sie i odwiozę od razu do domu.Zgoda? Nie chce stracić tej przyjaźni.
-To nie jest przyjaźń jeśli sie nie przyznajesz do mnie przed kumplami. Ale zgoda, chce się zabrać stąd jak najprędzej.
-Dobra to ja podjadę tu tyłem i otworzę bagażnik. Ty wejdziesz tam a ja odjadę. Po jakimś czasie zatrzymam sie i przesiądziesz sie do przodu.Dobra, to ja idę-i odszedł
Po chwili nasz plan dobiegł końca i byłam pod domem chłopaków, gdzie pokierowałam Jaya. Pożegnałam sie z nim i podziękowałam za przenocowanie. Potem Jay zaczął przesuwać się niebezpiecznie w stronę moich ust, zrobiłam unik i szybko pobiegłam do domu.
-Alex nareszcie wróciłaś!-usłyszałam przyjemny głos
___________________________________________________________________
Horanowa:*
Nie przepadam za The Wanted, co chyba widać :D
Ale nie, ja jestem tolerancyjna i wkurza mnie tylko zachowanie tych ich pseudofanek, które obrażają i krzywdza naszych chłopców.
1D forever ♥


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 42

piątek, 08 marca 2013 17:30

*ALEX

Weszłam do kawiarenki i zobaczyłam, że Jay na mnie czeka. Wytarłam łzy, które leciały mi po policzkach i pokazałam wymuszony uśmiech.
- Hej Jay! - powiedziałam jak najmilej.
- Alex dlaczego płaczesz?
- Nie, nie płaczę, ale stało się coś okropnego. Właśnie rozstałam się z chłopakiem!
- Okej rozumiem, ze jesteś wolna, ale żeby tak szybko umawiac się z następnym?! - Jay zażartował
- Nie! Nawet o tobie nie pomyślałam w ten sposób! Muszę z kimś porozmawiać, wygadać się! A ciebie znam najmniej, więc mnie wysułchasz. Przepraszam, że Cię tak potraktowałam z tym spotkaniem, ale po prostu czuję się okropnie! Kochałam Harrego, ale on musiał to wszystko zniszczyć! Nie, nie on ta AMANDA! - wykrzyczałam rozzłoszczonym głosem i poczułam, że znów nie wytrzymuję i wybuchłam płaczem.
- Dobrze Alex, ale wszystko od początku i nie płacz! - powiedział pocieszającym głosem i podał mi husteczkę. - Już lepiej?
- Nie nic nie jest lepiej jak on mógł z tą...! Yyy znaczy już mi lepiej Jay, dziękuję
- To jak już się uspokoiłaś, to powiedz mi wszystko od początku. Zacznij od tego kim jest Harry, powiedz nazwisko, bo może go znam?
- Harry Styles - powiedziałam nie patrząc mu w oczy.
- Harry Styles? Ten Harry Styles?! - zapytał bardzo zdziwiony chłopak
- Tak ten! Ten z One Direction.
- Alex, ale nie musisz mnie kłamać, żeby mi zaimponować. Powiedz prawdziwe nazwisko..
- Dlaczego wszyscy myślą, że ja kłamię? Wszyscy! Nawet Harry! Tak to prawda, nie, nie kłamię Cię!
- Dobrze, już dobrze. Alex proszę uspokój się. Wierzę Ci, ale przecież oni są naszymi największymi wrogami, to dlaczego się ze mną spotkałaś?
- Bo ty jestes normalny, lubisz ich i nie obrażasz. Bardzo miło mi się z tobą rozmawiało, ale teraz nie wiem co zrobić, bo nie moge wrócić do nich do domu!
- Mieszkałaś z nimi?!
- Tak i z siostrą. Maggie spotyka się z Niallem i tak jakoś wyszło, że ja z Harrym no wiesz.. Zaczeło się coś...a tu nagle ta Amanda!
- Kim jest Amanda?
- Sprzątaczką, która wykonuje prace domowe za darmowe mieszkanie, ale ona wszystko zniszczyła! Ze wszystkimi fliruje i skłóca nas! Ale chłopaki tego nie widzą, a najgorsze uważają, że my przesadzamy!.
- Dobrze Alex może pójdziemy do mnie, bo dużo dziewczyn nas obserwuje, a chcę, żeby ta rozmowa była prywatna i została między nami, dobrze?
- Tak oczywiście, chodźmy! - wstaliśmy i podbiegło do nas kilkanaście dziewczyn, zaczęło krzyczeć czy jestem jego dziewczyną, ale obydwoje szybko zaprzeczyliśmy i później poczekałam jak Jay zrobi sobie z nimi zdjęcia o, które prosiły i podpisał im się na serwetkach. Po 10 minutach szybko wyszliśmy i doszliśy do jego auta.
- Daleko mieszkasz?
- Z jakieś 20 minut drogi jak nie ma korków doo pół godziny napewno się wyrobimy. - po tych słowach poczułam strach. Dziewczyno co ty robisz? Przeciez go nie znam, jade z nim do domu, oby do domu, a jak mnie gdzieś wywiezie? Co ty zrobiłaś?!
- O czym tak myślisz?
- O niczym - skłamałam i zaczęłam oglądać sklepy, ludzi i Big Bena, którego mijamy. Podróż trwała z 45 minut i dalej się ciągnęła, zdążyłam opowiedzieć chłopakowi o wszystkim. Harrym, Amandzie jak poznałam One Direction, aż do naszego rozstania, po chwili poczułam wibracje w telefonie i spojrzałam na niego, a tam 15 połączeń od Harrego i tyle samo sms'ów. Zablokowałam ekran i po chwili poczułam wibracje w ręku, dzwoni Harry.

- Czego chcesz? !
- Alex musimy pogadać, to nie tak! Ja Ci wszystko wytłuma.. - zaczął nawijać Styles.
- Z nami koniec, zrozum to wreszcie! I nie dzwoń do mnie już nigdy! - krzyknęłam i rozłączyłam się. Poczułam, że Jay cały czas mnie bacznie obserwuje.
- Harry... - powiedziałam
- Ten Harry?
- Nie znam innych, dobrze mu powiedziałam?
- Byłas nieźłe wkurzona! Naprawdę z tą Amandą to przesadził, jak chcesz to moge Cie przenocować?
- Nie, napewno nie,ale dziękuje. Wynajmę sobie pokój w hotelu.
- Boisz się mnie?
- Nie, ale nie znam Cię w ogóle. Nie powinnam z tobą wsiadać do samochodu, a co dopiero przenocować u ciebie!
- Oj przestań, przeciez nie zrobię Ci krzywdy moja reputacja by na tym się pogorszyła. - powiedział śmiejąc się
- No wiem, ze mi nic nie zrobisz, ale nie powinnam nocować u obcego mężczyzny co by Harry powiedział! - wymksnęło mi się i znów poczułam napad smutko i złości.
- Ale, przecież... - chłopak poczuł zakłopotanie tym co powiedziałam
- Yyy znaczy chętnie przyjmę twoją propozycję. -  powiedziałam szybko, ale po chwili zastanowienia znów wywnioskowałam, że zawsze robię rzeczy z zemsty na Harrym. Muszę przestać i sie opanować, ale nie mam gdzie przenocować, a nie wziełam portfela, więc nie mam pieniędzy.
- To dobrze, ze u mnie przenocujesz! Mam mały pokoik dla gości myslę, że Ci się spodoba. A w ogrodzie jest..
- Masz dom? - przerwałam mu.
- Tak właśnie podjeżdzamy. - powiedział i podjechaliśmy pod zwykłego szaro - burego domku. Była to ulica wszystkich jednakowych średnich domków z małym ogrodem i miejsem parkingowym na jeden samochód.
- Podoba Ci się?
- Tak - skłamałam, ale nie mogę mu powiedzieć, że ma brzydki dom
- Na serio? Bo mi nie, jest za szary. W lato myślałem, że pomaluję go na jasny zielony. Co ty na to?
- Bardzo dobrze! Ten dom jest okropny, ale nie chciałam być nie miła.
- Alex od teraz jak się o coś ciebie pytam to oczekuję twojej prawdziwej odpowiedzi, okej?
- No dobrze, ale myślałam, ze się obrazisz.
- Ja się tak szybko nie obrażam, a teraz chodź to środka.
- Wiesz, sorry, że pytam, ale....Jesteś gwiazdą, to dlaczego masz taki mały dom?
- Bo mieszkam sam, a mieszkanie jest za małe. Ten mój domeczek kupiłem za fajną cenę i jestem z niego bardzo zadowolony. - powiedział i otworzył mi drzwi wejściowe. Gdy zrobiłam kroczek zauważyłam, że cały dom ma zrobiony w stylu drewnianym. Brązowo - kakaowe ściany. I nowoczesność. Najbardziej mnie zdziwiło to, że w środku ten dom był ogromny, a wydawał się taki mały.
- A co o tym powiesz?
- Ślicznie, sam to wszytko wymyśliłeś?
- Tak sam. Chciałem dobrze się w nim czuć i zrobić po swojemu. A i teraz myślę, że mówisz prawdę, ze ślicznie?
- Tak mówię prawdę. - powiedziałam i Jay zaprowadził mnie do pokoiku na górze. Weszłam, a on był w kolorze limonki, łóżko było białe tak jak komoda i szafa. Miałam śliczny widok na ogródek. W pokoju był telewizor plazmowy przyczepiony na ścianie i pilot na szafeczce obok łózka.
- Myślę, że się rozgościsz, a łazienka jest od razu po prawo. Naszykuje Ci ręcznik i poczekam na ciebie na dole.
- Jay nie wiem co powiedzieć, nawet nie wiesz jaka jestem Ci wdzięczna! Jak będę mogła Ci się odwdzięczyć?
- Nie masz za co dziękować, a jak chcesz to jutro przedstawię Ci chłopaków z The Wanted.
- Wiesz nie wiem czy mnie polubią w końcu jestem całym sercem z One Direction. - powiedziałam, a chłopak zrobił smutną minkę.
- Wiesz nawet nie znam waszej muzyki, ani jak twoi koledzy się nazywają.
- Oj nie przesadzaj to ich zapoznasz, a teraz przyniose Ci jakiś mój t - shirt i dresy, to się przebieżesz, a później coś zjemy. -powiedział Jay i wyszedł, a ja miałam poczucie, że zdradzam chłopaków spotykając sie z Jay'em to było bardzo dziwne uczucie, ale niech Amanda się nimi zaopiekuje! Moje rozmyślania przerwał Jay, który zaczął pukać.
- Wchodź, nie musisz pukać jesteś u siebie!
- Teraz to twój pokoik, masz te dresy są najmniejsze. A ja czekam na dole!
- Dziękuje Ci Jay zaraz zejdę! - usmiechnęłam się i po wyjściu chłopaka z pokoju przebrałam się w czyste wyprasowane dresy. Były niebieskie i tylko trochę przyduże -  czyżbym musiała schudnąć? Włożyłam górę i zeszłam na dół do kuchni podziwiając dom. Przy kolacji pogadaliśmy o różnych rzeczach. Napewno nie myslałam o Harrym, zrobiło się późńo i podziękowałam mu jeszcze raz za wszystko i poszłam na górę do pokoiku. Był przytulny. Położyłam się i szybko zasnęłam. Obudził mnie razno telefon odruchowo odebrałam nie patrząć kto dzwoni.

- Halo? - powiedziałam zaspanym głosem
- Alex gdzie jesteś? Co robiłaś z Jay'em McGuinessem? - usłyszałam natłok pytań od Harrego
- Odpowiesz mi?! - krzyczał wkurzony chłopak
- A co Cię to obchodzi?! Miałeś do mnie nie dzwonić! Już nigdy nie chce słyszeć twojego głosu, chcę o tobie zapomnieć! Więć Harry mam prawo spotykać się gdzie chcę i z kim chcę i nocować też!
- Spałaś u niego?! - usłyszałam zdziwiony krzyk.
- Tak i było bardzo fajnie! - wrzasnęłam i rozłączyłam się. Poczułam się bardzo dobrze z tym co powiedziałam. Ale skąd on o tym wie? Zeszłam na dół i zobaczyłam, że Jay siedzi w ogrodzie i piję kawę. Weszłam do kuchni i zobaczyłam położoną gazetę na stole, a tam wielki napis:
___________________________________________________________
Hazza♥
Komentujcie!
I zapraszam do czytania dalej
Buziaki jak zwykle wkurzona na Amandę, Hazza♥


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 41

środa, 06 marca 2013 16:17

*ALEX

Jak to, że co? Ona powiedziała, że już niedługo nie będziemy mieszkać u chłopaków?! Co ona sobie wyobraża, cholerna pińdzia! Wkurzona weszłam na górę i usiadłam obok śpiącego Harrego na łóżku. Chłopak spał w najlepsze, więc miałam bardzo dużo czasu na rozmyślanie o Amandzie! Minęła godzina, a Harold cały czas drzemie sobie w najlepsze. Hej kolego już dochodzi 11 chciałam mu powiedzieć, ale wyglądał tak słodko, niewinnie i jeszcze raz słodko, że nie miałam serca go budzić. Wzięłam telefon Harrego z szafki i włączyłam sobie grę Angry Birds. Ta gra tak mnie wciągnęła, że nie zauważyłam kiedy loczek się ubudził.
- Zostaw mój telefon! - krzyknął zdenerwowany i wyrwał mi go z ręki. - Dlaczego mi grzebiesz w telefonie?!
- Harry co cię ugryzło? - zapytałam MEGA bardzo zdziwiona. Czyżby miał coś na sumieniu?
- O jezu przepraszam Cię Alex myślałem, że przeglądasz wiadomosci, a ty tylko grałaś! - powiedział już spokojnym i miłym głosem.
- Tak tylko grałam! I nie wiem co masz w sms'ach, bo Ci wierzę i nie muszę ich sprawdzać jak zazdrosna dziewczyna, ale po twojej reakcji już nie wiem czy masz czyste sumienie!  - tym razem to ja powiedziałam zdenerwowana.
- Oj Alex oczywiście, że mam czyste sumienie tylko nie lubię jak ktoś mi szpera w moich rzeczach. - powiedział przepraszającym głosem.
- Jasne.. - powiedziałam z sarkazmem. - Idź się ubierz, zobaczymy się na dole! - powiedziałam niezadowolonym głosem i zeszłam na dół. On ma coś na sumieniu! Nikt normalnie, by się nie wkurzył o głupie sms'y! Teraz z chęcią wziełabym ten telefon i naprawde zajrzała, bo czuję,że coś przede mną ukrywa! Zeszłam na dół i zobaczyłam już przebraną Amandę w swoje ciuchy. Masz szczęście - pomyślałam i usiadłam do stołu.
- Proszę zrobiłam Ci naleśniki Alexiu, to dla Ciebie! - mówiła bardzo miłym głosem podając mi naleśniki. Nie wierze jej napewno są zatrute! Coś tak czuję.
- Yyy wiesz co, a może zjesz ze mną? Ja zjem jednego, a ty drugiego? Co? - powiedziałam przekładając naleśnika na drugi talerz.
- Nie dziękuję! - powiedziała szybko dziewczyna
- Nalegam - powiedziałam stanowczym głosem i podstawiłam jej talerz przed nosem.
- No dobrze, może skusze sie na mały kęs. - powiedziała, ale cały czas nie dotykała jedzenie i się na mnie patrzyła.
- No jedź! - powiedziałam lekko wyostrzonym głosem
- Dlaczego na mnie krzyczysz? - powiedziała Amanda BARDZO głośno.
- Yyy weź sie lepiej schowaj i sama nie krzycz, a i dziękuje za naleśniki, ale widziałąm jak chyba niechcąco wsypało Ci się za dużo soli. Smacznego! - powiedziałam i wyszłam ze szczerą satysfakcją. Chciałam obejrzeć telewizor, gdy usłyszałam wkurzony głos Harrego.
- Alex gdzie jesteś?!
- Oglądam telewizor na dole, a co? - zapytałam i zobaczyłam Harrego z moją bluzką od niego, którą Amanda dzisiaj rano miała na sobie, przecież miała to wyprac i oddać. A teraz to raczej kawałek szmatki o ładnym kolorze.
- Harry gdzie to znalazłeś?
- W łazience, zwinięte w kulkę pod wanną! Alex mogła Ci się nie podobać, ale teraz ją zniszczyłaś! - powiedział zaiwedziony Hazza moim zachowaniem
- Ale to Amanda! - krzyknełam
- Jej do tego nie mieszaj, zachowuje się lepiej od Ciebie, a ty nawet nie umiesz szanować cudzych rzeczy!
- Ale ona dzisiaj rano ją miała na sobie i powiedziała, że dałeś jej to wieczorem! Ale ja wkurzona kazałam jej to wyprać i mi oddać, a i jeszcze zakazałam jej dotykać naszych rzeczy!. - mówiłam już coraz bardziej słabym głosem
- Przykro mi Alex, ale Ci nie wierzę... - powiedział chłopak i opuścił salon. Jak to mi nie wierzysz? Amanda zaraz Cię rozerwę! Wkurzona weszłam do kuchni, gdzie Amanda częstowała naleśnikami Zayna.
- Nie jedź ich! Są nie dobre! - krzyknęlam i zabrałam mu jedzenie
- Alex co ty robisz? Jem dokładkę i sa pyszne!
- Ona je przesoliła i dała mi na śniadanie!
- Alex nie kłam i nie obwiniaj Amandy za to, że jej nie lubisz! - powiedział wkurzony Zayn i wyszedł z kuchni, a ja spojrzałam na wredny uśmiech tej dziewuchy, która była bardzo zadowolona z siebie!
- I co się tak głupio smiejesz, uważaj żeby Ci te sztuczne zęby kiedyś nie wypadły, bo już sie nie długo nie będziesz miała się czym tak śmiać! - powiedziałam wkurzona i zostawiłam zaskoczoną Amandę! Ha i teraz punkt dla mnie! Poszłam na górę i zapukałam do pokoju Horana, w którym oczywiście wiedziałam, że zastanę Maggie.
- Co się stało Alex? - zapytali mnie na wstępie.
- Musze się wam wygadać! Ta Amanda! Ona wszystko psuje!
- Alex uspokuj się i może chcesz pogadać tylko z Maggie? - zapytał Niall czując się trochę niezręcznie.
- Proszę zostań, chce wam opowiedzieć obojgu!
- No to mów! - ponagliła mnie siostra
- Dzisiaj rano jak zeszłam na dół Amanda miała na sobie koszulkę Harrego, którą dał mi! Kazałam jej ją wyprać i już nigdy nie ruszać naszych rzeczy!
- I dobrze jej powiedziałaś - pochwalił mnie Niall
- Ale to nie wszystko, gdy weszłam do kuchni była dla mnie bardzo miła i dała mi naleśniki, które jak wcześniej widziałam przesoliła!
- Co za jędza - powiedziała moja siostra
- To nie wszystko, po śniadaniu poszłam oglądać telewizję i po chwili przyszedł wkurzony Harry trzymając bluzkę, którą Amanda miała wyprać! Znalazł ją zwinięta w kulkę i całą brudną pod wanną! Kiedy mu wytłumaczyłam, ze to Amanda on powiedział, że mi nie wierzy... - powiedziałam i poczułam jak na policzku leci mi łza.
- Chcesz przestać mówić? - zapytała Magg
- Nie! Wkurzona chciałam wygarnąć wszystko Amandzie i zobaczyłam, ze podaje Malikowi naleśniki, więc krzyknełam żeby ich nie jadł, bo są nie dobre. A on mi odpowiedział, ze je dokładkę i są pyszne i żebym nie kłamała, poczym wkurzony wyszedł. Ona wszystko robi mi na złość pokłóciłam się z Harrym, a do tego Zayn też już za mną nie przepada! Co mam robić? - zapytałam i poczułam jak obydwoje mnie przytulają.
- Nie martw się Alex, już ja z Harrym pogadam, a coś czuję, że nie długo tej Amandy tu nie będzie! - powiedział Horan i wyszedł pogadać z Hazzą. Ja zostałam z Maggie w pokoju i najnormalniej w świecie wypłakałam się!.

*NIALL
Jak Harry może nie wierzyć Alex tylko tej Amandzie! Szedłam od pokoju do pokoju szukając Harrego, był w pokoju Louisa i słuchał muzyki.
- Harry! - powiedziałem, żeby chłopak się na mnie spojrzał
- Harry! - krzyknąłem i wyjąłem mu słuchawkę z ucha.
- O Niall co Cię do mnie sprowadza?
- Dlaczego nie wierzysz Alex? - wygarnąłem na samym początku
- Ale, że co nie wierzę? O co chodzi?
- O bluzkę!
- Aaa. Ty wiesz co ona zrobiła z bluzką ode mnie! Wrzuciła pod wannę, całą brudną i zwiniętą w kulkę i jeszcze obwinia za to wszstko Amandę! Jak można obwiniać drugą osobę, która tego nie zrobiła?
- Właśnie ty tak robisz! Alex tego nie zrobiła, dlaczego nie wierzysz swojej dziewczynie?
- Bo dzisiaj rano grzebała w moim telefonie i kilka rzeczy, którę już dawno mnie u niej dziwią!
- Jak to grzebała Ci w telefonie?
- Normalnie jak się rano obudziłem Alex siedziała obok mnie na łóżku i robiła coś w moim telefonie!
- Przyłapałeś ją, że przeglądała twoje sms'y? - zapytałem zaskoczony
- No niby grała, bo się nudziła, ale miała dużo czasu by przejrzeć sms'y!
- Jak możesz ją oskarżać, kiedy grała to grała, a nie czytała twoje prywatne rzeczy! Harry dlaczego przestajesz ufać swojej dziewczynie?
- Nie wiem, ale Amanda taka nie jest!
- Ale Amanda nie jest twoją dziewczyną! - powiedziałem wkurzony na Harrego
- No nie jest,a może szkoda...
- Kurde Harry masz dziewczynę, super dziewczyną, a oglądasz się za jakąś Amandą. Przejrzyj na oczy, bo nie długo stracisz kogoś bardzo ważnego! - krzyknąłem i zszokowany wyszedłem z pokoju. Nie chcę tego mówić Alex! jak Harry może być takim palantem, niech on przejrzy na oczy, przecież tak do siebie pasują, a Amanda wszstko niszczy!

*ALEX
- Już nie płacz! - pocieszała mnie siostra.
- A może idź do Harrego i porozmawiaj z nim jeszcze raz tylko tak na spokojnie?
- Myślisz, że to dobry pomysł?
- No napewno, jak się będizecie unikać to nigdy nie dojdziecie do porozumienia najlepiej mieć to z głowy. - powiedziała Maggie i od razu podniosła mnie na duchu.
- Okej, idę! Ale jeszcze jedno jak wyglądam? - zapytałam i razem z Maggie zaczęłyśmy się śmiać.
- Widzę, że dobry humor wrócił Alex, a teraz idź do Harrego i wytłumacz mu, że popełnił wielki błąd nie wierząc Ci! - powiedziała to Magg i ja z podniesioną głową poszłam do Harrego. Zapukać czy lekko uchylić drzwi? Wejdę od razu i z nim porozmawiam. Doszłam do pokoju i policzyłam do trzech. Raz, dwa i trzy otworzyłam drzwi i zobaczyłam siedzącego Harrego.
- Możemy porozmawiać? - zapytałam już całkiem bez pewnosći.
- Dobrze, usiądź na łóżku, o czym chcesz rozmawiać?
- O.. - chciałam zacząć mówić gdy do pokoju bez pukania weszła Amanda w samej bieliźnie.
- To co Harry powtarzamy wczorajszą noc? - zapytała dziewczyna. Spojrzałam na minę Harrego i czekałam, aż no nie wiem.. Zacznie się tłumaczyć lub nawet powie prawdę, ale on nie mówił nic.
- Możesz mi to wytłumaczyć Harry? - zapytałam wściekle patrząc na chłopaka
- Ale..Ja...Nie mam pojęcia.. - próbował coś powiedzieć.
- Nie masz pojęcia z kim chodzisz do łóżka? Z nami koniec! Nie waż mi się pokazywac na oczy! - wykrzyczałam i wybiegłam z pokoju specjalnie przetrącając ramieniem Amandę! Jak on tak mógł? Ale, przecież mówił, że mnie kocha..! Nie chcę być w tym przeklętym domu, muszę sie z kimś spotkac i wygadać! A może... Tak Jay! Powiedziałam pod nosem i wzięłam komórkę z pokoju, szybko zbiegłam na dół i przez łzy szukałam jego kontaktu. Założyłam bluzę chyba Liama, ale nie jestem pewna była pierwsza z brzegu i wybiegłam przed dom.

- Halo? Jay? Możemy się spotkać, teraz. Błagam!
- Dobrze Alex, ale gdzie jesteś?
- Spotkajmy się za 20 minut w centrum tam jest taka mała kawiarenka o nazwie " Sweet cake". Przyjdziesz? - zapytałam
- Oczywiście, juz wsiadam do samochodu. Pa! - odpowiedział chłopak, a ja cały czas słyszałam wredny głosik Amandy "To co Harry powtarzamy wczorajszą noc?" - Nigdy! Już ja Ci coś zrobię! - wysyczałam przez zęby i wsiadłam do autobusu, który zatrzymał się na najbliższym przystanku chłopaków.
____________________________________________________
Hazza♥
Komentujcie!
Pisanie tego rozdziału podniosło mi ciśnienie
Buziaki <3


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział 40

czwartek, 28 lutego 2013 21:17

*MAGGIE
Nagle do pokoju weszła Alex i popatrzyła na nas dziwnie.
-Alex, bo Maggie nie chce ze mną spać-zaczał sie wydzierać Niall-zrób cos i powiedz jej, zeby została
-Ale ja jej nie mogę do niczego zmusić, chyba że ona sama chce-spojrzała na mnie wymownie
-No, ale ja . Oj no dobra-powiedziałam
-A ja mogę z wami?-zapytała moja siostra
-No pewnie..-zaczęłam, ale przerwał mi Niall
-No pwenie, że nie za bardzo...
-Ale, dlaczego...?-zaczęł jęczeć moja siostra
-Hahaha, Niall oczywiście żartował. Wskakuj, Alex. Skarbie przesuń sie trochę, zeby moja siostra się zmieściła-powiedziałam
-No dobraa-powiedział średnio zadowolony Niall
-Nie no co wy. Idę do naszego pokoju Magg. Jakby coś to drzyj się na cały głos- powiedziała i śmiejąc się wyszła
-Ona serio tylko żartowała?-zapytał chłopak
-Tak, a ty co myślałes, ze pozwolę ci spać z moją siostrą?  A poza tym Harry by cię zabił-powiedziałam i wybuchłam niepochamowanym śmiechem
-Bardzo zabawane, na prawdę bardzo- powiedział Niall i w końcu po tym jak skończyłam sie śmiać, powiedziałam:
-To jak idziemy spać?
-No a musimy?-zapytał chłopak
-Tak Niallu Jamesie Horanie, musimy iść spać-powiedziałam
-I nie możemy ..?
-Nie -ucięłam krótko, ale z uśmiechem na twarzy -idziemy spać, bo jestem zmęczona, a ty nie ?
-No nie za bardzo
-Dlaczego?-zapytałam
-No ,bo jak czekałem na ciebie w salonie to spałem. Nie pamiętasz, sama mnie obudziałaś
-A no tak, wybacz. Zapomniałam. To jak, co chcesz robic?
-No, ale miałaś spać, bo jesteś zmęczona-powiedział i zaczał się bawić moimi włosami
-No, ale nie zostawię cię teraz samego, żebyś się nudził jak ja będę spała. Więc ponowię pytanie, co robimy?
-Mam pomysł
-No, ciekawe jaki?-zapytałam
-Pogram ci na gitarze i pośpiewam. Hmm? Dobry pomysł?
-Kocham jak to robisz, ale pobudzimy reszte. A oni może chcą spać- powiedziałam
-To w takim razie, obejrzymy film. Może byc?
-No pewnie, ja pójdę na dół zrobić nam coś do jedzenia, a ty przygotuj jakiś film i kompa, to sobie obejrzymy
-Tak jest,moja pani i władczyni-wstaliśmy, a ja zbiegłam szybko na dół do kuchni.
Wzięłam i postanowiłam zrobić szybko kanapki, bo nie miałam ochoty na popcorn ani chipsy. Zrobiłam ich dużo, bo znając mojego żarłoka i tak zje je w kilka chwil. Wzięłam jeszcze soczek i wbiegłam z powrotem do pokoju chłopaka. Zobaczyłam, ze siedzi i grzebie coś w komputerze. Podeszłam do niego na paluszkach i zaczęłam gilgotać.
Chłopak sie tak wystraszył ,że aż podskoczył. Ale zaraz tez zaczął mnie gilgotać i teraz ja byłam gilgotana.
Wziął i usiadł na mnie okrakiem i zaczał gilgać.
Do pokoju, bez pukania weszła Amanda. Jak nas zobaczyła to myślałam, ze jej oczy wyjdą z orbit.
-Yyy co ty tu robisz?-zapytał Niall
-Właśnie i to bez pukania-dodałam
-No po prostu myślałam....
-Hahahaha, ty myślałaś?-zapytałam przez łzy śmiechu,a Niall mi zawtórował
-No tak, myślałam, ze macie kryzys, więc chciałam pomóc Niallerkowi się pozbierać-powiedziała uwodzicielskim głosem
-Ale ja nie potrzebuję żadnej pomocy i w naszym związku jest bardzo dobrze-powiedział pewnie Niall
-No właśnie widzę- dodała Amanda, a ja dopiero teraz zauważyłam, że jest ubrana w sama bieliznę koronkową.
-A ty nie masz ciuchów?-zapytałam, wskazując na jej "piżamę"
-Yyy, słucham ?-zapytała głupio, jakby nie wiedziała o co chodzi
-No dobrze to ja wam nie będę przeszakadzać i już idę-powiedziała, ale widziałam, ze nie miała zamiaru sie ruszyc. Bo nadal stała w tym samym miejscu co chwilę wcześniej.
-No dobrze, to dowidzenia-powiedziałam średnio miłym głosem
-A no tak, gapcia ze mnie haha-i zaczęła sie smiac tym swoim wkurzającym śmiechem, ale nadal sie nie ruszyła
-Masz zamiar tu stać i nas podglądać?-zapytał Niall
-A nie już idę,jeszcze tylko buziaczek na dobranoc i ide-powiedziała
-No chyba kpisz-powiedziałam i spojrzałam ze strachem na Nialla, jak zareaguje. Ale chłopak chyba zrozumiał wreszcie to o czym rozmawialiśmy i powiedział:
-Maggie ma rację, idź najlepiej od razu spać. Bo to jest chore jak sie zachowujesz
-Phi..-powiedziała i odwróciła się na pięcie, niby obrażona Amanda
-Jezu, wreszcie wyszła-powiedział Niall z westchnieniem ulgi
-No dokładnie, z ust mi to wyjąłeś. To jak, oglądamy ten film ? Co wogóle wybrałeś?
-Jednen z moich ulubionych filmów "Big Daddy", chodź- i położyliśmy się. Fajne to jest pomyślałam i wciągnęłam się w film.Ale po chwili usłyszałam jak Niall cos mówi.
-Niall, powtórzysz?-zapytałam, ale chłopak... On chyba zasnął. Haha a mówił, ze jest wyspany.
Dobra, ja oglądam nadal. W końcu, jak film się skończył, odłożyłam na bok komputer i przytuliłam sie do chłopaka.O razu usnęłam i nawet nie słyszałam jak Niall streszcza swój dzień przez sen.
*NIALL
Obudziłem sie, ale było mi wyjątkowo ciepło. Spojrzałem a ze mną spała Maggie. Jest śliczna, jak teraz śpi.Taka niewinna sie wydaje.Nagle do pokoju wszedł Liam, oczywiście bez pukania.
-Stary czy masz może..?-zaczał , ale go uciszyłem i wskazałem, że Magg śpi i żeby jej nie obudził
-Dobra nie ważne, ale po tobie bym się tego Niall nie spodziewał
-Ej, ale niby czego? Przeciez my nic nie robiliśmy!-zaprzeczyłem od razu, ale chyba mi nie uwierzył i wyszedł
-Aaa...-zaczęł ziewać Maggie
-Dzień dobry-powiedziałem
-Dzień dobry,Niall. Jeszcze minutkę,okej ?
-Haha jasne- powiedziałem z uśmiechem na twarzy
-ŚNIADANIE ! ! !- do pokoju weszła Amanda i sie wydarła
-Cicho, nie widzisz, ze ona śpi, a raczej spała -powiedziałem zdenerwowany tym, ze nie puka i że obudziła moją dziewczynę
-Ups, sorki -i wyszła,grr co za tupet wogóle
-To jak Magg idziemy na śniadanie, skoro i tak już nie śpisz?
-Nooo..-powiedziała marudnym tonem-pamiętaj nigdy nie budź mnie takim brutalnym sposobem
-Zapamiętam, ale czy to oznacza, ze bedziesz częsciej ze mną spała?-zapytałem sprytnie
-Tego nie powiedziałam, ale zobaczymy. Chodźmy na śniadanie. Jak już wstałam-powiedziała Magg
-Oczywiscie,księżniczko-powiedziałem i zauważyłem, ze sie zarumieniła
*ALEX
Że co ?! Co to wogóle ma byc?! Amanda w koszulce Harrego, mojej koszulce Harrego !
To jest koszulka mojego chłopaka, którą zaproponował mi gdy miałysmy spać u nich pierwszy raz. Nie wybacze jej tego, NIGDY !
Zamorduje ją normalnie
Zauważyłam że Harolda nie ma w kuchni. Wyszłam szybkim krokiem i udałam się do pokoju Louisa, zeby zobaczyć czy tam go nie ma. Zobaczyłam, ze śpi sobie w najlepsze. Odetchnęłam z ulgą. To skąd ona w takim razie miała koszulkę Harrego?
Zeszłam na dół i zapytałam od razu, wkurzona na maksa:
-Czemu ukradłaś koszulkę mojego chłopaka ?
-Ty do mnie mówisz? A tą, dał mi wczoraj wieczorem....
-Jasne, nie wierzę ci. Wczoraj gadałam z Harrym i powiedział, że cię nienawidzi-zablefowałam, ale tylko na potrzeby tej rozmowy
-Yyy, no dobra. Leżała to ją sobie pożyczyłam-powiedziała tym swoim wkurzającym głosem
-Czyli ci jej nie dał dobrowolnie.-swierdziłam fakt, czyli jednak mój blef okazał się trafny
-No nie zupełnie...
-Po śniadaniu masz ja wyprac i oddać. A i bym zapomniała nie waż sie dotykać naszych i chłopaków rzeczy. Nie jesteś u siebie!
-Ja juz jestem, ale ty z siostrzyczką już niedługo-powiedziała do mnie szptem,tak ze nikt z wyjatkiem mnie jej nie usłyszał i wyszła, zostawiając mnie osłupiałą.

_______________________________________________________
Horanowa:*

Amanda jeszcze niesety musi zostać, zeby namieszać w życiu chłopców oraz Magg i Alex :D


Podziel się
oceń
9
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 39

środa, 27 lutego 2013 18:15

*MAGGIE
Wróciłyśmy zadowolone po zakupach, na których obkupiłyśmy się chyba za wszystkie czasy. Pożegnałyśmy sie razem z Alex z Danielle oraz Eleanor. El postanowiła odwieźć Dan do domu, a my wrócić do chłopaków. Popatrzyłyśmy jeszcze z siostra jak dziewczyny odjężdżają i odmachałyśmy im.
Weszłyśmy do domu, ale była cisza. To trochę niespotykane zjawisko tutaj w domu. Zobaczyłyśmy, że nie ma nikogo w salonie. No wróciłyśmy późno, no ale nie aż tak.
Alex poszła odnieść do pokoju nasze zakupy, a ja postanowiłam sprawdzić czy Niall jest u siebie w pokoju, bo to by oznaczało, że reszta najprawdopodobniej też tam jest.
Zapukałam do blondyna i nie usłyszałam odpowiedzi, postanowiłam i tak wejść.Tylko zobaczyć. Na łóżku leżał Niall i udawał, że śpi.
-Nialler, dobrze sie czujesz?-zapytałam
-Uff to ty. Bałem sie, ze ta Amanda czegoś chce, wiec postanowiłem udawać, że mnie nie ma.
-Aha, a czemu? Przecież tak bardzo ją lubicie
-Chodź tu do mnie, to ci wszystko opowiem- i odsłonił kawałek kołdry, którą był przykryty.
-Zaraz do ciebie przyjdę, tylko jeszcze wrócę na chwile do Alex. A tak wogóle, to gdzie jest reszta ?
-Liam z Harrym poszli na spacer. Louis chyba coś czyta, a Zayn chyba gada z Amandą, ale nie wiem.
-Dobra, to ja zaraz wrócę- i wyszłam do Alex, która jak zauważyłam przegladała rzeczy, które kupiłyśmy.
-Ej to akurat jest moje.- powiedziałam ze śmiechem, patrząc jak przykłada sobie sukienkę, którą ja wybrałam.
-Taaa... przecież wiem- i wytknęła mi język- wiesz, gdzie są wszyscy?
-Tak, unikają Amandy. Z wyjątkiem Zayna. Alex nie obrazisz sie, pójdę do Nialla teraz. Mogę ?
-I ty mnie jeszcze pytasz czy możesz pójśc do swojego chłopaka? No pewnie, ze mozesz.
-No tak, no ale przecież nasza"zemsta"-przypomniałam siostrze
- Dobra, ale ona jest na Amande. Chłopcy już trochę ucierpieli. A wiem od Elci, ze gadała z Louisem, bo ciągle do niej wydzwaniał. Zlitowała sie i odebrała, więc ty nie będziesz pierwsza, która ulegnie. Idź już do niego-powiedziała moja siostra, wyganiając mnie- a ja jeszcze poprzymierzam sobie twoje rzeczy -dodała
-Ale i tak są moje- powiedziałam i szczęśliwa wróciłam do chłopaka

-Już jestem. Niall śpisz?-zapytałam
-Nie, nie śpie. Tylko myślę.
-O czym tak myślisz?
-Czy się do mnie teraz wtulisz?-uśmiechnął sie łobuzersko i odchylił kołdre
-Głupke z ciebie, wiesz o tym?-zapytałam śmiejąc się i od razu przytulając
-Ale jaki kochany- powiedział, też sie smiejąc
-To miałeś mi coś powiedzieć, coś co się tyczy waszego stosunku do tej Amandy , o co chodzi ?
-No, bo to nie jest tak jak wy myślicie. Amanda ma w sobie coś takiego, ze zachowujemy się głupio i jak nie my-zaczał Nial, ale mu przerwałam
-Czyli, ze przy nas niby zachowujecie się jak? Normalnie czy wręcz przeciwnie?
-Przy was, zachowujemy się jak zakochani idioci-powiedział, a mi sie zrobiło jakos tak ciepło
-No dobrze, ale dlaczego przykładowo Liam się z nią całował skoro ma cudowną dziewczynę?
-Nie wiem, nie umiem tego wytłumaczyć. Ale ja bym nic takiego nie zrobił, przyrzekam ci
-Albo dlaczego niby Louis się gapił na jej tyłek? Albo reszta była zawiedziona, ze nie siedzi wam na kolanach. Niall to wszystko było widać- zaczęłam wyliczać
-Nie wiem Magg. Ona nas ogłupiła i nie wiem jak to się mogło stać, ale między nami chłopakami też nie jest przez nia tak jak kiedyś
-To zróbcie cos z tym, zwolnijcie ją, przeciez i tak nie sprzata.
-Ja bym to zrobił chętnie, ale reszta sie nie zgadza. Uważają, że to świetny interes, ze ona u nas sprząta, tylko w zamian za mieszkanie. Nie chcę na ten temat już rozmawiać, jak było na zakupach?-zapytał nagle
-Dobrze, bawiłysmy sie swietnie, kupiłyśmy mnóstwo rzeczy. Już wiem, że będę mieć debet na karcie- powiedziałam w żartach
-To ja ci mogę dać pieniądze- powiedział Irlandczyk
-Nie, no co ty Niall. Nie chcę żadnych pieniędzy. A na karcie mam wystarczajacą  ilość kasy.
-Ale ja ci na prawdę chętnie dam...
-Ale ja nie jestem z tobą dla pieniędzy i nic nie chcę. No może jednak coś chcę..
-Co chcesz? Mogę dać ci co tylko chcesz...
-Całuska-i uśmiechnęłam sie do chłopaka, który odpowiedział mi łobuzerskim uśmiechem
-Hmm no sam nie wiem, czy dam radę to załatwić. No ale postaram się- udał, ze się zastanawia i po jakimś czasie dał mi buziaka
-No to tyle, co od ciebie chcę- powiedziałam całkiem powaznie-zrozum, ze ja nie potrzebuje twoich pieniędzy ani sławy ani nic z tych rzeczy. Ja chcę ciebie zwykłego Nialla Horana, ślicznego Irlandczyka, który właśnie teraz mnie przytula - powiedziałam do niego
-Tak ja mam tak samo-powiedział
-Czyli też chcesz mieć Nialla Horana, ślicznego Irlandczyka ?-zpaytałam śmiejąc sie i czując, ze powoli zaczynam mieć napad głupawki
-Tak, bo wiesz każdy Niall Horan, śliczny Irlandczyk jest dla mnie atrakcyjny, ale nie tak jak moja cudna dziewczyna. Nie wiem czy byłaby zadowolona, ze teraz leżę tutaj z kimś i się całuje
-Nie całujesz- powiedziałam
-Już tak- i dał mi buziaka
-Dobra, ja chyba będę się zbierała i pójdę już spać-zaczełam
-Nieee... proszę cię, zostań-powiedział Niall
-No, ale jest juz późno
-To spij u mnie-spojrzałam na chłopaka, który właśnie to powiedział.
-Niall, no ja sama nie wiem czy powinnam
-Nie chcę cię do niczego zmuszać, ale ja już cię nie puszczę- powiedział i mnie przytulił mocno, nie chcąc mnie wypuścić
-Pusć mnie głuptasie-powiedziałam śmiejąc sie, nagle do pokoju weszła.......
___________________________________________________________________
Horanowa:*


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  26 574  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 26574

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl